netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

on chce rozwodu po 6 miesiącach.

84 odpowiedzi13 553 wyświetleniazałożony przez nemesis890, 14.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 85 ]

1

Temat: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Witam,
Byliśmy przed ślubem 5 lat ze sobą. 3 lata mieszkaliśmy razem. Wydawało mi się że się dotarliśmy, przynajmniej w większości spraw. Okazuje się że niestety ale nie. Odkąd pojawił się temat ślubu mój, wtedy jeszcze narzeczony zaczął "robić" kłopoty. Nie robiliśmy wesela więc planowanie i organizację zaczęliśmy na 3 m-ce wcześniej. Większość załatwiałam ja, bo to ja "uparłam" się na ślub.
Pierwsze było to że  on nagle postanowił że on ślubu kościelnego nie chce! choć wiedział od pięciu lat że tylko taki ślub wchodzi w grę i do tej pory na to się zgadzał.prawie się rozeszliśmy. poszliśmy wtedy do psychologa choć on uważał że to strata pieniędzy ale pomogła nam i dalej organizowaliśmy ślub. Na miesiąc przed ślubem znów była sytuacja że prawie się rozstaliśmy. Sami jakoś ten konflikt rozwiązaliśmy. był skromy ślub potem tydz miodowy. Wróciliśmy do rzeczywistości i mój mąż pokazał pazurki.
Po tygodniu przestał się w ogóle odzywał i nie reagował na moje pytania co się stało.po 3 dniach ciszy zaczął się zachowywać jak gdyby nigdy nic. sytuacja powtórzyła się w sierpniu, wrześniu, październiku i listopadzie. W grudniu na same święta również zrobił taki cyrk i nic mi nie pomógł w porządkach i przygotowaniach. uważa że mu się nie chciało to nie musiał nic robić. Potem wróciło wszystko do porządku na 2 tygodnie, ponieważ od 6 stycznia znów się do mnie nie odzywa i nie chce rozmawiać.
Do tego przy każdej kłótni nawet najmniejszej grozi mi rozwodem i wyprowadzką.  teraz jest tak samo. Wczoraj usłyszałam że wydaje pieniądze na lewo i prawo i on ma tego dość bo on pracuje i żadnych pieniędzy nie widzi bo ja wszystko wydaje. Dodam że ja tez pracuje i to za mniejszą stawkę i to z moich pieniędzy utrzymuję dom i płacę za mieszkanie. tylko jeśli mi nie starczy to wezmę od niego 100 czy 200 zł. Nie mogę nawet iść do kosmetyczki czy fryzjerki bez wytykania że on tyle nie wydaje. Przed ślubem gdy każde z nas po równo dokładało się do budżetu i nie było problemu że wydaje tyle ile wydaję. A do tego byłam w stanie odłożyć sobie trochę pieniędzy. On pokazuje że jemu można wszystko a mi nic. Codziennie ma zrobiony ciepły obiad i zazwyczaj do tego jakieś ciasto ( lubię gotować i piec) a w zamian nie słyszę żadnego dobrego słowy, tylko krytykę.
Mam wrażenie że on dąży tylko do tego żeby to małżeństwo się rozpadło...
co mam zrobić? jesteśmy raptem 6 m-cy po ślubie.... ja nie chce rozwodu. Coraz częściej niestety o tym myślę, tym bardziej że z nim ostatnio nie da się funkcjonować. Wraca człowiek do domu i nie wie czy będzie miał się do kogo odezwać czy nie....

2

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Mysle, ze facet ozenil sie dla swietego spokoju. Tak dlugo mu wiercilas dziure w brzuchu, ze w koncu ulegl. Glupi byl, a teraz zaluje.

A ty masz co chcialas - dostawalas znaki oatrzegawcze od samego poczatku, ale nie! Dla ciebie obraczka byla wazniejsza niz zdrowy rozsadek. No to juz sobie ponosilas i wystarczy...

3

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
Iceni napisał/a:

Mysle, ze facet ozenil sie dla swietego spokoju. Tak dlugo mu wiercilas dziure w brzuchu, ze w koncu ulegl. Glupi byl, a teraz zaluje.

A ty masz co chcialas - dostawalas znaki oatrzegawcze od samego poczatku, ale nie! Dla ciebie obraczka byla wazniejsza niz zdrowy rozsadek. No to juz sobie ponosilas i wystarczy...

Jestem tego samego zdania

4

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Żeby co się nie rozpadło? Małżeństwo? Jakie małżeństwo? Raczej dojdzie do zerwania "umowy" i niestety wymuszonej Nemesis....

5

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Hmm, madry polak po szkodzie? Po co brąc w cos co z gory bylo wiadomo ze sie nie uda? Przeciez przed slubem wasz zwiazek juz sie rozpadal? Slepe dazenie do malzenstwa spowodowalo ze teraz bedziecie obarczeniu statusem rozwodnikow. Ile dacie rade wytrzymywac w takim zwiazku skoro nie ma w nim milosci tylko klotnie? Sam to przezylem, wchodzac w pierwsze malzenstwo majac 22 lata. Na nadmiar rozumu wtedy nie narzekalem. Przede wszystkim dlaczego ignorowalas sygnaly ze slubu nie chce? Ale moze i dobrze sie stalo. Moze byliscie ze soba z przyzwyczajenia a slub uswiadomil ze jednak zapedziliscie sie za daleko.

6

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Niepotrzebnie tak naciskałaś i w zasadzie sama zorganizowałaś ten ślub, rozstałabys sie teraz w spokoju a tak to macie problem.Nie da sie nikogo zmusic do milosci, Ty nie chcesz rozwodu,on chce jakie tu jest wyjscie?pasuje Ci taki zwiazek z łaski...takie zabieganie? mi by nie pasowało?nie chcesz byc szczesliwa z kims kto Cie kocha i szanuje? jak nie to o walcz o tego dziwnego moim zdaniem faceta bez jaj,bo kto sie zeni pod przymusem a potem strzela fochy...co za facet...?

7

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

nie zgodzę się że nie było między nami miłości. On na 3 m-ce przed planowanym ślubem zaczął się dopiero tak zachowywać. Chciał tego ślubu tak jak ja, tylko że jak się oświadczył na 3 m-ce przed ślubem zaczął te kłótnie dziwne i nie odzywanie się po kilka dni. Wcześniej przez 5 lat nie było takich sytuacji, choć nie powiem że zawsze było kolorowo.

8

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Bo przez 5 lat mu wyrok dozywocia nad glowa nie wisial.

9

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Nie on nie chciał ślubu. Było mu dobrze tak jak było. A jego zmiana 3 miesiąśce przed ślubem miała ci pokazać, że on tego nie chce. Ale zapewne bał się, że jak nie zgodzi się na ślub, a ty na niego naciskasz to odejdziesz

10

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Oczywiście że bym odeszła, bo nie zamierzałam żyć na kocią łapę do końca życia. Więc to moja wina że on się na coś zgodził i przysięgał a teraz się tak zachowuje?!

11

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Mogłaś poczekać skoro nie było tak różowo, zatrzymać się i zastanowić.

Uważam, że nieładnie postąpił Twój mąż bo jednak skoro miał wątpliwości to powinien o nich powiedzieć a nie teraz "psychicznie"
wyładowywać się na Tobie.
Nie można Cię obwiniać bo "naciskałaś" na ślub, mogłaś jednak przystopować.

Pytałaś się męża skąd w ogóle takie zachowanie? Co mu tak bardzo"przeszkadza"?

