Witam
. Pisze tutaj, bo nie mam sie do kogo zwrocic. Moje otoczenie nie akceptuje faktu iż jestem z osobą, ktora ma za sobą bogatą przeszłośc. Pochodze z małej miejscowości, tolerancja jest tutaj zerowa, zacofanie okropne. Może zaczne od początku. Jestem młoda, bo mam zaledwie 18 lat. Poznałam faceta, właściwie on mnie znalazł przez internet. Jest o 8 lat starszy. Poznaliśmy sie przez facebooka, od razu oznajmił mi o swojej przeszłości i o swoim wieeku. Mianowicie, bedac osiemnastolatkiem zaczal brac narkotyki, napoczatku miekkie (trawka itd), potem mu sie to rozwinelo do tego stopnia, ze zostal dilerem. Kiedy policja znalazla przy nim trawe i lufki musiał uciekac do holandii, przez jakies 5 lat unikał odpowiedzialnosci. Coś sie jednak wydarzyło, jego narzeczona, z ktora byl pare lat, pol roku przed slubem rzucila go, obrobila mu konto i mieszkanie. Załamał sie, chciał sie zabic 2 razy, cpal na potege. Uzaleznil sie. W koncu postanowil ze nie chce tak zyc, pozbieral sie , wyjechal na odwyk, do tej pory uczeszcza na terapie. Nie cpa juz od paru lat. Mogłyście sobie tylko wyobrazic, moja mine gdy sie o tym dowiedzialam ... Jednak kobieta ma to cos, ten 6 zmysl, dlatego jakis glos z tylu glowy powiedzial mi, zebym mu dala szanse, zaciekawil mnie swoja sila i szczeroscia. Mialam wielkie obawy przed naszym pierwszym spotkaniem. Ze 3 razy przed wyjsciem chcialam je odwolac, jednak pomyslalam, ze spotykajac sie z nim w publicznym miejscu zawsze moge isc do domu kiedy chce. To byla milosc od pierwszego wejzenia. Mozecie nie wieerzyc w takie rzeczy, ja tez nie wierzylam. Rozumielismy sie jak z nikim innym. Te same zainteresowania, ten sam poglad na swiat. Nie czulam takiej chemii z rowiesnikiem. Bylam milo zaskoczona. Wszystko poszlo nam szybko, ale oboje bylismy ( raczej jestesmy) zakochani. Juz na 3 randce sie calowalismy, na 4 powiedzial ze mnie kocha, na 6 uprawialismy seks. Brzmi to naiwnie wiem, nie wykorzystal mnie, bo mowi mi do dzis, ze z kazdym dniem kocha mnie coraz bardziej. I jest nam naprawde cudownie, gdyby nie moi rodzice.. Przyprowadzilam Macka do domu, narazie moi rodzice bardzo rzucaja sie o jego wiek. Mysla ze chodzi mu tylko o jedno. Moja mama bardzo sie dopytuje o jego zycie, a ja nie wiem co mam jej mowic, a co nie... Ze wzgledu na swoje stare znajomosci w mojej miejscowosci, Maciek nie odwiedza mnie czzesto, moja mama jest podejrzliwa, a ja motam sie juz w swoich klamstwach. Nie mam nawet poparcia u siostry, ktora o wszystkim wie, ale nie ode mnie tylko od niego, bo ja jestem za duzym tchorzem zeby o tym powiedziec. Czuje sie jak ostatnia szmata, oklamujac rodzicow, nie wiem co mam odpowiadac na szczegolowe pytania mojej mamy...Za bardzo sie boje , tchorze jak ostatni frajer.. Dzisiaj mi powiedziala, ze chce z nim porozmawiacc, zeby miec pojecie z kim sie spotykam... Boje sie jak cholera, ze bede musiala porzucic milosc swojego zycia przez moich rodzicow .. Prosze nie oceniac mnie pochopnie, prosze o zrozumienie i jakies rady, bo pierwszy raz w zyciu nie wiem co mam robic....
