Czuję że moje życie się kończy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czuję że moje życie się kończy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: Czuję że moje życie się kończy

Każdego dnia mam ochotę żeby to był już mój ostatni dzień. Ciągle uczucie cierpienia i pustki wewnątrz sprawia że już nie daje rady żyć. Każdego dnia zakładam niewidzialną maskę, przez która nikt nie widzi co ja tak naprawę czuję. Nikt mi nie może pomóc. Od prawie 1.5 roku mam myśli samobójcze, sam nie wiem co mnie przed tym powstrzymuje bo ja śmierci się nie boje. Zazdroszczę ludziom którzy się na to odważyli i mają swoje problemy z głowy. Jestem i czuje się samotny nie potrafię się odnaleźć wśród nowych ludzi, w sumie to chyba nawet nie lubię przebywać z ludźmi, a co mam dopiero powiedzieć o znalezieniu dziewczyny czy założeniu rodziny. Nigdy w życiu nie miałem dziewczyny. Gdy widzę szczęśliwe pary, rodziny z dziećmi czuje w środku smutek i chce mi się płakać. Jestem introwertyczny, nieśmiały i zamknięty w sobie przez co jeszcze bardziej nienawidzę życia. Denerwuje mnie to że mam już prawie 25 lat a wyglądam na 17-18. Mimo kilku "znajomych" jestem sam, bo nikt nie chce albo nie ma czasu się ze mną zobaczyć. Ludzie taktują mnie jak powietrze, zawsze jestem gdzieś na szarym końcu. Zostając sam z osobą lub osobami których nie znam nie potrafię rozmawiać z nimi nawet o byle czym, po prostu milczę. To zdarza mi się także gdy już jakoś uda mi się spotkać z moimi znajomymi. Nie potrafię znaleźć osoby którą bym pokochał i która by mnie pokochała. Zawsze marzyłem o rodzinie i dzieciach ale na marzeniach się tylko skończy bo chyba nie dożyje do tego czasu. Bardzo brakuje mi wsparcia ze strony kogokolwiek, kogoś kto by potrzymał na duchu pomógł, nakierował, pocieszył czy doradził cokolwiek.

Mam dosyć toksycznych rodziców którzy cały czas starają się mnie kontrolować i na nic mi nie pozwalają a przecież jestem już dorosły. Mam dosyć tego że cały czas muszę się meldować gdzie jestem i co robię. Wszystkie moje plany i pomysły są przez nich kasowane. Wywierają na mnie poczucie winy. Ciągle się kłócą o jakieś pierdoły nie mogę już tego dłużej słuchać. Mam dosyć tego że pomimo nieuleczalnej (nie śmiertelnej) choroby ojca matka nie potrafiła się zmobilizować żeby zaleźć jakąś robotę by jakiś ten pieniądz był, zamiast tego liczą na zasiłek i państwo które nic tak naprawdę nie pomoże. Część pieniędzy które ja zarobie idą na dom i utrzymanie, przez co nawet nie mogę się wyprowadzić (znów przeklęte poczucie obowiązku i winy) Mam dosyć siostry która pomimo wyprowadzki i zamieszkania z mężem dosłownie odcięła się i ma w dupie wszystko co się dzieje. Ja osobiście zdaję sobie sprawę z tego że ma swoje potrzeby i wydatki ale to niesprawiedliwe że ja zostałem z tym wszystkim na miejscu, tak się chyba nie robi. Mam dosyć Ojca który traktuję moją matkę jak szmatę, tego że pomimo moich starań w jego oczach zawsze byłem nieudacznikiem, liczyła się tylko moja starsza siostra i to ona zawsze była na 1 miejscu. Nie mam z nim dobrego kontaktu, w ciągu dnia zamieniamy tylko kilka słów mimo tego że mieszkamy razem. Z matką pomimo że mam delikatnie lepszy kontakt też jest źle bo najchętniej zamknęła by mnie w słoik i postawiła na półce.

Jestem już zmęczony tym pojebanym światem i tym co się na nim dzieje. Mam dosyć hejtu, niesprawiedliwości, wojen, polityki, wszelkich religii. Nie mam żadnego celu w życiu, żadnej satysfakcji z niego a jedyne co czuje to nędzna wegetacja. W życiu odnoszę prawie same porażki. Brakuje mi pewności siebie. Mam problemy z podejmowaniem decyzji. Nie potrafię skończyć tego co zacząłem np. moje prawo jazdy na motor. To chyba jedyna rzecz na której mi najbardziej zależało a i tego nie potrafiłem skończyć. To chyba prawda że jestem nieudacznikiem życiowym. Boję się przyszłości. Czasami pogrążam się w rozmyślaniu dlaczego istnieje, jaki jest powód tego że żyje, przecież mogłem się nie urodzić, a jednak mam tą głupią świadomość przebywania na tym przeklętym świecie.

Nie chcę i nie mam po co ani dla kogo próbować się zmieniać. Każdego dnia ciężko mi się podnieść z łózka, czuję się zmęczony, wyczerpany i zrezygnowany, jak by ktoś na sile utrzymywał moje ciało przy życiu. Nie chce mi się nic robić. Często bywa że nie sypiam w nocy lub uda mi się zasnąć na 2 - 3 godziny. Odnoszę wrażenie że dni zlewają się ze sobą a kolejne miesiące i lata uciekają mi przez palce. Mam już dosyć chce żeby to życie się w końcu skończyło. Nie obchodzi mnie co będzie dalej. Nie mam już siły zmagać się z tym każdego dnia, czasami emocję we mnie są tak silne ze mam ochotę sięgnąć po jakieś prochy albo narkotyki.

