netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?

7 odpowiedzi5 493 wyświetleniazałożony przez joannaII88, 13.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?

Hej!

Piszę tutaj, ponieważ od kilku tygodni borykam się z pewnym problemem, który nie daje mi żyć. Aby wyjaśnić Wam o co chodzi muszę nakreślić całą sytuację.

Rozstałam się z chłopakiem, z którym byłam 2 lata (to ja zdecydowałam o rozstaniu). Powodem rozstania była dzieląca nas odległość (ja mieszkam we Wrocławiu, a on w Warszawie). Niestety z jego strony nie było chęci zmiany tej sytuacji, a ja nie naciskałam bo nie chciałam na nim niczego wymuszać, to miała być jego decyzja. Czułam, że odpowiada mu taki związek (mi niestety nie). Cały czas miałam nadzieję, że to się zmieni, ale pewnego dnia straciłam tę nadzieję, moja frustracja dotycząca sytuacji sięgnęła zenitu. Powiedziałam mu co czuje, zgodził się ze mną, że taki "układ mu pasuje" (związek na odległość), następną kwestią było to, że nie byłam pewna jego uczuć. Powiedziałam mu wprost, że nigdy nie usłyszałam od niego, że mnie kocha (wiem, że czasami nie trzeba tego mówić, to po prostu się czuje - tu tak nie było). Rozstaliśmy się w zgodzie, on nie potrafił zmienić nic dla mnie i na odchodne usłyszałam, że "W PEWNYM SENSIE MNIE KOCHA" co tylko mnie utwierdziło, że podjęłam dobrą decyzję. Po rozstaniu rozmawialiśmy "normalnie" (ja oczywiście przeżywałam to rozstanie, bo kochałam go, ale starałam się tego już po rozstaniu nie okazywać). Mieliśmy się spotkać w sylwestra jako koledzy (ustaliliśmy to jeszcze zaraz po rozstaniu), wahałam się czy to dobry pomysł, ale w końcu się zgodziłam. Sprawa niestety się skomplikowała. Po miesiącu "gorzkich żali" stwierdziłam, że muszę otrząsnąć się i ruszyć do przodu. Tym sposobem poznałam Pawła. Spotykaliśmy się dość krótko, ale czułam, że może z tego wyjść coś fajnego. Chcąc być uczciwa wobec nowo poznanego chłopaka skontaktowałam się z byłym żeby mu wyjaśnić, że w obecnej sytuacji nie możemy się spotkać. Ku mojemu zaskoczeniu usłyszałam kilka przykrych słów tzn., że wszystkie kobiety kłamią i, że "niby" tak bardzo kochałam, a już znalazłam sobie kogoś innego. Powiedziałam mu jak bardzo za nim tęskniłam i, że nie widziałam u niego chęci żeby coś zmienić, dlatego postanowiłam "ruszyć na przód". Powiedział, że tak samo za mną tęskni, że jest mu ogromnie smutno beze mnie i, że mimo wszystko przyjedzie do mnie w sylwestra. Prosiłam, błagałam, i nic, bo w końcu po co mam wracać do czegoś co nie ma przyszłości. W dzień sylwestra pojawił się przed moimi drzwiami twierdząc, że chce mi coś powiedzieć. Nie spał całą noc myśląc tylko on "nas". Powiedział to co od zawsze chciałam usłyszeć... "Wiesz, że nie jestem dobry w wyrażaniu swoich uczuć, ale chce żebyś wiedziała, że CIE KOCHAM, postaram się tak poukładać moje sprawy abyśmy mogli razem zamieszkać". Byłam w totalnym szoku, na samym początku ucieszyłam się, bo w końcu tego tak naprawdę chciałam... ale... no właśnie pojawiło się "ALE". Serce mi pękało mówiąc Pawłowi, że "wracam do byłego" bo świetny z niego facet. Po paru dniach ogarnęły mnie wątpliwości. Obecny chłopak zaczął mówić ile to będzie problemów z przeniesieniem się i poczułam, że chce mi pokazać jakie to poświęcenie, dodatkowo jeszcze pomrukiwał, że nie wiadomo czy będzie tak kolorowo, bo pewnie będziemy się kłócić mieszkając razem (ja wiem, że to nieuniknione, ale zakładać tak z góry?!, chyba coś nie tak..). Druga sprawa jest taka, że wciąż myślę o Pawle, to silniejsze ode mnie. Milion razy chciałam się do niego odezwać, ale mam poczucie, że to nieuczciwe wobec obecnego chłopaka. Zżera mnie to od środka, jeszcze trochę to chyba oszaleje. Co robić, jak postąpić? Rzucić wszystko to co było, co znam dla nieznanego, czy dać sobie czas, może w końcu da mi się zapomnieć o Pawle?

