Witam
Historia zapewne jakich wiele. W sumie nie chciałem nikomu, ani nigdzie o tym pisać, ale jestem tak roztrzepany że sam nie wiem co mam ze sobą zrobić i myśli też mam nieciekawe.
To może od początku, ja 30, ona 28. Związek trwał 8lat, były plany na wielką przyszłość, było przysięganie sobie że nigdy się nie zostawi drugiej osoby. Gdy patrzyłem w jej oczy jeszcze dwa tygodnie temu to widziałem w nich tą samą miłość jaką widziałem przez caly czas naszego związku.
Jakieś 3 miesiące temu jej nagromadziło się dużo problemów z jej rodziną, z firmą, z kredytem itd. Zawsze się staraliśmy się wspierać wzajemnie najlepiej jak umielismy. Jednak ja te dwa tygodnie temu też miałem bardzo zły humor z powodu braku pracy, uszkodzenia auta i jeszcze problemów z moją rodziną, zirytowany całą tą sytuacją powiedziałem że chce od niej więcej czułości i wtedy coś się właśnie zepsuło. Zaczęła płakać, przytuliłem ją, zaczeła mówić że ją już to wszystko przerasta i sobie nie daje z tym rady. Mówiłem że przetrwaliśmy już gorsze rzeczy więc to też się uda. Po tygodniu od tej sytuacji ona stwierdziła że jest to koniec naszego związku, ja w szoku i łzach pytam się, co ona w ogóle do mnie mówi. Oznajmiła że jest zmęczona całą tą sytuacją. Zapytałem czemu w momencie gdy ma tyle problemów i ja chce ją w nich wspierać to czemu odrzuca mnie. Stwierdziła że zwyczajnie potrzebuje spokoju, bo tego wszystkiego jest za dużo. Cały czas jej mówiłem jak bardzo ją kocham i że jest dla mnie wszystkim. Ona odpowiedziała że ona o tym wie. Gdy ja się zapytałem czy jeszcze mnie kocha odpowiedziała tylko że nie przestaje się kochać z dnia na dzień. Chcąc drążyć temat zapytałem czy nie była ze mną szczęśliwia, odparła że była bardzo szczęśliwa. Ja już w ogóle cały rozstrzęsiony nie wiedząc co mam powiedzieć. Mówię że rozumiem że może chcieć jakiejś przestrzeni i że może w takim razie damy sobie miesiąc czasu, ona odparła że i tak nie wie co będzie po tym miesiącu, ale że dobrze. Do tego wszystkiego powiedziała mi jeszcze że ona nie chce żebyśmy utracili kontakt, oraz że zawsze mogę do niej dzwonić czy pisać i ona zawsze odbierze.
Wiem że mnie nie zdradza, bo jej ufam bezgranicznie po takim czasie, wiem że nikogo nie ma. Sytuacja jest dla mnie beznadziejna, bo nie wiem co będzie, ona chce z tego związku wyjść po "przyjacielsku" jednak dla mnie jest to niestety nie do zaakceptowania, że tak powiem, albo wszystko albo nic. W chwili obecnej jestem na etapie "co ja mam k.... zrobić".
Sam jestem cały roztrzepany, jak już mówiłem myśli mam związane z nicością, w nocy praktycznie w ogóle nie śpię, jak mi się uda usnąć to budzę się po chwili z krzykiem cały zlany potem. Czasami w środku dnia coś mi się uda przysnąć ale odbija się to praktycznie na wszystkim.
Codzinnie rano piszę jej że ją kocham, i że jest dla mnie całym światem. Ona odpisuje zazwyczaj emotką uśmiechu, albo tym że wie o tym. Sam nie wiem co mam robić. Z jednej strony chcę do niej pisać, chcę z nią rozmawiać, a prawda jest taka że nadal nawet teraz możemy prowadzić normalną rozmowę tak jak dawniej. Ale z drugiej strony gdy jest ta normalna, zwyczajna, bezproblemowa rozmowa ja z jakiegoś powodu dostaję płonnych nadzieji. Sami pewnie wiecie jak to jest gdy rozmawialiście z drugą połówką w czasie czy po wielkiej kłótni, to byliście w stanie po samej intonacji rozmowy wyczuć że wszystko idzie powoli ku lepszemu.
Tak że powtarzając się, sam nie wiem co zrobić. Z jednej strony chcę pisać, i chcę z nią rozmawiać. A z drugiej właśnie przez te zwykłe rozmowy też nie chcę. Myślałem czy może powinienem skończyć z nią rozmawiać. Pozostać tylko przy porannym pisaniu o uczuciach. Albo nawet nie wysyłać tych smsów, aby była między nami cisza chociaż przez parę dni, aby trochę za tym wszystkim zatęskniła i może by uczucie rozbudziło się na nowo. A może jednak pisać i rozmawiać, a w trakcie rozmów wtrącać moje uczucia.
Najgorsze jest w tym wszystkim to że przez ten cały czas wszystko zawsze robiłem dla niej, albo robiliśmy to wspólnie, była zawsze moją przyjaciółką, najlepszą kumpelą i wymarzoną dziewczyną. Teraz w domu na cokolwiek się nie popatrzę to przypomina mi to o niej. A co najgorsze to w tej chwili nie mam nikogo, całkowicie nie mam żadnej osoby do której mógłbym się zwrócić czy chociaż porozmawiać.
