Zdzisława, ja uważam, że każdy ma prawo mieć do swojego podejścia i dlatego to nie jest tak, że Ty czy on macie absolutna racje w tej kwestii. Grają tu rolę rodzinne tradycje i indywidualne nastawienie, ale warto szukać kompromisu.
Dla mnie na przykład, ślub jest dla młodych, ale wesele jest dla rodziny. Bo przecież to o to z całą tą weselną bajką chodzi - żeby świętować w gronie, które się zna i lubi. dla niektórych to znajomi, dla niektórych bardziej rodzina. Pogadać, potańczyć, pobawić się.
(Narąbani wujkowie (rozumiem, ze myślisz o rodzinie męża) to efekt uboczny spotkania. Ale to też kwestia podejścia. Bo to jest trochę tak, jakbyś robiła imprezę urodzinową, a narzeczony powiedziałby Ci, że po co ją robić dla Twoich koleżanek co się przyjdą nażreć za darmo. Wszystko kwestia perspektywy. . )
Moim zdaniem albo się wesela nie robi wcale - przyjęcie dla rodziny najbliższej i świadków, można zaprosić chrzestnych. Argumentem są zawsze koszty, że zamiast na wesele wolicie pieniądze przeznaczyć na zakup mieszkania itd. itp. Ale tu musicie być zgodni. Bo dla niektórych ludzi są rzeczy ważniejsze od pieniędzy. To są przeżycia właśnie z takich imprez.
Albo robi się przyjęcie weselne, na które każdy zaprasza, kogo chce i jakoś isę proporcjonalnie dzielicie kosztami (takie podziały panna młoda za to pan młody za tamto są trochę przestarzałe). Nie uważam, żeby to był problem - w końcu gdyby zależało Ci na ilości gości z Twojej strony, to mogłabyś doprosić znajomych. Więc to nie dlatego, że skąpisz na wesele, ale dlatego, że masz małą rodzinę. Ale jeśli już pójdziesz na ten kompromis, to masz wtedy prawo wymagać pewnych rzeczy a z pewnych zrezygnować.
Od strony praktycznej: nawet jeśli dogadacie się, co do wesela, to możecie je przecież zrobić po swojemu. Każde wesele ma jakiegoś DJ/zespół/wodzireja, który organizuje zabawę i którego Wy wybieracie. I możesz z góry oświadczyć, że pewnych rzeczy sobie nie życzysz, np. w ogóle nie robić oczepin, wybrać muzykę. Bo inne weselne stresujące sytuacje to jakie? Przecież nawet na małym przyjęciu (tak 40 osób) z alkoholem, to jak masz "zabawowych" gości, to Ci zaśpiewają gorzko, gorzko, albo zaczną podrzucać, jak im wpadnie do głowy. (Twoja rodzina może się bawić spokojnie, ale Twojego narzeczonego już niekoniecznie). No chyba że planujesz coctail party ze skrzypcami w tle... Takie przyjęcie weselne też przeżyłam... Na wszystkich weselach, na których ostatnio byłam standardem są winietki z nazwiskami osób. Para młoda może tak usadzić gości, żeby było jak najsensowniej.
A tak na marginesie pisze to osoba, która absolutnie nie jest wielkim zwolennikiem hucznych wesel
Natomiast inna ciekawa rzecz, która tutaj wychodzi. Potraktuj ten etap przedweselny jako sprawdzian dla Waszego związku, czy umiecie razem wypracować rozwiązania w trudnych sytuacjach. Bo skoro teraz nie dacie rady się dogadać, to jak się dogadacie w ważniejszych kwestiach jak dzieci, styl zycia itd. przez kilka następnych lat? Poślubiając faceta, częściowo poślubiasz również jego rodzinę i dlatego jest też ważne, żeby patrzeć perspektywicznie również na to. Dla mnie jeśli masz z rodziną faceta od początku jakieś trudne kwestie, to przygotuj się na to, że może (choć nie musi) się to z czasem wyostrzyć.
