netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

życie " za kogoś" w małżeństwie

17 odpowiedzi2 777 wyświetleńzałożony przez kulka87, 18.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » życie " za kogoś" w małżeństwie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: życie " za kogoś" w małżeństwie

Witam wszystkich wieczorową porą


Zwracam się do Was z prośbą o przeanalizowanie ze mną zaistniałej w moim życiu sytuacji. Jest mi niezbędne czyjeś spojrzenie na chłodno. Rzecz się tyczy mojego bardzo młodego małżeństwa, no ale od początku...

Znam mojego męża od 11 lat. Od niecałego roku jesteśmy małżeństwem. Od 3 lat mieszkamy razem. Byliśmy bardzo młodzi jak się poznaliśmy, ja miałam 17 lat, on dwa lata starszy. Przeżyliśmy bardzo wiele etapów tego związku: młodzieńcza fascynacja i namiętność, chwilowe rozstanie (z powodu innej dziewczyny), wspólny wyjazd do innego miasta, jego zdradę o której dowiedziałam się 2 lata temu (a która miała miejsce 4 wcześniej czyli obecnie 6 lat temu) - ponowne rozstanie i wreszcie przez ostatnie 2 lata przejście na tak poważny etap w życiu jak narzeczeństwo i małżeństwo (przeszliśmy kilkanaście sesji z terapeutą by na to się zdecydować więc nie było to kompletnie nieprzemyślane). Było to 11 lat dość różnych doświadczeń, które zbliżyły nas do siebie jako przyjaciół, parę, małżeństwo. I żadnej z tych decyzji nie żałuję - że wybaczyłam zdradę czy że wyszłam za mąż za tę osobę.
Od pewnego jednak momentu zaczynam obawiać się, że wszystkie te wydarzenia, które nas zbliżyły do siebie to jednak na chwilę obecną jest za mało.
Mój mąż jest osobą bardzo mocno stąpającą po ziemi i odkąd jesteśmy małżeństwem wszystko jest perfekcyjnie wyliczone i przemyślane z jego strony. Mam tu na myśli takie kwestie jak:
- chciał zmienić miejsce zamieszkania na inne miasto ze względów rodzinnych - przystałam na to - pozostawiłam pracę, znajomych itd.
- chciał zmienić swoją pracę zmienił ją na taką gdzie bardzo często go nie ma - argumentem są tutaj dużo większe pieniądze, które zarabia na kupno mieszkania
- po przeprowadzce zmieniłam pracę, ale chciałam byśmy przestali żyć tylko pracą i obowiązkami, chciałam w końcu założyć rodzinę i trochę uporządkować swoje życie - najpierw był na ogromne tak, obecnie o dziecku mówi, że "kiedyś tam" i organizuje mi w to konto nowe zajęcia - a że może poszłabym na studia podyplomowe, a że może jak mi w tej pracy źle to coś innego bym znalazła itd.

Jednym słowem sprawa wygląda tak: wszystko jest pod linijkę ułożone pod mojego męża, a ja czuje, że się duszę w takiej sytuacji. Nie mam w tym mieście znajomych ani za dużo zajęć - praca, zakupy, sprzątanie, jakieś rozrywki kino, teatr, restauracje, ksiązki itd. - mój mąż twierdzi, że to jest świetne. Moje życie kręci się wokół "żelaznych zasad" i czuje, że jest kompletnie puste i bezsensowne. Chciałabym w życiu czegoś więcej niż tylko pustych rozrywek i pracy. Chciałabym mieć swój dom, rodzinę coś co sprawiłoby że to wszystko nie jest tylko jakąś pustą egzystencją.

Nie brakuje nam pieniędzy, nie brakuje nam warunków by to osiągnąć. Mam pracę, ale ile można żyć samą pracą i samodoskonaleniem się? Chciałabym od życia czegoś więcej, ale moje gorące chęci nie wpisują się w żelazny kalendarz mojego męża.
Próbowałam rozmawiać, ale to do niczego nie prowadzi - potrafi mi tylko wyliczać - "idź gdzieś na miasto jak Ci się nudzi" "to jak chcesz to pojdziemy gdzies do restauracji"; "może cos poczytaj"; "jak nie lubisz swojej pracy to znajdz inna". Tylko że problem w ogole nie polega ani na pracy, ani na tym ze brakuje mi rozrywek.

