netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

wesele

25 odpowiedzi4 555 wyświetleńzałożony przez zdzislawa, 18.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez zdzislawa (2015-01-18 22:19:34)

Temat: wesele

Zdaje sobie sprawe, ze moj problem z ktorym sie do Was zwracam nie jest szczegolnie skomplikowany, chcialabym jednak podzielic sie nim z uwagi, ze byc moze ktos tutaj znajdowal w podobnej sytuacji i mi podpowie jak sensownie z opisanej historii wybrnac.

Otoz razem z moim chlopakiem, a wlasciwie juz narzeczonym planujemy w przyszlym roku slub i wesele. No i tutaj zaczely sie schody. Ja nie jestem fanka wesel, on zas bardzo je lubi i marzy mu sie wielkie wesele. Moja rodzina to w sumie 10 osob, serio, rodzice nie maja rodzenstwa, dziadkowie nie zyja... jego natomiast to okolo 80...sam ma 5 braci, jego rodzice rowniez mase rodzenstwa, co wiaze sie z duza iloscia kuzynow, wszyscy sa ze soba bardzo blisko. Sugerowalam mu drobne przyjecie skoro juz musi byc wesele, na jakies 40 osob, ale on uwaza, ze to nie do przyjecia, rodzina mu nie wybaczy jak kogos pominie i najlepeij wesele na 100 jak ni wiecej. Mowilam mu, ze to troche dziwne skoro ode mnie bedzie garstka, a ja najchetniej wcale bym nie robila wesela bo nie czuje takiej potrzeby. I tak jestem gotowa pojsc na kompromis i w ogole je organizowac, skoro to dla niego tak wazne. Mysle, ze nie bede czuc sie fajnie na tak wielkim weselu, na dodatek calym obstawionym jego rodzina.mowilam mu to, ale on prosi bym go zrozumiala...jakies pomysly na lagodne rozwiazanie?

2

Odp: wesele

Albo zapraszacie wszystkich albo nikogo. Niewyorażam sobie zaprosić pół rodziny, a pół nie. Nie wina faceta że macie inne sytuacje rodzinne.

3

Odp: wesele

Ja miałam małe wesele, a raczej to była uroczysta kolacja. Moja rodzina jest i była maleńka, męża, tak jak u Ciebie, bardzo liczna. Tak jak napisałam, wesele było skromne i tylko dla najbliższych. Ale u mnie było inaczej z tym, że mąż nie chciał ą wielkiego wesela, a Twój sobie nie wyobraża innego niż takie.

Lily ma rację, jak zapraszać to całą rodzinę, w innym wypadku mogą się poczuć, że są kimś gorszym. Na jakiej podstawie dokonywać selekcji przyszłych gosci?

Gdybyście oboje byli zwolennikami tej samej opcji, nie byłoby problemu.

4 Ostatnio edytowany przez zdzislawa (2015-01-18 23:44:21)

Odp: wesele

No ja myslalam tylko o rodzicach,rodzenstwie z malzonkami i dziecmi ora swiadkowie. Razem wychodzi 40 osob. A on sie upiera, ze musza byc tamci wujkowie, kuzyni, nwet tez dalsi i mowi mi zebym na sile zapraszala jakies dalsze kuzynki to wtedy i ode mnie bedzie ktos. Pieniedzy nie mamy jakiejs ogromnej ilosci, wiec chcialam rozsdne przyjecie, on najlepiej by kredyt wzial. Mowil mi ze az tak parcia sam na wielka impreze nie ma, ale co by rodzin powiedziala.

5 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-01-19 02:04:03)

Odp: wesele

Prawde mowiac nie wiem, co Ci poradzić, nie wyobrażam sobie wesela, na którym sama bym się źle czuła... Cięzko by mi było tak się różnić z męzem - ja w ogóle wesela nie chciałam, mąz chciał, ale na szczęście się nie upierał. Zaprosilismy więc tylko na obiad, żeby całkiem głodni nie poszli smile
Natomiast co do równowagi, uważam, ze kazda strona decyduje za siebie, kogo ze swojej rodziny zaprasza. On może być związany ze swoimi kuzynkami, Ty ze swoimi nie i co, masz zapraszać na siłę? Ja jestem akurat taka, że zawsze patrzę na siebie (i na męza, odkąd go znam smile ), reszta niezbyt mnie interesuje. A przede wszystkim zmartwiłoby mnie, że mąż "sam niby nie ma parcia, ale martwi się co powie rodzina", bo ja mam odwrotnie i to by po prostu oznaczało, że bardzo się różnimy i bałabym się, że ta różnica na ślubie się nie skończy... Gdyby to jeszcze było jego marzenie, jakos byśmy doszli do kompromisu. Ale argument "co powie..." działa na mnie jak płachta na byka i najpewniej postukałabym się w czoło...