Podobne tematy
Witaj mejwej. Myślę, że nie powinnaś brnąć dalej w te kłamstwa ani nie zostawiać chłopaka z powodu rodziców.. Nie obawiaj się tej rozmowy Twojej mamy z nim bo to może właśnie spowoduje, że ona sama się przekona jakim jest człowiekiem. Przecież nie można oceniać kogoś za przeszłość bo ludzie się zmieniają i na pewno Twoi rodzice zdają sobie z tego sprawę. Po prostu daj im się lepiej poznać, niech więcej Twój chłopak przebywa z Twoją rodziną, wtedy poznają jego charakter i to jaki jest dla Ciebie. A na wszelkie ich pytania odpowiadaj, że sami będą mieli okazje się dowiedzieć od niego samego. Może nie potrzebnie się tak tego obawiasz i życzę powodzenia! ![]()
Niestety moi rodzice sa strasznie nietolerancyjnymi ludzmi, moja siostra, ktora uwazalam za rozsadna i mega tolerancyjna, gdy dowiedziala sie prawdy, radzila mi zerwac ta znajomosc, poniewaz wg niej "za duzo sobie wzielam na glowe " i " jestem za mloda na tak powazne rzeczy" i dodala ze "pewnie mnie wciagnie w jakies toarzystwo i narkotyki i przez niego sie stocze " . Myslalam jeszcze , zeby narazie nie mowicc im o wszystkim, tylko zobaczyc czy nam sie bedzie dalej tak ukladalo, jesli tak to dam im bardziej poznac Macka, zeby zobaczyli jaki jest a po jakims czasie mozemy to powiedziec. Co myslicie ?
Ja bym nic nie mówił. Jak się zapytają co robił to bym powiedział że pracował w holandii i tyle. To Ty z nim jesteś a nie rodzice.
"Myslalam jeszcze , zeby narazie nie mowicc im o wszystkim, tylko zobaczyc czy nam sie bedzie dalej tak ukladalo, jesli tak to dam im bardziej poznac Macka, zeby zobaczyli jaki jest a po jakims czasie mozemy to powiedziec. Co myslicie ?"
Ja uważam, że na początek jest to bardzo dobry pomysł
:)
A czym chłopak się zajmuje teraz? Czy pracuje, gdzie mieszka, czy potrafiłby utrzymać rodzinę? Co z ta sprawą, gdy policja znalazła przy nim narkotyki? Bo chyba to nie jest jeszcze skończone? Sprawy karne nie przedawniają się tak szybko chyba....?
A reakcja rodziców nie wynika z zacofania, tylko ze zwykłej troski o dziecko.
Ma prace, tamta sprawe ma juz zalatwiona , nie bede sie tu szczegolowo wypowiadac, bo zalezy mi na dyskrecji ![]()
Ah i wcale nie uwazam ze rodzice sie o mnie nie troszcza, rozumiem to i dlatego tak sie przejmuje, bo wpadna w paranoje jak sie dowiedza i beda mnie uwazali za nieodpowiedzialna, nierozsadna gowniare i do glowy im naawet nie przyjdzie spojrzec na to z mojej strony, niestety .. rodziny sie nie wybiera.
Niestety moi rodzice sa strasznie nietolerancyjnymi ludzmi,...?
To się od nich odetnij. 18 lat skończone, więc po co to oglądanie się na zdanie rodziców.
Cóż, chyba żaden porządny rodzic nie chciałby dla swojej córki narkomana i przestępcy.
Twoja siostra dobrze mówi, jesteś młoda, nic nie wiesz o życiu, starszy facet może Tobą manipulować do woli. Nie wiadomo, czy na pewno skończył z dawnym stylem życia i czy ten styl życia nie pozostawił w nim śladów.
Nawet Twój egzaltowany sposób pisania dobitnie świadczy, że jesteś młodziutka ; )
Ogólnie kiepska sprawa. Lepiej byś zrobiła, szukając kogoś bardziej w Twoim wieku i bez takie przeszłości.
No ale. Twoje życie.
11 2013-07-25 10:41:53 Ostatnio edytowany przez latoroslka (2013-07-25 11:17:18)
Witaj,
Po pierwsze podziwiam Twojego chłopaka, że był w stanie od razu, uczciwie powiedzieć Ci o swojej przeszłości.
Po drugie on i Ty macie prawo do prywatności i razem powinniście ustalić czy i kiedy powiedzieć o tym Twoim rodzicom.
Po trzecie, moja siostra i jej mąż to byli narkomani. Prowadzą normalne życie, mają dziecko, pracują itd. Jestem z nich dumna, widziałam tę walkę, odwiedzałam siostrę w ośrodku, tam poznała swojego przyszłego męża. Ze wszystkich znanych mi małżeństw to właśnie jest najbardziej udane i dla mnie jest wzorem. Potrafią konstruktywnie rozwiązywać swoje problemy, podejmują dobre wybory, mają plany, są konsekwentni w ich realizacji, a do ośrodka, w którym się wcześniej leczyli zaglądają na rocznicę tego ośrodka - to taka tradycja tego typu ośrodków.
