netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

40 odpowiedzi14 565 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 11.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Jak to działa na Was, jako odbiorców? Gdzie zaczyna się skąpstwo, a kończy oszczędność?
Czy oceniacie ludzi pod względem ich dysponowania pieniędzmi, również względem Was (np.prezenty) ?

2

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Wydaje mi się, że skąpstwo zaczyna się tam, gdzie zaczyna się też terroryzowanie innych. To zaciskanie pasa nawet wtedy, gdy nie jest to konieczne, odmawianie sobie wszelkiego rodzaju przyjemności (przecież kawa w domu wychodzi taniej niż w kawiarni, a piwo w pubie tongue), robienie awantur za wydaną przez drugą osobę przysłowiową złotówkę na coś, co jej zdaniem było potrzebne, ale zdaniem skąpca już nie. Czasem dochodzi do takich absurdów jak siedzenie zimą pod kocami, bo przecież ogrzewanie jest taaaakie drogie.

3

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Skąpstwo, to oszczędzanie bez uzasadnionych powodów...tak "dla zasady"... smile

4

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Ja jestem w tym temacie rozdwojona smile Ostatnio czytałam artykuł o oszczędzaniu, w którym jedna z kobiet pisze, że dla niej i męża priorytetem są podróże i wszystko przelicza na tanie bilety; gdy ma kupić coś dla siebie lub do domu.
Mam też koleżankę, która wszystko przelicza na złotówki; z jednej strony można jej pozazdrościć zaradności, bo dziewoja młoda, ciekawa życia, obrotna. Jej rodzinie nie brakuje pieniędzy, rodzice w nią inwestują, płacą za kursy językowe itd. ale pewnego dnia zdziwiło mnie, gdy swojej dobrej koleżance, której dużo zawdzięcza, jeśli chodzi o pomoc na uczelni, w ramach wdzięczności za całe półrocze dała.... badziewie ze sklepu "Wszystko po 2 złote". Okej, pamiętała, okazała wdzięczność, a jednak wydało mi się to trochę nie na miejscu, a nawet trochę poniżające.

Margolinka napisał/a:

Skąpstwo, to oszczędzanie bez uzasadnionych powodów...tak "dla zasady"... smile

Ja oszczędzam "dla zasady" big_smile Oszczędzam bo babcia mnie tego nauczyła, że należy odkładać pieniądze, a nie bezmyślnie je wydawać. I dzięki tym oszczędnościom jest za co kupić opał na zimę, pojechać na weekend czy iść do fryzjera.

5

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Dla mnie skąpstwem nie jest ograniczenie rozrzutności, ale nadmierne, nieuzasadnione ograniczenie wydatków. Czasem co prawda ta granica jest cienka, ale w przytoczonej przez Ciebie, Cat, sytuacji, moim zdaniem została ona już przekroczona. Niby liczy się sam gest, ale jednak ze strony tej dziewczyny było to nieco nietaktowne.

6

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Cat "dla zasady" takiej jak miałam na myśli, a "dla zasady" oszczędzania, odkładania na "czarną godzinę", to jednak różnica wink
Ja myślałam bardziej o odmawianiu sobie wszystkiego, mimo tego że jakaś tam część jest już "odkładana" ... np. mam konto oszczędnościowe, co miesiąc zbierają się na nim pieniążki, ale nie pojadę na wakacje za granice (pomimo że mnie stać) tylko nad Bałtyk...bo taniej a i tak można w wodzie się pomoczyć, a wyjazd za granice, to przecież niepotrzebna ekstrawagancja smile

7

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Margolinka - Bałtyk wcale nie taki tani smile
ja mam takie samo zdanie jak Olinka,ba ze skąpstwem miałam do czynienia sad

8

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Dla mnie oszczędny to ten co ma cel i oszczędza.Skąpiec będzie umierał z głodu ale na chleb nie wyda.

9

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Prosta piłka - oszczędność kończy się tam, gdzie kończy się rozsądek.

10

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?
Vian napisał/a:

Prosta piłka - oszczędność kończy się tam, gdzie kończy się rozsądek.