6

Odp: wesele

U nas jest taka sama sytuacja jak u Ciebie. Bierzemy ślub za 2 lata, a samej mojej najbliższej rodziny jest ponad 60 osób, bo nie da się inaczej. Wszyscy razem się trzymają i odwiedzają praktycznie co 2 tygodnie, więc nie ma takiej możliwości, żeby na siłę kogoś pominąć. Ze wszystkimi zresztą mam kontakt, mimo przeprowadzki do innego miasta. Natomiast u mojego faceta jest jakieś 20 osób z rodziny, a reszta byłaby bardzo naciągana (wujkowie, których nie widuje itp.). Do tego jeszcze najbliżsi znajomi z obu stron. Skromne przyjęcie w ogóle odpada, a ja też nie przepadam za weselami. Jeśli kogoś stać na duże wesele, to w sumie nie ma problemu, ale branie kredytu na ślub to bardzo zły pomysł.

7

Odp: wesele
Lily89 napisał/a:

Albo zapraszacie wszystkich albo nikogo. Niewyorażam sobie zaprosić pół rodziny, a pół nie. Nie wina faceta że macie inne sytuacje rodzinne.

Dlaczego nie? Ja bylem na takim gdzie kuzynka zaprosila tylko mlodsza czesc rodziny. Grunt to nie byc uwiezionym przez narzucone sobie sztuczne zasady myslenia smile

8

Odp: wesele

Można kombinować na różne sposoby jednak hasło"...co rodzina powie" jest tak infantylne u dorosłego  faceta, że aż nieprawdopodobne.
I jeszcze pomysł z kredytem... Żarty jakieś.

9

Odp: wesele
maniek_z_maniek napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Albo zapraszacie wszystkich albo nikogo. Niewyorażam sobie zaprosić pół rodziny, a pół nie. Nie wina faceta że macie inne sytuacje rodzinne.

Dlaczego nie? Ja bylem na takim gdzie kuzynka zaprosila tylko mlodsza czesc rodziny. Grunt to nie byc uwiezionym przez narzucone sobie sztuczne zasady myslenia smile

Czyli babci mam nie zapraszać i cioci i wujka których uwielbiam. No tak jak człowiek jest po 60tce, to po co go zapraszać... Jak dla mnie taka selekcja jest po prostu niesmaczna.

10

Odp: wesele

Zawsze myslalam, ze slub i wesele maja byc dla pary mlodej, a nie dla kogos tam. Nie widze nic zlego w skromnym przyjatku dla kamaralnego grona. Na slubie beda wszyscy a to chyba jest najwwzniejszzy moment, chwila slubowqnia, a nie impreza na sto fajerek po, dla wujkow zeby mogli sie za przeproszeniem narabac...

11

Odp: wesele

Ja uważam, że powinnaś brać pod uwagę zdanie narzeczonego. Jeśli ktoś nie ma dużej rodziny , nie zrozumie tego. On wywodzi się ze środowiska, gdzie organizowane są pewnie duże wesela, jest cała rodzina, zabawy, błogosławieństwo, zbieranie na kołyskę, podziękowania dla rodziców. Co innego gdyby wyśmiewał się z Ciebie, że nie masz kogo zaprosić, ale tak nie jest. Więcej nie będzie takiej okazji, postaw się na jego miejscu. To dla niego ważne. Możesz zaprosić jakieś koleżanki, znajomych.

12

Odp: wesele

Ja  nie chciałam kolacji na 20 osób, bo taką imprezę to mogę sobie bez okazji zrobić... Dla mnie takie ciche wesele to nie wesele.

