Moi drodzy czy powinnam mieć wyrzuty sumienia?
Jak wiadomo wczoraj był Sylwester byłam na imprezie z dwoma przyjaciółkami u ich znajomego, więc nie znałam tam nikogo. Wpadłam w oko jednemu chłopakowi, który zarywał do wszystkich dziewczyn, ale chodził podobno za mną najbardziej, nie robiłam mu żadnych nadziei, jak się przytulał to się odsuwałam i jak próbował pocałować to mówiłam, że nie. Złapałam natomiast bardzo dobry kontakt z innym chłopakiem, ale tylko rozmawialiśmy nie jestem typem dziewczyny, który jakoś się mocno zabawia na imprezach zwłaszcza z chłopakami, rozmawialiśmy i potem po północy wyszliśmy na balkon i siedzieliśmy sobie on mnie tylko ręką objął na ramie. I ten drugi chłopak zaczął robić awantury, że go zdradzam i ja mu tłumaczyłam, że nie jestem jego dziewczyna i żeby się uspokoił, był już mocno wstawiony i nachalny powiedział, że da mi spokój jak dam mu buziaka w policzek tak mnie męczył, że to zrobiłam, potem męczył mnie o numer telefonu mówiłam, że nie, ale męczył mnie znowu i nie chciał dać spokoju(chciałam dać nieprawdziwy), ale się nie dało. Potem ten kolega z którym złapałam dobry kontakt źle się poczuł, więc wyszłam z nim na balkon posiedzieć z nim, bo wolałam to niż siedzieć w salonie i być męczona przez tego nachalnego typa. Potem poszłam po kurtkę i w przejściu złapał mnie ten typ i pocałował w usta, ale to było tylko cmoknięcie oczywiście odepchnęłam go i wróciłam na balkon, wbijał tam co 5 minut i coś tam gadał, ale go ignorowałam. Nadszedł czas kiedy wszyscy powoli zwijali się do domu albo spać, bo można było zostać na noc, a że mieszkam pod Warszawą to byłam zmuszona zostać położyłam się w łóżku z moją przyjaciółką i przyszedł ten napaleniec i zaczął mnie przytulać, więc postanowiłam po paru minutach, że pojadę z przyjaciółką do jej domu. On dzwonił do mnie jakoś koło 6 rano i potem pisał sms, po czym ja dowiedziałam się że ma dziewczynę, więc już kompletnie był w 100% spalony w moich oczach, powiedziałam mu to, że się z nim nie spotkam, bo mówi że mu wczoraj obiecałam i na razie dał mi spokój..
a więc czy powinnam mieć wyrzuty sumienia, że dałam mu numer buziaka i od razu nie powiedziałam kategorycznie, żeby się ode mnie odwalił, może wtedy nie próbowałby mnie przytulać i całować?