Nie wiem czemu to pisze na dodatek na forum dla kobiet, być może dlatego że nie mam jak i komu tego wszystkiego powiedzieć. Czuje że pozostaje mi tylko czekać na to aż moje życie pewnego dnia dobiegnie końca.
Dziękuje jeżeli ktoś przecztał to do końca.
Mariusz

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Przeczytałam i smutno bardzo mi się zrobiło... naprawdę nie ma w Twoim życiu nic pozytywnego? Co z pracą, zainteresowaniami? Czasem każdego dopadają dni gorsze, nie masz nikogo z kim mógłbyś szczerze o swoich problemach porozmawiać?

3

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Pracę mam ale nie daje mi ona żadnej satysfakcji, po prostu jest. Pracuje fizycznie, konstrukcje, trochę elektryki, sporo jako kierowca i chyba to lubię najbardziej bo jestem wtedy sam. Traktuję ją trochę jako odskocznie bo chociaż na trochę o wszystkim zapominam. Miałem kiedyś dobrego kumpla ale nasza relacja to nie to samo co kiedyś, on zaczął po woli układać sobie życie, obecnie nie widujemy się zbyt często. Co do znajomych o których pisałem to także przebywanie z nimi nie sprawia mi przyjemności a jest wręcz męczące. Czasem czuje się przy nich jak obcy. Lubie motocykle, i od zawsze podobało mi się podróżowanie. Kiedyś moim marzeniem było połączenie tych rzeczy chciałem kupić motocykl i pojechać przed siebie w świat :] Zacząłem nawet robić prawo jazdy ale ostatecznie się podałem chociaż zostało mi zdać tylko egzamin praktyczny sad

4

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Też to przeczytałem w całości i aż pozwoliłem sobie konto założyć po przeczytaniu tego.
Też mam 25 lat, wyglądam na 17-18 i czasem mam chwile, że nie widzę w życiu sensu, rano z łóżka mi się nie chce wstać, śpię do południa, a siedzę po nocach i w sumie to sam nie wiem co robię, ten czas jakoś tak szybko upływa, czuję że większość mojego czasu marnotrawię, więc mogę powiedzieć - rozumiem Cię, bo czasami mam tak samo jak Ty, ale samobójstwo i skończenie ze sobą to najgorsze co możesz zrobić.
Popatrz 'stary' smile Skoro jesteś gotowy ze sobą 'skończyć' to czego Ty się boisz, dlaczego nie zaczniesz żyć?
Wyjdź z tej zasranej 'strefy komfortu' i zacznij robić to czego się boisz (wiem, łatwo napisać - trudniej zrobić) - to jest moja recepta, dzięki której nie miałem od kilku lat myśli samobójczych i mimo wszystko coś trzyma mnie przy chęci do życia, choć ciężkie chwile każdy czasem przeżywa.
Życie 90% ludzi jest bardzo przeciętne, jest takie jak Ty opisujesz - praca nie dająca żadnej satysfakcji, leci dzień za dniem i ludzie się budzą w wieku 40-50 lat i widzą, że cały swój czas poświęcili zarabianiu pieniędzy, spotykaniu się z ludźmi których nawet nie lubią i poświęcaniu czasu czemuś co ich nawet nie interesowało, serio chcesz być jedną z tych osób?
Zdaj to prawko na motor, to nie jest nic ciężkiego - przyłóż się i to zrób, uzbieraj kase na motor i jedź gdzieś w świat, zrób to co Ci przyjdzie do głowy, zaufaj swojemu wewnętrznemu głosowi i niech on Cię poprowadzi przez życie, nie słuchaj tego diabła co Ci mówi, że życie nie ma sensu, w pewnym sensie to jest prawdą - życie nie ma żadnego sensu, jeśli sami mu tego sensu nie nadamy. Każdy rodzi się z czystą kartą i to tylko i wyłącznie od Ciebie zależy czy coś zrobisz ze swoim życiem czy przeżyjesz go jak typowy Janusz Kowalski.. tongue
Co do rodziców, to postaw się w końcu matce - ustal jakieś zasady, masz 25 lat i jesteś dorosły - mieszkasz z nią i płacisz na mieszkanie, powiedz niech Ci da spokój i nie dzwoni jak wyjdziesz na miasto czy coś, powiedz jej prawdę że przez to czujesz się jak nieudacznik i zabija w Tobie męskość - jeśli ona ma choć trochę oleju w głowie to szczera rozmowa coś pomoże, też mam nadopiekuńczą matkę i mieszkam z nią tylko dlatego żeby ją wspomóc finansowo - ale mam zamiar się za kilka miesięcy wyprowadzić, bo też jednak czasem bywa irytującą. Jeśli się jednak nie możęsz z nią dogadać, ani z ojcem - to stary skoro masz pracę i stać Cię na wynajem czegoś samemu - zrób to.
Powiedz mi, czemu masz się przejmować matką, która Cię nawet nie szanuje i martwić się tym, że liczy cały czas na pomoc od państwa, a sama nic nie zrobi? To jest jej życie, niech sobie zrobi z nim co chcę, ona Cię tylko urodziła i wychowała, nie pozwól się jej ograniczać - ona swoją młodość i najlepsze przeżyła - Ty masz to wszystko przed sobą, nie pozwól by rodzina Cię dusiła.
Zresztą, mógłbym tak pisać i pisać, 80% twojego opisu pasuje też do 'starego mnie' i widzę wiele podobieństw między nami, dlatego poświęciłem czas by napisać ten list.. tongue
Jak chcesz to się odezwij na priv to możemy sobie popisać to się wymienimy doświadczeniami, jakieś rady Ci mogę udzielić lub podesłać przydatne materiały pod samorozwój/ pod radzenie sobie z dziewczynami itp - 25 lat to najlepszy wiek by robić nowe rzeczy i poznawać jak najwięcej dziewczyn - lepszych lat już mieć nie będziesz, nie spierdol  tego i zacznij żyć, a nie użalasz się nad sobą! smile