13

Odp: wesele

Kredyt na mieszkanie, tak, choć nie jestem za robieniem sobie długów już na starcie ale na wesele to już przesada. Skoro już na wejściu w wspólne życie chce brać kredyt to zastanówcie się wspólnie co będzie jeżeli nie będziecie mieli środków na spłatę kredytu, bo jeżeli nie planujecie rozdzielności majątkowej zabiorą wam wszystko (kredyt na parę tysięcy jest niewielki ale różnie jest w życiu i uważam że skoro już poruszyłaś ten temat to może warto się nad tym zastanowić żebyście byli w razie wypadku zabezpieczeni). Wesele jest wspólne więc powinniście usiąść i rozmawiać choćby pół nocy ale żeby dojść do kompromisu jaki by on nie był. Ja nie mam dalszej rodziny niż tą z którą się spotykam i nikogo więcej bym nie zaprosiła bo nie mam jak, mój narzeczony chciał zaprosić tylko tych z którymi ma kontakt choć ma większą rodzinę, chciałam żeby nasze wesele było spełnieniem marzeń obojga z nas więc dałam mu wolną rękę co do gości a on mi. Niestety rozstaliśmy się więc z planów nici ale chodzi mi o porozumienie dwóch stron jakie mieliśmy akurat w tej sprawie. Uważam, że też powinniście takie porozumienie wspólnymi siłami osiągnąć.

14 Ostatnio edytowany przez filezila (2015-01-19 18:57:00)

Odp: wesele

od mojej koleżanki było 90 osób a od jej męża 20 i mogli się dogadać, koszty sobie mniej więcej wyliczyli... trzeba chcieć. bo ty masz mała rodzinę to i twój narzeczony ma okroić liczbę gości a jak widzisz nie ma z kogo zrezygnować. a ty w ogóle masz jakichś znajomych, których mogłabyś zaprosić?
Zrozum go i nie bądź egoistką, bo na weselu będzie dużo jego rodziny i będę się źle czuła, bo prawdziwe wesele ma się raz a Ty chcesz go pozbawić zabawy.
wesele na 50 osób, byłam na takim, szkoda robić, bo lipa i tyle.
jak powiedziała moja koleżanka: 'na weselach jest fajnie ale najfajniej na swoim', więc skąd wiesz z góry, że będziesz się źle bawić...?

15 Ostatnio edytowany przez zdzislawa (2015-01-19 19:42:36)

Odp: wesele

Tak, mam znajomych i moglabym ich zaprosic nawet z 50 bo z roznych srodowisk, ale nie widzę takiej potrzeby. Ja byłam na weselu na 50 osób, mojej siostry zresztą i było ok, nie rozumiem podejścia, ze jak nie jest huczne to nie ma sensu. Ja w zasadzie raz tylko byłam na takim wielkim, takto zawsze nieduze imprezy... Nie rozumiem tez tego stwierdzenia ...że jestem egoistką. nie chcę żebyśmy wydali kupę kasy na ta impreze, skoro nas nie stać. gdybysmy jeszcze mieli pieniadze to rozumeim. moglby sobie nawet miliard zaprosic choc ja bym sie czula do chrzanu, ale przeciez to niewazne - on ma byc zadowoloyn i musze go zrozumiec. a podejscie u neigo jest takie, ze rodzina sie obrazi w innym wypadku jezeli nie bedzie hucznej biby z przytupem.

Chyba final bedzie taki, ze w ogole nie bedzie wesela, bo mnie nie stac na tak duza impreze, on innej nie chce, a zapozyczac sie nie bede...

16 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-01-19 21:22:10)

Odp: wesele

Wiem, że nie pomogę, ale współczuję coraz bardziej, bo niektórzy chyba mają czarodziejską różdżkę, dzięki której rozsądzają, które z Was ma się dobrze czuc, a które beznadziejnie, i wychodzi na to, że to wesele Twojego narzeczonego, a Ty jesteś egoistką, bo śmiesz być inna. Dobrze, ze nie dostałaś jeszcze porady, żebys się upiła, to "jakos przeżyjesz"...

filezila napisał/a:

Zrozum go i nie bądź egoistką, bo na weselu będzie dużo jego rodziny i będę się źle czuła, bo prawdziwe wesele ma się raz a Ty chcesz go pozbawić zabawy.
wesele na 50 osób, byłam na takim, szkoda robić, bo lipa i tyle.
jak powiedziała moja koleżanka: 'na weselach jest fajnie ale najfajniej na swoim', więc skąd wiesz z góry, że będziesz się źle bawić...?

