netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Moja była przyjaźń damsko-męska

6 odpowiedzi3 420 wyświetleńzałożony przez Ponadczasowa, 21.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moja była przyjaźń damsko-męska

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Moja była przyjaźń damsko-męska

Dzieliło nas sporo: środowisko (u niego w domu problem alkoholowy rodziców, u mnie brak nałogów ale za to chłód emocjonalny); wiek (niby tylko kilka miesięcy jestem starsza, ale rocznikowo o rok); zainteresowania (fan piłki nożnej vs. wielbicielka tego co nieznane itp.); religia (zagorzały katolik a ja niekoniecznie)... I takich różnic mogłoby się jeszcze znaleźć kilka ale w sumie uzupełnialiśmy się. To co nas na pewno łączyło, a może i połączyło - niesamowite poczucie humoru, tak podobne. Nikt mnie tak nie rozśmieszał i tego teraz mi bardzo brakuje.

Poznaliśmy się poprzez jego siostrę, a my dwie znałyśmy się z gimnazjum. Od czasów gim. zaczęłam bywać w ich domu dość często, ale rozmawiałam tylko z nią. On jest ogólnie zamknięty, ale tak czy siak ze mną nie miał ochoty wtedy się zaprzyjaźniać, chociaż zagadać, żeby móc spędzić czas we troje. Ale mnie też jakoś nie ciągnęło do przyjaźni z nim. Taki zamknięty w sobie, dziwak trochę - myślałam. Tak więc gimnazjum upłynęło mi na przyjaźni z jego siostrą.

Gdy zaczęła się szkoła średnia zaczęły się dojazdy. Widywaliśmy się na przystanku, dość często. Patrzyliśmy na siebie bojowo, żadne nie kwapiło się chociaż kiwnąć głową na 'cześć', a przecież się znaliśmy. Ja też jakaś super otwarta nie jestem, więc się dobraliśmy. Przyjaźń z jego siostrą trwała dalej, ale już zaczęła się psuć, z czasem przestałam czuć się dobrze w jej towarzystwie. Wpędzała mnie w kompleksy, demotywowała, zawstydzała... Zrozumiałam wszystko dopiero na studiach, ale o tym później. Dla mnie szkoła średnia trwała 4 lata, maturę miałam tego roku co jej brat właśnie. No i z pewnego przedmiotu byłam kiepska, a on był geniuszem. Z tego powodu podczas spaceru we troje (wyjątkowa okoliczność to była, przed tym spotkaniem podobno oboje dopytywaliśmy się jej czy drugiemu nie będzie przeszkadzać obecność jego/moja) zdecydowałam się na odwagę zapytać się czy udzieli mi paru lekcji - zgodził się. Wtedy się zaczęło.

Pierwsze spotkanie tylko we dwoje, było faktycznie tylko we dwoje, gdyż u niego byliśmy sami. Wprawiło nas to w zakłopotanie i onieśmielenie, ale w trakcie nauki napięcie opadło. Po paru godzinach nauki przyszedł czas na luźne rozmowy i pierwsze żarty. Innego dnia po wspólnej naszej nauce wrócila do domu jego siostra i pouczyła mnie z innego przedmiotu. On uczył się czegoś innego w tym samym pokoju. Wtedy stało się coś, co właściwie przekreśla całą tę ideę przyjaźni - zauroczyłam się. Po prostu widząc jego spojrzenie spod ciemnych włosów coś mnie trafiło. Z czasem było gorzej, coraz bardziej go lubiłam, on mnie chyba też. Zaczęliśmy się na siebie otwierać. Niestety inicjatywa spotkań była na początku głównie z mojej strony, ale z czasem to się trochę zmieniło.

W ciągu pierwszych dwóch lat studiów mieliśmy fajny kontakt. Oboje już trochę dojrzeliśmy życiowo, otworzyliśmy się na siebie bardziej. W międzyczasie zauroczenie mi minęło z powodu jego ogromnej blokady na tą sferę (nigdy nie miał dziewczyny, ani raczej bliższej przyjaciółki, poza kobietami z rodziny, totalna blokada), poza tym i tak nie wydawał się raczej zainteresowany mną w ten sposób, chociaż miałam wrażenie że jest chemia. Z tyłu głowy to zauroczenie raczej mi pozostało, ale wypierałam to, próbowałam układać sobie związki z innymi facetami.

Po drugim roku studiów, w lipcu, zaproponowałam spotkanie. Miałam dołek, a jego obecność zawsze poprawiała mi humor. Spotkanie to było chyba przełomowe w naszej znajomości. Wybraliśmy się na wieczorny spacer, rozmawialiśmy, żartowaliśmy. On nieświadomie zbliżał się do mnie fizycznie, np. siedząc na ławce usiadł tak blisko że zetknęliśmy się ramionami. Wcześniej tego nie robił, jak już to ja to robiłam, ale on nigdy. Poza tym jakieś miłe teksty z tego strony, zachowywał się, powiedziałabym... zalotnie. To dziwne odczucie patrząc na to co działo się w naszej znajomości na początku. W pewnym momencie na tamtym spotkaniu nazwał mnie swoją przyjaciółką, wcześniej tego nie robił. Przy pożegnaniu tak ładnie na mnie patrzył... Ale pożegnaliśmy się jak zawsze, po prostu cześć-cześć, nigdy się nie przytulaliśmy itp.