12 Ostatnio edytowany przez nemesis890 (2015-01-14 14:38:47)

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Pytałam i się okazało że jemu się dużo tego zebrało i on nie ma o czym ze mną rozmawiać już. Myślałam żeby iść z nim do psychologa znów, ale wątpię czy to coś da oprócz jęczenia że strata pieniędzy... zaczyna mi się już po prostu nie chcieć, walczyć o ten związek... ale gdybym dalej czekała to nadal byłoby dobrze, a poruszenie tematu ślubu nawet później pewnie to samo by wywołało...

13

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
nemesis890 napisał/a:

Pytałam i się okazało że jemu się dużo tego zebrało i on nie ma o czym ze mną rozmawiać już. Myślałam żeby iść z nim do psychologa znów, ale wątpię czy to coś da oprócz jęczenia że strata pieniędzy... zaczyna mi się już po prostu nie chcieć, walczyć o ten związek... ale gdybym dalej czekała to nadal byłoby dobrze, a poruszenie tematu ślubu nawet później pewnie to samo by wywołało...

ech tak to jest jak sie na kims wymusza małżeństwo,a tu tak bylo...

14

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
LUSILJU napisał/a:
nemesis890 napisał/a:

Pytałam i się okazało że jemu się dużo tego zebrało i on nie ma o czym ze mną rozmawiać już. Myślałam żeby iść z nim do psychologa znów, ale wątpię czy to coś da oprócz jęczenia że strata pieniędzy... zaczyna mi się już po prostu nie chcieć, walczyć o ten związek... ale gdybym dalej czekała to nadal byłoby dobrze, a poruszenie tematu ślubu nawet później pewnie to samo by wywołało...

ech tak to jest jak sie na kims wymusza małżeństwo,a tu tak bylo...

No ale nie przesadzajmy.
Byli ze sobą ponad 5lat, poza tym facet też ma chyba rozum i jak czegoś niechce, niepodoba mu się, jest czegoś niepewny to zwyczajnie mówi.
Wcześniej było pięknie, ładnie i bum. Mąż autorki jest dorosłym człowiekiem(prawdopodobnie) i zamiast stroić fochy mógł porozmawiać.

Autorko, po co się męczyć z tak infantylym kimś?
Wątpię aby coś zmieniło się na plus, chyba czas się z tym pogodzić i spojrzeć prawdzie w oczy.

15

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

wcale mnie ta historia nie dziwi. Życie jest bardzo sprawiedliwe, a ludzie na własne życzenie tworzą sobie takie problemy. I tak już tego nie uratujesz. Rozumiem bardziej Twojego męża niż Ciebie mimo, że też jestem kobietą.

16

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Fakt, że niejako zmusiłaś męża do ślubu, ale z drugiej strony skoro nie chciał, to powinien ci to przed ślubem powiedzieć i kategorycznie się nie zgodzić. On myślał, że jak przed ślubem zacznie robić fochy, to ty weźmiesz na siebie odpowiedzialność za jego emocje i za związek i wszystko odwołasz. Bo to by było takie fajne: on byłby czysty, a ty byłabyś tą złą. Teraz w sumie też robi wszystko, żebyś to ty podjęła decyzję o rozstaniu. Moim zdaniem tu potrzebna jest szczera rozmowa. Musisz mu powiedzieć, że jeśli nie chce, to nie musicie być razem. Niech się jasno określi: kocha i stara się, walczy o was, albo do widzenia. Nie marnuj sobie życia i czasu na tego faceta.

17 Ostatnio edytowany przez assassin (2015-01-14 20:23:26)

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Ty się lepiej ciesz, że nie ma kredytów (chyba?) i dzieci i innych atrakcji... Gość nie chciał nie trzeba było dociskać, tylko się go pozbyć.

A tak na marginesie...chłop jest dorosły, nikt mu chyba strzelby do łba nie przystawiał, żeby przed księdzem stanąć.

18

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

podzielam zdanie większości, może i sie oswiadczyl ale tak naprawdę tego slubu nie chcial juz pozniej. trzebabbyło nie naciskać i go nie brać skoro juz przed slubem byly sygnaly. szczerze wątpie że sie dogadacie, raczej zakończy sie to rozwodem i to szybko.

19

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Coś trudno uwierzyć żeby on tak się zmienił po ślubie. Może było tak, że po kilku latach zauważyłaś że związek zaczyna się sypać i żeby utrzymać go na siłę, zażądałaś ślubu, który oczywiście nie zagwarantuje utrzymania nieudanego związku. Albo ślub oznaczał że chcesz mieć dzieci i on się tego bał. Coś tu jest niewyjaśnione.

20

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

On ma 28 lat a ja 26. Nie nie mamy kredytów, ani dzieci, Jeśli chodzi o dzieci w przyszłości to ustaliliśmy oboje że jeszcze 2-3 lata poczekamy. Emilia myślę że masz rację... może i nie chciałam trochę tych sygnałów przed ślubem widzieć bo szkoda było mi tego czasu i energii który w ten związek włożyłam.  Na siłę to nie trzymaliśmy tego związku, tak jak pisałam przed organizacją ślubu nie było takich sytuacji. Rozmawialiśmy normalnie o ślubie, jak doszło do organizacji to dopiero ta sytuacja się zaczęła.
On jest dorosłym facetem więc dziwi mnie że w ten sposób się teraz zachowuję. W marcu jak była pierwsza kłótnia i poszliśmy do psychologa to pytałam czy na pewno on tego chce. Pani psycholog tez go o to spytała. W obu przypadkach pow że tak. Gdyby Wtedy pow że nie chce to byśmy się rozstali i tyle, a teraz rozwód.... A najgorsze jest że w mojej rodzinie nigdy rozwodów nie było, a tu po 6 miesiącach...

21

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Myślę, że dopóki nie zaczęliście organizować ślubu, to dla niego nie było to aż takie realne. W momencie rozpoczęcia przygotowań uświadomił sobie, że "oo, to się dzieje naprawdę" i zamiast zrezygnować, kiedy był jeszcze czas, to popłynął z prądem. Być może gdzieś podświadomie liczył, że może da radę, będzie ok, ułoży się, w końcu tyle ludzi am wątpliwości i żyją, ale niestety rzeczywistość, codzienność w małżeństwie go przerosła i mamy to, co mamy. Wcale nie musi być tak, że on cię nie kocha, ale może po prostu nie dorósł albo ma inne priorytety. Tyle że w tej chwili to jest już albo wóz, albo przewóz, po rozwodzie nie będzie powrotu do tego co było i on musi sobie do wziąć do serca. Nie da się w nieskończoność "chodzić ze sobą", spotykać się albo pomieszkiwać bez zobowiązań i odpowiedzialności za związek. Przypomina mi to nieco moją sytuację, kiedy eks przed rozstaniem powiedział, że się ze mną ożenił z ciekawości, nie z miłości. Bał się i tego nie chciał, ale postanowił sprawdzić, jak będzie. No i posprawdzał sobie przez dwa lata moim kosztem. Było źle.

Twój mąż pewnie bał się przed psychologiem przyznać, że nie chce ślubu. Raz, że to pewnie było dla niego równoznaczne z przyznaniem się do winy, a dwa pewnie straciłby ciebie. Emocjonalnie upiekł dwie pieczenie przy jednym ogniu, ale w ostateczności popełnił życiowy błąd robiąc coś, czego wcale nie chciał. Teraz pewnie oczekuje, że to ty pierwsza złożysz pozew o rozwód. Ja na twoim miejscu przeprowadziłabym z nim ostateczną rozmowę, a jeśli ona nic nie da - to spakować jego albo siebie, w zależności czyje lokum i koniec. To, że pierwszy rozwód w rodzinie... oni za ciebie życia nie przeżyją. A poza tym każda rodzina ma jakieś tematy tabu. U mnie też "niby" nic takiego nie było. A po latach to się takich rzeczy dowiedziałam, jak w telenoweli brazylijskiej. Także się nie przejmuj i działaj, bo to twoje życie. Masz jedno i musi być jak najlepsze.