Widzisz jaka zła jesteś, celowo chcesz męza pozbawić zabawy...
Po pierwsze, nie każdy chce "prawdziwe wesele" i ma do tego takie samo prawo, jak osoba chcąca wesela. Po drugie, Twoja koleżanka tak uważa, widocznie lubi, a ktos inny może uwazac inaczej. A skąd autorka wie? Ano stąd, że człowiek miewa zazwyczaj osobowość i umie przewidzieć, jak zachowa się w roznych sytuacjach, a przynajmniej powinien, jesli jest dorosły, podobnie jak logicznie wnioskować. Jeśli wie, ze jest nieśmiały, nie lubi tłumu, obcych ludzi, długich imprez, zatłoczonych miejsc, bycia w centrum uwagi itp., to wnioskuje, ze w sytuacji łączącej wszystkie te rzeczy, czyli weselu, będzie czuł się źle.
Tylko, ze wobec ostatniego zdania te wszystkie rozważania nie mają sensu, skoro kasy jak nie było, tak nie ma. No chyba ze jednak zdecydujesz się zapożyczyć, przecież z Twojej strony musisz dogodzić ludziom, których w większości jak piszesz wcale nie chcesz widzieć, a on tez musi i to rodzinie, którą widać on sam niewiele obchodzi, skoro im nie przeszkadza że z długami zostanie, bo przecież oni muszą mieć imprezę!

17

Odp: wesele

Niestety w pewnych sytuacjach chyba trzeba iść na kompromis jeśli nie chce się mieć do końca życia wypominane potem że przez Ciebie on nie miał takiego wesela jakie mu sie marzyło bo Ci to przypomni za 30lat i będziesz sie cały czas z tego powodu potem zadręczała że zrobiłaś tak a nie inaczej. A kompromis może polegać na tym że wydzielisz sobie stolik osobny dla swojej garstki osób i nie będziesz sie od niego wiele odrywała, jeśli  nie chcesz brać udziału w pewnych sytuacjach jakie są organizowane na takich wielkich weselach to też uprzedź wczesniej i spróbujcie tak to zaplanowac żebyś nie musiała. A co do kosztów to wybierzcie remize zamiast restauracji i bedzie dużo taniej nawet połowe taniej od "sztuki" zaproszonej z tego co mi wiadomo.

18 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-01-19 22:06:32)

Odp: wesele

No i to jest rozsądne (pomijam szczegóły, bo po prostu nie wiem, czy np. praktykuje się takie stoliki), bo chociaż nie robi z dziewczyny dziwadła i egoistki, która "chce zepsuc zabawę chłopakowi i jak ona może". Ogólnie najbardziej nie podoba mi się tu motywacja faceta, bo autorka nigdzie nie napisała, że on tak chce, bo o tym marzy, tylko trzęsie portkami ze "rodzina się obrazi" (a więc zapożyczy się nawet nie dla swojej satysfakcji, tylko dla rodziny, która do tego ma w nosie, ze krewny będzie miał długi). Pół biedy, gdyby jeszcze chciał sam z siebie, ale taki powód? I nie rozumiem podejścia, ze ma być z obu stron zapraszane po równo - jak on ciotki, kuzynów i wszystkich znajomych, to ona tez musi na siłę chodzic i szukać kogokolwiek, chociaż nie czuje takiej potrzeby, ale "byle ktoś był"...

19

Odp: wesele

Dziekuje Wam serdecznie za dobre slowo, bo naprawde juz zaczynalam powoli wierzyc, ze cos z moim sposobem myslenia jest nie tak jak byc powinno.

Wczoraj temat wesela w rozmowie z narzeczonym powrocil i tym razem moj luby powalil mnie na lopatki. Podzielil sie naszym problemem ze swoja mama i ona stwierdzila, ze wesele musi byc i juz, ja mam jakies odpaly, ale skoro powoluje sie na problem pieniedzy to ona wesele nam w calosci zafunduje... nie chcialam zeby taki obrot sprawy przybraly, bo jego mama choc lubi mnie to jest bywa nieprzyjemna w obcowaniu i np.do dzis wypomina bratu mojego chlopaka, ze kupila mu mieszkanie z oszczednosci zycia. Teraz zapewne sytuacja sie powtorzy.

Moj narzeczony uwaza, ze problem pieniedzy juz zniknal. A dla mnie sytuacja jest wielce niekomfortowa. No ale co by rodizina powiedziala...interwencja mamy niezbedna.

