Witajcie.
A wiec tak byłam z chłopakiem rok dodam ze miedzy nami dzielona byla roznica 60 km. Okazalo sie ze mnie zdradza , powiedzial mi ze mnie nie kocha i nie chce juz dluzej ze mna byc wiec sie rozstalismy . ja pogodzilam sie z faktem ze juz ze soba nie jestesmy bo bylo mi lzej zwiazek z nim potrafil byc meczacy, dzwonil milion razy dziennie, niemoglam isc na sesje zdjeciowa z kolezanka bo myslal ze bede nie wiadomo co robic, czasem zdarzalo sie ze zamykal mnie w domu na klucz i przez 8 h nie moglam wyjsc z domu . przez ten czas co nie bylismy razem poznalam fajnego chlopaka , zaczelismy sie spotykac coraz czesciej ze moze nie zaczelo mi na nim az w takim duzym stopniu zalezec , ale fajnie czulam sie w jego towarzystwie. nastal taki dzien gdzie byly sie odezwal i chcial zebym pzyjecha bez zastanowienia jakby cos mniepchnelo do siebie spakowlam sie i na drugim dzien bylam w drodze do niego. wrocilismy do siebie kolejny raz ale to juz bylo na krawedzi nerwow bylismy ze soba z przyzwyczajenia, bedac tam zrozumialam ze w swoim miescie mam wspanialego chlopaka ktoremu zaczelo na mnie zalezec a ja glupia pojechalam tam z mysla ze moze sie miedzy mna a nim zmienic. pewnego popoludnia gdzie moj chlopak sie mył zaczelam grac na jego telefonie w gre traf w tym ze nie wylaczyl internetu i przeczytalam wiadomosc od jakiejsc dziewcxzyny gdzie pisala mu z za nim teskni ze juz si enie moze doczekac spotkania itd. zaczelam sie pakowac, zadzwonilam do Kamila wlasnie i poprosilam zeby po mnie przyjechal powiedzial mi " przyjade po ciebie tylko raz , jesli kolejny raz do niego wrocisz mnie nie zobaczysz" zgodzilam sie. przyjechal po mnie , wyjasnilismy sobie wszystko i po pewnym czasie zaczelismy ze soba byc. jestesmy ze soba 2 lata kamil studiuje i nie ma go calymi dniami , rozumiem to ale zaczol mnie zaniedbywac . po uczelni idzie z kolegami na piwo , ciagle sie czyms wykreca. sa dni gdzie jest naprawde bardzo fajnie a zaraz sie to przemienia. rozmawialam z nim o tym i spytalam co sie miedzy nami zmienilo ze mnie traktuje , i odrzuca. to wykreca sie tym ze albo nic mu nie jest i sobie cos urajam albo ze jest zmeczony.nie wiem jak mam do niego dotrzec i dowiedziec sie co jest nie tak. co mam zrobic zeby miedzy nami wkoncu bylo dobrze..