Podobne tematy
z doswiadczenia wiem ze kobiety odchodza od mieczakow predzej czy pozniej (potrzebujesz czulosci, nie radzisz sobie z czyms,dajesz jej wszystko i nie masz nikogo oprocz niej, twoja wartosc systematycznie spada bo traktujesz ja na piedestale)
i najczesciej w relacji gdzie robisz dla niej wszystko i jestescie PRZYJACIOLMI
ufasz jej bezgranicznie, ze nie zdradza, ze nie ma nikogo
przesadzone
8 lat, duzo
mysle ze dlatego ze byliscie przyjaciolmi to tak naprawde... nigdy cie nie kochala
przyznaj ze malo seksu mieliscie i nie inicjowala go
jesli jakims cudem bylo w porzadku, a nawet lepiej to i tak nie ma to znaczenia poniewaz zabiles resztki wszystkiego co dobre
moze nie mogla znalezc nikogo lepszego i tak sie cieszyliscie tym co macie, a raczej ty sam bo zakochany
zbyt wiele sie czyta o tym ze taki typ faceta jest dobry dopiero gdy kobieta ma X lat i sie wyszalała, a nie musi meczyc problemami
nie nastrajaca perspektywa
Jesli dobrze rozumien, Twoja dziewczyna wyprowadzila sie na miesiac? jesli potrzebna jest jej przestrzen, daj jej ja. Nie dzwon, nie rozmawiaj. Ogranicz sie do porannego krotkiego dzien dobry smsem rano i zyczeniami milego dnia. Najlepiej co drugi dzien, albo rzedziej. Zapewniajac o milosci i naciskajac sprawisz, ze kobieta poczuje sie osaczona i bez wyjscia. Daj jej odczuc, ze jest dla ciebie wciaz wazna, ale ma wolna wole, by podjac decyzje co do dalszego zycia razem. Taka postawa mozesz swoja partnerke odzyskac.
zrozumieckobiety, widzisz, jednak to że ona nie ma nikogo to wiem
, co do seksu, oj było go dużo, różnego i w różnych kombinacjach i to bardzo często inicjowany przez nią
wiesz, nie jest też tak że każdą musi swędzieć i musi się wyszaleć ![]()
co do potrzeby czułości, myślę że taką każdy ma, co do bycia mięczakiem, no cóż, powiem po chamsku że czasem potrafiłem wydrzeć ryja i postawić na swoim, nie można powiedzieć o mnie jako o typie pantofla
Magita, dziękuję za odpowiedź
Wrzuć na luz ogarnij swoje życie poznaj ludzi zajmij się sobą nie nią. Ona mądrzejsza zajeła się sobą ![]()
hehe, nick zobowiązuje Realisto ![]()
Jednak ja te dwa tygodnie temu też miałem bardzo zły humor z powodu braku pracy, uszkodzenia auta i jeszcze problemów z moją rodziną, zirytowany całą tą sytuacją powiedziałem że chce od niej więcej czułości i wtedy coś się właśnie zepsuło.
A Ty masz już tą pracę i rozwiązywałeś swoje bieżące problemy,że masz czas i ochotę na bezprzedmiotowe rozkiminy?
Dziewczyna jasno Ci powiedziała, o co jej chodzi. Nie dość ,że nie jesteś wsparciem, to jeszcze jej własne problemy dowalasz.
hehe, nick zobowiązuje Realisto
Troszeczkę ![]()
A Ty masz już tą pracę i rozwiązywałeś swoje bieżące problemy,że masz czas i ochotę na bezprzedmiotowe rozkiminy?
Dziewczyna jasno Ci powiedziała, o co jej chodzi. Nie dość ,że nie jesteś wsparciem, to jeszcze jej własne problemy dowalasz.
mogłbym i napisać 100 stron opisu całej sytuacji, a i tak obca osoba mogłaby to odebrać inaczej niż jest w rzeczywistości
w sumie może i masz rację, że dorzuciłem jej swoje problemy, jednak o tym co tak naprawdę spowodowało rozpad, dowiedziałem się już po, a ona sama przyznała że nie wie i nie rozumie dlaczego mi wsześniej o tym nie powiedziała, abyśmy mogli to rozwiązać i wybrała takie rozwiązanie...
możecie też oczywiście nie wierzyć jednak był to chyba pierwszy raz chciałem od niej pomocy w rozwiązaniu moich problemów bo zawsze próbowałem radzić sobie sam, z uwagi na to że ona swoich zawsze miała pod dostatkiem ![]()
wiem że nikogo nie ma..
a ja wiem, że kobiety zrywają z mężczyznami tylko wtedy gdy:
-boją się o swoje życie (bicie, alkohol)
-mają na oku innego
Zerwać bo się ''odkochała'' to ostatecznie może licealistka. Stara baba nigdy nie zostanie solistką ot tak.
pitagoras, no cóż też o tym myślę chociaż ona zapewnia że nikogo nie ma, a ja nie mam powodów jej nie wierzyć
może masz rację, wiadomo że łatwiej mieć już kogoś na oku, jednak znam sytuacje gdzie kobieta zostawiła swojego faceta bo czy to dlatego że właśnie "wygasło uczucie" czy z powodu konfliktów w związku i były to kobiety w podobnym wieku co bohaterka
nie zawsze musi być jednak być ktoś 3ci
dla kolejnych ludzi którzy by chcieli coś odpisać w tym temacie, prosiłbym jednak o nie pisanie rzeczy o innych, to czy tak jest czy nie, to się zapewne okaże, ale na chwilę obecną nie piszcie już mi tak bo tylko to pogłębia moje nieciekawe myśli, z góry dzięki ![]()
12 2015-01-23 20:59:27 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-01-23 21:32:58)
erebor napisał/a:wiem że nikogo nie ma..
a ja wiem, że kobiety zrywają z mężczyznami tylko wtedy gdy:
-boją się o swoje życie (bicie, alkohol)
-mają na oku innego
Zerwać bo się ''odkochała'' to ostatecznie może licealistka. Stara baba nigdy nie zostanie solistką ot tak.