2

Odp: Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?

Ja to widzę tak : Rozstaliście się, ale nadal się kontaktowaliście, więc za dużo się dla niego nie zmieniło. Pewnie miała nadzieje, że jakoś tak poprzez ten kontakt wrócicie do siebie. W końcu jemu pasowało to co jest i nie zamierzał tego zmieniać. A Ty zrobiłaś mu psikusa, bo zaczęłaś się z kimś spotykać. W akcie paniki postanowił, że trochę namiesza Ci w głowie żebyś wróciła do niego, albo przynajmniej rozstała się z Pawłem. Wiedział co chciałaś usłyszeć na czym Ci zależy i dokładnie to powiedział, a Ty zachowałaś się tak jak przewidział.
Nie wiem dlaczego my kobiety tak bardzo wierzymy w moc słów, przecież to czyny się liczą.
Zerwałaś z Pawłem wróciłaś do byłego, zobaczył, że można Ci zamydlić oczy.
On wcale nie chciał się przeprowadzać powiedział tak, bo wiedział, że tego oczekiwałaś. Świadczy o tym to co teraz mówi.
Zostaw go dziewczyno, bo szkoda Twojego czasu, nie wiem czy będziesz jeszcze miała możliwość powrotu do Pawła - wątpię żeby facet przełknął tak gorzką pigułkę no chyba, że bardzo mu na Tobie zależy.
Na co chcesz dać sobie czas? Jesteś w stanie kontynuować związek na zasadach jakie proponuje Ci obecny facet? Bo w to, że się przeprowadzi do Twojego miasta chyba nie wierzysz?

3

Odp: Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?
joannaII88 napisał/a:

Hej!

Piszę tutaj, ponieważ od kilku tygodni borykam się z pewnym problemem, który nie daje mi żyć. Aby wyjaśnić Wam o co chodzi muszę nakreślić całą sytuację.

Rozstałam się z chłopakiem, z którym byłam 2 lata (to ja zdecydowałam o rozstaniu). Powodem rozstania była dzieląca nas odległość (ja mieszkam we Wrocławiu, a on w Warszawie). Niestety z jego strony nie było chęci zmiany tej sytuacji, a ja nie naciskałam bo nie chciałam na nim niczego wymuszać, to miała być jego decyzja. Czułam, że odpowiada mu taki związek (mi niestety nie). Cały czas miałam nadzieję, że to się zmieni, ale pewnego dnia straciłam tę nadzieję, moja frustracja dotycząca sytuacji sięgnęła zenitu. Powiedziałam mu co czuje, zgodził się ze mną, że taki "układ mu pasuje" (związek na odległość), następną kwestią było to, że nie byłam pewna jego uczuć. Powiedziałam mu wprost, że nigdy nie usłyszałam od niego, że mnie kocha (wiem, że czasami nie trzeba tego mówić, to po prostu się czuje - tu tak nie było). Rozstaliśmy się w zgodzie, on nie potrafił zmienić nic dla mnie i na odchodne usłyszałam, że "W PEWNYM SENSIE MNIE KOCHA" co tylko mnie utwierdziło, że podjęłam dobrą decyzję. Po rozstaniu rozmawialiśmy "normalnie" (ja oczywiście przeżywałam to rozstanie, bo kochałam go, ale starałam się tego już po rozstaniu nie okazywać). Mieliśmy się spotkać w sylwestra jako koledzy (ustaliliśmy to jeszcze zaraz po rozstaniu), wahałam się czy to dobry pomysł, ale w końcu się zgodziłam. Sprawa niestety się skomplikowała. Po miesiącu "gorzkich żali" stwierdziłam, że muszę otrząsnąć się i ruszyć do przodu. Tym sposobem poznałam Pawła. Spotykaliśmy się dość krótko, ale czułam, że może z tego wyjść coś fajnego. Chcąc być uczciwa wobec nowo poznanego chłopaka skontaktowałam się z byłym żeby mu wyjaśnić, że w obecnej sytuacji nie możemy się spotkać. Ku mojemu zaskoczeniu usłyszałam kilka przykrych słów tzn., że wszystkie kobiety kłamią i, że "niby" tak bardzo kochałam, a już znalazłam sobie kogoś innego. Powiedziałam mu jak bardzo za nim tęskniłam i, że nie widziałam u niego chęci żeby coś zmienić, dlatego postanowiłam "ruszyć na przód". Powiedział, że tak samo za mną tęskni, że jest mu ogromnie smutno beze mnie i, że mimo wszystko przyjedzie do mnie w sylwestra. Prosiłam, błagałam, i nic, bo w końcu po co mam wracać do czegoś co nie ma przyszłości. W dzień sylwestra pojawił się przed moimi drzwiami twierdząc, że chce mi coś powiedzieć. Nie spał całą noc myśląc tylko on "nas". Powiedział to co od zawsze chciałam usłyszeć... "Wiesz, że nie jestem dobry w wyrażaniu swoich uczuć, ale chce żebyś wiedziała, że CIE KOCHAM, postaram się tak poukładać moje sprawy abyśmy mogli razem zamieszkać". Byłam w totalnym szoku, na samym początku ucieszyłam się, bo w końcu tego tak naprawdę chciałam... ale... no właśnie pojawiło się "ALE". Serce mi pękało mówiąc Pawłowi, że "wracam do byłego" bo świetny z niego facet. Po paru dniach ogarnęły mnie wątpliwości. Obecny chłopak zaczął mówić ile to będzie problemów z przeniesieniem się i poczułam, że chce mi pokazać jakie to poświęcenie, dodatkowo jeszcze pomrukiwał, że nie wiadomo czy będzie tak kolorowo, bo pewnie będziemy się kłócić mieszkając razem (ja wiem, że to nieuniknione, ale zakładać tak z góry?!, chyba coś nie tak..). Druga sprawa jest taka, że wciąż myślę o Pawle, to silniejsze ode mnie. Milion razy chciałam się do niego odezwać, ale mam poczucie, że to nieuczciwe wobec obecnego chłopaka. Zżera mnie to od środka, jeszcze trochę to chyba oszaleje. Co robić, jak postąpić? Rzucić wszystko to co było, co znam dla nieznanego, czy dać sobie czas, może w końcu da mi się zapomnieć o Pawle?