22

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Planuje dziś właśnie taką rozmowę.... Im dłużej ta sytuacja ciężka trwa tym gorzej... wóz albo przewóz...

23

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
Emilia napisał/a:

...podświadomie liczył, że może da radę, będzie ok, ułoży się...niestety rzeczywistość, codzienność w małżeństwie go przerosła...może po prostu nie dorósł albo ma inne priorytety. Tyle że w tej chwili to jest już albo wóz, albo przewóz, po rozwodzie nie będzie powrotu do tego co było i on musi sobie do wziąć do serca. Nie da się w nieskończoność "chodzić ze sobą", spotykać się albo pomieszkiwać bez zobowiązań i odpowiedzialności za związek...

Niestety, ale to bardzo trafne słowa...
Bywa, szczególnie w naszych "łatwych" czasach, gdy dla większości prościej coś zakończyć niż naprawiać, nic nie ma większej wartości, a małżeństwo traktuje się z równą "powagą", co kiedyś zwykłe "chodzenie ze sobą"... Dlatego taka sytuacja u Autorki. Cóż, wypada współczuć. Z tą niedojrzałością i jej konsekwencjami bywa tez różnie. Tu akurat małżonek najwyraźniej nie dorósł do tej roli a wspólne życie na zasadach małżeńskich go przerosło... Nieświadomie (?) bądź wierząc, że "jakoś to będzie" dał się namówić, ale mu się odwidziało... Albo nie zdawał sobie sprawy, że małżeństwo już do czegoś go zobowiązuje i nie zawsze jest "cud, miód i orzeszki". Może to było małżeństwo - dla niego - właśnie na zasadach takiego ...eksperymentu.

24

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Boję się strasznie tej rozmowy...

25

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Wiem, że się boisz. Jestem z tobą myślami i wspieram cię smile. Takie rozmowy nie należą nigdy do łatwych. Też przez to przechodziłam. Czasem musi być chwilę trudno, by potem było lepiej.

26

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
nemesis890 napisał/a:

Boję się strasznie tej rozmowy...

I jak tam? Wyjaśniło się coś?

27

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Witaj, jeśli nie zakończyłaś tego związku, to zrób to natychmiast. Z takim dupkiem nie można układać sobie życia. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie. Tylko pamiętaj, że rozpad małżeństwa nastąpił z jego winy.

28

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Ale czemu ślub odbył się tak strasznie szybko? Bo wnioskuje, że od oświadczyn minęły 3mies. Aż tak się spieszyłaś? Ślub zazwyczaj planuje się dwa lata przed. Jakby mój chłopak teraz by mi się oświadczył i od razu chciał ślubu już za choćby pół roku (bo inaczej by mnie zostawił) to też czułabym straszne napieranie i pewnie zgodziłabym się, ale strasznie bym się z tym czuła.
Za bardzo się spieszyłaś, spokojnie mogliście zaplanować wszystko na spokojnie przez choćby rok.

29

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

nie rozumiem tego twojego meza po co godził sie na slub...? to nie twoja wina,ze ty chcialas slubu. dojrzalas to tego, byl odpowiednim facetem ktorego kochasz. ale jemu pasowalo tak jak bylo czyli bez formalnosci sex [darmowy], obiadki, ciasta itp, tak na serio to za nic , za darmo. a jak powiedzialas o slubie to sie zaczelo, ze jednak za darmo nic nie ma. mysle, ze w twoim przypadku dlugie miszkanie razem nie bylo korzystne. nie mial okazji cie odecnic, bo co na codzien to powszednieje. zamiast isc do psychologa przed slubem moglas sie wyprowadzic i zobaczyc czy za toba zateskni i poprosi zebys wrocila czy oleje sprawe ewentualnie bylabys wolna a nie rozwodka.

30

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
Motylek93 napisał/a:

Ale czemu ślub odbył się tak strasznie szybko? Bo wnioskuje, że od oświadczyn minęły 3mies. Aż tak się spieszyłaś? Ślub zazwyczaj planuje się dwa lata przed. Jakby mój chłopak teraz by mi się oświadczył i od razu chciał ślubu już za choćby pół roku (bo inaczej by mnie zostawił) to też czułabym straszne napieranie i pewnie zgodziłabym się, ale strasznie bym się z tym czuła.
Za bardzo się spieszyłaś, spokojnie mogliście zaplanować wszystko na spokojnie przez choćby rok.

A gdzie jest "ustawa", że ślub planuje się dwa lata przed?
Przez dwa lata może się też wieeele zmienić.
I nie rozumiem skąd ta napaść na autorkę?
Czy jaśnie mąż jakiś ułomny był, że nie potrafił powiedzieć, że ślubu nie chce?

31

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
Leila01 napisał/a:

A gdzie jest "ustawa", że ślub planuje się dwa lata przed?
Przez dwa lata może się też wieeele zmienić.
I nie rozumiem skąd ta napaść na autorkę?
Czy jaśnie mąż jakiś ułomny był, że nie potrafił powiedzieć, że ślubu nie chce?

A załatwienie terminu w kościele? Myślisz, że to takie łatwe i w pół roku można znaleźć fajny termin? big_smile A wynajęcie sali? No chyba, że wesele w remizie... Jednak to jest najważniejszy dzień w naszym życiu i wątpię, żeby ktoś tu myślał o bylejakości. Dlatego dziwi mnie, że autorka tak naciskała. Zazwyczaj śluby z pośpiechu tak się właśnie kończą, jak wszystkiego dobrze się nie przemyśli... Choć nie powinno mnie to już dziwić, ciągle się słyszy, że wśród znajomych kolejny ślub i kolejny... i zawsze ciekawi mnie czy ten ślub nie jest tylko z czystej ciekawości - jak to będzie dalej...

32

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

"nie musi być tak, że on cię nie kocha, ale może po prostu nie dorósł albo ma inne priorytety"

Swietnie napisane wink ale raczej smutne, bo takie myslenie prowadzi na manowce czyli donikad. To nie jest status "wojny" ze trzeba koniecznie zalozyc rodzine z kim popadnie. Poczytaj co o tym sadze w watku koteczki. Piorytet to jest to co jest najwazniejsze. Kobiety po rozwodach rowniez przyznaja ze wychodzily za maz majac inne piorytety a milosc, milosc byla wygodnym dodatkiem do nich. Jednak w rezultacie to co najwazniejsze zawsze przewaza. W innym watku wyliczylem jaka jest % szansa na taki zwiazek. I wyszlo 1/3. Nie kochasz to nie pchaj sie do malzentwa chyba ze masz zasady, ktore ustabiluzuja to. Tak to sobie wyobrazam.

33

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
Motylek93 napisał/a:
Leila01 napisał/a:

A gdzie jest "ustawa", że ślub planuje się dwa lata przed?
Przez dwa lata może się też wieeele zmienić.
I nie rozumiem skąd ta napaść na autorkę?
Czy jaśnie mąż jakiś ułomny był, że nie potrafił powiedzieć, że ślubu nie chce?

A załatwienie terminu w kościele? Myślisz, że to takie łatwe i w pół roku można znaleźć fajny termin? big_smile A wynajęcie sali? No chyba, że wesele w remizie... Jednak to jest najważniejszy dzień w naszym życiu i wątpię, żeby ktoś tu myślał o bylejakości. Dlatego dziwi mnie, że autorka tak naciskała. Zazwyczaj śluby z pośpiechu tak się właśnie kończą, jak wszystkiego dobrze się nie przemyśli... Choć nie powinno mnie to już dziwić, ciągle się słyszy, że wśród znajomych kolejny ślub i kolejny... i zawsze ciekawi mnie czy ten ślub nie jest tylko z czystej ciekawości - jak to będzie dalej...

w remizie są dużo lepsze wesela niz w luksusowych lokalach gdzie jedzenia tyle co kot napłakał...