Nieprawda Pitagoras. Najczęstszym powodem zerwań wśród moich koleżanek po 30 jest to,że facet się "nie wyrabia", a nie jakieś osoby trzecie. Chodzi o takich facetów, co im ciągle nie wychodzi: a to pracy przez rok nie mogą znaleźć mieszkając w milionowym mieście i mając wyższe wykształcenie,regularnie się władują w jakieś problemy, firmę założą co zaraz splajtuje, albo ktoś ich wystrychnie na dudka, a to zatrą silnik świeżo kupionego samochodu.A jak potrzebna jakaś pomoc w domu, to zwykle mają jakieś ważne zadanie do wykonania: na przykład muszą pojeździć rowerem, albo wychrzanić na weekend na narty.
I często to mili faceci i niby zaangażowani , tylko ,że na dłuższą metę żadna "stara baba" jak to ładnie napisałeś nie chce użerać się z kimś kto jej wiecznie tylko zgryzot dostarcza, a potem przeprasza , żeby za chwilę powrócić do swojej życiowej normy.
I prawie zawsze panowie są ciężkim szoku, jak zostają im wystawione walizki za drzwi. Bo przecież oni tak bardzo kochają....
Nie wiem jak jest u Ciebie autorze wątku, ale według mnie twoja dziewczyna nie widzi w Tobie kogoś kto zapewnia życiową stabilizację i daje poczucie bezpieczeństwa. I o to poszło..
13 2015-01-23 21:21:33 Ostatnio edytowany przez kinderDELICE (2015-01-23 21:23:24)
x
Mam podobno sytuacje, zona zaproponowala przerwe, umowa byla ze na styczen. Ciezko wszystko opisac ale zrob to co radzi Magita - daj jej czas. Wiem nie bedziesz rozumial,nie bedziesz wiedzial co sie dzieje, bedziesz sie dolowal i nikt ci nie pomoze, musisz poczekac, do rozmowy o Was napewno wrocicie.I nie sluchaj rad typu - daj se spokoj, ona kogos ma, olej ja....bo nie wiesz kto to pisze i co sobie reprezentuje. Sam wiesz co czujesz, nie rob pochopnych krokow, wiem ze bedzie bolalo ale nic nie poradzisz. Pisze to w wlasnego doswiadczenia (ja mam jeszcze male dziecko).
15 2015-01-24 17:31:45 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2015-01-24 17:34:58)
Mam podobno sytuacje, zona zaproponowala przerwe, umowa byla ze na styczen. Ciezko wszystko opisac ale zrob to co radzi Magita - daj jej czas. Wiem nie bedziesz rozumial,nie bedziesz wiedzial co sie dzieje, bedziesz sie dolowal i nikt ci nie pomoze, musisz poczekac, do rozmowy o Was napewno wrocicie.I nie sluchaj rad typu - daj se spokoj, ona kogos ma, olej ja....bo nie wiesz kto to pisze i co sobie reprezentuje. Sam wiesz co czujesz, nie rob pochopnych krokow, wiem ze bedzie bolalo ale nic nie poradzisz. Pisze to w wlasnego doswiadczenia (ja mam jeszcze male dziecko).
W zupełności zgadzam się z przedmówcą. Nie rób nic pochopnie i nie próbuj nic uszczęśliwiać na siłę. Daj jej czas, po jakims czasie sami wrócicie do rozmowy o dalszej Waszej przyszłości. Nie każda kobieta musi od razu mieć kochanka. Może rzeczywiście potrzebuje w spokoju przemyśleć i przeanalizować wszystko, co jest z Wami związane.
I co najważniejsze, to musisz mieć własny pogląd na sytuację, bo z podpowiedzi niektórych możesz się tylko zdołować i niczego tym nie osiągniesz.
16 2015-01-24 22:51:22 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-24 22:52:07)
erebor napisał/a:wiem że nikogo nie ma..
a ja wiem, że kobiety zrywają z mężczyznami tylko wtedy gdy:
-boją się o swoje życie (bicie, alkohol)
-mają na oku innego
Zerwać bo się ''odkochała'' to ostatecznie może licealistka. Stara baba nigdy nie zostanie solistką ot tak.
? tagorasie,
A jak to jest w przypadku odwrotnym? ;-)
17 2015-01-24 23:22:42 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-24 23:37:37)
Sytuacja jest dla mnie beznadziejna, bo nie wiem co będzie, ona chce z tego związku wyjść po "przyjacielsku" jednak dla mnie jest to niestety nie do zaakceptowania, że tak powiem, albo wszystko albo nic. W chwili obecnej jestem na etapie "co ja mam zrobić".
Erebor,
Może to się Tobie wydać odpowiedzią lakoniczną, ale jest takie niegłupie powiedzonko:" jeśli nie wiesz co robić, nie rób nic". Bo jeśli Ona potrzebuje dystansu, czasu, zastanowienia, etc. to znak, że Ty potrzebujesz tego jeszcze bardziej niż Ona...
Dlaczego?
A jak się zachowuje ktoś, kto chce z kimś być, dzielić życie, różne jego sprawy? Chce być blisko, prawda?
A gdy komuś jest źle, gdy dopadają go kłopoty, zmartwienia, a jest w jakiejś silnej relacji z tą drugą osobą, to raczej w jej ramionach szuka ukojenia, a nie oddala się. Bo przecież właśnie zwłaszcza wtedy potrzebuje pomocy, rozmowy, jakiegoś wsparcia, szczególnej bliskości...
Czy Ty chcesz być z kimś, kto w zasadzie Cię odtrąca?
Jak na mężczyznę, to masz niezłą intuicję Erebor, bardzo trafnie definiujesz to, co jest teraz między Wami i jakie są Twoje odczucia. Przyznam, że jako kobieta, jestem zaskoczona taką precyzją wnioskowania i współczuję Twojej Ukochanej, że traci taki Potencjał jakim jesteś. Niesamowicie imponują mi osoby, które potrafią tak jak Ty nazywać i opisywać swoje doświadczenie.