5

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Rozumiem Cię, bo w dużym stopniu jestem podobny do Ciebie. Próbowałeś w ogóle jakiejś terapii ? Siedzisz w bagnie, któremu pozwoliłeś, aby stanowiło o Tobie. To jest takie perpetum mobile, czyli Ty czujesz się zdołowany otaczającą Cię rzeczywistością i ludźmi, odbiera Ci to energię, a równocześnie czerpiesz z tego "negatywną" energię, żeby sobie w głowie potwierdzać, ze jesteś beznadziejny. Pełna symbioza smile Musisz tą symbiozę metodą małych kroków przerwać. Wg mnie bardzo dobrym początkiem byłoby zdanie tego prawa jazdy na motor. Po prostu obudź w sobie wewnętrzny "wkurw" wink i zdaj to prawko. Choćby skały srały big_smile Zdane prawko da Ci możliwość pójścia w stronę spełnienia swojego marzenia o podróżach motocyklowych. Oczywiście, nie od razu. Kolejnym krokiem, długoterminowym, musi być "odcięcie pępowiny", czyli wyprowadzka od rodziców. To jest toksyczne dla Ciebie środowisko. Tutaj będziesz odczuwał presję, zarówno z własnej głowy, jak i z zewnątrz (rodzice), ale musisz znów włączyć wewnętrzny "wkurw". Siostra miała prawo poczuć wolność i Ty też. Poza tym nic tak nie poprawia relacji z rodzicami jak wyprowadzka smile Wiem coś o tym.

6 Ostatnio edytowany przez Tarantula3 (2018-02-08 12:04:14)

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Chciałam dziś coś więcej napisać,  ale weszłam tu i widzę, że wiele ważnych i mądrych rzeczy zostało już powiedzianych. Tak sobie myślę spróbuj wyjść do ludzi, może w formie wolontariatu? Nic tak nie poprawia samopoczucia jak świadomość bycia potrzebnym, będzie to też okazją do poznania nowych, ciekawych osób.

7

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Maniek, byłam w podobnym stanie jakiś czas temu...

Przełamałam się i poszłam do psychiatry. Po paru wizytach zdiagnozowano mnie, dostałam receptę na leki, które pomogły. Równolegle dostałam skierowanie do psychologa na terapię, którą odbyłam. Więc moja pierwsza rada to: idź po pomóc, póki jeszcze czas.

Druga rada: bądź pomocny. Zapisz się do jakiegoś wolontariatu, szlachetna paczka, pomoc w schroniskach, etc. Mnie to niezwykle pomogło.

Trzymaj się.

8

Odp: Czuję że moje życie się kończy
Cyngli napisał/a:

Maniek, byłam w podobnym stanie jakiś czas temu...

Przełamałam się i poszłam do psychiatry. Po paru wizytach zdiagnozowano mnie, dostałam receptę na leki, które pomogły. Równolegle dostałam skierowanie do psychologa na terapię, którą odbyłam. Więc moja pierwsza rada to: idź po pomóc, póki jeszcze czas.

Druga rada: bądź pomocny. Zapisz się do jakiegoś wolontariatu, szlachetna paczka, pomoc w schroniskach, etc. Mnie to niezwykle pomogło.

Trzymaj się.

Z tym wolontariatem to też jest dobry pomysł. Tylko, że jak ktoś nie lubi przebywać z ludźmi to w tym przypadku może być trudno. No chyba, że poszedłby w stronę pracy ze zwierzętami.

9

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Napewno praca ze zwierzętami, zwłaszcza takimi skrzywdzonymi, może być bardzo dobrą terapią, ale to trzeba "czuć", nie każdy w takiej roli umie się odnaleźć.

10

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Tak, to nie dla każdego. Ale warto próbować czasem.

11

Odp: Czuję że moje życie się kończy
Cyngli napisał/a:

Tak, to nie dla każdego. Ale warto próbować czasem.

Dla mnie osobiście lepszej terapii nie ma jak wtulenie się w kudły psiaka smile i do tego długi spacer...

Kiedyś przeczytałam coś takiego, że czując się słabym i niepotrzebnym, trzeba poszukać kogoś jeszcze słabszego, potrzebującego pomocy i angażując się w pomoc takiej osobie (lub zwierzęciu) zapomina się o swoich słabościach...

12

Odp: Czuję że moje życie się kończy
Tarantula3 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Tak, to nie dla każdego. Ale warto próbować czasem.

Dla mnie osobiście lepszej terapii nie ma jak wtulenie się w kudły psiaka smile i do tego długi spacer...

Kiedyś przeczytałam coś takiego, że czując się słabym i niepotrzebnym, trzeba poszukać kogoś jeszcze słabszego, potrzebującego pomocy i angażując się w pomoc takiej osobie (lub zwierzęciu) zapomina się o swoich słabościach...

Dokładnie. Gdy człowiek czuje się niepotrzebny, to warto zaangażować się w jakąś akcję charytatywną. Przynajmniej mnie to doradzila terapeutka i mnie to pomogło.

13

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Pozostaje kwestia toksycznych rodziców, nie zgodzę się z biznesmenem, który napisał.. "To jest jej życie, niech sobie zrobi z nim co chce, ona Cię tylko urodziła i wychowała.." urodzenie i wychowywanie dzieci to ciężki kawałek chleba, wiem, bo sama mam trójkę, ale nie wyobrażam sobie, postępować wobec nich tak jak robi to matka Autora. Należy jej się szacunek, ale dziecko to odrębny byt, osoba, która powinna sama o sobie stanowić i absolutnie nie ma obowiązku mieszkania z rodzicami, poza tym rodzic ma dziecko kochać, wspierać i akceptować jego wybory, choćby nie były po jego myśli. Myślę, że Autor dla swojego zdrowia psychicznego powinien jak najszybciej znaleźć sobie mieszkanie i zacząć w końcu ŻYĆ..