34

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
Motylek93 napisał/a:
Leila01 napisał/a:

A gdzie jest "ustawa", że ślub planuje się dwa lata przed?
Przez dwa lata może się też wieeele zmienić.
I nie rozumiem skąd ta napaść na autorkę?
Czy jaśnie mąż jakiś ułomny był, że nie potrafił powiedzieć, że ślubu nie chce?

A załatwienie terminu w kościele? Myślisz, że to takie łatwe i w pół roku można znaleźć fajny termin? big_smile A wynajęcie sali? No chyba, że wesele w remizie... Jednak to jest najważniejszy dzień w naszym życiu i wątpię, żeby ktoś tu myślał o bylejakości. Dlatego dziwi mnie, że autorka tak naciskała. Zazwyczaj śluby z pośpiechu tak się właśnie kończą, jak wszystkiego dobrze się nie przemyśli... Choć nie powinno mnie to już dziwić, ciągle się słyszy, że wśród znajomych kolejny ślub i kolejny... i zawsze ciekawi mnie czy ten ślub nie jest tylko z czystej ciekawości - jak to będzie dalej...

Nie dwa lata i takie jest moje zdanie.

35

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Witam,
Nie napisałam jak było po rozmowie, teraz napiszę...Pogadałam z nim że tak czuję- jakby robił wszystko żeby nasze małżeństwo zniszczyć. Było ciężko, ale jakoś to obgadaliśmy. Chciałam również iść na terapie dla par żeby na nasze problemy spojrzała osoba trzecia która się na takich problemach zna. Niestety jemu szkoda 100 zł wydanych na rozwiązywanie moich problemów. Zaczęliśmy planować kupno mieszkania, niestety mój kolejny wieeeeelki błąd... Po kilku kłótniach że jemu się ciągle coś nie podoba- a to kuchnia za mała, a to za duża, a to za blisko centrum a top za daleko, za dużo do remontu- za mało do remontu itp. ponad 3 miesiące szukaliśmy mieszkania, ale w końcu się udało!. zaczęliśmy załatwiać kredyt, właściwie ja załatwiałam bo Jaśnie Pan nie ma czasu żeby dzwonić i chodzić do doradcy. A jedyne co słyszałam za to że to robię to ciągłe krytyki bo o czymś zapomniałam albo o coś nie dopytałam bo miałam za dużo na głowie! i ciągła krytyka o to że źle to ugotowałam, bo karzę mu w czymś pomóc bo źle się odezwałam. Jaka ja byłam głupia!!! kupiliśmy to cholerne mieszkanie i wprowadziliśmy się do niego! wiadomo zazwyczaj człowiek chce się dobrze czuć we własnym mieszkaniu wiec robi je "pod siebie". mieliśmy trochę pieniędzy odłożonych na remont, niestety mój mąż stwierdził że to za mało ponieważ on chce zrobić albo wszystko albo nic! Ja chciałam chociaż ściany pomalować, panele wymienić i drzwi wewnętrzne. Ale on woli łazienkę, ale ta co on chce to trzeba by z 15 tys zł wydać. A potem się okazało że on jednak nic nie chce zrobić bo stwierdził że jego cholernie stabilna firma na pewno nie długo upadnie!!! Wiec siedzimy w starych tapetach, których nawet nie mogę zamalować bo to głupota!!!
żałuję tego cholernego ślubu i tego cholernego mieszkania!!!! z nim się nie da żyć!! znów zaczął te swoje humorki co miesiąc. 2 dni na mnie warczał, potem przestał się odzywać na kolejne dwa dni a potem jeszcze zrzucił to na mnie, bo to przecież moja wina bo ja źle się do niego odzywam!! i on w ten sposób po prostu stara się to przemilczeć. od środy jestem na zwolnieniu lekarskim z powodu choroby a on nawet nie wiedział o tym i nawet herbaty mi nie zrobił bo miał taki humor!!! I jeszcze zostałam potraktowana warknięcie bo leżałam zamiast mu obiad przygrzać!!!
Jako tako się porozumieliśmy w piątek, ale rano w sobotę zaczęliśmy sprzątanie i on zamiast odłożyć leki na swoje miejsce to wrzucił je do mojej torebki bo to ja ich w końcu używałam, i jakże ja mogłam mu zwrócić uwagę że ich miejsce jest w łazience! zaczął się wydzierać i rzucać wszystkimi lekami bo przecież ja od niego tego wymagałam!!!  wyszedł bo on już nie może mnie znieść i wróci jak już nie będzie mi odpieprzać! wrócił na 3 minuty i poszedł z powrotem! Pokłóciliśmy się przez telefon no bo jego w domu nie było.  I jedynie usłyszałam jak ja go pod swoje dyktando ustawiam. Bo jak ja mogłam mu uwagę zwrócić! Nie doszliśmy do porozumienia ale powiedzieliśmy co mieliśmy powiedzieć i wrócił do domu. 
Niestety dziś od rana ta sama sytuacja. Przestawiał suszarkę z praniem do drugiego pokoju bo mu przeszkadza że ona stoi w salonie. więc się go spytałam czy on wie co się robi z suchym praniem?jak się rzucił i zaczął drzeć i warczeć na mnie. Wziął to pranie w z powrotem przeniósł a potem zaczął mi wmawiać że to ja mu kazałam przed śniadaniem pranie składać, a on wolał je przestawić do drugiego pokoju a potem mieć je w dupie i jak czegoś będzie potrzebował to by sobie z suszarki od razu wziął bo bez sensu jest to składać i do szafki wkładać po to żeby je za jakiś czas stamtąd wyjąć. I oczywiście wziął i sobie wyszedł bo ja go pouczam jak dziecko i ustawiam "pod siebie". Nieważne że sam nie raz mówił że jak coś mi nie pasuje to mam mu mówić na spokojnie o tym żeby mi pomógł, a jak tak robię to jedynie słyszę ze ja karze mu coś robić co on ma w dupie! Kilka razy proponowałam mu żebyśmy poszli do terapeuty ale on nie będzie wydawał pieniędzy na nasze małżeństwo!
Ciągle powtarza mi jak to on jest dobry i wspaniały bo ze mną wytrzymał, bo jakże ja mogę czegoś od niego chcieć i wymagać żeby mi w domu pomagał i żeby robił to tak żebym nie musiała chodzić i po nim powtarzać. Okazuje się że wymagam od niego chuj wie czego a on jest przecież tak wspaniałym mężem!! Usłyszałam również że to ja nie chce naprawić naszego związku- jak mam to zrobić?! zgadzać się z każdym jego zadaniem i absolutnie nie prosić go o nic no bo się biedaczek poczuje urażony!? Ja mu dałam już dawno rozwiązanie naszych problemów bo sami na pewno nie poradzimy sobie,ale on był mądrzejszy od wszystkich możliwych lekarzy. Usłyszałam że powinnam się leczyć bo jestem pojebana i mam się odpierdolić bo to jest strata jego czasu i zdrowia na mnie! MAM DOŚĆ- każdy by miał! Trudno jakoś przeżyję to i trudno że pierwszy rozwód w rodzinie i to że nawet pełnego roku nie przetrwaliśmy! nie ja pierwsza i nie ostatnia na tym świecie- ale nie dam sobą pomiatać przez takiego dupka jak on!!!!

36

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Boze dziewczyno, Ty zamiast rozwiazywac swoje problemy to pakujesz sie w nastepne.