Moja historia "toczka w toczkę" podobna jest do Twojej za wyjątkiem kilku zupełnie nieistotnych szczegółów takich jak wiek, okoliczności etc. Półtora roku temu, byłam w tym miejscu gdzie Ty jesteś dzisiaj. Miałam pustkę w głowie, w sercu, pustkę w życiu. Większość zdań jakie wtedy wypowiadałam i większość myśli, które przefruwały przez mój umysł rozpoczynało się wszelkimi możliwymi kombinacjami zaimków pytających: co się dzieje? dlaczego on tak robi? kiedy zaczęło się między nami dziać źle? jak można to uratować? I tak przez dłuższy czas...
Jeszcze dziś jak słyszę, że ktoś komuś zamiast miłości proponuje stan zawieszenia, przyjaźń, to mam ochotę użyć bardzo nieparlamentarnych słów, którymi operuję w niezwykle rzadkich przypadkach.
Mogę pobawić się teraz w prognostyka i powiedzieć, co się najprawdopodobniej wydarzy Tobie w najbliższej przyszłości, choć 100% gwarancji dać Ci nie mogę, że właśnie tak będzie...
Chcesz wiedzieć? Jesteś na to gotowy?
ciekaw jestem Twojego przewidywania, mam podobna sytuacje jak autor, jakas rade mu tu dalem. Czy skuteczna nie wiem. Twojego zdania jestem ciekaw ze wzgl na to ze jestes kobieta
Aurora,nie wiem czy erebor chce wiedzieć,ale na pewno ja chce.Moja sytuacja jest wręcz identyczna.Wiem,ze obiektywnie patrząc,takie zawieszenie to prosty komunikat że trzeba dac sobie i jej spokój.Ja na razie nic nie pisze,nie dzwonie.On tez nie.Ale to jest po prostu niemożliwe przyjąć tak szybko do wiadomości,ze to koniec.
Jeśli chodzi o wątek,ze kobiety odchodzą od mięczaków to naprawdę wszystko zależy od kobiety.Przezylam z nim czas kiedy tylko ja pracowalam,a on byl w domu,później mial slabo platną prace,znów bezrobocie.I dawalismy rade,mimo niepewności.A teraz gdy zarabia 3 razy więcej ode mnie,ma dom,jest ustawiony życiowo,zaradny i super samodzielny to mnie odtracil.
pitagoras napisał/a:erebor napisał/a:wiem że nikogo nie ma..
a ja wiem, że kobiety zrywają z mężczyznami tylko wtedy gdy:
-boją się o swoje życie (bicie, alkohol)
-mają na oku innego
Zerwać bo się ''odkochała'' to ostatecznie może licealistka. Stara baba nigdy nie zostanie solistką ot tak.? tagorasie,
A jak to jest w przypadku odwrotnym? ;-)
Przypadek odwrotny:
kobieta nie zrywa z facetem, gdy:
-nie ma nic lepszego w opcjach
-jako tako jest w stanie go zdzierżyć
Przypadek odwrotny:
kobieta nie zrywa z facetem, gdy:
-nie ma nic lepszego w opcjach
-jako tako jest w stanie go zdzierżyć
Potwierdzam. Zrywa gdy:
-ma coś lepszego w opcjach (samą siebie lub innego mężczyznę),
-nie jest w stanie go zdzierżyć (i to już tak maxa, a kobiety są bardzo cierpliwe).
Chcesz wiedzieć? Jesteś na to gotowy?
już tak coraz bardziej na chłodno kalkulując i przemyślając wypowiedziane słowa myśle że wiem jak będzie, dziękuję też ża miłą odpowiedź
myślę że możesz napisać ![]()
23 2015-01-27 01:48:52 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-01-27 01:49:25)
aurora borealis napisał/a:Chcesz wiedzieć? Jesteś na to gotowy?
już tak coraz bardziej na chłodno kalkulując i przemyślając wypowiedziane słowa myśle że wiem jak będzie, dziękuję też ża miłą odpowiedź
myślę że możesz napisać
Mmmm... Nie dość, że masz intuicję, to na dodatek jesteś inteligentny. Ponadto piszesz, że "kalkulujesz na chłodno", a zatem, jak prawdziwy mężczyzna.
Frajerka z tej dziewczyny (pardon ;-))
Erebor, szkoda zatem klawiatury strzępić...
Rachunek prawdopodobienstwa z pewnością znasz.
Jeśli teraz się odsuniesz, zewrzesz poślady, aby nie wycisnąć z siebie ani jednego SMS-ka, ani jednego "lajka" ani w ogóle nie wygenerujesz kwanta energii w jej kierunku, to za miesiąc - dwa dostaniesz od niej "niewinną" zaczepkę w stylu: "Czy mnie jeszcze pamiętasz? Dowód na to mi daj..." Gdy to się wydarzy to nadal nie będziesz wiedział co jest grane, bo zaczepka będzie nie wprost, a na przykład: Czeeeeeść! jak się miewa Twoja stryjenka z Pabianic? ;-) I w ten sposób rozpocznie się faza "sondowania gruntu" pod ewentualny "odwiert" w kurzawce dawnych uczuć.
W wielu wątkach na tym Forum opisywane są bardzo dokładnie skutki takiej recydywy... Uważaj na siebie!
A ja będę się tu modlić, abyś przez ten czas milczenia, na tyle "odparował", byś, gdy przyjdzie ta zaczepka, zobaczył w pełnym świetle mizerię Waszej relacji, której autorką jest opisywane przez Ciebie Dziewczę.
Niech moc będzie z Tobą! ;-)
erebor napisał/a:aurora borealis napisał/a:Chcesz wiedzieć? Jesteś na to gotowy?
już tak coraz bardziej na chłodno kalkulując i przemyślając wypowiedziane słowa myśle że wiem jak będzie, dziękuję też ża miłą odpowiedź
myślę że możesz napisaćMmmm... Nie dość, że masz intuicję, to na dodatek jesteś inteligentny. Ponadto piszesz, że "kalkulujesz na chłodno", a zatem, jak prawdziwy mężczyzna.
