Witam
Mam pewien problem z dziewczyną. Chodzi o to, że moja dziewczyna poza polityką i językiem nie ma żadnych ciekawych zainteresowań. O ile na początku mówiła, że umie co tam zrobić, nawet mówiła o jakichś ciastach o których pierwszy raz słyszałem. Jednak po dłuższym czasie od naszego wspólnego zamieszkania, praktycznie nic nie potrafi ugotować, raz na jakieś święto zrobi prosty deser z którym nawet facet by sobie poradził, ale tak to nic nie zrobi. Ciągle tylko albo się uczy albo interesuje polityką. Nie ma innych zainteresowań. Powoli szlag mnie trafia. Na początku mnie cieszyło to, że nie jest tapeciarą i nie spędza godzin przed lustrem, ale ma to swoje drugie dno bo ani razu nie widziałem, żeby nawet pomalowała usta czy paznokcie o podkreśleniu oczu nie muszę mówić. Rozmawiałem już z nią na ten temat wiele razy, ale specjalnie nic się nie zmieniło. Teraz to mnie denerwuje i zaczynam robić jej lekkie przycinki z tego powodu. Jak to mówią ze skrajności w skrajność, o ile znam parę dziewczyn co przed lustrem mogłyby spędzać pół dnia jak nie lepiej to poza tym też nie mają nic ciekawego do zaprezentowania. Już nie wiem co mam zrobić, ale jak sobie pomyślę, że tak będzie wyglądać całe życie to nie jest mi do śmiechu. Sprzątać w domu też nie bardzo chce, odkurzy raz na tydzień, jeżeli ktoś jej powie. Na dodatek jest lekką bałaganiarą, ale z tym sobie jakoś poradziłem i się trochę poprawiło. Jak z nią rozmawiać? Jak żyć? Nie interesują mnie propozycje typu, znajdź inną albo zostaw ją, więc proszę sobie je darować.