Sytuacja sprzed slubu powinna Ci dac do myslenia, i powinnas pozegnac pana X juz wtedy. Ty zamiast tego, wpakowalas sie w to malzenstwo, napisalas tutaj. Wszyscy Ci tutaj dobrze poradzili, szczera rozmowa i woz albo przewoz. Rozmowa byla i zamiast sobie zostawic okres probny to wpakowalas sie w kolejny problem i zobowiazanie jakim jest kredyt. I co teraz?

Bierz nogi za pas, poki mozna to jeszcze odkrecic, bo za chwile napiszesz ze odbylas z nim kolejna rozmowe i jest sialankowo, a za kolenych kilka miesiecy napiszesz tutaj znowu, ze jestes z dupkiem w ciazy!

Ogarnij sie! zacznij sie uczyc na wlasnych bledach, bo sobie zycie zmarnujesz.

37

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Już mam nadzieję że przejrzałam na oczy! jedynym rozwiązaniem jest to żebyśmy oboje chodzili na terapię,ale szczerze to wydaje mi się że nawet to bym nam nie pomogło. moja cierpliwość a jej dużo było się po prostu skończyła.

38

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Tak czytam sobie to czytam i myślę sobie, ze na głupotę ludzką nie ma mocnych :-)
Druga myśl jest taka, ze w tym nie ma MY tylko TY, on jest tylko przestawnym pionkiem.
Wszystko jakby wymyśliłaś, skonkretyzowałaś, zrealizowałaś. Ja osobiście nie chciałabym takiego partnera.
Nie ma tu cierpliwości, wyrozumiałości, zrozumienia, traktujesz go jak naburmuszonego synka i on tak się dokładnie zachowuje, zgodnie z oczekiwaniami.
Nie reagujesz na jego wątpliwości, niechęć - nie rozumiesz , że za tym coś się kryje? Może obawy, niepewność, brak uczucia lub uczucie zbyt słabe, a może poznał się i czuje podświadomie, że nie z kierowniczką chce spędzić resztę życia.
Z drugiej strony myślę, ze Ty pewnie podświadomie to czułaś zmuszając go do ślubu, słyszałaś ale nie słuchałaś.
I dalej nie słuchasz.
I to jest bardzo niefajne.

39

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Mi się wydaję, że on nie chciał tego ślubu i teraz wszystkie żale i frustracje przelewa na Ciebie - kłócąc się i obrażając Ciebie, bo nie mam jaj żeby powiedzieć Ci wprost o co chodzi. A Wy się non stop kłócicie? Słyszysz od niego miłe słowa? W seksie Wam się układa?

40

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Jak mam reagować?! Wielokrotnie jak sie do mnie nie odzywał to go prosiłam prawie błagałam żeby mi powiedział o co mu chodzi! On jedyne co potrafił powiedzieć to ze nie ma o czym ze mną rozmawiać. a ja niestety ale nie umiem czytać w myślach. Sam kiedyś się przyznał że nie docenia tego co robię bo on zawsze to wszystko miał i jeszcze lepiej nawet bo nikt mu nie kazał pomagać w domu. Ja nie mam zamiaru zostać męczennica. Zawsze mi kazał coś robić bo on tego nie umie albo nie ma czasu- co miałam zrobić zostawić to i dać sobie spokój?! Gdybym tak miała zrobić to nic byśmy teraz nie mieli a mieszkali dalej u jego matki. Owszem miałam plan który chciałam  żeby się spełnił, na pewno jak wiele kobiet ale nie za wszelką cenę!!  do niczego go nie zmuszałam, nie przystawiłam broni do głowy?! Ja po prostu chciałam być szczęśliwa z facetem którego kocham i który twierdził że mnie również kocha. Czy to zbrodnia?!

41

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Teraz to już właściwie ciągle się kłócimy. Niestety słów miłych bardzo nie ma, chyba że sama się upomnę i spytam czy w czymś mi ładnie albo czy obiad był dobry. w łóżku było do tej pory bardzo dobrze....

42

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Więc przestań mu podtykać obiadki pod nos i prać jego gatki. Podział obowiązków. Ma Ci pomóc, to nie jest dziecko wokół którego trzeba chodzić . Siadasz do stołu i mówisz, że albo teraz siądzie jak człowiek i z Tobą pogada o co mu naprawdę chodzi, albo może zacząć się pakować, bo doprowadza małżeństwo do ruiny. Nie wyobrażam sobie małżeństwa , w którym są ciągłe kłótnie nie wiadomo o co a Wy nie rozmawiacie.. Współczuję Ci, ale ja podjęłabym ostatnie próby żeby jakoś dojść do sedna sprawy, a jeśli on nie uważa że należy Ci się szacunek, szczerość i rozmowa i Twoje ingerencje w dalszym ciągu nie przyniosą efektu - to już czarno widzę.. nie zmusisz go siłą przecież.. ale nie chce mi się wierzyć , że wcześniej był super partnerem, mieliście otwartą komunikację, a nagle się spieprzyło.. coś chyba przeoczyłaś, albo ma romans, albo coś się dzieje w jego głowie bo nie wyobrażam sobie tak raptownie się zmienić w stosunku do osoby którą się ponoć kochało hmm

43

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Zrobiłam podział obowiązków, tylko że on trzyma się go tak mniej więcej 2-3 tygodnie po każdej kłótni że nic w domu nie robi. A potem mówi że mu się nie chce i jak ja nie mam ochoty też mam nic nie robić, ale problem w tym że ja w syfie i brudzie nie zamierzam siedzieć więc w końcu po tygodniu sama sprzątam. Nie mieliśmy super komunikacji ale się staraliśmy i rzeczywiście nie było super ale rozmawialiśmy z sobą i rozwiązywaliśmy swoje problemy...

44

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

On wie, że przetrzyma Cię tydzień i Ty się złamiesz. Ja nie ruszyłabym palcem. Nawet miesiąc!! Jeśli po miesiącu nadal by nie sprzątał to zamówiłabym ekipę sprzątającą albo jakąś Panią i oznajmiła mu , że ja sprzątaczką nie jestem i jeśli on o tym zapomniał oraz nie potrafi uszanować mnie i naszego domu, a Ty z kolei w syfie żyć nie będziesz, więc wynajęłaś Panią, która po nim posprząta. I wzięłabym na to z Waszych wspólnych pieniędzy (bo nie wiem jak Wy tam się dzielicie finansami czy macie razem - różnie u ludzi bywa z tym). Trzeba mieć dużo siły i być konsekwentnym. Jeśli to nie pomoże - to wybacz ale masz chyba królewicza którego trzeba oporządzać i jeśli Ty się na to godzisz..

45

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Witaj autorko.

przypomina mi to troche moja historie. tez znamy sie 3 lata i wszystko zaczeło sie psuć, kiedy to ja poruszyłam temat slubu. Mnie juz zyc na kocią łape nie usmiecha sie dłuzej, ani bawić sie w niby małżenstwo.
kłocimy sie ciagle i tez juz odechciewa mi sie walczyc o nasz zwiazek. On pewnie tez czeka zebym to ja podjela decyzje no i byla ta zla, a on biedny zostawiony. nie wiem co robic w tej sytuacji, lata leca a ja ciagle czekam. mam 34 lata, mysle czasem ze jak tak bede czekac to za pozno bedzie na dzieci w przyszlosci, no ale partnera wcale to nie wzrusza, bo ciagle na wszystko ma czas.

Wazne jest twoje szczescie, bo niespelnione oczekiwania w zyciu bardzo rania. Pomysl o tym.

