pan_areo napisał/a:slabowidzaca napisał/a:Nie wiem, na pewno łatwiej zagadać do kogoś na imprezie, w kinie, bibliotece etc. niż na ulicy gdzie masz 3 minuty i albo zaiskrzy albo nie. Ale niestety, jest w tym trochę racji, że kobiety rzadko dają szansę, numer tel itd. Sama nigdy nie umówiłam się z takim typem "od zaczepienia na ulicy", a miałam kilka okazji. Ale zawsze chodziło o to samo - koleś po prostu nie trafiał w moje gusta. Ciekawe za to, jak wygląda to z drugiej strony - jak zagadać do faceta tongue
Wiesz, muszę cb pochwalić - jesteś pierwszą dziewczyną, która pisze naprawdę jak jest, a nie to co ktoś mógłby chcieć przeczytać. Czyli fakt do którego doszedł każdy niegłupi facet z tego typu problemem - nie czeka ciebie żadna nagroda za to, że się przełamałeś i druga strona w taki sposób tego nie postrzega. I jeśli jesteś brzydki to zostajesz po prostu skreślony na starcie, a już od charakteru dziewczyny i jej nastroju zależy czy spławi ciebie kulturalnie czy po chamsku. Pytasz o facetów. Wydaje mi się, że każdy normalny facet potrafi porozmawiać niezobowiązująco z dziewczyną i paradoks - nie będzie zwracał uwagi na jej wygląd. Po prostu jeśli nie jest ładna to nie zaproponuje spotkania(a jeśli jest inteligentna to w sumie czemu nie). A wy, gdy zagaduje brzydki facet to z gruntu włączacie czerwoną lampkę, jesteście negatywnie nastawione, no i nawet interesujący facet tej głębi charakteru nie zdoła pokazać, bo prowadzi monolog, a dziewczyna za szczyt łaski uzna, że odpowie na pytanie, ale już nie podejmie tematu(np. facet się spyta: gdzie się uczysz?, dziewczyna i owszem odpowie, ale już nie zainteresuje się, gdzie on się uczy, bo po co).
Myślę, że trochę generalizujesz. Każdy człowiek jest inny i każdy inaczej zareagowałby na uliczny podryw. Nie wierzę, że jeśli brzydka dziewczyna podchodzi do przystojnego faceta na ulicy i mówi: "podobasz mi się, może zechciałbyś kiedyś pójść ze mną na kawę?" to ten by się zgodził z uwagi na jej intelekt. Pewnie na poczekaniu, miłym tonem powiedziałby, że niestety ale jest zajęty. To samo jest w drugą stronę. Zresztą, dlaczego niby Twoim zdaniem to jest takie okropne, że jak podbija do mnie facet, który w ogóle mi się nie podoba mam mu dawać czas na kawę, żebym mogła go poznać? Przecież fizyczność dla obojga płci jest dosyć ważnym aspektem w związku, a skoro podchodzi do mnie mężczyzna i zaprasza mnie na kawę to jasnym dla mnie jest, że patrzy na mnie jak na obiekt seksualny (nie, nie chodzi mi o to, że chce mnie zaciągnąć do łóżka tylko o to, że daje mi wyraźny sygnał, że mu się podobam i dąży do tego, żeby rozwinąć tą znajomość). I żeby nie było, że jestem zołzą, która patrzy tylko na wygląd: jeśli przeciętnej urody, obcy mężczyzna zaprosiłby mnie gdzieś i urzekłoby mnie w nim to "coś" (to może być wszystko: błysk w oku, pewność siebie, inteligencja, cokolwiek co przykułoby moją uwagę) i byłabym wolna to dlaczego nie? A to, w jaki sposób dziewczyna spławi kandydata zależy od jej wychowania i tego co ze sobą reprezentuje. Jeżeli dziewczyna w chamski sposób daje Ci "kosza" zanim otworzysz usta to uwierz, że tak czy siak, nie chciałbyś z nią nigdzie wychodzić.