Krótka piłka smile- skąpstwo zaczyna się wtedy, gdy pieniądz przejmuje władzę nad człowiekiem, bo staje się ważniejszy niż wszystko inne, stąd działania aby ich wydawać jak najmniej.

11

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Dla mnie skąpstwo jest wtedy, gdy tak naprawdę nie ma potrzeby oszczędzania, a i tak się oszczędza. Tzn. ja np. teraz staram się oszczędzać i okładam powolutku na mieszkanie, ale to nie znaczy, że sobie wszystkiego odmawiam. Raz na jakiś czas sobie do knajpy pójdę, czy ciuch kupię, bo nic się nie stanie jak wydam te kilka stów raz na jakiś czas. Gdybym sobie i chłopakowi wszystkiego odmawiała to bym była skąpiradłem. Uważam, że najlepsze wyjście to właśnie okładać jakąś stałą sumę co miesiąc, a resztę można sobie przeznaczyć na co się chce.

12

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Skąpstwo jest dla mnie tym, czym pewnie dla większości. Oszczędzaniem patologicznym, w sensie, że ktoś nawet chleba nie kupi czy będzie wolał od kogoś "wyłudzić", bo uzna, że za drogi wydatek, mimo że pieniądze ma. Ktoś, kto będzie każdy wydatek partnera uważał za fanaberie i przez to potrzeby jego miał w poważaniu. Ktoś, kto będzie miał bardzo dużo pieniędzy nawet, a jemu będzie miało i będzie tylko na nie patrzył, będzie żałował, by wydać na cokolwiek.

13

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

No dobra, ale nie oszukujmy się: przeciętny Polak raczej nie ma "bardzo dużo pieniędzy".
Tylko że.... ta "oszczędność" wychodzi.... no właśnie, w jakich momentach??

14 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-02-23 01:02:08)

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

P.O.L.A.K. czyli Pijany Organizator Libacji Alkoholowo-Kacowych. Oszczędność to znaczy przyszyć skórzaną łatkę na łokieć sportowej marynarki gdy się wytrze. Marynarki nowej nie trzeba kupować, a nadal dobrze wygląda. Patrz Anglia, dawno temu. Wypalanie mózgu dzienną dawką piwa i kupowanie IPhonów albo drogich/niemieckich samochodów to żadna oszczędność, tudzież w starym aucie zaklepywanie urwanego przewodu hamulcowego żeby nie trzeba było nowego kupować. To wszystko są głupota, szpan i głupota do potęgi ntej. To Polska właśnie.

15

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?
Pan Lewski napisał/a:

P.O.L.A.K. czyli Pijany Organizator Libacji Alkoholowo-Kacowych. Oszczędność to znaczy przyszyć skórzaną łatkę na łokieć sportowej marynarki gdy się wytrze. Marynarki nowej nie trzeba kupować, a nadal dobrze wygląda. Patrz Anglia, dawno temu. Wypalanie mózgu dzienną dawką piwa i kupowanie IPhonów albo drogich/niemieckich samochodów to żadna oszczędność, tudzież w starym aucie zaklepywanie urwanego przewodu hamulcowego żeby nie trzeba było nowego kupować. To wszystko są głupota, szpan i głupota do potęgi ntej. To Polska właśnie.

Ja o sobie tego powiedzieć nie mogę, chociaż jestem Polką.