Nasi rodzice i jego rodzice oczywiście o wszystkim wiedzą - sami wieźliśmy moją siostrę do tego miejsca itd. Ale dalsza rodzina nie - i tak pozostanie, ponieważ taka jest decyzja mojej siostry i jej męża i mają do niej prawo i moją rolą jest to uszanować.
Ogromny szacun należy się osobom, które z tego bagna narkotykowego wyszły.
Igriana - Twoja wypowiedź o Tobie samej źle świadczy. Nic nie wiesz o narkomanii, więc za pozwoleniem, zamilcz.
latoroslka, podziw dla kogoś kto wyszedł z nałogu i ąyje jak najbardziej normalnie i przykładnie to jedno, a akceptacja związku bardzo młodej, niedojrzałej i jak wynika ze stylu pisania głupiutkiej jeszcze dziewczyny to są dwie różne sprawy. Dodatkowo rodzice go tak naprawdę nie znają, jest starszy więc słusznie się obawiają. Tym bardziej, że już przy szóstym spotkaniu dostał wszystko....
18 lat to tylko dorosłość urzędowa. Ta prawdziwa dorosłość to zupełnie coś innego.
13 2013-07-25 20:42:02 Ostatnio edytowany przez Dooora (2013-07-25 20:43:14)
latoroslka, podziw dla kogoś kto wyszedł z nałogu i ąyje jak najbardziej normalnie i przykładnie to jedno, a akceptacja związku bardzo młodej, niedojrzałej i jak wynika ze stylu pisania głupiutkiej jeszcze dziewczyny to są dwie różne sprawy. Dodatkowo rodzice go tak naprawdę nie znają, jest starszy więc słusznie się obawiają. Tym bardziej, że już przy szóstym spotkaniu dostał wszystko....
18 lat to tylko dorosłość urzędowa. Ta prawdziwa dorosłość to zupełnie coś innego.
Jeżeli oceniasz dziewczynę ,po zaledwie paru postach ,nazywasz ją NIEDOJRZAŁĄ i po SPOSOBIE PISANIA głupiutką,to jedyną niedojrzałą i głupią osobą jesteś Ty.
To,że jest bardzo młoda,nie znaczy,że jest niedojrzała ani głupiutka.
Niedojrzała jest dla Ciebie moze dlatego,ze zakochała się w narkomanie,ktory od paru lat nic nie bierze?
No to rzeczywiscie jest niedojrzała,powinna takiego od razu posłać w pizdu...prawda? Co za płytki sposób myślenia prezentujesz,az się załamałam czytając Twoj komentarz.
Zastanawia mnie ,gdyby owa dziewczyna miala 28 lat ,a nie 18,to inny kometarz bys napisała?
Oj chyba zapomniał wół jak cielęciem był...
A że tak z ciekawości zapytam ,ile sama masz lat?
Bo pamiętam własnie jaka sama byłam w wieku 18 lat. I jaki miałam sposób myślenia....
I nigdzie nie napisałam, ze ma zerwać z chłopakiem, bo był byłym narkomanem.
Ale może zaniepokoić to, że autorkę postu zafascynowała właśnie w facecie jego mało chwalebna przeszłość....