Frajerka z tej dziewczyny (pardon ;-))
Erebor, szkoda zatem klawiatury strzępić...Rachunek prawdopodobienstwa z pewnością znasz.
Jeśli teraz się odsuniesz, zewrzesz poślady, aby nie wycisnąć z siebie ani jednego SMS-ka, ani jednego "lajka" ani w ogóle nie wygenerujesz kwanta energii w jej kierunku, to za miesiąc - dwa dostaniesz od niej "niewinną" zaczepkę w stylu: "Czy mnie jeszcze pamiętasz? Dowód na to mi daj..." Gdy to się wydarzy to nadal nie będziesz wiedział co jest grane, bo zaczepka będzie nie wprost, a na przykład: Czeeeeeść! jak się miewa Twoja stryjenka z Pabianic? ;-) I w ten sposób rozpocznie się faza "sondowania gruntu" pod ewentualny "odwiert" w kurzawce dawnych uczuć.
W wielu wątkach na tym Forum opisywane są bardzo dokładnie skutki takiej recydywy... Uważaj na siebie!A ja będę się tu modlić, abyś przez ten czas milczenia, na tyle "odparował", byś, gdy przyjdzie ta zaczepka, zobaczył w pełnym świetle mizerię Waszej relacji, której autorką jest opisywane przez Ciebie Dziewczę.
Niech moc będzie z Tobą! ;-)
Hej,mam podobna sytuacje. Ona zerwala mowiac ze chce odpoczac. Bylismy razem 7 miesiecy. Zakonczyla zwiazek 1,5 tygodnia temu. Wczoraj wyslalem jej list w ktorym napisałem jej co z nia przezylem, co czuje teraz oczywiscie bez zadnego kocham cie i tesknie, poprostu ze brakuje mi chwil spedzonych razem oraz to co chcialem i nie zdazylem. Wiem ze pewnie to glupi pomysl i nie zaluje, rowniez nie licza na to ze pod jego wplywem zmieni zdanie. Dzis wiem ze nie mam ukochanego niej szans bo zalogowana jest już na portalu randkowym gdzie pisze juz z kolesiami, dziwi mnie to bo tydzien po naszym rozstaniu w taki wlasnie sposob robi sobie odpoczynek. Nie wiem czy to dlatego ze wogole mnie nie kochala czy dlatego by zabic te pustke po mnie i zapomniec. Wiem ze chwalila sie kolezance ze czuje sie winna ze tak sie stalo ale po co portale zamiast pogadac. Ona ma 29 lat i nie wiem co w glowie, napisalem ten list i na tym konczy sie moje staranie, zamykam ten rozdzial bo skoro woli portale to moje szanse na dzis sa zerowe. Moje pytanie do Ciebie jako kobiety brzmi czy jest nadzieja ze sie obudzi i bedzie szukala kontaktu ze mna. Zaznacze że nic jej nie zrobilem, nie skrzywdzilem, poprostu wyszlo pare nieporozumien miedzy nami i ona postanowila w ten sposob to zakonczyc. Dziekuje za kazda rade.
25 2015-02-25 02:11:03 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-02-25 02:11:53)
. Moje pytanie do Ciebie jako kobiety brzmi czy jest nadzieja ze sie obudzi i bedzie szukala kontaktu ze mna. Zaznacze że nic jej nie zrobilem, nie skrzywdzilem, poprostu wyszlo pare nieporozumien miedzy nami i ona postanowila w ten sposob to zakonczyc. Dziekuje za kazda rade.
A ona jest w śpiączce, "napruta" czy na "ziołach jedzie", by się miała obudzić?
Dobrze się zastanów, czy Twoje pragnienie, by wróciła, nie jest podobne do jednego z serii życzeń ubogiego rybaka do rybki ze słynnej baśni Puszkina? To one stworzyły problemy. Poważne problemy, właśnie dlatego że pragnienia się ziściły...
Pozdrawiam Cię i życzę szybkiego wyjścia na prostą...
borussi napisał/a:. Moje pytanie do Ciebie jako kobiety brzmi czy jest nadzieja ze sie obudzi i bedzie szukala kontaktu ze mna. Zaznacze że nic jej nie zrobilem, nie skrzywdzilem, poprostu wyszlo pare nieporozumien miedzy nami i ona postanowila w ten sposob to zakonczyc. Dziekuje za kazda rade.
A ona jest w śpiączce, "napruta" czy na "ziołach jedzie", by się miała obudzić?
Dobrze się zastanów, czy Twoje pragnienie, by wróciła, nie jest podobne do jednego z serii życzeń ubogiego rybaka do rybki ze słynnej baśni Puszkina? To one stworzyły problemy. Poważne problemy, właśnie dlatego że pragnienia się ziściły...
Pozdrawiam Cię i życzę szybkiego wyjścia na prostą...
Oj nie chodzi o spiaczke :-)
Pytam powaznie czy jest szansa na to ze sie steskni na tyle by zrozumiec blad który popelnila. Z tego co wiem to czula sie winna jak sie rozstalismy bo pochwalila sie tym kolezance. Wiem ze dzis po 1,5 tygodniu od rozstania nie mam szans. Wiem ze glupio zrobilem ze w Tydzien po napisalem jej ze mi jej brakuje i chwil spedzonych razem ale chcialem by wiedziala ze mi na niej wciaz zalezy, odpisala ze chce odpoczac psychicznie. Wiem tez ze lata po portalach dla singli szukajac pewnie kogoś kto wypelni te pustke po mnie bo napewno chce zapomniec o mnie. Wiem ze niepotrzebnie napisałem list który dostanie dziś bo pytalem na poczcie, mieszkamy daleko od siebie i nie ma opcji kontaktu wzrokowego. Nie pisalem nic w stylu kocham cie,tesknie tylko to co chcialem ale niezdazylem, co przezylismy razem wspominala pewne chwile no i to ze rozumiem jej decyzje i ze tym listem koncze wszelki kontakt. Dodalem ze tak wybrala i wporzadku, szanuje to.