14

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Dziękuję wam wszystkim za miłe słowa, chęć wyrażenia pomocy i poświęcony czas. Wiem że te rady są rozsądne i potrzebne do zmiany ale nie potrafię znaleźć w sobie tego 'przełącznika' aby zacząć działać albo po prostu nie che tego robić bo się boje.  Nie wiem czy bym się odnalazł w wolontariacie, bo to wymaga przebywania z ludźmi, a ja nie najlepiej sobie z nimi radzę. Boję się iść do lekarza, nie chcę aby moja rodzina poznała moje problemy Poza tym naprawdę nie wiem jak mogę zaleźć na to wszystko sile, czuję że po prostu nie dam rady. Jeżeli jakimś cudem udało by mi się zmienić to pewnie zajęło by mi to lata, a wedety miał bym ze 30 lat, a w tym wieku to moje życie było by chyba jeszcze bardziej skończone jak na chwilę obecną. Widząc jaką niestabilną osoba jestem pewnie żadna kobieta nie zwracała by na mnie uwagi. Może jest mi pisane być samotnym i tak cierpieć sam nie wiem.
Zastanawiam sie też dlaczego wielu ludzi przechodzi szczęśliwie przez życie a inni mają takie piekło sad

15

Odp: Czuję że moje życie się kończy
maniek0112 napisał/a:

Dziękuję wam wszystkim za miłe słowa, chęć wyrażenia pomocy i poświęcony czas. Wiem że te rady są rozsądne i potrzebne do zmiany ale nie potrafię znaleźć w sobie tego 'przełącznika' aby zacząć działać albo po prostu nie che tego robić bo się boje.  Nie wiem czy bym się odnalazł w wolontariacie, bo to wymaga przebywania z ludźmi, a ja nie najlepiej sobie z nimi radzę. Boję się iść do lekarza, nie chcę aby moja rodzina poznała moje problemy Poza tym naprawdę nie wiem jak mogę zaleźć na to wszystko sile, czuję że po prostu nie dam rady. Jeżeli jakimś cudem udało by mi się zmienić to pewnie zajęło by mi to lata, a wedety miał bym ze 30 lat, a w tym wieku to moje życie było by chyba jeszcze bardziej skończone jak na chwilę obecną. Widząc jaką niestabilną osoba jestem pewnie żadna kobieta nie zwracała by na mnie uwagi. Może jest mi pisane być samotnym i tak cierpieć sam nie wiem.
Zastanawiam się też dlaczego wielu ludzi przechodzi szczęśliwie przez życie a inni mają takie piekło sad

E, no Maniek, a co chciałbyś w  życiu robić? Co to znaczy, że jesteś osobą niestabilną? Masz pracę. A tak samo uważam, jak ktoś już napisał, depresję czas zacząć leczyć, bo sama nie zniknie. To powinno być najważniejsze, a w następnej kolejności dopiero zakładanie rodziny.  To, co z tego , że się boisz, każdy się czegoś boi, w tej chwili stoisz w miejscu.

16 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-02-08 17:16:25)

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Twoja rodzina nie musi wiedzieć, że się leczysz.

17

Odp: Czuję że moje życie się kończy
maniek0112 napisał/a:

Jeżeli jakimś cudem udało by mi się zmienić to pewnie zajęło by mi to lata, a wedety miał bym ze 30 lat, a w tym wieku to moje życie było by chyba jeszcze bardziej skończone jak na chwilę obecną.

Ej 30 lat to nie koniec świata... w każdym wieku można się zakochać,  zmienić swoje życie,  trzeba tylko chcieć..

18

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Co chciał bym robić w życiu ? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ciężko mi żyć z dnia na dzień a co dopiero planować jakąkolwiek przyszłość. Czuję się niestabilny psychicznie i emocjonalnie, nie chodzi mi w tym wypadku o przemoc oczywiście wolał bym uciąć sobie ręce jak kogoś skrzywdzić hmm rzecz w tym że jeżeli bym kogoś znalazł nie wiem czy dal bym rade odnaleźć się w związku, nigdy nikogo nie kochałem, nie mam w tym żadnego doświadczenia przez co wydaje mi się ze żadna dziewczyna nie chciała by się związać z kimś takim jak ja. Człowiekiem bez życia pustym w środku. Może się wydawać że 30 to nie nie koniec świata ale po nim jest 35 , 40 nie wiem czy dał bym radę jeszcze tyle wytrzymać. Co do mieszkania 'kawalerki' to ceny wynajmu są naprawdę wysokie, myślałem wiele razy nad wyprowadzką ale boje się że nie będę dał rady się sam utrzymać, a z powrotem bym chyba nie wrócił, wolał bym iść na ulice sad Wiem że doradzacie mi udać się do lekarza ale ja naprawdę nie czuje się na to gotowy i brakuje mi do tego sił.

19

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Nie ma to jak poddać się bez walki.. wink
To co teraz zamierzasz, dalej użalać się nad sobą i stać w miejscu?
Co tym osiągniesz?
Teraz może być tylko lepiej, gorzej już nie będzie..

20

Odp: Czuję że moje życie się kończy

A jeśli nie możesz sobie pozwolić na wynajęcie mieszkania, to może zacznij od wynajęcia pokoju chociaż...