Myślę, że dojrzały człowiek jest ostrożniejszy wtedy w angażowaniu sie w bliższe relacje z taka osobą. A seks na szóstej randce jest jak dla mnie tempem bardzo szybkim... strasznie stara jestem... ![]()
Nie zaglądałam tutaj przez długi czas, ponieważ dużo się ostatnio wydarzyło. Dużo przeżyłam. Maciek wrócił do narkotyków przez jakieś 3 tygodnie ćpał i mnie okłamywał. Pomogłam mu się pozbierać po porażce i sam zdecydował, że musi iść na kolejny odwyk, który będzie trwał 12 miesięcy. To zdarzenie tylko umocniło nasz związek, bo sama przekonałam się z czym mam do czynienia, bo gdy kiedyś przegiął z narkotykami o mało się nie przekręcił, a ja w czasie jego głodów i kaców moralnych byłam przy nim w każdej chwili i motywowałam go do walki. Wiec walczy dalej. Niestety z powodu iż nie było mnie w domu praktycznie cały czas rodzice zaczęli coś podejrzewać i w końcu dowiedzieli się prawdy, dokładnie w dniu kiedy jechał na odwyk. Mama pozwoliła mi do niego jechać i pożegnać się, a jak wróciłam parogodzinna kłótnia rodzice nakazali mi zerwać z nim... Przed spotkaniem jego, nie wierzyłam w filmowe bajki , ani w "wielka miłość" bo to tak śmiesznie brzmi.. Przecież uczucie powinno się budować z czasem, ze to nie takie uczucie, które można ot tak poczuć. Nie mam pojęcia czy ktoś z was miał w swoim życiu swoją wielką miłość . Ale pomimo tego, iż stało się to co się stało nadal go bardzo kocham, a on mnie. Byłam i jestem gotowa czekać na niego, dał mi do zrozumienia , że po odwyku mi się oświadczy. Niczego nie żałuje , to był najcudowniejszy czas w moim życiu. Niestety nie mogę być z nim, bo moi rodzice dowiadując się prawdy o wszystkim, szczególnie o moich kłamstwach, strasznie się na mnie zawiedli, cierpieli strasznie, odbudowa ich zaufania zajmie mi wiele czasu. Ja nie potrafię być szczęśliwa, jeśli ktoś na tym ucierpi. Napisałam mu list, w którym mu wszystko wyjaśniam, przepraszam i pisze, że mu dalej kibicuje. Moja mama mówi, że jestem za słaba żeby żyć z takim człowiekiem. Ja czuje inaczej, bo wiele z nim przeżyłam w ostatnim czasie, bardzo bardzo bardzo wiele. Ale muszę to wszystko zakończyć, bo jak już pisałam nie mogę być szczęśliwa, jeśli ktoś na tym cierpi. Mam wyrzuty sumienia, że dałam mu nadzieje, ze pozwoliłam żeby mnie kochał i że pozwoliłam sobie go kochać, bo pomimo tego że było to takie piękne, skrzywdziło nas obojga. Moja rada dla wszystkich : KŁAMSTWO ZAWSZE WYCHODZI, KŁAMSTWO NIGDY NIE JEST DOBRE, PRAWDA JEST NAJLEPSZA, NIE OKŁAMUJCIE SWOICH BLISKICH I PAMIĘTAJCIE ŻE WSZYSTKO CO ROBICIE NIESIE ZA SOBĄ KONSEKWENCJE I ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Dzięki temu człowiekowi czuje że bardzo dojrzałam, poznałam różne aspekty życia. Dalej jestem dzieckiem, wiem o tym, ale trochę mniej. Zdecydowałam się na własne cierpienie, żeby nie krzywdzić swojej rodziny. Teraz przechodzę wiele upokarzających rzeczy : testy ciążowe, testy na HIV... Mimo to ciesze się że mu w jakiś sposób pomogłam i skoro to wszystko jest cena za jego zdrowie to warto jest to przechodzić.
mejwej, odpuśc sobie, harlequiny sa dobre w letnie poranki ale nie w zyciu.
Poszperaj ti troche znajdzie wiele tragedii kobiecych z powodu naiwnej postawy "samarytanek" całemu swiatu nie udało się chłopa wyciągnąc z alkohlu, narkotyków alr IM SIEUDA !!.
koniec jest prawie zawsze taki sam, a tragedie tych kobiet, zmarnowane zycie... nie idź tą drogą.
Daj sobie szansę na kogoś zdrowego, kogos kogo nie bedziesz musiał zmianiac,
bo ludzi nie da się zmienić, oni muszą to zrobic sami.
Facet ma przeszłość z narkotykami, policją wchodzi w cotraz wieksze bagno, dopóki nie wyleczy się, nie przeżuyje 10 lat bez brania drugów, będzie jak bomba z opóźnionym zapłonem.
Dopóki sam ze sobą sie nie upora... nie brnij w to.
Nie udźwigniesz całego świata tylko na swoich barkach, uwierz mi... ratuj sie !
17 2013-08-09 14:49:18 Ostatnio edytowany przez mejwej (2013-08-09 14:50:46)
Wiem o czym mówisz, wiem o cco ci chodzi. Nie jestem już z nim. Ale uwierz mi nie masz pojecia o czym piszesz, jesli nie miales stycznosci z taka sytuacja w swoim zyciu, Ja tez kiedys bym tak napisala, ale nie teraz, nie teraz po czym przeszłam i czego doswiadczylam. Moze to brzmiec naiwnie, moze dlatego ze nie opisalam wszystkiego, i z racji mojego wieku, ale nawet rozmawialam z ksiedzem na jasnej gorze ( bylam w takim stanie ze musialam ) i opowiedzialam mu cala historie i on mnie zrozumial .