Nie wiem jak długo da się tak życ... i co zrobic w takiej sytuacji.
Proszę o radę.

2

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie

Hej:) Może powinnaś twardo z nim porozmawiać. Dawaj porządne argumenty. Nie daj mu się. Wytłumacz mu że się dusisz, że masz dość tego że wszystko jest pod niego. Że ty też byś chciała coś od życia. Jesteście małżeństwem oboje powinniście iść na kompromis a nie tylko ty smile Też masz w związku coś do powiedzenia smile Rozmowa to ważna sprawa w związku. I nie ma co się poddawać mężczyźnie smile

3

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
kulka87 napisał/a:

/.../
(przeszliśmy kilkanaście sesji z terapeutą by na to się zdecydować więc nie było to kompletnie nieprzemyślane)./.../.

Eeee tam, kiedyś załatwiłem to szybciej. Dwoje moich kolegów(tzn koleżanka i kolega), na moim weselu gdy trzeźwiałem rano przyszło do mnie i mówią w te słowa:

ONI:
"ET - słuchaj chcemy żebyś się zastanowił i powiedział nam szczerze co myślisz - wczoraj wieczorem między nami zaiskrzyło, powiedz nam - posłuchamy -  CZY MY MOŻEMY BYĆ RAZEM, CZY STWORZYMY SZCZĘŚLIWĄ PARĘ, CZY NAM WYJDZI...."

NIE!

ONI:
"Znaczy czemu?"

Nieważne. Nie i już.

ONI:Na pewno?

Tak!

Rozstali się. To zdarzyło się naprawdę.

4

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kulka87 napisał/a:

/.../
(przeszliśmy kilkanaście sesji z terapeutą by na to się zdecydować więc nie było to kompletnie nieprzemyślane)./.../.

Eeee tam, kiedyś załatwiłem to szybciej. Dwoje moich kolegów(tzn koleżanka i kolega), na moim weselu gdy trzeźwiałem rano przyszło do mnie i mówią w te słowa:

ONI:
"ET - słuchaj chcemy żebyś się zastanowił i powiedział nam szczerze co myślisz - wczoraj wieczorem między nami zaiskrzyło, powiedz nam - posłuchamy -  CZY MY MOŻEMY BYĆ RAZEM, CZY STWORZYMY SZCZĘŚLIWĄ PARĘ, CZY NAM WYJDZI...."

NIE!

ONI:
"Znaczy czemu?"

Nieważne. Nie i już.

ONI:Na pewno?

Tak!

Rozstali się. To zdarzyło się naprawdę.

Wiedziałam! Ty lekarzem dusz jesteś!

5

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
Sponiewierana napisał/a:

/.../
Wiedziałam! Ty lekarzem dusz jesteś!

Co ty mi imputujesz.;-)  Ja po prostu jeszcze dobrze nie wytrzeźwiałem.
Ale odpowiedź byłaby ta sama, gdyby zapytał mnie o to ktoś inny :-)

6

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
puńka94 napisał/a:

Hej:) Może powinnaś twardo z nim porozmawiać. Dawaj porządne argumenty. Nie daj mu się. Wytłumacz mu że się dusisz, że masz dość tego że wszystko jest pod niego. Że ty też byś chciała coś od życia. Jesteście małżeństwem oboje powinniście iść na kompromis a nie tylko ty smile Też masz w związku coś do powiedzenia smile Rozmowa to ważna sprawa w związku. I nie ma co się poddawać mężczyźnie smile

Bardzo probuje ale niestety to niewiele daje. Nie wiem co robic jak sprzeciwic sie temu zeby to zauwazyl.

7

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie

Autorko sa tutaj dwa problemy.

1. Twoje wlasne zycie ktorego chyba nie masz (znajomi, zainteresowania) i to wlasciwie jest Twoj problem, ktory powinnas teoretycznie rozwiazac niezaleznie od meza.

2. Kwestia rodziny, dzieci, blizszego zwiazku miedzy wami (jak wyglada spedzanie razem czasu, razem czy osobno?) ktorego Twoj partner nie chce. Jest to zachowanie egoistyczne.

I jeszcze to ze to Ty musisz zaczas podejmowac decyzje bo Twojemu mezczyznie jest dobrze tak jak jest. Ma prace, kobiete, wlasnie ma.