Nie oczekuje ze cokolwiek napisze bo i tak tego nie zrobi. Chce tylko by wiedziala ze walczylem ale niektore sprawy poprostu mnie przerosly i zabraklo czasu by jej to pokazać choc chcialem bardzo. Wiem ze teraz stwierdzisz ze jestem idiota ze to zrobilem ale nie zaluje. Chcialbym poprostu kiedys miec szanse powiedziec jej ze kiedys probowalem ratowac co czego ona nie chciala.
U mnie leci już ten czas od konca Pazdziernika. Nie zatesknila i nie szukala jakiegokolwiek kontaktu. Szanse oceniam na 50%. Albo zateskni i sie odezwie, albo nie zateskni i sie nie odezwie....ze wskazaniem na to drugie stary.
U mnie leci już ten czas od konca Pazdziernika. Nie zatesknila i nie szukala jakiegokolwiek kontaktu. Szanse oceniam na 50%. Albo zateskni i sie odezwie, albo nie zateskni i sie nie odezwie....ze wskazaniem na to drugie stary.
A co bylo powodem twojego rozstania?
dantezg napisał/a:U mnie leci już ten czas od konca Pazdziernika. Nie zatesknila i nie szukala jakiegokolwiek kontaktu. Szanse oceniam na 50%. Albo zateskni i sie odezwie, albo nie zateskni i sie nie odezwie....ze wskazaniem na to drugie stary.
A co bylo powodem twojego rozstania?
Co było powodem ? Lista powodow wg niej :
- Wypalilam się
- Potrzebuje teraz czasu dla siebie, chce od tego odpoczac i zrobic cos dla siebie
- Nie chcę teraz być z kimkolwiek, czuje się przytłoczona i potrzebuje oddechu
- Mam dość prowadzenia cie za raczke
- mamy różne temperamenty
- nie dbałeś o mnie
- Nie było tak jak zawsze chciałam, żeby było
- Poltora roku temu polajkowales zdjecie jakiejs dziewczyny i przez to nigdy ci nie ufalam i nie potrafilabym zaufac
- Nie bylo od dluzszego czasu tego czegos, emocji
wiecej nie pamietam, jednak było tego bardzo sporo....Prawdziwy powod ? Leciała od kilkunastu tygodni na 2 fronty i poszla do innego.
borussia napisał/a:dantezg napisał/a:U mnie leci już ten czas od konca Pazdziernika. Nie zatesknila i nie szukala jakiegokolwiek kontaktu. Szanse oceniam na 50%. Albo zateskni i sie odezwie, albo nie zateskni i sie nie odezwie....ze wskazaniem na to drugie stary.
A co bylo powodem twojego rozstania?
Co było powodem ? Lista powodow wg niej :
- Wypalilam się
- Potrzebuje teraz czasu dla siebie, chce od tego odpoczac i zrobic cos dla siebie
- Nie chcę teraz być z kimkolwiek, czuje się przytłoczona i potrzebuje oddechu
- Mam dość prowadzenia cie za raczke
- mamy różne temperamenty
- nie dbałeś o mnie
- Nie było tak jak zawsze chciałam, żeby było
- Poltora roku temu polajkowales zdjecie jakiejs dziewczyny i przez to nigdy ci nie ufalam i nie potrafilabym zaufac
- Nie bylo od dluzszego czasu tego czegos, emocjiwiecej nie pamietam, jednak było tego bardzo sporo....Prawdziwy powod ? Leciała od kilkunastu tygodni na 2 fronty i poszla do innego.
Czyli tamte powody to wymysl a glowny to on. Moja ex teraz szuka pocieszenia na portalach i dzis tez jestem zerem dla niej. A list? I tak w koszu wyladuje. Tez mi mowila ze chce odpoczac i w ten sam dzien po mojej wyprowadzce dostalem od niej Wiadomość ze bedzie sie odzywala bo chciala by widziec co u mnie. Nie robie sobie nadzieii ze cos sie zmieni, chce tylko by te wspomnienia wyparowaly z czasem a ona by ktoregos dnia usiadla na tylek I zrozumiala ze nic jej nie zrobilem by tak postapic.
No pewnie, ze te powody to byla totalna sciema. Zapewniala mnie, ze nie zostawia mnie dla nikogo, bo spytalem wprost...tak to wygladalo po tym co przeszlismy. Pozniej oczywiscie wierzylem jej zaslepiony i probowalem to naprawic, obiecywalem zmiany...w koncu to "moja wina" byla. List tez napisalem, na ktory nie dostalem w sumie odpowiedzi, tylko sie poklocilismy po jakims czasie i slyszalem juz z usmiechem na twarzy, ze nie mam po co przyjezdzac, bo bedzie sie w tym czasie zajmowac swoim nowym chlopakiem oraz ze mnie zdradzala i jej z tym dobrze. Wyciagniety wniosek...jezeli kobieta cie zostawia nie wierzyc w ANI JEDNO SLOWO.
No pewnie, ze te powody to byla totalna sciema. Zapewniala mnie, ze nie zostawia mnie dla nikogo, bo spytalem wprost...tak to wygladalo po tym co przeszlismy. Pozniej oczywiscie wierzylem jej zaslepiony i probowalem to naprawic, obiecywalem zmiany...w koncu to "moja wina" byla. List tez napisalem, na ktory nie dostalem w sumie odpowiedzi, tylko sie poklocb ilismy po jakims czasie i slyszalem juz z usmiechem na twarzy, ze nie mam po co przyjezdzac, bo bedzie sie w tym czasie zajmowac swoim nowym chlopakiem oraz ze mnie zdradzala i jej z tym dobrze. Wyciagniety wniosek...jezeli kobieta cie zostawia nie wierzyc w ANI JEDNO SLOWO.