16 Ostatnio edytowany przez adam_K (2013-03-07 22:27:15)

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Znałem kiedyś takiego znajomego który jest dla mnie do dziś synonimem skąpstwa.Na początku byłem przekonany że albo jest zakredytowany, biedny, albo ma jakiś jest inny problem, i często towarzysko tak jak inni - a to postawiłem mu kawę, herbatę, piwo czy kupiłem kanapkę. No bo inni jedli pili a ten zawsze siedział i patrzył. Okazał się jednak zwyczajnym skąpcem. Zawsze jak jeździliśmy na delegacje, czy szkolenia żałował sobie na drobny zakup - słodycz dla dziecka, drobiazg dla żony, kufel piwa, ale z kolei to co było z góry opłacone- a były to posiłki- wsuwał jakby jedzenia nie widział, brał  je ze sobą do pokoju, a w ostatnim dniu pobytu pakował sobie do pojemników i torebek ile się dało. W "tłusty czwartek" kiedy się okazało że ja kupiłem pączki za 1,50 a on za 1,80 był wściekły. Następnego dnia przyszedł do pracy i stwierdził że po drodze do domu kupił na Dworcu Centralnym pączki za 0,80 gr. Ale to nie jest jeszcze najzabawniejsze.Kiedyś byłem mimowolnym świadkiem sceny jak krzyczał na żonę że kupiła dziecku batonika i wydaje pieniądze. Innym razem wysłany na delegację  do innego miasta odwiedził "lumpeks", nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby gość nie nakupił za 30 zł sterty ubrań na wagę. Dla siebie, żony i dla dziecka. Owym "niesamowitym" zakupem pochwalił się po powrocie z owej delegacji wszystkim kolegom i koleżankom z pracy. Nie wiedzieliśmy nawet czy się śmiać czy płakać. Zszokowani milczeliśmy - podczas gdy on zadzwonił do żony chwaląc się owym zakupem i o tym że teraz to cała rodzina ma ubrania na lata.
Wyjście z tym człowiekiem gdziekolwiek było męką, jeśli szło się koleżeńsko na piwo to miał wyliczone przysłowiowe parę groszy na kufelek dla siebie, o tym żeby cokolwiek ci postawił nigdy nie było mowy, ale jak już napisałem od innych chętnie korzystał.
Nigdy się z nikim niczym nie podzielił niczym, chociaż od innych brał chętnie.
Mam nadzieję że gdziekolwiek teraz jest to swoją postawę zmienił.

17

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

skąpstwo a w zasadzie juz chyba przemoc ekonomiczna jest wtedy gdy np zona prosi meza o buty dla dziecka bo ma dziurawe a mąż mowiac ze :nie ma : co nie jest prawdą wytyka dziecku ze z powodu jego wady chodu kolejne buty nie dały rady sad

18

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

...albo jak mąż prosi o kasę na kufel piwa big_smile

Historia podana przez adam_K jest faktycznie zatrważająca smile Ten człowiek był / jest niewolnikiem mamony.

Ja z kolei miałam znajomą, która nie pracowała, żyła z alimentów na siebie i dziecko i stale mówiła, że potrzebowałaby nową kurtkę- ale jak uzbiera - dałam jej swoją. Potem, że nie ma na sweter- dałam jej swój, nowiuteńki.
Ale zadziwiające było dla mnie to, że gdy do niej przychodziłam, w jej kuchni była herbata- zawsze Liptona, oraz zielona, biała- na wagę, przyprawy- tylko Kamis, orzechy brazylijskie, pistacjowe na wagę, w szkatułkach, drogie sosy sojowe, trudno tu wszystko wymieniać, ale same produkty z najwyższej półki, na które ja sobie nie pozwalałam, bo nie było mnie na to stać.
Praktyki pomocowe w tym przypadku zakończyłam smile

19

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Cat, to już było zwykłe żerowanie na Twojej empatii i chęci niesienia pomocy.

20

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Catwoman
No i słusznie ze zakończyłaś coś za coś nigdy w zyciu człowiek nie ma na wszystko zawsze musi wybierać miedzy  jednym a drugim

21

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

fajny temat :-)

dla mnie skapstwo jest wtedy, kiedy moj maly chrzesniak mowi mi, ze nie przyjada do nas bo paliwko jest drogie (a maja do nas 30km :-) ), a moja szwagierka odwiedza swoja matke raz na miesiac lub rzadziej... jak mamy urodziny to prezent od nich zawsze jest kupiony w biedronce i nie przekracza 20 zl.... malemu rosna stałe zeby a mleczaki mu jeszcze nie wypadły, wiec trzeba bylo zrobic zdjecie (az 60 zl) i pojsc do ortodonty (az 100). pozniej mieli pojsc z dzieckiem wyrwac jeden z zebow, lecz moj szwagier wzial cążki i sam wyrwał synowi zęba. Patologia, zwazywszy ze nie klepia az takiej biedy...

22

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Ej, ja też wyrwałam sobie kilka mleczaków! big_smile
A paliwo jest drogie, to się zgodzę i sama wolę wsiąść na rower niż jechać autem np. na zakupy.