18 2013-08-12 21:26:34 Ostatnio edytowany przez mejwej (2013-08-12 21:29:49)
widze że jestem w tak beznadziejnej sytuacji, ze nikt mi w stanie nic doradzic nie jest
A najgorsze jest to , ze znowu mnie kreci do klamstw... obiecalam rodzicom, ze nie bede z nim utrzymywac kontaktow , ale bardzo go kocham i niedawno dostalam od niego list , po ktorego przeczytaniu nawet moja mama zmienila nastawienie do calej sprawy.. Ale zakaz kontaktow nadal obowiazuje, wg mojej mamy musi sam z soba dojsc do ladu, skonczyc odwyk, znaleźć prace i stanac na nogi, a potem ewentualnie jest mikroskopijna szansa... na nas.
Hej! Nie ma innego wyjscia - musisz byc silna i konsekwentna. Niech skonczy terapie, on to robi oczywiscie dla siebie, ale Ty tez na tym skorzystasz. Potrzebujecie troche czasu. Zastanow się czy warto. Wiem cos na ten temat poniewaz jestem w podobnym zwiazku, z tym wyjatkiem, iz moja mama wiedziala o wszystkim od poczatku. Powodzenia, pozdrawiam.
Mialam 18 kiedy zdarzyla mi sie podobna historia... zakochalam sie w chlopaku ze zdjecia haha. Okazalo sie ze jest w trakcie leczenia, bo ostrym cpaniu i w ogole. dluga historia, byl moim pierwszym takim prawdziwym chlopakiem, ktorego przedstawiłam rodzicom itp. Potem dowiedzieli sie o jego przyszłości. Tata zapytal tylko mnie czy wiem ze bral. Powiedzial ze wiem o wszystkim i na tym sie rozmowa skonczyla. Nie osadzali go, przynajmniej nie wprost i nie rozmawiali ze mna. mysle ze bali sie o mnie i wiem ze mama pare razy przegladala rzeczy w moim pokoju, chyba majac nadzieje ze cos znajdzie... bylo mi z nim cudownie, w zyciu juz czegos takiego nie przezylam... ale wrocil do cpania, ja nie chcialam z nim tego czesto robic, mimo ze czasami ulegalam, wtedy lezylismy cala noc i rozmawialismy doslownie o wszystkim... mimo wszystko bylo wspaniale. Do czasu kiedy on zaczal sie staczac nie pomogly groźby i prosby jak to mowia. Nie zdolalam go przy sobie utrzymac, bo wazniejsi byli ci ktorzy chcieli sie z nim dobrze bawic. Wrocil do cpania wiem ze robi to do tej pory, mimo ze minelo juz 4 lata czasami sie do mnie odzywa chyba zawsze bede cos do niego czuc... ale to nie ma sensu. Jesli ktos sobie sam nie chce pomoc ty tez jestes bez szans... nie bede sie madrzyc... jesli ktos cie raz oklamie bedzie robic to dalej, jesli mu wybaczysz. Chyba ze naprawde nastapi jakis przelom. Ale to chyba tylko w filmach. bardzo się zawiodlam, przegralam z narkotykami. A moze on przegral mnie, bo bylam w stanie naprawde duzo dla niego zrobic. mam nadzieje ze twoja historia inaczej sie zakonczy i w pore znajdziesz rozwiazanie i wyjscie z tej sytuacji.. pozdrawiam
Mój mąż również ćpał. Był na odwyku 5 lat temu i od tamtej pory zero narkotyków.
Co na to moja mama? Poznała go, zobaczyła, jakim jest człowiekiem i nie miała nic przeciwko, by nasza znajomość się rozwijała.
Nie pytałam jej o zdanie, ale zależało mi na tym, by zaakceptowała człowieka, którego kocham.
Doczytałam Twój ostatni post - Twoja mama ma rację. On musi najpierw dojść do ładu sam ze sobą. Na razie nie powinien się z Tobą wiązać. Jeżeli go kochasz, poczekaj na niego.
22 2013-12-14 21:31:14 Ostatnio edytowany przez marusia17 (2013-12-14 21:36:43)
wiesz, idź na terapię dla współuzależnionych