21

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Ja tam ci się nie dziwię czemu masz depresje ponieważ mamy taką sytuację jaką mamy w naszym kraju.
Ci co mają normalnych kochanych rodziców jeszcze mogą z nimi jakiś czas pomieszkać ale za to inni muszą znosić ich obecność i różne humorki.
Niestety ale kupno mieszkania w tym kraju graniczy z cudem bo jedyną opcją jego nabycia to zadłużenie się na zdecydowaną większość życia a praca u nas raz jest a raz jej nie ma a kredyt spłacać trzeba, wynajęcie to samo to koszt miesięcznej pensji a czasem i więcej a mieszkanie z obcymi ludźmi w twoim przypadku raczej mija się z celem, po prostu zastąpiłbyś jeden problem drugim problemem.

Szczerze mówiąc jedynie co ci mogę doradzić to uzbieranie pewnej ilości pieniędzy i wyjazd do innego cywilizowanego kraju, odradzam natomiast wizytę u psychologa z tegoż względu iż słowa nie sprawią iż życie stanie się lepsze, nim musisz zająć się sam.

22 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-12-18 10:36:42)

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Cześć maniek...

Czytając Twojego posta, mam wrażenie jakbym w dużej części czytał historie swojego życia smile
Doskonale rozumiem co przeżywasz, jeszcze półtora roku temu byłem w niemalże identycznej sytuacji, będąc już po 30tce, po ~7 latach walki ze sobą dałem sobie jeszcze tą jedną ostatnią szanse żeby coś zmienić. Nie byłem w stanie już wytrzymać z tym jak wyglądało moje życie, a możesz mi wierzyć bądź nie, ale wydaje mi się że byłem w jeszcze większej 'dupie' niż jesteś tongue

Mam dla Ciebie dwie wiadomości smile dobra i złą...
Dobra jest taka, że można z tego wyjść, dzisiaj to wiem - jestem tego pewny, można coś zmienić, choć do stanu zwanego 'szczęściem' jeszcze mi baaardzo daleko, to moje życie się zdecydowanie zmieniło na lepsze, a to daje siłę i napędza człowieka do dalszej walki.

Zła wiadomość jest taka że wszystko tak na prawdę zależy od Ciebie, rozwiązanie problemów jest w Tobie, niestety nikt poza Tobą nie jest w stanie Ci pomóc, nie będzie czarodziejskiej różdżki, pomocnej dłoni ani człowieka który wyciągnie Cie z tego bagna, nikt magicznie nie doda Ci motywacji ani sił, inicjatywa i wola walki musi wyjść od Ciebie. Inni ludzie, ani psychoterapeuta nie będą w stanie Ci pomóc jeśli Ty sam nie podejmiesz walki, każda rada i proponowane działanie będzie wydawało się niemal niemożliwe do realizacji, strach przed działaniem będzie popychał Cie do defensywy, marazmu i apatii.
Zmiany są możliwe ale Twoje życie nie zmieni się o 180 stopni w ciągu godziny, dnia, tygodnia ani miesiąca, to proces który trwa czasami latami, bo imho zmieniają nas życiowe doświadczenia a nie stricte nasza sama wola zmian.
Wiem.. perspektywa tak długiej walki wydaje się odbierać ostatki sił i motywacje do walki, ale uwierz, choć nie będzie łatwo, to będzie warto, bo każdy swój sukces będziesz odczuwał dużo mocniej od innych ludzi, których nie kosztowało to tyle walki co Ciebie.

Po pierwsze musisz przestać analizować swoje życie, to w niczym nie pomaga a za każdym razem wbija Cie w jeszcze większy dołek i odciąga od realnego działania. Takie analizowanie jest baaardzo pociągające, ale zazwyczaj nic dobrego z tego nie wynika.
Nie jesteśmy w stanie zmienić swojej przeszłości, możemy się tylko z nią pogodzić, z niektórymi sprawami przyjdzie to szybciej, inne będą wymagać czasu.. w tej chwili wydaje Ci się że nasza przeszłość określa kim jesteśmy, ale tak do końca nie jest.
Nie myśl też za dużo o przyszłości, przyszłość to sprawa otwarta, zauważ że wyobrażasz sobie różne scenariusze, w tej chwili bardzo pesymistyczne, do każdego działania zakładasz zapewne co najmniej kilkanaście opcji, gdzie nie dajesz rady, coś idzie kompletnie źle - nie po Twojej myśli, napędzasz tym machinę strachu i usprawiedliwiasz swoje zaniechanie podjęcia jakiegokolwiek działania. Jeśli podejmiesz działanie okaże się że w 95% Twoje pesymistyczne scenariusze nigdy się nie spełniają a Ty sam utrudniasz sobie tym podejmowanie jakichkolwiek decyzji, niepotrzebnie przy tym się stresując i pogłębiając swój strach.

Zauważ że skupiasz się bardzo na przeszłości i przyszłości, zamiast koncentrować się na tym co jest teraz, a to jest klucz do tego by podjąć walkę, nie musisz już wiedzieć co chcesz w życiu robić, zastanów się co może Ci pomóc w realizacji swoich planów krótkoterminowych, to mogą być i na początku wręcz powinny być banalne sprawy/zadania które sobie założysz. W tej chwili zapewne nie masz ani sił ani motywacji na to by realizować złożone cele, dlatego sam musisz wystopniować sobie poziom trudności tak by zaplanowane działania były dla Ciebie możliwe do realizacji w danej chwili, ale by w minimalnym stopniu prowadziły Cię też do celów które sobie założysz. Moim pierwszym krokiem w robieniu prawka kat B było po prostu wyjście na spacer, bo nawet z tym miałem wtedy problemy, a z każdym kolejnym krokiem zakładałem sobie małe cele które pośrednio prowadziły do tego że zaliczyłem kurs i zdałem egzamin smile. Zasada małych kroków, nie stawiaj sobie za cel wizji życia którym chciałbyś żyć, bo przerośnie Cie to jak wiele dzieli Cie od tego by tam być, to tak jakbyś stał pod mt. Everst i patrzył na szczyt, sam sobie wmówisz że przecież nie dasz rady tam wejść, a zamiast się zastanawiać po prostu idź, rób małe kroki, stawiaj sobie cele co "10m, 20m, 50m", po pewnym czasie zdziwisz się że zaszedłeś już tak wysoko smile