8

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
maniek_z_maniek napisał/a:

Autorko sa tutaj dwa problemy.

1. Twoje wlasne zycie ktorego chyba nie masz (znajomi, zainteresowania) i to wlasciwie jest Twoj problem, ktory powinnas teoretycznie rozwiazac niezaleznie od meza.

2. Kwestia rodziny, dzieci, blizszego zwiazku miedzy wami (jak wyglada spedzanie razem czasu, razem czy osobno?) ktorego Twoj partner nie chce. Jest to zachowanie egoistyczne.

I jeszcze to ze to Ty musisz zaczas podejmowac decyzje bo Twojemu mezczyznie jest dobrze tak jak jest. Ma prace, kobiete, wlasnie ma.

Przepraszam, że tak późno odpisuje, ale po prostu jest w moim życiu coraz gorzej. Nie wiem czy dam radę dalej. Z każdym dniem coraz bardziej czuje się beznadziejnie.

1. Nie mam swojego życia, bo jak tu mieć skoro nikogo się nie zna w mieście. W mojej nowej pracy wszystkie kobiety są na trochę innym etapie życia, małe dzieci, smoczki, choroby, praca z domu. Nie ma tu mowy o wyjściu na piwo po pracy, ja nie mam dzieci nie mam o czym gadać wśród takich osób. Z drugiej zaś strony jest ekipa "jeszcze studentów" ktora co weekend chodzi się napić. Raczej to z kolei ja chyba jestem dla nich z innej bajki. I koło się trochę zamyka.
Mam mnóstwo zainteresowań, kocham czytać, interesuję się fotografią, zaczełam nowy kurs zawodowy żeby się podszkolić, ale po tym wszystkim wracam do domu i czuje się jak zbity pies. Całymi wieczorami siedzę w domu, po powrocie z pracy - ile mogę czytać, robić zdjęcia, uczyć się. Każdy potrzebuje w życiu czegoś więcej, z kimś porozmawiać wyjść na miasto, zrelaksować się po prostu pobyć z ludźmi.

2. Spędzamy czas razem z mężem w weekendy. On lubi siedzieć w domu, gotować i wiecznie oglądać jakieś filmy. Ewentualnie idziemy do kina i do jakiejś restauracji. Wszystko dzieje się w ekspresowym tępie - z domu, do kina i do domu bo nie daj Boże odjedzie Ci ostatni tramwaj na osiedle i co to będzie. Jest jeszcze chęć mojego męża by iść do muzeum i zwiedzać. Spoko tez lubię, ale nie co tydzień i tylko to. Ile można chodzić po muzeach?

Są tygodnie gdy mój mąż jest za granicą, bo taką ma pracę. Siedzę wtedy zupełnie jak jakiś pustelnik. Dobrze, że mam psa, inaczej nie miałabym do kogo się odezwać. Czuję się tak przeraźliwie samotna i niezrozumiana.

Czuję jak życie ucieka mi przez palce, nie mam nawet jeszcze 30 lat a czuje się jakbym miała co najmniej 40, jakbym się już miała składać do grobu. Jestem nieszczęśliwa tu gdzie jestem, jestem nieszczęśliwa w małżeństwie.

Mam ochotę spakować rzeczy i wyjechać z powrotem tam gdzie było moje miejsce. Mój mąż mnie nie rozumie, wysłucha moich "marudzeń" i pyta jak może mi pomóc bo on nie wie czemu mi jest tak źle wg niego jest wszystko super.

Nie wiem jak długo to wytrzymam.

Poradźcie mi coś błagam.

9

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie

Rozwiązania masz 3:
- dalej w tym tkwić i się męczyć
- postarać się odnaleźć w nowym miejscu (bo można i wiesz o tym dobrze)
- odejść od męża i wrócić do siebie.

Ty wybierasz. Mąż, jak widać, w dupie ma Ciebie i Twoje samopoczucie.

10

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
Cynicznahipo napisał/a:

Rozwiązania masz 3:
- dalej w tym tkwić i się męczyć
- postarać się odnaleźć w nowym miejscu (bo można i wiesz o tym dobrze)
- odejść od męża i wrócić do siebie.

Ty wybierasz. Mąż, jak widać, w dupie ma Ciebie i Twoje samopoczucie.