Uważam, że powinnaś zakończyć relacje z obecnym chłopakie, bo taki "plaster, nie wróży nic dobrego, przynajmniej dla niego.
Należałoby także dać sobie na wstrzymanie z Pawłem, bo taki "pies ogrodnika" odezwał się w nim dopiero po tym, gdy zawiadomiłaś go o jego następcy.
Przecież nie zamieszkacie razem, chyba, że taki warunek powrotu mu postawisz.
Ale to z kolei będzie kłóciło z Twoja filozofią nie narzucania byłemu czegokolwiek.

Przemyśl to dokładnie.

4

Odp: Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?
babieniedogodzisz21 napisał/a:

Ja to widzę tak : Rozstaliście się, ale nadal się kontaktowaliście, więc za dużo się dla niego nie zmieniło. Pewnie miała nadzieje, że jakoś tak poprzez ten kontakt wrócicie do siebie. W końcu jemu pasowało to co jest i nie zamierzał tego zmieniać. A Ty zrobiłaś mu psikusa, bo zaczęłaś się z kimś spotykać. W akcie paniki postanowił, że trochę namiesza Ci w głowie żebyś wróciła do niego, albo przynajmniej rozstała się z Pawłem. Wiedział co chciałaś usłyszeć na czym Ci zależy i dokładnie to powiedział, a Ty zachowałaś się tak jak przewidział.
Nie wiem dlaczego my kobiety tak bardzo wierzymy w moc słów, przecież to czyny się liczą.
Zerwałaś z Pawłem wróciłaś do byłego, zobaczył, że można Ci zamydlić oczy.
On wcale nie chciał się przeprowadzać powiedział tak, bo wiedział, że tego oczekiwałaś. Świadczy o tym to co teraz mówi.
Zostaw go dziewczyno, bo szkoda Twojego czasu, nie wiem czy będziesz jeszcze miała możliwość powrotu do Pawła - wątpię żeby facet przełknął tak gorzką pigułkę no chyba, że bardzo mu na Tobie zależy.
Na co chcesz dać sobie czas? Jesteś w stanie kontynuować związek na zasadach jakie proponuje Ci obecny facet? Bo w to, że się przeprowadzi do Twojego miasta chyba nie wierzysz?