23 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-03-07 23:53:23)

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?
Catwoman napisał/a:

Ja z kolei miałam znajomą, która nie pracowała, żyła z alimentów na siebie i dziecko i stale mówiła, że potrzebowałaby nową kurtkę- ale jak uzbiera - dałam jej swoją. Potem, że nie ma na sweter- dałam jej swój, nowiuteńki.
Ale zadziwiające było dla mnie to, że gdy do niej przychodziłam, w jej kuchni była herbata- zawsze Liptona, oraz zielona, biała- na wagę, przyprawy- tylko Kamis, orzechy brazylijskie, pistacjowe na wagę, w szkatułkach, drogie sosy sojowe, trudno tu wszystko wymieniać, ale same produkty z najwyższej półki, na które ja sobie nie pozwalałam, bo nie było mnie na to stać.
Praktyki pomocowe w tym przypadku zakończyłam smile

Ja dość długo mówiłam, że potrzebuję nowy komputer, tylko nie mam na niego dość kasy, co nie przeszkadzało mi kupować lepszych herbat na wagę, przypraw Kamis czy pistacji od czasu do czasu podobnie jak wina i whisky zamiast taniego piwa i wódki albo chudej szynki zamiast najtańszej kiełbasy. Po prostu uważam, że dobre jedzenie jest istotne i nie powinno się na nim oszczędzać.

Jej błąd, że przyjęła od Ciebie pomoc, ale z drugiej strony myślała może, że ten sweter i kurtka są Ci po prostu niepotrzebne.

24

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

A dlaczego jej błąd?

25

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Bo gdyby nie przyjęła, nie byłoby Twojego postu powyżej a nasze koleżanki nie uznałyby, że jest sępem, który wykorzystuje ludzi. Czy wtedy też patrzyłabyś krzywym okiem na przyprawy Kamis i herbatę Lipton? Nie sądzę, bo przecież jej rzeczą jest, na co wydaje pieniądze, prawda?

Mnie np. kiedyś kolega chciał dać telefon, bo taki, który on miał w zapasie i właściwie nieużywany był i tak lepszy od tego, którego ja używałam na co dzień, ale na szczęście nie przyjęłam - właśnie dlatego, że nie chciałam ryzykować, że kiedyś mi wytknie - telefon ode mnie wzięłaś a kupujesz sobie chianti.

26

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Vian takie drobnostki dużo mówią o tym, jak człowiek zarządza swoimi pieniędzmi. Jestem pewna, że skoro znajoma zostawia w sklepie naprawdę duże kwoty pieniędzy na jedzenie, byłaby zdolna do kupienia sobie kurtki.
Kurtki -zaznaczę- nie wciskałam na siłę; miałam ją na sobie gdy ją odwiedziłam a gdy ona zaczęła mówić, że będzie musiała odkładać jakiś czas by sobie kupić i że nie wychodzi z domu na dalsze trasy BO NIE MA KURTKI, w naturalnym odruchu zdjęłam z siebie swoją i jej ją zostawiłam, za co podziękowała.
Nie miałam i nie mam zamiaru jej nigdy tego wypominać, nigdy w życiu nie dałam jej też odczuć, że na mnie żeruje, bo właściwie dopiero Olinka mi uświadomiła, że było to -może i nieświadome- ale żerowanie. Dla mnie: niewłaściwe zarządzanie domowymi funduszami.

27

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Ja myślę, że wiele zależy od sytuacji danej osoby. Jeśli jednak ta kobieta wprost mówiła, że nie wychodzi z domu, bo nie ma kurtki, to można przyjąć, że był to dla niej zakup pierwszej potrzeby, a skoro tak, to powinna tak gospodarować swoimi środkami (które przecież w jakiejś tam ilości miała), aby móc tę potrzebę zaspokoić. Rozumiem, że jakość jedzenia jest ważna, ale można kupić żywność dobrej jakości, za to niekoniecznie luksusową, a tym samym znacznie droższą.
Dla mnie samo ciągłe wspominanie, że nie ma się tego czy tamtego już jest sugerujące, jeśli do tego dodać, że kurtkę przyjęła bez najmniejszego zażenowania, cała ta sytuacja wygląda dosyć niesmacznie.