46

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

W jednym się zgadzam (co czasami się tu przewija) TY dziewczyno masz być SZCZĘŚLIWA! Nie wiem jak to bardziej podkreślić niż drukowanymi literami. Powinnaś go olać i skupić się na sobie i nie gotuj mu proszę, bo on uważa, że musisz mu gotować a to bzdura... Robisz to bo go kochasz, a w momencie kiedy on tego nie docenia i wręcz tego wymaga musisz mu pokazać, że wcale nie musisz tego robić i nie będziesz robić nic bo on tak chce (TY musisz tego chcieć a jeżeli on cię tak traktuje to mi by się nawet wstawać z łóżka nie chciało). Możesz owszem zrobić jeżeli cię o to poprosi i/lub doceni. On też ma dwie rączki i może sobie coś ugotować a jak nie to niech idzie do restauracji tylko kelnereczki będzie lepiej traktować. Nie chce mu się, rozumiem go doskonale też mi się wielu rzeczy nie chce tylko, że jeżeli ja tego nie zrobię to nikt za mnie tego nie zrobi, więc po jakimś konkretnie nie ustalonym czasie to robię, a on ma ciebie. Tylko że zauważ że tobie też może się nie chcieć i pokaż mu że nie jesteś robotem... Mówisz, że pracujesz... To fantastycznie! Zacznij żyć dziewczyno na własny rachunek... Robisz co chcesz kiedy chcesz i nie musisz mu nic mówić skoro on się nie odzywa po kilka dni. Pytałaś jeszcze co masz zrobić jak się kłócicie i on wychodzi. Rozwiązanie idealne: nic nie mów i sama wyjdź mówiąc że nie chce ci się z nim (takim gburem możesz użyć każdego odpowiadającego ci określenia) gadać... Zrobisz coś czego się nie spodziewa, pokazałaś mu już wiele razy, że wiecznie jesteś, więc pokaż że to że jesteś wcale nie jest takie pewne. Idź do koleżanki albo do rodziców na noc, daj mu chwilę żeby pomyślał ale nie na zasadzie że będziesz stała nad nim i pytała co 10 sekund "ej pomyślałeś już?"... Jeżeli chodzi o to, że po sobie nie sprząta, weź wszystko co jest nie posprzątane do worka na śmieci i daj do piwnicy a jemu powiedz że wyrzuciłaś... Jak się zacznie wydzierać to powiedz że nie będziesz słuchać jak cię obraża i wyjdź...

Nie chodzi mi o to, że masz to dosłownie zrealizować punkt po punkcie (choć powinnaś bo ja takiego bym postawiła pod murem i rozstrzelała) tylko chciałam ci skrajnie nakreślić sposób postępowania. Ty nie jesteś niewolnicą i pokaż mu to w końcu... Masz być szczęśliwa a jeżeli on ci sprawia tyle zmartwień i problemów to go wyrzuć do śmieci jak parę za małych butów...

47 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-06-29 08:27:43)

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
JuliaKaa napisał/a:

Tak czytam sobie to czytam i myślę sobie, ze na głupotę ludzką nie ma mocnych :-)
Druga myśl jest taka, ze w tym nie ma MY tylko TY, on jest tylko przestawnym pionkiem.
Wszystko jakby wymyśliłaś, skonkretyzowałaś, zrealizowałaś. Ja osobiście nie chciałabym takiego partnera.
Nie ma tu cierpliwości, wyrozumiałości, zrozumienia, traktujesz go jak naburmuszonego synka i on tak się dokładnie zachowuje, zgodnie z oczekiwaniami.
Nie reagujesz na jego wątpliwości, niechęć - nie rozumiesz , że za tym coś się kryje? Może obawy, niepewność, brak uczucia lub uczucie zbyt słabe, a może poznał się i czuje podświadomie, że nie z kierowniczką chce spędzić resztę życia.
Z drugiej strony myślę, ze Ty pewnie podświadomie to czułaś zmuszając go do ślubu, słyszałaś ale nie słuchałaś.
I dalej nie słuchasz.
I to jest bardzo niefajne.

100% racji. Nemesis miałas plan i ten plan "musiał" zostać zrealizowany ..Ty niby sluchasz a nie słyszysz czego najlepszym dowodem jest Twoje postępowanie po udzielonych Ci radach tu na forum. Wszyscy radzili szczera rozmowę i jasne rozwiązanie sytuacji z mężem a Ty zamiotlas sprawę pod dywan i wzielas radośnie kredyt na mieszkanie...ręce z hukiem opadają :\ Teraz znowu piszesz ze niby juz rozumiesz aleee może terapia małżeńska..tylko czekać aż napiszesz ze zdecydowalas się na dziecko w ramach "ratowania " małżeństwa i będziesz bardzo zdziwiona ze efekt będzie odwrotny. Prawdopodobnie Twój maz a wczesiej narzeczony wielokrotnie do Ciebie mówił a Ty nie sluchalas wiec nie dziw się ze teraz milczy i twierdzi ze nie ma o czym juz rozmawiać .Bo ja nie znając Ciebie mam wrażenie ze jak do ściany....

48

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Nie zgodzę się że zamiotłam sprawę po dywan. Rozmawiałam z nim o tym że tak się zachowuje i że mnie to rani i że uważam że robi to specjalnie żeby wymusić na mnie zakończenie tego związku. To on przyznał że możliwe że mam rację i on wie że skoro się zgodził na ślub to po prostu musi to wziąć na klatę. wiele razy przed ślubem poruszaliśmy tematy dzieci, ślubu kościelnego i wielu innych tematów. Specjalnie o wszystkim z nim rozmawiałam bo wiem jakie jest jego podejście do wiary i oczywiście wszystko przegadaliśmy, oboje w różnych kwestiach poszliśmy na kompromis. Niestety mój mąż postanowił, że jak przychodzi do realizacji jakichkolwiek ustaleń to się nagle okazuje że on zmienił zdanie i to co mówił kilka miesięcy temu się już nie liczy- "Teraz on to sobie przemyślał i on na nic z tego co ustalaliśmy się nie zgadza". Od samego początku, czyli już od 6 lat mówiłam mu że dla mnie ślub kościelny jest ważny żeby wiedział od samego początku jakie jest moje zdanie w tym temacie i że ja z tego nie zrezygnuje. Wydaje mi się że postawiłam jasno sprawę! Przez cały okres trwania naszego związku nie miał co do tego zastrzeżeń, a że po zaręczynach nagle mu się odwidziało to nie jest moja wina. Ja słucham co do mnie mówi, przynajmniej staram się bardzo. Ja jestem z nim szczera w każdej kwestii i nigdy niczego nie zatajałam a potem wyskakiwałam z czymś bo nagle tak sobie postanowiłam. Owszem lubię mieć zaplanowane rzeczy, nie jestem osobą która wszystko robi na łapu-capu, ale to nie oznacza że kogokolwiek do czegokolwiek zmuszam swoim zachowaniem!

49

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
nemesis890 napisał/a:

Nie zgodzę się że zamiotłam sprawę po dywan. Rozmawiałam z nim o tym że tak się zachowuje i że mnie to rani i że uważam że robi to specjalnie żeby wymusić na mnie zakończenie tego związku. To on przyznał że możliwe że mam rację i on wie że skoro się zgodził na ślub to po prostu musi to wziąć na klatę. wiele razy przed ślubem poruszaliśmy tematy dzieci, ślubu kościelnego i wielu innych tematów. Specjalnie o wszystkim z nim rozmawiałam bo wiem jakie jest jego podejście do wiary i oczywiście wszystko przegadaliśmy, oboje w różnych kwestiach poszliśmy na kompromis. Niestety mój mąż postanowił, że jak przychodzi do realizacji jakichkolwiek ustaleń to się nagle okazuje że on zmienił zdanie i to co mówił kilka miesięcy temu się już nie liczy- "Teraz on to sobie przemyślał i on na nic z tego co ustalaliśmy się nie zgadza". Od samego początku, czyli już od 6 lat mówiłam mu że dla mnie ślub kościelny jest ważny żeby wiedział od samego początku jakie jest moje zdanie w tym temacie i że ja z tego nie zrezygnuje. Wydaje mi się że postawiłam jasno sprawę! Przez cały okres trwania naszego związku nie miał co do tego zastrzeżeń, a że po zaręczynach nagle mu się odwidziało to nie jest moja wina. Ja słucham co do mnie mówi, przynajmniej staram się bardzo. Ja jestem z nim szczera w każdej kwestii i nigdy niczego nie zatajałam a potem wyskakiwałam z czymś bo nagle tak sobie postanowiłam. Owszem lubię mieć zaplanowane rzeczy, nie jestem osobą która wszystko robi na łapu-capu, ale to nie oznacza że kogokolwiek do czegokolwiek zmuszam swoim zachowaniem!

