Cześć wszystkimi, postanowiłam stworzyc tego posta, bo bije sie zmyslami od wczoraj i chyba potrzebuje jakiejs rady z zewnątrz.
Jest chlopak. Mysle o nim bardzo czesto. Ale mieszkamy dosyc daleko od siebie, a widzielismy sie doslownie kilka razy, ostatni rok temu.
Ale nie byly to przelotne spotkania, dwa razy byl to nawet wspolny weekend ze znajomymi. Podczas jednego nawet zaszlo miedzy nami cos wiecej. Ale jakos nic sie nie rozwinelo... Potem gdy bylam w jego stronach zaproponowal pomoc, spotkanie, pokazanie paru fajnych miejsc. Rozstalismy sie oczywiscie wierzac ze sie jeszcze kiedys spotkamy, oboje sie do siebie zapraszalismy.
I tak oto minal prawiel rok, a ja o nim mysle, raz wiecej raz mniej. Obecnie wiecej. Kusi mnie ogromnie zeby do niego zagadac, takie zwykle "co slychac?". Gdzies w duchu mam nadzieje ze on tez czasem o mnie mysli, jesli nie to moze dzieki temu sie przekonam o tym i pozwoli mi to pojsc na przod...? (tak ladnie sobie to tlumacze
).
Co moi drodzy myslicie sprobowac czy dac spokoj?