Miałam ciocię (piszę miałam, bo niestety od kilku miesięcy nie żyje), która żyła bardzo skromnie, żeby nie powiedzieć biednie, jadała najtańsze rzeczy, głodowa emerytura zmuszała ją do do ciągłego dorabiania, często nocami, ale nigdy do nikogo nie wyciągała ręki po pomoc. Ja nie narzekam, więc kiedy miałam coś, co mogłam jej podarować, robiłam to bardzo chętnie i ze szczerego serca, często sugerowałam, że te rzeczy, choć nowe lub prawie nowe, są mi zupełnie niepotrzebne (nie zawsze tak było, bo czasem specjalnie coś dla niej kupowałam), a mimo to ciocia czuła się tą sytuacją ogromnie zakłopotana, pomimo że jej naprawdę, choćby nie wiem jak się nagimnastykowała, nie było stać na zakup nowego łóżka czy przyzwoitej kurtki. Dlatego dla mnie jej postawa wygląda zupełnie inaczej niż zachowanie znajomej Cat.

28

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Wiecie, dziewczyny, nie bardzo wiem, czy jest sens dyskutować, czy np. przyprawy Knorra to dobro luksusowe. Ja odebrałam to trochę osobiście, bo sama byłam w podobnej sytuacji i od razu sobie wyobraziłam, że ten mój znajomy ocenia tak moje zakupy - nawet jakby nie powiedział tego na głos i tak mógłby zrobić się zgrzyt. Nauczyłam się też, że zasadza "nie stać mnie na kupowanie tanich rzeczy" ma sens. Nie raz nie dwa chciałam oszczędzić, a w praktyce kupiłam gie-eł-gu, które nadawało się tylko do śmieci, a ja i tak musiałam kupić to ponownie, już droższe. I tak się nacinałam na różne rzeczy od wyżej wspomnianych przypraw (bezzapachowy zielony kardamon kupiony tanio na allegro dalej mnie przyprawia o zgrzyt zębów tongue ) przez e-papierosy po buty z promocji z jakiegoś sklepu, z których jeden literalnie rozpadł mi sie na stopie na środku miasta. Ja jestem typem oszczędzającym na ciuchach, sprzęcie elektronicznym - nie mam tabletu, nie mam laptopa, a mój telefon nadaje się tylko do dzwonienia i smsowania. Nie oszczędzam natomiast szczególnie na kosmetykach, bo wolę 2 dobre szminki niż 5 kiepskich. To samo z perfumami. Ale z kolei moja znajoma mogłaby cały miesiąc jeść tylko chleb z serem i chińskie zupki byleby tylko kupić sobie nowy ciuch czy buty. ;-)

No i ja raczej niczego nie przyjmuję od kogoś ot tak, za darmo, chyba, że od najbliższych przyjaciół, kiedy wiem, że zgrzytów na pewno nie będzie. Raczej wolę poszukać gdzieś jakiejś okazji czy choćby komuś zapłacić za to, co i tak chciałby mi dać za darmo. Albo dać coś jemu i w ten sposób się zrewanżować.

29

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Vian, to o czym piszesz, to jest kwestia priorytetów. Widocznie Ty doskonale obchodzisz się bez tabletu (ja zresztą też nie mam potrzeby jego posiadania), najnowszej generacji telefonu komórkowego (mój jest przyzwoity, ale daleko mu do tych z najwyższej półki) czy innych zbytków, które co prawda mogłyby się przydać, ale zapewne nie znajdują się na liście najważniejszych potrzeb.

Jasne, że przyprawy Knorra to jeszcze nie jest dobro luksusowe, ale już dobrej jakości biała herbata na wagę - przynajmniej moim zdaniem - tak. Za to jeśli ktoś nie ma pieniędzy na kurtkę, która jest dla niego wyraźnie ważna (a tym samym można uznać, że na daną chwilę jest na górze listy priorytetów), to z tych luksusów zapewne spokojnie mógłby zrezygnować. Niektórzy jednak wychodzą z założenia, że mogą tego nie robić, a mimo to mieć wszystko wink.