Cynicznahipo - jeżeli chodzi o odnalezienie się w nowym miejscu. Bardzo się staram, nie że narzekam i nie wiem na co. Mam nową pracę, starałam się z ludźmi jakoś nawiązać kontakt, ale po prostu jakieś inne etapy w życiu.

Zapisalam się na kurs zawodowy - probuje tam tez jakoś dać radę.

Ale to wszystko nie zastąpi mi przyjaciół z którymi chodzi się porozmawiać o swoich problemach, osob z ktorymi masz kontakt na codzien i którzy Cie znają etc.

Odejść i wrocić do siebie - to bym zrobiła najchętniej i myślę o tym coraz częściej.

11 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-02-01 19:48:53)

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie

Kiedys bez ogródek powedziałabym to samo. O tej tylniej części ciała. Nie zamierzam jednak wyrokować. Może.... Może on nie do końca zdaje sobie sprawy z tego, w czym tkwicie ?
Boże... Jak ja sie ciesze, ze teraz nie stac mnie na kino czy restauracje smile

Z ta restauracja to przesada. nie chodzilismy, chyba, ze na zaproszenie, zeby sadysta pochwalił sie młodszą dupą. Był taki szarmancki zawsze wtedy. Łajza jedna...

12 Ostatnio edytowany przez kulka87 (2015-02-01 19:55:35)

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
Sponiewierana napisał/a:

Kiedys bez ogródek powedziałabym to samo. O tej tylniej części ciała. Nie zamierzam jednak wyrokować. Może.... Może on nie do końca zdaje sobie sprawy z tego, w czym tkwicie ?
Boże... Jak ja sie ciesze, ze teraz nie stac mnie na kino czy restauracje smile

Z ta restauracja to przesada. nie chodzilismy, chyba, ze na zaproszenie, zeby sadysta pochwalił sie młodszą dupą. Był taki szarmancki zawsze wtedy. Łajza jedna...

Jak w takim razie jak powiedzieć to, żeby zrozumiał? Bo mi się już sposoby wyczerpały.

13

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie

Nie sądzę kulko żeby Twój mąż miał Cię w dupie. Sama mówisz, że kiedy mu "marudzisz" to on pyta jak Ci pomóc itp. Dla niego to marudzenie, a dla Ciebie poważny problem. Tylko szczerze mówiąc nie obraź się, ale ja też nie do końca rozumiem o co Ci chodzi. Tzn co konkretnie jest źle? To, że mąż nie chce dziecka teraz? To, że nie masz przy sobie dawnych znajomych? No bo mówisz, że masz swoje pasje, chodzisz na kurs. Z mężem do kina, restauracji, muzeum... Oglądacie wieczorami filmy... Tak z boku patrząc to nie możesz narzekać na brak rozrywek.. Za to doskonale rozumiem, że brakuje ci "swoich ludzi". Miałam to samo kiedy przeprowadziłam się po ślubie do miasta męża. Nikogo nie znałam, nie miałam do kogo wyjść na kawę, z kim pójść na piwo czy nawet iść na zakupy. To jest strasznie dołujące. Ale ludzi się poznaje w różnych sytuacjach. Ja poznałam w nowej pracy (też są różni, jedni studenci, inni już dzieciaci, ale można z nimi złapać kontakt), przez znajomych mojego męża czy nawet przy okazji zapoznałam sąsiadki. Może rozejrzyj się dookoła?:) Na kursie nie ma nikogo fajnego? W pracy nikt się nie nadaje żeby wyjść na kawę po pracy? Zapracowane mamusie też czasem chcą odpocząć i mogą chętnie się z Tobą umówić.
Jak długo mieszkasz w nowym miejscu?

14

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
tuli_pana24 napisał/a:

Nie sądzę kulko żeby Twój mąż miał Cię w dupie. Sama mówisz, że kiedy mu "marudzisz" to on pyta jak Ci pomóc itp. Dla niego to marudzenie, a dla Ciebie poważny problem. Tylko szczerze mówiąc nie obraź się, ale ja też nie do końca rozumiem o co Ci chodzi. Tzn co konkretnie jest źle? To, że mąż nie chce dziecka teraz? To, że nie masz przy sobie dawnych znajomych? No bo mówisz, że masz swoje pasje, chodzisz na kurs. Z mężem do kina, restauracji, muzeum... Oglądacie wieczorami filmy... Tak z boku patrząc to nie możesz narzekać na brak rozrywek.. Za to doskonale rozumiem, że brakuje ci "swoich ludzi". Miałam to samo kiedy przeprowadziłam się po ślubie do miasta męża. Nikogo nie znałam, nie miałam do kogo wyjść na kawę, z kim pójść na piwo czy nawet iść na zakupy. To jest strasznie dołujące. Ale ludzi się poznaje w różnych sytuacjach. Ja poznałam w nowej pracy (też są różni, jedni studenci, inni już dzieciaci, ale można z nimi złapać kontakt), przez znajomych mojego męża czy nawet przy okazji zapoznałam sąsiadki. Może rozejrzyj się dookoła?:) Na kursie nie ma nikogo fajnego? W pracy nikt się nie nadaje żeby wyjść na kawę po pracy? Zapracowane mamusie też czasem chcą odpocząć i mogą chętnie się z Tobą umówić.
Jak długo mieszkasz w nowym miejscu?

Mój mąż często spędza czas na tych rozrywkach ze mną z obowiązku. Bo proszę żebyśmy gdzieś wyszli to pójdzie. To wygląda w mniej więcej taki sposób jak opisałam:
np. sobota wieczór, mówię czy nie możemy gdzieś wyjść - ok, to może do kina, wychodzimy na styk, żeby tylko odebrać bilety, obejrzeć film, potem zaraz od razu na tramwaj do domu. Gdy pytam czy nie możemy iść na spacer, do pubu gdziekolwiek - to nie możemy bo przecież piwa można się napić w domu, a potem będzie za późno i tramwaj odjedzie.
To samo jest w przypadku restauracji, idziemy żeby coś zjeść, potem niezwłocznie trzeba udać się do domu. Bo tak - koniec kropka.
Wszystko jak za karę, żebym tylko dłużej nie marudziła.

Weekendy to najczesciej dresy, ogladanie filmów przed tv, robienie obiadu. Moj maz siedzi przed kompem w jednym pokoju, ja chcac nie chcac w drugim przy swoim komputerze.
Mój mąż nie ma tu znajomych, bo dla niego to nowe miejsce rowniez ale jemu to nie przeszkadza. Teraz jest typem domatora, kapcie, dresy i ciepła herbata. Mi to nie odpowiada, a on nie rozumie w czym jest dla mnie problem. Kiedyś taki nie był.

Mieszkam tu 5 miesięcy, ale ciągle jest tak samo, jestem zniechęcona do wszystkiego. Nie chcę tu mieszkać w takich warunkach, Po prostu coraz bardziej brakuje mi sił. Często płacze, jak widzę moich byłych znajomych na imprezach, jak do mnie dzwonią, że jaka szkoda, że Ciebie tu nie ma, bo właśnie idziemy gdzieś tam. Nie mam już na to siły.

15

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie

Po prostu czujesz się samotna i tęsknisz.
Powiedz to mężowi, jeśli nie zrozumie... to trudno.
Zawsze możesz wrócić do siebie.

16

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
Cynicznahipo napisał/a:

Po prostu czujesz się samotna i tęsknisz.
Powiedz to mężowi, jeśli nie zrozumie... to trudno.
Zawsze możesz wrócić do siebie.

Nie jest łatwo odejść po tylu latach związku, szczególnie teraz jak się jest w małżeństwie. Ciężko się poddać tak po prostu. Dlatego chcę coś zrobić, ale zrobić "coś" w obliczu braku chęci z drugiej strony jest naprawdę ciężkie.

17

Odp: życie " za kogoś" w małżeństwie
kulka87 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Po prostu czujesz się samotna i tęsknisz.
Powiedz to mężowi, jeśli nie zrozumie... to trudno.
Zawsze możesz wrócić do siebie.

Nie jest łatwo odejść po tylu latach związku, szczególnie teraz jak się jest w małżeństwie. Ciężko się poddać tak po prostu. Dlatego chcę coś zrobić, ale zrobić "coś" w obliczu braku chęci z drugiej strony jest naprawdę ciężkie.

Wiem.
Ale nikt Ci nie poda sposobu.
To Twój mąż i teoretycznie powinnaś wiedzieć, jak do niego trafić.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » życie " za kogoś" w małżeństwie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026