Zastanów się też czy nie możesz otwarcie porozmawiać z matką o tym co czujesz, to nie jest powód do wstydu, nie ma chyba ludzi którzy by nie przechodzili przez trudny okres w życiu, ciężko jest się tak otworzyć, ale to na prawdę pomaga zrzucić czasem ten "ciężar", jeśli nie potrafisz się zebrać na taką otwartość zawsze możesz też spróbować z kimś obcym/psychoterapeutą, prawdopodobnie zdziwisz się że to może być takie łatwe i nikt nie będzie Cie oceniał smile

Jak chcesz pisz pod nieregulaminowe dane prywatne, chętnie podzielę się własnymi doświadczeniami smile

Jest takie powiedzenie... banalne ale jednak prawdziwe: "Jeśli nic nie zmienisz, nic się nie zmieni".
Wszystko w Twoich rękach.

wink

23

Odp: Czuję że moje życie się kończy
maniek0112 napisał/a:

Co chciał bym robić w życiu ? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ciężko mi żyć z dnia na dzień a co dopiero planować jakąkolwiek przyszłość. Czuję się niestabilny psychicznie i emocjonalnie, nie chodzi mi w tym wypadku o przemoc oczywiście wolał bym uciąć sobie ręce jak kogoś skrzywdzić hmm rzecz w tym że jeżeli bym kogoś znalazł nie wiem czy dal bym rade odnaleźć się w związku, nigdy nikogo nie kochałem, nie mam w tym żadnego doświadczenia przez co wydaje mi się ze żadna dziewczyna nie chciała by się związać z kimś takim jak ja. Człowiekiem bez życia pustym w środku. Może się wydawać że 30 to nie nie koniec świata ale po nim jest 35 , 40 nie wiem czy dał bym radę jeszcze tyle wytrzymać. Co do mieszkania 'kawalerki' to ceny wynajmu są naprawdę wysokie, myślałem wiele razy nad wyprowadzką ale boje się że nie będę dał rady się sam utrzymać, a z powrotem bym chyba nie wrócił, wolał bym iść na ulice sad Wiem że doradzacie mi udać się do lekarza ale ja naprawdę nie czuje się na to gotowy i brakuje mi do tego sił.

Wizyta u lekarza to nie zdobywanie Everestu. To łatwiejsze niż Ci się wydaje. Najważniejsze to zacząć, a terapię naprawdę można polubić. Będziesz miał wreszcie okazję z kim porozmawiać o swoich uczuciach, emocjach. Tu nie ma się co przygotowywać, tylko trzeba się kopnąć w dupę i iść.

24

Odp: Czuję że moje życie się kończy
wilczysko napisał/a:
maniek0112 napisał/a:

Co chciał bym robić w życiu ? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ciężko mi żyć z dnia na dzień a co dopiero planować jakąkolwiek przyszłość. Czuję się niestabilny psychicznie i emocjonalnie, nie chodzi mi w tym wypadku o przemoc oczywiście wolał bym uciąć sobie ręce jak kogoś skrzywdzić hmm rzecz w tym że jeżeli bym kogoś znalazł nie wiem czy dal bym rade odnaleźć się w związku, nigdy nikogo nie kochałem, nie mam w tym żadnego doświadczenia przez co wydaje mi się ze żadna dziewczyna nie chciała by się związać z kimś takim jak ja. Człowiekiem bez życia pustym w środku. Może się wydawać że 30 to nie nie koniec świata ale po nim jest 35 , 40 nie wiem czy dał bym radę jeszcze tyle wytrzymać. Co do mieszkania 'kawalerki' to ceny wynajmu są naprawdę wysokie, myślałem wiele razy nad wyprowadzką ale boje się że nie będę dał rady się sam utrzymać, a z powrotem bym chyba nie wrócił, wolał bym iść na ulice sad Wiem że doradzacie mi udać się do lekarza ale ja naprawdę nie czuje się na to gotowy i brakuje mi do tego sił.

Wizyta u lekarza to nie zdobywanie Everestu. To łatwiejsze niż Ci się wydaje. Najważniejsze to zacząć, a terapię naprawdę można polubić. Będziesz miał wreszcie okazję z kim porozmawiać o swoich uczuciach, emocjach. Tu nie ma się co przygotowywać, tylko trzeba się kopnąć w dupę i iść.

Wywnioskowałam maniek, że nigdy nie podjąłeś samodzielnej decyzji, strach i wątpliwości są rzeczą normalną, a może do końca życia chcesz tak jak do tej pory?

25

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Gdybyś był moim przyjacielem- wygoniłabym na  terapię. Masz niskie poczucie własnej wartości, a stąd wynika większość naszych problemów w życiu dorosłym. Nie zmienisz rodziców, siostry, ale możesz zmienić postrzeganie tego co dzieje się w Twoim życiu. Ale czy jesteś gotowy na zmianę?
Twój post to jednak wołanie o pomoc- zobacz ile osób zareagowało i szuka rozwiązania, czy to nie pozytywne ??