Za to na pewno na wielu produktach nie warto oszczędzać, bo to niesamowicie lubi się mścić. Kupisz byle jaki kosmetyk, to nie spełni swojej roli. Kupić kiepskiej jakości lodówkę, to albo będziesz mieć ją wiecznie w naprawie (co oczywiście niemało kosztuje), albo za chwilę będziesz musiała wyciągnąć z portfela kolejną kwotę na nową. Moja w każdym razie mogłaby się w końcu zepsuć, żebym bez skrupułów mogła przytargać do domu nową, a ta małpa nie chce big_smile.

30

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Olinka, no tak, ale bez nowego komputera (który już mam), ze starym gratem z 2004 roku nie było już tak fajnie, a mimo to nie odmawiałam sobie wszystkiego, żeby na niego uciułać w pierwszej kolejności. I masz rację, to kwestia priorytetów, ale może dla niej też. Może chociaż nam ciężko to zmieścić w głowie ona woli mieć pistacje niż nową kurtkę, może nie kupowała jej, bo szukała jakiejś okazji, tak samo jak ja czasem robię. Ona też w końcu sama do Cat nie wyskoczyła "Daj mi nową kurtkę, bo ja nie mam" - Cat sama to zaproponowała. Dlatego też napisałam, że tamtej błąd, że ot tak sobie to przyjęła.

Moja w każdym razie mogłaby się w końcu zepsuć, żebym bez skrupułów mogła przytargać do domu nową, a ta małpa nie chce big_smile.

Może komuś oddaj... big_smile

31

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?
Vian napisał/a:

Może komuś oddaj...

No widzisz, właśnie z oszczędności kupiłam za dobrą, a teraz muszę się z nią męczyć tongue. Hmmm... No nie, raczej nie jestem tak rozrzutną osobą, aby komuś podarować coś, co jest nadal w dobrym stanie i pewnie jeszcze długo posłuży, a w zamian za to samej wykładać kupę kasy na nowy sprzęt tylko dlatego, że mam takie widzimisię. Chodzi o to, że marzy mi się duża, naprawdę porządna, dwudrzwiowa lodówka, ale uważam, że głupotą byłoby pozbywanie się starej kiedy ta jest nadal całkiem w porządku. Gdyby jednak zepsuła się na tyle (niestety - jak na złość - tej nie zdarzyło się to ani razu big_smile), że naprawa okazałaby się nieopłacalna, to już zrobiłabym to bez większych skrupułów wink.

Za to nigdy nie kupuję drogich mebli, bo w moim przypadku byłoby to zwyczajnie nierozsądne - wiem, że lubię zmiany, zatem szkoda byłoby mi inwestować w meble jakąś większą gotówkę, a potem patrzeć całymi latami na coś, co już dawno przestało mi się podobać. Wolę tańsze, nieco gorszej jakości (choć ładne i mimo wszystko przyzwoicie zrobione), ale za to co jakiś czas wymieniać je na nowe, zupełnie inne.

Tak więc u mnie mimo wszystko zwycięża kalkulacja i rozsądek smile.

32

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Cat odnosnie opisanej sytuacji, nie uwazam, ze wyrywanie dziecku zebow na sile obcążkami zeby nie placic dentyscie jest wyrazem oszczednosci, a wlasnie skapstwa. A skoro ma sie diesla palacego np 4l ropy, ktora kupuje sie na ukrainie po 3zl, to nie powinno sie chyba tak biadolic....

33

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Aaaaa, jeszcze mi coś przyszło do głowy.

Puszczanie biedaka jak się ma do kogoś sprawę żeby nie wydzwonić swojej kasy na telefonie. To jest nie tylko skąpstwo ale i chamstwo. Notorycznie stosowane przez siostrę mojego męża i jej męża, bo mamy numery w Play, a oni mają DROGO...