Dlatego tez mam powoli wbite. A ona nie sobie tam zyje z kim chce I lepiej niech sie nigdy nie odzywa.
33 2015-02-25 23:41:16 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-02-25 23:44:14)
Oj nie chodzi o spiaczke :-)
Pytam powaznie czy jest szansa na to ze sie steskni na tyle by zrozumiec blad który popelnila. Z tego co wiem to czula sie winna jak sie rozstalismy bo pochwalila sie tym kolezance. Wiem ze dzis po 1,5 tygodniu od rozstania nie mam szans. Wiem ze glupio zrobilem ze w Tydzien po napisalem jej ze mi jej brakuje i chwil spedzonych razem ale chcialem by wiedziala ze mi na niej wciaz zalezy, odpisala ze chce odpoczac psychicznie. Wiem tez ze lata po portalach dla singli szukajac pewnie kogoś kto wypelni te pustke po mnie bo napewno chce zapomniec o mnie. Wiem ze niepotrzebnie napisałem list który dostanie dziś bo pytalem na poczcie, mieszkamy daleko od siebie i nie ma opcji kontaktu wzrokowego. Nie pisalem nic w stylu kocham cie,tesknie tylko to co chcialem ale niezdazylem, co przezylismy razem wspominala pewne chwile no i to ze rozumiem jej decyzje i ze tym listem koncze wszelki kontakt. Dodalem ze tak wybrala i wporzadku, szanuje to.
Nie oczekuje ze cokolwiek napisze bo i tak tego nie zrobi. Chce tylko by wiedziala ze walczylem ale niektore sprawy poprostu mnie przerosly i zabraklo czasu by jej to pokazać choc chcialem bardzo. Wiem ze teraz stwierdzisz ze jestem idiota ze to zrobilem ale nie zaluje. Chcialbym poprostu kiedys miec szanse powiedziec jej ze kiedys probowalem ratowac co czego ona nie chciala.
Ja także nie żartuję.
Wiesz, moim zdaniem można byłoby ustanowić jakąś ogólną zasadę, że w chwili rozstania osoba porzucona zaczyna zakładać, iż porzucający nie mówi prawdy, że się może przejęzyczył, że ma zaćmienie umysłowe, amnezję na wspólnie spędzony czas, bądź ( w zależności od fantazji porzucanego) jakąkolwiek inną "dolegliwość"...
A moim zdaniem to jest tak, że nie chcemy tych "hiobowych wieści" usłyszeć i broniąc się przed rzeczywistością uciekamy w tego typu tłumaczenia, że wróci, że zatęskni, że się obudzi... A to my musimy się obudzić i przełknąć prawdę o rozstaniu. I że potrzebujemy czasu, by ochłonąć i zaakceptować to, co się stało.
Ja sobie to tłumaczę tak: ludzie, którzy się kochają nawet po największej kłótni, po jakimś nieporozumieniu, po przejściu przez "ciche dni" lub przeciwnie serii "włoskich awantur" z latającymi talerzami włącznie, dążą jednak do zaniechania sporu, do powrotu do stanu sprzed "awarii".
Czy Ona dąży do kontaktu z Tobą? Do pojednania? Do rozmowy? Nie...
To Ty zbierasz o Niej informacje, Ty tropisz Ją na portalach randkowych, rozstrząsasz to, co powiedziała swojej koleżance, choć być może powiedziała tak tylko po to, aby nie wypaść źle w jej oczach...
Aktywność u Ciebie jest 100%... Jak Borussii pokonującej Real ;-))) (Nie martw się, że wczoraj "przeputali" z Juve... To dopiero rozgrzewka...)
Wcale nie uważam, że napisanie i wysłanie listu jest czymś niestosownym. Zwłaszcza wtedy, gdy chcesz przekazać to "ostatnie słowo" nie atakując, nie poniżając się, nie żebrząc o łaskę zmiłowania. Wówczas taki list jest świadectwem i kulturalnym "zamknięciem" drzwi. Nie musisz wstydzić się tego, że kochałeś i że jest Ci przykro, iż się rozstaliście, że masz kiepskie samopoczucie, że chcesz jeszcze za coś przeprosić. Według mnie to tylko dobrze o Tobie świadczy. Zrobiłeś to, co uważałeś za słuszne i ważne. Teraz w ekspresowym tempie warto, abyś skierował myśli na siebie, na swoje sprawy i wydostał się "na światło"... Myśląc o tym, czy ona wróci, czy nie, czy pojmie błąd, czy odpisze na list, przedłużasz tylko ten okropny czas po rozstaniu i sam krępujesz się sznurami wspomnień. Staraj się uwolnić najpierw swoją wyobraźnię, myśli, a ciało im się podporządkuje i powędrujesz przez życie dalej...
Powodzenia!
34 2015-02-26 00:07:06 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-26 00:07:48)
Nie oczekuje ze cokolwiek napisze bo i tak tego nie zrobi. Chce tylko by wiedziala ze walczylem ale niektore sprawy poprostu mnie przerosly i zabraklo czasu by jej to pokazać choc chcialem bardzo. Wiem ze teraz stwierdzisz ze jestem idiota ze to zrobilem ale nie zaluje. Chcialbym poprostu kiedys miec szanse powiedziec jej ze kiedys probowalem ratowac co czego ona nie chciala.
Hmm dość dziwne. Po co mówić osobie, której nie zależy/nie chce (!) tego związku, że się starało walczyć o ten związek? Czemu ma to Ją obchodzić, jeśli Jej nie zależało?
