Racja, jest to rzeczywiście jakaś forma wysłuchania i zrozumienia, a myślę ze tego mi brakuje.
Spotykam wiele dziewczyn przez internet, ale nic dalej z tego nie wynika, najlepsza byłaby rozmowa i poznanie drugiej osoby na żywo.
Tu takie moje przemyślenia na temat całego mojego dotychczasowego życia:
Od zawsze pamiętam że byłem bardzo wrażliwy i dotykało mnie brak zrozumienia
i współczucia od innych osób. Przed gimnazjum byłem W MIARE normalnym i
szczęśliwym chłopakiem, potrafiącym spędzać czas z rówieśnikami, choć już wtedy wyadało mi że
nie rozumiem niektórych rzeczy i nie cieszy mnie większość rzeczy. Byłem zamknięty w sobie,
wszystkie problemy rozwiazywałem sam, nikomu o nich nie mówiłem, możliwe że
te negatywne emocje i wątpliwości zbierały się we mnie już od wtedy.
Gimnazjum mnie totalnie zniszczyło, ale rodzina nawet nadal o ty nie wie co się stało, anauczyciele oczywiście udawało obojętnych
Od tamtego czasu jestem drażliwy, nic mnie nie cieszy, nie umiem nikomu zaufać, boję sie że znów
zostane zjechany z błotem.
W liceum zaczeła sie kwestia długu, chciałem w międzyczasie rozpocząć coś własnego potrzebowałem pieniędzy,
Sporo sam zarobiłem, dużo na to wydawałem, ale jednego dnia wszystko trachło,
i zostałem z długami.
W domu mam awanturujacych sie rodziców którzy już dawno chcieli się rozejść ale tak sie
trzymaja na siłe, nienawidzą siebie nawzajem. Babcia jest w bardzo cięzkim stanie, strasznie jest słyszeć jak cierpi.
To co słysze od kilku miesiecy to tylko awantury rodziców i krzyk z bólu Babci ( jest pod nadzorem lekarza, bierze silne leki, jest często w szpitalu,
ale nie na wszystko mozna pomóc).
Próbowałem różnych rzeczy, lekarzy, psychologów, leków, pracy nad sobą, zapomnienia wszystkiego i zaczęcia od nowa.
Jestem w totalnym dołku, pisze tutaj bo chciałem spróbować naprawde wszystkiego zanim podejme ostateczną decyzje 
Mam wiele przykładów samobójstw, znałem osoby przed, wiem co o nich sie mówi po.
Musiałbym się chyba totalnie zresetować i mieć naprawde dobre źrdło trafnych i pomocnych przemyśleń i rad żeby jakoś z tego wyjść.
Aktualnie chce iść na studia, czuje że przeszkadzam w domu, ale studia do mnie zupełnie nie przemawiają,
wszędzie trzeba żyć z ludźmi, których odrzucenia i braku zrozumienia tak sie boję. Zauważam że ludzie odbierają mnie zupełnie inaczej,
niż bym chciał lub uważał za normalne, to że tak bardzo sie zastanawiam nad wszystkim co powiem, ze ciagle chodzę ze "złą miną",
uważane jest chyba za knucie i negatywne myślenie o danej osobie, a tak nie jest. Lubie słuchać, ale nie potrafie sie otworzyć.
Ciężko mi w cokolwiek uwierzyc, wszystko kwestionuje (w myślach), nie ma niczego co mógłbym wziać za pewnik, dlatego takie życie w ciagłej niepewności mnie męczy.
Wiem że problem jest we mnie, nie mam do nikogo pretensji oto jak sie aktualnie czuje, Moje oczekiwania i ambicje oraz żałosny tego wynik doprowadziły
że czuje się żałosny.
Potrzebuje zrozumienia i wsparcia drugiej osoby, zawsze bardzo chciałem sie zakochać, z wzajemnością, zawsze kończyło sie to porażką, a to ze tak bardzo mi zależy sprawia że tak ciężko to odbieram.
Dodatkowo beznadziejnie sie zakochałem w dziewczynie, nie będe mógł z Nią być, rozmawiamy ale to tylko rozdrapuje moje uczucie do Niej, nie chce stracić z Nią kontaktu całkowicie. Strasznie za Nią się napłakałem i namartwiłem ale to i tak nie ma przyszłości.