34

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

No właśnie! Ja dlatego przeszłam do Play, że teraz bez stresu mogę dzwonić do kogo chcę i jak często chcę, a mimo to co miesiąc pozostaje mi mnóstwo niewykorzystanych minut. Mało tego, nawet sms-y pisuję ze wszystkimi polskimi ogonkami wink. I owszem, kiedy ktoś do mnie dzwoni, to dosyć często sama proponuję, że oddzwonię, natomiast niesamowicie irytuje mnie ,,puszczanie sygnałków" tylko po to, aby rozmowa odbyła się na mój koszt - wtedy zwykle już się nie odzywam, wychodząc z założenia, że jeśli sprawa jest istotna, to delikwent sam się w końcu zreflektuje, że było to nie na miejscu.

35 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-03-09 14:01:35)

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Są pewne gesty, postawy, które właściwie niewiele kosztują, a znacząco mogą wpłynąć na relacje. Czasem to wydanie 5 zł by postawić komuś piwo, albo domaganie się kilku złotych (jeśli to sytuacja sporadyczna) za coś tam.
Do tego mogę zaliczyć również te rzeczone smsy.

36 Ostatnio edytowany przez cslady (2017-05-30 12:04:56)

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

W sumie nie uważam, że jestem skąpa, ale kupuje tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Po co mi 5 sweter na guziki skoro mam już takie 4? No i tak dalej. Do tego zawsze mam zaplanowany budżet i regularnie odkładam kasę na konto oszczędnościowe [spam].

37

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Moim zdaniem skąpstwo zaczyna się tam, kiedy chęć oszczędzania na wszystkim przysłania nam racjonalne myślenie. Kiedyś pojechałem na wakacje do wujostwa. Byłem zszokowany sytuacją, kiedy wujek raz w tygodniu wybierał się po chleb do innego miasta (bagatela oddalonego prawie o 100 km), bo w jakimś tam sklepie chleb był tańszy o 1 czy 2zł na bochenku względem tego, co mają w swoim lokalnym sklepiku yikes Oczywiście nic to, że jeżdżąc w tą i z powrotem już dawno spalił w paliwie tę złotówkę big_smile

38

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Mam znajomego, który oszczędza na jedzeniu. Kupuje byle jakie, najtańsze, mało różnorodne. Za to jak chodzi o papierosy i piwo, o oszczędzaniu nie ma mowy wink
Dzięki Wam zrozumiałam, że on nie jest skąpy (jak do tej pory sądziłam), tylko ma po prostu inne priorytety, niż ja big_smile

39

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?
Koczek napisał/a:

Mam znajomego, który oszczędza na jedzeniu. Kupuje byle jakie, najtańsze, mało różnorodne. Za to jak chodzi o papierosy i piwo, o oszczędzaniu nie ma mowy wink
Dzięki Wam zrozumiałam, że on nie jest skąpy (jak do tej pory sądziłam), tylko ma po prostu inne priorytety, niż ja big_smile

Sorry jest po prostu głupi.
To co zaoszczędzi odda koncernom farmaceutycznym..

40

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Właśnie, bo jak o siebie teraz nie dba, o prawidłowe odżywianie to zaraz zaczną się problemy z odpornością, z sercem, z układem trawienia. Moim zdaniem mądrze jest wydawać na dobrej jakości produkty spożywcze i np. ubrania, bo taki sweter z wełny nam posłuży kilka lat, o ile mamy wciąż ten sam rozmiar, a byle co za 20 złotych szybko się zmechaci i po paru msc będzie do wyrzucenia.

Ja lubię odkładać pieniądze na konto oszczędnościowe, ale jak widzę jakiś super ciuch np. Zara za pół ceny i widzę, że jakość jest ok to też sobie kupię, a trochę mniej odłożę. Nie odmawiam sobie.

41

Odp: Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?
salata-katarzyna napisał/a:

np. ubrania, bo taki sweter z wełny nam posłuży kilka lat, o ile mamy wciąż ten sam rozmiar, a byle co za 20 złotych szybko się zmechaci i po paru msc będzie do wyrzucenia.

Akurat wełna jest trudnym materiałem, bo ma sporą tendencję do mechacenia się, jak również przy niewłaściwym praniu szybko się kurczy wink. Niemniej niewątpliwie rzeczy z wełny można określić jako jakościowo dobre, a nawet bardzo dobre.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Gdzie kończy się oszczędność, a zaczyna skąpstwo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026