Potem się ode mnie odsunął, nie umówiliśmy się więcej, chociaż ja chciałam. Na Boże Narodzenie wysłał krótkie życzenia, a jakiś czas potem zobaczył mnie z chłopakiem, kiwnął mi głową ale nie podszedł się przywitać, minę miał niewesołą. Parę razy próbowałam zainicjować rozmowę poprzez sms albo fb, ale nie odpisywał.

Od tamtego Bożego Narodzenia minął rok, a nic praktycznie się nie zmieniło. W te święta to ja wysłalam życzenia - zero odzewu. Tak więc definitywnie nie mam zamiaru więcej się poniżać. Niestety boli mnie to, że straciłam kogoś kogo lubiłam. Może to nawet nie była przyjaźń, tylko jakaś dziwna relacja, dziwny twór.
Sporo osób sugerowało mi , że w końcu się zakochał, ale bał się mi to mówić, wolał się odciąć, a potem poczuł zazdrość o mojego chłopaka. Może to prawda a może nie. Dziwne takie dość nagłe zaprzestanie kontaktu, generalnie nic mu nie zrobiłam, przecież sam z siebie nazwał mnie tą swoją przyjaciółką, dla osoby tak zamkniętej jak on musiało to coś znaczyć. Powiedział też że tylko ze mną mu się tak dobrze rozmawia - po co więc kończyć taką relację?

To głupie ale na pewnym etapie naszej znajomości myślałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni, hehe. To chyba dlatego, że raz jak byliśmy na wypadzie to kupił tymbarka i na kapslu było napisane coś w stylu: jesteście sobie przeznaczeni. Ja poczułam się niezręcznie ale nie dałam po sobie poznać, a on powiedział, że to nastrojowe (te słowa z kapsla), czy jakoś podobnie to ujął.

Brakuje mi go. Mieszkamy na jednym osiedlu, możliwe że na siebie wpadniemy kiedyś face to face, co wtedy? Nie wiem. Jakoś ostatnio mam fazę na wspominanie tej znajomości, nie wiem czemu. Tak jakoś z samotności chyba...

2

Odp: Moja była przyjaźń damsko-męska

dokladnie pisze "JAK KOCHA TO POCZEKA" ale to tylko kawalek metalu

"obcy człowiek Mi jak brat, ale nie o każdym tak powieć moge,
w końcu i tak za udzielona pomoc naplują Ci w morde, wiecznie k cos nie tak"
Popek - samo życie

3

Odp: Moja była przyjaźń damsko-męska

On ma zaburzenia emocjonalne. To widać NA WYLOT. Taka osoba jest tak przejęta swoim życiem że nie jest w stanie być z kimkolwiek. Może jakby się leczył, ale widocznie nie był w stanie. Sytuacja rodzinna prawdopodobnie była tego główną przyczyną. Musiałby się wyprowadzić z domu.

4

Odp: Moja była przyjaźń damsko-męska

Witajcie ponownie.

Możliwe iż ma on jakieś zaburzenia bo faktycznie przeciętna osoba tak się nie zachowuje. On się dość mocno alienuje, zamyka w swoim świecie. Tzn. nie wiem co u niego obecnie, ale podejrzewam że podobnie. Chciałam go trochę wyciągnąć do świata, "oswoić" ale cóż, skoro nie to nie.
Szkoda bo jest kimś wartościowym, tak jakby odkopałam z niego skarb który gdzieś tam ukrywał. Ale może głębiej nie powinnam już była kopać.
Tylko przykre, że tak bez słowa wyjaśnienia to się zakończyło...

5

Odp: Moja była przyjaźń damsko-męska

Często ludzie się zamykają, ograniczają towarzystwo do małego kręgu kilku osób, które ich nie zawiodą, na które mogą liczyć

6

Odp: Moja była przyjaźń damsko-męska

Jakbym czytała o moim bracie. Też jest zamknięty w takim swoim świecie i nigdy w zyciu by nie przyznał się do tego, że ktoś mu się podoba. To, że ma żonę jest tyko jej zasługą. tak jak Wam gadało im się dobrze, aż pewnego dnia ona powiedziała, że chciałaby zostać jego dziewczyną i zapytała co on na to. Odpowiedział, że mogą spróbować. I tak juz zostało, że to od niej zawsze należy inicjatywa.
On nigdy sam się nie przyzna, że mu na Tobie zależy.
Złap go gdzieś na ulicy i powiedz, że brakuje Ci jego towarzystwa. Umów się na konkretny termin i wtedy niestety musisz się przełamać i zagadać tak jak moja bratowa, jeśli oczywiście tego naprawchimz odwagę.
Mi wygląda, że jemu naprawdę na tobie zależało. I wcale nie musi mieć jakichś poważnych problemów emocjonalnych, po prostu jest typowym introwertykiem.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Moja była przyjaźń damsko-męska

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026