A ja twierdze ze zamiotlas bo co z tego ze rozmawialas skoro nic konkretnego nie ustaliliscie i zamiast podjąć zdecydowane kroki typu albo odchodze albo sie ogranij to Ty wzielas kredyt na mieszkanie wiążac się jeszcze mocniej z kimś z kim żyjesz jak pies z kotem. Na co liczylas ? Ze teraz juz będzie musiał być z Toba bo kredyt zwiąże bardziej niż przysięga małżeńska? Dojrzali ludzie gdy się nie dogaduja to walkuja temat do bólu i podejmują jakąś decyzje typu koniec albo walczymy i pracujemy nad związkiem a nie ida w kredyty, remonty czyli ogólnie w zmianę tematu licząc ze "samo" się naprawi.  Kierujesz się logiką podobną do tej gdy kobieta zachodzi w ciążę myśląc ze to uzdrowi i scementuje relacje z partnerem. Błąd ..to tylko spietrzy problemy bo to jak stawianie domu na fundamencie z zapałek. Wasze małżeństwo przypomina właśnie taki fundament a Ty uparlas się ze i tak cos na tym zbudujesz bo taki był plan od 6 lat. Albo zmienicie fundamenty albo szkoda wysiłku wkladanego w budowę bo i tak prędzej czy później  to runie z hukiem.

50 Ostatnio edytowany przez nemesis890 (2015-06-29 11:51:53)

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Czyli rozumiem że uważasz że moje starania o uratowanie tego związku prośby o chodzenie do terapeuty i starania żeby rozmawiać jak najczęściej z nim to była z mojej strony głupota? Mnie rodzice nauczyli że problemy w małżeństwie trzeba starać się naprawić a nie kończyć bo nagle nam się od podobało. Ja mówiła wielokrotnie żebyśmy do terapeuty poszli, jedynie słyszałam że jak już wybierzemy mieszkanie, jak już załatwimy kredyt, jak się wprowadzimy itp. Ja jestem osobą która jak obiecuje że postara się coś zrobić to dąży do tego żeby tą obietnicę spełnić. Czyli jeśli obiecuję że będę walczyć o ten związek to to robię. Ale jeżeli druga osoba obiecuje że skończy ze swoimi humorkami i nie odzywaniem, i zacznie mnie doceniać, i więcej pomagać a nadal tego nie robi to chyba coś jest nie tak ale z tamtą osobą a nie ze mną. Nadal uważam że nie zamiotłam, powiedziałam jak się z tym czuję, powiedziałam że jak nie poprawi jego zachowanie to odejdę. Czy moją winą jest w takim razie że on mi obiecał poprawę i ja jako jego żona która go kocha uwierzyłam że jednak trafi do niego to co mówię?!

51

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Nikt ani nic nie zwalnia Cię od odpowiedzialności za reagowanie również na przekaz niewerbalny jaki Ci mąż daje. Zasłaniasz się słowami, ze powiedział, że obiecał a jednak wiele się zmieniło. Swoim zachowaniem pokazuje Ci bardzo wiele a Ty ani nie widzisz ani nie słuchasz a raczej nie chcesz widzieć i nie chcesz słuchać.
Słyszysz tylko siebie.
Skonfrontuj się z tym wreszcie a nie mydl sobie i innym oczu co Ty takiego wielkiego zrobiłaś, bo z jego punktu widzenia prawdopodobnie nic, dla niego.

52 Ostatnio edytowany przez Elede (2015-06-29 12:05:54)

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Piszesz coś takiego:

Czy moją winą jest w takim razie że on mi obiecał poprawę i ja jako jego żona która go kocha uwierzyłam że jednak trafi do niego to co mówię?!

Niestety,ale tak. Zobacz wreszcie, jaki naprawdę jest twój mąż. Może coś ustalić dla świętego spokoju, a potem ma gdzieś te ustalenia:

nemesis890 napisał/a:

. Niestety mój mąż postanowił, że jak przychodzi do realizacji jakichkolwiek ustaleń to się nagle okazuje że on zmienił zdanie i to co mówił kilka miesięcy temu się już nie liczy- "Teraz on to sobie przemyślał i on na nic z tego co ustalaliśmy się nie zgadza". !

Nie denerwuj się na tych, co widzą realnie tę sytuację z boku, bez emocji. To małżeństwo naprawdę nie rokuje dobrze.

Ubiegła mnie koleżanka wyżej, pisząc praktycznie to samo. Nie patrz, na co się zgadza, co ustala dla świętego spokoju. Patrz na to co robi.

I jednak nie widzę go jako biedaka, któremu wredna żona narzuca jakiś plan. Widzę raczej bardzo niedojrzałego chłopczyka w ciele mężczyzny, którego żona liczy, jak wiele innych przed nią, że 'on się zmieni'. No mi się wydaje, że dość już miał czasu,żeby się zmnienić i zacząć rozmawiać normalnie, jak dorosły człowiek. Dąsy, milczenie, ciągłe krytykowanie - to nie są dorosłe sposoby na rozwiązanie konfilktu.

53 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-06-29 12:55:29)

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
nemesis890 napisał/a:

Czyli rozumiem że uważasz że moje starania o uratowanie tego związku prośby o chodzenie do terapeuty i starania żeby rozmawiać jak najczęściej z nim to była z mojej strony głupota? Mnie rodzice nauczyli że problemy w małżeństwie trzeba starać się naprawić a nie kończyć bo nagle nam się od podobało. Ja mówiła wielokrotnie żebyśmy do terapeuty poszli, jedynie słyszałam że jak już wybierzemy mieszkanie, jak już załatwimy kredyt, jak się wprowadzimy itp. Ja jestem osobą która jak obiecuje że postara się coś zrobić to dąży do tego żeby tą obietnicę spełnić. Czyli jeśli obiecuję że będę walczyć o ten związek to to robię. Ale jeżeli druga osoba obiecuje że skończy ze swoimi humorkami i nie odzywaniem, i zacznie mnie doceniać, i więcej pomagać a nadal tego nie robi to chyba coś jest nie tak ale z tamtą osobą a nie ze mną. Nadal uważam że nie zamiotłam, powiedziałam jak się z tym czuję, powiedziałam że jak nie poprawi jego zachowanie to odejdę. Czy moją winą jest w takim razie że on mi obiecał poprawę i ja jako jego żona która go kocha uwierzyłam że jednak trafi do niego to co mówię?!