26

Odp: Czuję że moje życie się kończy
maniek0112 napisał/a:

Dziękuję wam wszystkim za miłe słowa, chęć wyrażenia pomocy i poświęcony czas. Wiem że te rady są rozsądne i potrzebne do zmiany ale nie potrafię znaleźć w sobie tego 'przełącznika' aby zacząć działać albo po prostu nie che tego robić bo się boje.  Nie wiem czy bym się odnalazł w wolontariacie, bo to wymaga przebywania z ludźmi, a ja nie najlepiej sobie z nimi radzę. Boję się iść do lekarza, nie chcę aby moja rodzina poznała moje problemy Poza tym naprawdę nie wiem jak mogę zaleźć na to wszystko sile, czuję że po prostu nie dam rady. Jeżeli jakimś cudem udało by mi się zmienić to pewnie zajęło by mi to lata, a wedety miał bym ze 30 lat, a w tym wieku to moje życie było by chyba jeszcze bardziej skończone jak na chwilę obecną. Widząc jaką niestabilną osoba jestem pewnie żadna kobieta nie zwracała by na mnie uwagi. Może jest mi pisane być samotnym i tak cierpieć sam nie wiem.
Zastanawiam sie też dlaczego wielu ludzi przechodzi szczęśliwie przez życie a inni mają takie piekło sad

Maniek,
Też czasem tak się czuję. Ale wiele bym dała, aby mieć 30lat i móc zacząć wszystko jeszcze raz. 30 lat to młodość!
Trzymaj się i spróbuj pójść do specjalisty. Jak nie będzie ci to odpowiadało, zawsze możesz się wycofać.
Powodzenia!

27 Ostatnio edytowany przez Rikitiki (2018-02-12 11:59:29)

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Ja Cie maniek rozumiem, mam podobnie, mimo 26 lat ludzie mi dają max 22. Nie byłoby tak tragicznie gdyby nie choroba tarczycy która spowodowała problemy ze wzrostem i przybieraniem na wadze. Ale mam paru prawdziwych kolegów, powodzenie z płcią przeciwną choć niewielkie też mam.

Tu nie da sie nic zrobić, albo się pogodzić z tym albo faktycznie strzelić sobie w łeb.

28

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Twoje miejsce na ziemi na pewno gdzieś jest. Trzeba je tylko znaleźć i przekonać siebie i innych, że to właśnie miejsce dla Ciebie. Jest gdzieś także ten Drugi Człowiek, dla którego się urodziłeś. Sztuka Go znaleźć i przekonać, że urodziłeś się właśnie dla Niego. Skłonić Go, żeby potrafił Cię pokochać.

Życie dla Drugiego Człowiek ma sens. Dzięki Mojemu moje życie ma sens. Jest pełne goryczy, ale ta gorycz jest czasem najsłodsza. Myśli samobójcze mam do dziś. Żyję z nimi codziennie. Przyzwyczaiłem się do nich, jak do drapieżnika. One chyba do mnie tez. Nauczyłem się z nimi żyć.

Życie dla Kogoś jest przepiękne. Nie wiem nawet, że Ten Ktoś wie o tym, że jest moim życiem. Obawiam się, że nie. Nie myśl. ze to górnolotne dyrdymały, Piszę Ci prawdę.

Wierzę, ze są inne recepty na życie. Lepsze od mojej. Każdy musi chyba  znaleźć swoja,. Dla mnie było to bardzo trudne. Ale opłacało się. Nie targnąłem się na swoje życie. Warto było przetrwać. Ale mało brakowało.

Dzięki trwaniu będziesz coraz silniejszy  Sił przybywa.
Wytrwaj.

29

Odp: Czuję że moje życie się kończy
maniek0112 napisał/a:

ja naprawdę nie czuje się na to gotowy i brakuje mi do tego sił

Sęk w tym, że od czekania i nic nierobienia Ci ich nie przybędzie. Jak będziesz siedział i czekał aż przyjdą, to się nie doczekasz. musisz działać mimo braku sił - dopiero wraz z działaniem one przyjdą.

30

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Maniek tak jak ktos napisal powyzej sprobuj nauczyc cieszyc sie z malych rzeczy kazdego dnia. Chociazby tego, ze wiele osob tutaj z serca chce Ci pomoc i dac jakies rady. Druga sprawa, nie jestes jedyna osoba na swiecie ktora ma podobne problemy. Po 3 z kazdego dolka da sie wyjsc, ale jak ktos slusznie zauwazyl wszystko jest w twoich rekach i glowie.
Co do wizyt u lekarza rozumiem cie. Moze zmiast tego poczytaj na poczatek jakies ksiazki motywujace do zmian, do dzialania. Polecam np. Obudz w sobie olbrzyma. Do tego cos o podnoszeniu samooceny... itp. Koniecznie wyznacz sobie jakis cel, do ktorego bedziesz dazyl malymi krokami. Wiem jak zycie bez celu doluje i pcha w apatie (sam z tym do niedawna walczylem). Na you tubie mozesz znalezc mase materialow motywujaxych. Polecam tez kazania ksiedza Pawlukiewicza. Co do zwiazku i milosci to nie wypowiadam sie bo sam jestem w czarnej d...pie po coezkim rozstaniu. Wiem tylko zeby dac komus szczescie musisz czuc sie szczesliwy sam z soba. Takze juz wiesz jaka jest kolejnosc dzialania. Trzymam za Ciebie mocno kciuki i wierze ze dasz (i wszyscy ktorzy tu jestesmy) damy rade pokonac swoje problemy i slabosci.