Muszę się zgodzić, nie podejmuj pochopnej decyzji z powrotem do byłego. Może przetrzymaj go przez parę miesięcy, utrzymujcie zwykły kontakt, zobacz jak się będzie zachowywał. Na pewno nie wracaj do niego jak macie mieć dalej związek na odległość, bo już wiesz jak to się skończy.

5

Odp: Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?

Pobawiłaś się uczuciami i jednego i drugiego... A teraz sumienie ruszyło? Ten były to naprawdę Cię kocha bo zobacz że zdaje sobie sprawę ze nie będzie kolorowo bo facet myśli i chyba zdaje sobie sprawę z oczywistych rzeczy jak jakiś konflikt wink

A jakby Cię nie kochał to już dawno miałby inna a Tobie dałby kopa w dupę big_smile

6 Ostatnio edytowany przez niezdecydowana0 (2015-01-15 23:04:31)

Odp: Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?
joannaII88 napisał/a:

Hej!

"Wiesz, że nie jestem dobry w wyrażaniu swoich uczuć, ale chce żebyś wiedziała, że CIE KOCHAM, postaram się tak poukładać moje sprawy abyśmy mogli razem zamieszkać". Byłam w totalnym szoku, na samym początku ucieszyłam się, bo w końcu tego tak naprawdę chciałam... ale... no właśnie pojawiło się "ALE". Serce mi pękało mówiąc Pawłowi, że "wracam do byłego" bo świetny z niego facet. Po paru dniach ogarnęły mnie wątpliwości. Obecny chłopak zaczął mówić ile to będzie problemów z przeniesieniem się i poczułam, że chce mi pokazać jakie to poświęcenie, dodatkowo jeszcze pomrukiwał, że nie wiadomo czy będzie tak kolorowo, bo pewnie będziemy się kłócić mieszkając razem (ja wiem, że to nieuniknione, ale zakładać tak z góry?!, chyba coś nie tak..). Druga sprawa jest taka, że wciąż myślę o Pawle, to silniejsze ode mnie. Milion razy chciałam się do niego odezwać, ale mam poczucie, że to nieuczciwe wobec obecnego chłopaka. Zżera mnie to od środka, jeszcze trochę to chyba oszaleje. Co robić, jak postąpić? Rzucić wszystko to co było, co znam dla nieznanego, czy dać sobie czas, może w końcu da mi się zapomnieć o Pawle?

Z tego co zrozumiałam to Paweł był tym nowym chłopakiem, a autorka po z rozmowie w sylwestra z byłym, jego obietnicach itp wróciła do niego. A teraz ma dylemat czy słusznie zrobiła wierząc byłemu, że zamieszkają razem bo znowu zaczęło się kręcenie i wymówki.

Z mojej perspektywy wygląda to tak: Powrót był błędem. Tak jak już ktoś wspomniał, byłemu włączył się pies ogrodnika, wiedział dokładnie co chcesz usłyszeć więc to powiedział, może faktycznie na początku miał zamiar coś zmienić, ale skoro od razu do niego wróciłaś, osiągnął swój cel to po co ma się teraz wysilać? Jeżeli myślisz o Pawle to już ten fakt, jest nie fair. Ale musisz też wiedzieć, że jeżeli ten Paweł jest mądry i zna swoja wartość to na pewno nie masz na co liczyć z jego strony. Wydaje mi się, że nikt nie przełknąłby czegoś takiego: no wiesz, było fajnie, ale wracam do byłej/ byłego sorry.

Najlepsze rozwiązanie: Ani jeden ani drugi.

7

Odp: Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?

To ze wrocilas do bylego nie jest duzym zaskoczeniem, kazdy ma nadzieje, ze bedzie lepiej. Niestety w wiekszosci przypadkow nie jest... To przykre z perspektywy zainwestowanych uczuc, czasu, pieniedzy. Jednak bledem nie jest bycie nieszczesliwym z kims Np 2 lata. Bledem jest bycie z kims 2 lata i 1 dzien. Jak sobie to uswiadomimy, trzeba to zmienic. Chlopak moze byl zandgrond, ze juz sobie kogos znalazlas a on nie. Jestes odwazna, ze zdecydowalas sie na zerwanie. Poszukaj kogos, kto bedzie ciebie warty.

8

Odp: Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?

Mam wrażenie, że od każdego faceta w Twoich relacjach jak i od samej siebie wymagasz wytłumaczenia... a może pewnych rzeczy po prostu nie da się wytłumaczyć? One po prostu są? Przemyśl to smile Pozdrawiam!

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Były czy nowy chłopak? CO ROBIĆ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026