Widzicie, ja nie mam natury sklonnej do konfkiktow, mam juz dosc tej dyskusji z nim gdzie kazde moje argumenty i odczucia nie sa brane pod uwage. I powoli zaczyna mi sie juz robic obojetne to ^jego^ wesele. Zapewne final bedzie taki jak on chce. A ja najwyzej bede sie bawic glownie ze swoimi. Niebranie udzialu w zabawach zapewne byloby niedopuszczalne, widzialam mozliwosci jego rodziny na innych weselach...

20

Odp: wesele

U mnie identyczna sytuacja. Ja mam malutką rodzinę, chłopak ogromną i wszyscy tam dobrze ze sobą żyją, wszystkich znam, więc sprawa wesela będzie oczywista. Ty również musisz to zaakceptować, żeby nikt nie został urażony. To będzie Wasz dzień, powinnaś być wtedy szczęśliwa i dobrze się bawić. Może za bardzo to przeżywasz... A co do kasy na wesele to chyba znacznie wcześniej liczy się ile może wynieść koszt takiego weselicha i odkładać stopniowo pieniążki. Przed weselem można wpłacić zaliczkę, a po weselu resztę.

21

Odp: wesele
piesek17x napisał/a:

Na jakiej podstawie dokonywać selekcji przyszłych gosci?

.

Proste. Na podstawie zażylości. Najbliższych tak.
Cioci Jadzi z którą ostatnio widziałam się na komunii, nie.Obgadujacej wszystkich kuzynki Eufemii którą wszyscy zapraszają bo "wypada" ale nikt nie cierpi - nie ale ciotecznego dziadka ,który zawsze pamięta by  zapytać co u mnie i zadzwonić gdy jestem chora- tak.  Przyjaciółki od serca - tak - kolezanki z pracy- nie.Tym sposobem znacznie zmniejsza się ilość gości a poprawia atmosfera na weselu. I tyle.
Ktoś się obrazi? Czy naprawdę mnie zaboli co pomyśli wspomniana ciocia Jadzia? zobacze ja pewnie dopiero na czyjejś komunii....

22 Ostatnio edytowany przez filezila (2015-01-20 19:59:12)

Odp: wesele

widzisz, bo najedzony głodnego nie zrozumie. Ty masz małą rodzinę on ma dużą.
Skoro jego mama chce mu zrobić wesele a ma do tego prawo to Ty pokryj koszty swoich gości i po problemie. przecież nie musisz płacić za jego gości. Jakbym takich problemów nie robiła. ja bym miała 10 osób facet 90 i ok. po co komplikować i się kłócić skoro to dla niego ważne. kiedyś będziesz chciała żeby był przy porodzie a on powie, że nie bo się będzie tam źle czuł i ciekawe czy nie byłoby ci przykro gdyby odmówił udziału w tak ważnym dla ciebie wydarzeniu.

23

Odp: wesele

Ja bym pozwoliła jego mamie zapłacić za gości z ich rodziny. Jeśli im na tym zależy, to po co się upierać? Natomiast jeżeli Ty zapłacisz za swoich gości i resztę kosztów po połowie (fotograf, zespół itp.), to co ma Ci wypominać?

24

Odp: wesele

Są jakieś ogólnie pojęte zasady nie jestem dokladnie pewna ale zdaje sie pani młoda płaci za suknie, ciasto i chyba oprawe dekoracyjna, pan mlody chyba za alkohol, orkiestre, bukiety dla druhen i podziekowania dla rodziców... a koszty dotyczące ilości gości rozkladają się przeważnie tak że każdy sobie płaci za swoich gości czyli jeśli szanowna teściowa chce zaoprosić tyle i tyle osób to Ty się nie szczyp że ona Ci to potem wypomni bo w wiekszości rodzin jest tak że to rodzice w głownej mierze fundują wesele a młodzi starają się zapewnić sobie późniejszy byt po ślubie czyli mieszkanie, przedmioty codziennego użytku typu sprzety AGD i takie tam. A jeśli już czujesz taką wielką potrzebę bo nie jesteś konfliktowa bo to jestem w stanie zrozumieć (coś na ten temat wiem bo moja bezkonfliktowość parę razy wyprowadziła mnie w maliny) to jak nie chcesz źle się czuc przed teściową to oddaj jej część kasy z prezentów które da jego rodzina na jak to nazwij pokrycie kosztów.