31

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Chciałabym Cię przekonać do podjęcia próby pójścia do lekarza. Wiem że nie jest to proste zacznij więc od znalezienia na forum psychiatry w Twoim mieście  który będzie miał dobre opinie. Ważny jest dobry kontakt itd. wizyta 100-150 zł max i musisz uwierzyć że tylko leki pomogą wyjść ci z depresji a potem zmieni się Twoje myślenie o życiu. Teraz nie podejmiesz żadnej decyzji i nic nie zrobisz tylko będziesz się pogrążał że inni dali radę a Ty nie. Bezblrkow nie jest to możliwe  i nie słuchaj nikogo kto nie wie co to depresja. To nie  jest zwykły dół przy którym  należy wziąć  się w garsc.  To tak nie dziala. Msisz mieć lek a potem dasz radę.. U lekarza też wiele nie musisz opowiadać on sam szybko się zorientuje co ci jest.
Spróbuj i traktuj ta chorobę jak każda inna. Choruje nie tylko nasze ciało ale i 'dusza' czyli psychika i to żaden wstyd. Tylko wtedy zmieni się postrzeganie Twojej rzeczywistości. Na razie zacznij o tym myśleć i dojrzewać do tej decyzji...
Bardzo Ci tego życzę. Daj znać.

32

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Witam was jeszcze raz, miałem odpisać już wcześniej ale nie mogłem się jakoś do tego zebrać. Czytając wasze wpisy uważam że chyba dam sobie jeszcze trochę czasu, postaram się wykazać tyle inicjatywy na ile mnie będzie stać, spróbuje znaleźć jakiś cel, sens w tym wszystkim, jeżeli przez czas powiedzmy kilka miesięcy, pól roku, nie zmieni się nic  to chyba będzie oznaczało to dla mnie koniec. Bo jaki wtedy będzie sens się starać jak nic się nie zmieni, nie lepiej żeby wszystko się skończyło ?
Co do lekarza to go sobie odpuszczę bo co innego może mi doradzić, spodziewam się ze usłyszę większość tego co wy do mnie pisaliście, mogę powiedzieć że w jakiś stopniu wy byliście moim psychologiem.

33

Odp: Czuję że moje życie się kończy
maniek0112 napisał/a:

Witam was jeszcze raz, miałem odpisać już wcześniej ale nie mogłem się jakoś do tego zebrać. Czytając wasze wpisy uważam że chyba dam sobie jeszcze trochę czasu, postaram się wykazać tyle inicjatywy na ile mnie będzie stać, spróbuje znaleźć jakiś cel, sens w tym wszystkim, jeżeli przez czas powiedzmy kilka miesięcy, pól roku, nie zmieni się nic  to chyba będzie oznaczało to dla mnie koniec. Bo jaki wtedy będzie sens się starać jak nic się nie zmieni, nie lepiej żeby wszystko się skończyło ?
Co do lekarza to go sobie odpuszczę bo co innego może mi doradzić, spodziewam się ze usłyszę większość tego co wy do mnie pisaliście, mogę powiedzieć że w jakiś stopniu wy byliście moim psychologiem.

Psycholog to nie lekarz. On ma inne formy dotarcia do pacjenta

34

Odp: Czuję że moje życie się kończy

Maniek, przeczytałam Twoją historię i kruczę strasznie się z nią utożsamiam, zwłaszcza z odczuciami. Widzę zresztą, że wiele osób Cię rozumie i czuło się podobnie na jakimś etapie życia. Ja oprócz tego potrafię zrozumieć też twoją niemoc do podjęcia jakichś kroków. Może nie tyle rozumiem, co współodczuwam, bo też tak mam. Wszytsko jest nie tak, a ja nie potrafię znaleźć w sobie siły, żeby coś zmienić, bo wydaje mi się, że musiałabym zmienić WSZYSTKO w swoim życiu, a skąd mam na to wziąć energię czy motywację, skoro nie mam nawet siły pozmywać garów. Czuję swoją i twoją niemoc, choć jej nie rozumiem, bo nie rozumiem siebie - np. od co najmniej 5 lat wiem, że powinnam pójść do psychiatry, ale nie potrafię się do tego zmobilizować. Spotkało mnie w życiu wiele przykrych rzeczy, zdarzeń losowych, chorób, ale nic nie jest moim większym wrogiem niż ja sama i to, że nie potrafię zmusić się w zasadzie do niczego. W przeciwieństwie do Ciebie WIEM że psychiatra to dobry wybór. Nie wiem czemu uparcie odmawiasz chpćby rozważenia takie wizyty, to jest tak naprawdę pierwszy i najprostszy kroku, który mógłby coś zmienić. Nie wiem  tym samym czemu Ty sobie odmawiasz tej pomocy? Skoro masz myśli samobójcze, całkiem możliwe że masz stany depresyjne, leki mogą naprawdę pomóc. Z czego wynika Twoja uparta odmowa skorzystania z porady psychiatry? Masz jakieś uprzedzenia? Jesteś z tych co myślą, że do psychiatry chodzą czubki?

Piszesz, że nie chcesz w wieku 30 lat zaczynac wszytskiego od zera... Oj Maniek... Czas i tak płynie, jeśli sam sobie nie dasz szansy, to w 30 urodziny obudzisz się i będziesz nadal w tym samym miejscu... Mówię ci to totalnie z doświadczenia... Kiedy miałam tyle lat co ty, czułam się tak samo beznadziejnie, ale nie szukałam z róznych powodów pomocy. M.in. dlatego, że jedyne co mnie wtedy obchodziło to to, żeby po prostu jakoś dożyć do smierci... w sensie, wiedziałam, że nie mogę zrobić świństwa moim bliskim i złamac im życie obierając własne... Jak to ktoś powiedział, samobójstwo ma coś z wielokrotnego mordesrtwa... Poza tym kurczę, spokojnie  - i tak wszyscy umrzemy, po co się pchać...


Co do sytuacji ze wspomaganiem finansowym rodziców uważam, że jeśli taka pomoc jest faktycznie niezbędna to twoja siostra powinna również w tym uczestniczyć, nie może być tak, że jesteś przy nich uwiązany.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czuję że moje życie się kończy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024