To tak jakby ktoś mi opowiadał jak godzinami łowił dla mnie ryby, gdy ja przecież nie chcę tych ryb
? Jak dla mnie musisz mieć nadzieję, że jednak Ona coś nadal czuje lub chcesz wzbudzić w Niej poczucie winy (czyli nie pogodziłeś się z sytuacją).
borussia napisał/a:Oj nie chodzi o spiaczke :-)
Pytam powaznie czy jest szansa na to ze sie steskni na tyle by zrozumiec blad który popelnila. Z tego co wiem to czula sie winna jak sie rozstalismy bo pochwalila sie tym kolezance. Wiem ze dzis po 1,5 tygodniu od rozstania nie mam szans. Wiem ze glupio zrobilem ze w Tydzien po napisalem jej ze mi jej brakuje i chwil spedzonych razem ale chcialem by wiedziala ze mi na niej wciaz zalezy, odpisala ze chce odpoczac psychicznie. Wiem tez ze lata po portalach dla singli szukajac pewnie kogoś kto wypelni te pustke po mnie bo napewno chce zapomniec o mnie. Wiem ze niepotrzebnie napisałem list który dostanie dziś bo pytalem na poczcie, mieszkamy daleko od siebie i nie ma opcji kontaktu wzrokowego. Nie pisalem nic w stylu kocham cie,tesknie tylko to co chcialem ale niezdazylem, co przezylismy razem wspominala pewne chwile no i to ze rozumiem jej decyzje i ze tym listem koncze wszelki kontakt. Dodalem ze tak wybrala i wporzadku, szanuje to.
Nie oczekuje ze cokolwiek napisze bo i tak tego nie zrobi. Chce tylko by wiedziala ze walczylem ale niektore sprawy poprostu mnie przerosly i zabraklo czasu by jej to pokazać choc chcialem bardzo. Wiem ze teraz stwierdzisz ze jestem idiota ze to zrobilem ale nie zaluje. Chcialbym poprostu kiedys miec szanse powiedziec jej ze kiedys probowalem ratowac co czego ona nie chciala.Ja także nie żartuję.
Wiesz, moim zdaniem można byłoby ustanowić jakąś ogólną zasadę, że w chwili rozstania osoba porzucona zaczyna zakładać, iż porzucający nie mówi prawdy, że się może przejęzyczył, że ma zaćmienie umysłowe, amnezję na wspólnie spędzony czas, bądź ( w zależności od fantazji porzucanego) jakąkolwiek inną "dolegliwość"...
A moim zdaniem to jest tak, że nie chcemy tych "hiobowych wieści" usłyszeć i broniąc się przed rzeczywistością uciekamy w tego typu tłumaczenia, że wróci, że zatęskni, że się obudzi... A to my musimy się obudzić i przełknąć prawdę o rozstaniu. I że potrzebujemy czasu, by ochłonąć i zaakceptować to, co się stało.Ja sobie to tłumaczę tak: ludzie, którzy się kochają nawet po największej kłótni, po jakimś nieporozumieniu, po przejściu przez "ciche dni" lub przeciwnie serii "włoskich awantur" z latającymi talerzami włącznie, dążą jednak do zaniechania sporu, do powrotu do stanu sprzed "awarii".
Czy Ona dąży do kontaktu z Tobą? Do pojednania? Do rozmowy? Nie...
To Ty zbierasz o Niej informacje, Ty tropisz Ją na portalach randkowych, rozstrząsasz to, co powiedziała swojej koleżance, choć być może powiedziała tak tylko po to, aby nie wypaść źle w jej oczach...Aktywność u Ciebie jest 100%... Jak Borussii pokonującej Real ;-))) (Nie martw się, że wczoraj "przeputali" z Juve... To dopiero rozgrzewka...)
Wcale nie uważam, że napisanie i wysłanie listu jest czymś niestosownym. Zwłaszcza wtedy, gdy chcesz przekazać to "ostatnie słowo" nie atakując, nie poniżając się, nie żebrząc o łaskę zmiłowania. Wówczas taki list jest świadectwem i kulturalnym "zamknięciem" drzwi. Nie musisz wstydzić się tego, że kochałeś i że jest Ci przykro, iż się rozstaliście, że masz kiepskie samopoczucie, że chcesz jeszcze za coś przeprosić. Według mnie to tylko dobrze o Tobie świadczy. Zrobiłeś to, co uważałeś za słuszne i ważne. Teraz w ekspresowym tempie warto, abyś skierował myśli na siebie, na swoje sprawy i wydostał się "na światło"... Myśląc o tym, czy ona wróci, czy nie, czy pojmie błąd, czy odpisze na list, przedłużasz tylko ten okropny czas po rozstaniu i sam krępujesz się sznurami wspomnień. Staraj się uwolnić najpierw swoją wyobraźnię, myśli, a ciało im się podporządkuje i powędrujesz przez życie dalej...
Powodzenia!
Wiesz powiem Ci pozytywnie mnie nastawiles. Wiadomo ze czlowiek jest w amoku po rozstaniu bo to normalne i troszke zejdzie zanim ochlone a jej durne powody z czasem beda mnie smieszyc choc juz zaczynaja bo nic zlego jej nie zrobilem A ze nie poswiecilem jej 100% swojej miłości? No cóż, myslalem o znalezieniu pracy, tydzien w tydzien jezdzilem po zasilek do siebie do miasta by dorzucic sie do czynszu, prawko caly czas koordynowalem bo mi na nim zalezalo.I tak sobie mysle ze skoro nawet to nie wystarczylo by pokazać jej ze sie staram to po cholere ja chce sie pakowac po raz drugi tak naprawde w bagno. Nie raz jej mowilem jej ze ciezko jej dogodzic i dzis widze ze podjela sluszna decyzje bo chyba bym sie zameczyl w tym zwiazku skoro nawet jej nie ufalem. Oklamala mnie pare razy i tego jestem na 100% pewny bedac z nia.Czas leczy rany I mam nadzieje ze szybko dojde do siebie. Dzieki za pomoc ;-)