A odnośnie postu Chloeillusion i tego czy istnieją takie stoliki oddzielne - tak owszem, ja np na weselu kuzynki zaznaczylam sobie z kim chce siedziec przy stole zeby nie usadzono mnie z osobami z ktorymi nie mam o czym rozmawiać i których nie znam i zostało to uszanowane, kolezanka była na weselu gdzie młodzi siedzieli tylko ze znajomymi z pracy i przyjaciółmi bo tak chcieli a rodzina byla podzielona na zasadzie kto kogo lubi więc to jak usadzisz gości to wylacznie Twoja inwencja.

25

Odp: wesele

Zdzisława, ja uważam, że każdy ma prawo mieć do swojego podejścia i dlatego to nie jest tak, że Ty czy on macie absolutna racje w tej kwestii. Grają tu rolę rodzinne tradycje i indywidualne nastawienie, ale warto szukać kompromisu.
Dla mnie na przykład, ślub jest dla młodych, ale wesele jest dla rodziny. Bo przecież to o to z całą tą weselną bajką chodzi - żeby świętować w gronie, które się zna i lubi. dla niektórych to znajomi, dla niektórych bardziej rodzina. Pogadać, potańczyć, pobawić się.
(Narąbani wujkowie (rozumiem, ze myślisz o rodzinie męża) to efekt uboczny spotkania. Ale to też kwestia podejścia. Bo to jest trochę tak, jakbyś robiła imprezę urodzinową, a narzeczony powiedziałby Ci, że po co ją robić dla Twoich koleżanek co się przyjdą nażreć za darmo. Wszystko kwestia perspektywy. . )

Moim zdaniem albo się wesela nie robi wcale - przyjęcie dla rodziny najbliższej i świadków, można zaprosić chrzestnych. Argumentem są zawsze koszty, że zamiast na wesele wolicie pieniądze przeznaczyć na zakup mieszkania itd. itp.  Ale tu musicie być zgodni. Bo dla niektórych ludzi są rzeczy ważniejsze od pieniędzy. To są przeżycia właśnie z takich imprez.

Albo robi się przyjęcie weselne, na które każdy zaprasza, kogo chce i jakoś isę proporcjonalnie dzielicie kosztami (takie podziały panna młoda za to pan młody za tamto są trochę przestarzałe). Nie uważam, żeby to był problem - w końcu gdyby zależało Ci na ilości gości z Twojej strony, to mogłabyś doprosić znajomych. Więc to nie dlatego, że skąpisz na wesele, ale dlatego, że masz małą rodzinę. Ale jeśli już pójdziesz na ten kompromis, to masz wtedy prawo wymagać pewnych rzeczy a z pewnych zrezygnować.

Od strony praktycznej: nawet jeśli dogadacie się, co do wesela, to możecie je przecież zrobić po swojemu. Każde wesele ma jakiegoś DJ/zespół/wodzireja, który organizuje zabawę i którego Wy wybieracie. I możesz z góry oświadczyć, że pewnych rzeczy sobie nie życzysz, np. w ogóle nie robić oczepin, wybrać muzykę. Bo inne weselne stresujące sytuacje to jakie? Przecież nawet na małym przyjęciu (tak 40 osób) z alkoholem, to  jak masz "zabawowych" gości, to Ci zaśpiewają gorzko, gorzko, albo zaczną podrzucać, jak im wpadnie do głowy.  (Twoja rodzina może się bawić spokojnie, ale Twojego narzeczonego już niekoniecznie). No chyba że planujesz coctail party ze skrzypcami w tle... Takie przyjęcie weselne też przeżyłam... Na wszystkich weselach, na których ostatnio byłam standardem są winietki z nazwiskami osób. Para młoda może tak usadzić gości, żeby było jak najsensowniej.

A tak na marginesie pisze to osoba, która absolutnie nie jest wielkim zwolennikiem hucznych wesel smile

Natomiast inna ciekawa rzecz, która tutaj wychodzi. Potraktuj ten etap przedweselny jako sprawdzian dla Waszego związku, czy umiecie razem wypracować rozwiązania w trudnych sytuacjach. Bo skoro teraz nie dacie rady się dogadać, to jak się dogadacie w ważniejszych kwestiach jak dzieci, styl zycia itd. przez kilka następnych lat? Poślubiając faceta, częściowo poślubiasz również jego rodzinę i dlatego jest też ważne, żeby patrzeć perspektywicznie również na to. Dla mnie jeśli masz z rodziną faceta od początku jakieś trudne kwestie, to przygotuj się na to, że może (choć nie musi) się to z czasem wyostrzyć.

smile

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026