Nemesis Ty nie tylko nie sluchasz ale i nie czytasz ..gdzie ja Ci doradzilam skończyć ? Ja tylko twierdze ze dorzucanie nowych zobowiązań nie scali waszego małżeństwa tylko je pograzy bardziej bo to zamek na piasku. Albo zburzycie zamek i postawicie cos konkretnego a dopiero później będziecie myśleć co dalej albo będzie katastrofa a Ty zostaniesz z kredytem i zszarganymi nerwami  zdziwiona ze jak to tak ?? W życiu nie wzielabym ślubu z kimś kto ma wątpliwości czy chce ze mną być, nawet cień ich... .w życiu nie kupilabym mieszkania widząc ze nie jest dobrze w związku... Ty to wszystko zrobilas...no nie rozumiem i nie zrozumiem .. To nie są metody ratowania wręcz przeciwnie. Jak się skaleczysz to najpierw odkazasz ranę nawet jeśli to piecze a nie smarujesz podkladem i przeklejasz plaster żeby to jakoś wygladalo.
I daruj sobie proszę te wykrzykniki w ripostach do mnie bo nie lubię pokrzykiwania na mnie..nie mam 7 lat ani nie jestem Twoim ślubnym. Poprosilas o opinie na forum wiec moja jest taka...a ze liczylas chyba na inna no cóż ...może ktoś inny poklepie po pleckach i napisze ze super mądrze robisz.

54

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Zgadzam się z przedmówczyniami. Co z tego, że Twój mąż coś obieca, jak wiadomo, że obietnicy nie dotrzymuje? Jakie są to wobec tego ustalenia? Ty udajesz, że rozwiązujesz Wasze problemy, a on udaje, że zgadza się z tym co mówisz.

Wydaje mi się, że tyle zainwestowałaś w wizję Waszego małżeństwa, tyle energii poświęciłaś w relizację swojego marzenia, że teraz boisz się spojrzeć prawdzie w oczy, bo dla Ciebie byłaby to porażka. No więc ignorujesz rzeczywistość (zachowanie męża) i przekonujesz siebie, że "walczysz" o Wasz związek, wchodząc w kolejne zobowiązania, które będą udowadniać, że jesteście razem i jest Wam dobrze.

Co tak naprawdę by się stało gdybyście się rozstali? Czego się boisz?

55

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Bo to byłaby porażka dla mnie... Macie rację unoszę się za bardzo a sama do was przyszłam... Muszę powiedzieć że ciężko mi to przyznać ale rzeczywiście macie wszyscy rację, spieprzyłam to i to do tego na własne życzenie i chyba jednak rzeczywiście nie chciałam tego widzieć bo małżeństwo utożsamiałam z miłością i zrozumieniem a nie obietnicami tylko po to żebym się od niego odczepiła.

56

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Nemesis cieszę się ze się w końcu zrozumialysmy smile Przykro mi ze tak wyszło ale postaraj się chociaż na obecnym etapie cos wyegzekwować od męża ...decyzje o wspolnej terapii lub zakończeniu zwiazku, bo nawet teraz mieszkanie można jeszcze sprzedać i wziąć rozwod..gorzej i trudniej  będzie gdy pojawia się dzieci...

57

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

wszystko co istotne, zostało już napisane
ja tylko dodam od siebie, że należy pamiętać, iż pierwszy rok małżeństwa, a czasem dwa, to czas docierania się i często silnego zderzenia z nową rzeczywistością, w której trzeba się odnaleźć- trzeba to wziąć pod uwagę.

58

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

No i rozmawiałam. Powiedziałam że musimy iść do terapeuty albo to koniec, bo ja już tego nie wytrzymam. Oczywiście zrzucił na mnie umawianie i szukanie terapeuty, ale ja powiedziałam że tez ma się zaangażować i pokazać że mu zależy i on ma nas umawiać. Był również tekst że na pewno sami sobie poradzimy bo szkoda kasy, ale byłam nieugięta. Ale dziś już napisał mi smsa czego oczekuję żeby być szczęśliwa, napisałam mu oraz dodałam że wtedy jak pójdziemy na terapię, bo już czuję że chce to odrzucić.

59

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
nemesis890 napisał/a:

No i rozmawiałam. Powiedziałam że musimy iść do terapeuty albo to koniec, bo ja już tego nie wytrzymam. Oczywiście zrzucił na mnie umawianie i szukanie terapeuty, ale ja powiedziałam że tez ma się zaangażować i pokazać że mu zależy i on ma nas umawiać. Był również tekst że na pewno sami sobie poradzimy bo szkoda kasy, ale byłam nieugięta. Ale dziś już napisał mi smsa czego oczekuję żeby być szczęśliwa, napisałam mu oraz dodałam że wtedy jak pójdziemy na terapię, bo już czuję że chce to odrzucić.

Brawo Nemesis i taki kurs trzymaj. Maz musi czuć presję zaangażowania się w wasz związek a gadanie sami sobie poradzimy niech sobie w buty wlozy. Bo skończyłoby się pewnie tym ze jakoś temat rozszedłby się po kościach Ty dalej szarapala ze wszystkim a on żył w blogiej nieświadomości. Zaznacz tylko konkretny termin do którego ma umówić was do terapeuty by nie było tak ze będzie to robił przez najblizszy rok...niech ma nawet miesiąc na to ale w tym okresie musi się "wyrobić". Powodzenia smile

60

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Zakreśliłam termin i minął wczoraj. Niestety mąż nie przejął się tym i nadal nas nigdzie nie umówił. Dziś mu powiem że ma się wyprowadzić. Wczoraj sie go zapytałam czy nas umówił to powiedział że nie, bo on powiedział wcześniej że "może" to zrobi. Tak więc nie widzę sensu dalej tego ciągnąć, już mi sił nie starcza. Mieliśmy w zeszłą niedziele rocznicę i nic nie dostałam, a jak zobaczył że ja mam coś dla niego to mnie do kina zabrał. Upomniałam się o jakieś kwiaty to powiedział że może mi kupi. Nic nie dostałam. Kupię sobie bukiet dziś za jego pieniądze, żebym chociaż miała prezent od siebie na rocznicę ślubu.

61

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.
nemesis890 napisał/a:

Zakreśliłam termin i minął wczoraj. Niestety mąż nie przejął się tym i nadal nas nigdzie nie umówił. Dziś mu powiem że ma się wyprowadzić. Wczoraj sie go zapytałam czy nas umówił to powiedział że nie, bo on powiedział wcześniej że "może" to zrobi. Tak więc nie widzę sensu dalej tego ciągnąć, już mi sił nie starcza. Mieliśmy w zeszłą niedziele rocznicę i nic nie dostałam, a jak zobaczył że ja mam coś dla niego to mnie do kina zabrał. Upomniałam się o jakieś kwiaty to powiedział że może mi kupi. Nic nie dostałam. Kupię sobie bukiet dziś za jego pieniądze, żebym chociaż miała prezent od siebie na rocznicę ślubu.

Współczuję... Obserwuje Twój wątek, nawet ...kiedyś też się tu dopisałem - widzę, że moje odczucia odnośnie Twojego małżonka były ...niestety właściwe. Taka też ocenę jego postawy skreśliłem w paru słowach. O ile gdzieś w podświadomości sama liczyłaś na pozytywne zmiany - o tyle juz masz całkowity obraz swojego małżeństwa i "zaangazowania" małzonka w związek i w naprawę relacji... Współczuje. Przykro mi, że tak to wygląda ...jednak.

62

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Może mam głupie skojarzenia, ale na moje oko te 3 miesiące przed ślubem mógł kogoś poznać. Bez względu na wszystko chyba ludzie ot tak nie zmieniają się z dnia na dzień?

63

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Teraz żałuje że właśnie te 3 miesiące przed ślubem nie podjęłam tej trudnej decyzji... trudno, stało się... Cały czas liczyłam że będzie dobrze że to nerwy itp...

64

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Wiesz, dobrze, że trafiłam na Twój wątek. Bo u mnie chyba jest podobnie jak było u Ciebie.

65

Odp: on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Mam nadzieję że nauczysz się na moich błędach, żebyś nie musiała sama tego przechodzić.

Posty [ 1 do 65 z 85 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » on chce rozwodu po 6 miesiącach.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026