Witam poznałem nie dawno fantastyczną dziewczyne,mądrą, dziewczyne na poziomie, zupełnie inna od tych które spotyka się zazwyczaj w klubach. Mamy wspólną pasję,świetnie nam się ze sobą rozmawia od razy złapaliśmy dobry kontakt, a nawet za dobry i w tym właśnie problem. Na pierwszym spotkaniu rozmawialiśmy i było to tak jakbyśmy znali się od lat. Na drugim zrobiłem głupią rzecz, objąłem ją przytuliłem i pocałowałem ale za każdym razem pytałem czy mogę, nie przeszkadzało to jej. Jednak jak wyszedłem napisała mi że za szybko to idzie, zgodziłem się z nią i miały być takie stosunki jak miedzy kolegą a koleżanką. Na kolejnym spotkaniu się do mnie zaczęła przytulać nie odtrąciłem jej tylko przytuliłem i skończyło się tak samo na kolejnym spotkaniu też. Nie dawno napisała mi że chyba to wszystko nie ma sensu i to się nie uda, że od złej strony zaczęliśmy naszą znajomość że to za szybko się dzieje. Powiedziała że nic do mnie nie czuję a te nasze wieczory kiedy się przytulaliśmy nie wniknęły z uczucia tylko z potrzeby bliskość.Powiedziałem że będe o nią walczył że się nie poddam żebyśmy spróbowali na jej zasadach że rozwijamy naszą znajomość że na razie stosunki koleżeńskie żadnego całowania,przytulania zgodziłem się. Tak wygląda moja historia kilka rzeczy mnie nurtuje.
Czy mam szanse to uratować?
Czy to prawda że wy dziewczyny aby się zakochać potrzebujecie czasu?
Czy to że nic do mnie nie czuje,oznacza że nie poczuję po pewnym czasie?
Co zrobić żeby się we mnie zakochała jak prowadzić spotkania co mówić żeby zaczęło jej na mnie zależeć
1 2015-01-02 21:45:58 Ostatnio edytowany przez kamil23r (2015-01-02 22:25:21)
Podobne tematy
Nie, nie masz szans.
Czy to prawda że wy dziewczyny aby się zakochać potrzebujecie czasu?
Czy to że nic do mnie nie czuje,oznacza że nie poczuję po pewnym czasie?
A ty potrzebowałeś czasu żeby coś poczuć? Nie. A więc tak samo jest z drugiej strony. Kiedyś ktoś mi na tym forum napisał bardzo mądre zdanie. Jeśli ci dziewczyna mówi że potrzbuje czasu to jest to tylko grzeczne oświadczenie tego, ze nie jest tobą zainteresowana. Dziękuję, pozdrawiam ![]()
O nic nie walcz, bo nie ma o co walczyć. Po prostu daj sobie spokój z tą dziewczyną i tyle.
Nie, nie masz szans.
Czy to prawda że wy dziewczyny aby się zakochać potrzebujecie czasu?
Czy to że nic do mnie nie czuje,oznacza że nie poczuję po pewnym czasie?A ty potrzebowałeś czasu żeby coś poczuć? Nie. A więc tak samo jest z drugiej strony. Kiedyś ktoś mi na tym forum napisał bardzo mądre zdanie. Jeśli ci dziewczyna mówi że potrzbuje czasu to jest to tylko grzeczne oświadczenie tego, ze nie jest tobą zainteresowana. Dziękuję, pozdrawiam
Może u dziewczyn działa to trochę inaczej niż u facetów
Chlopie nie masz szans, odpusc sobie
Ona po prostu tak powiedziala ze potrzebuje czasu zeby Cie nie skrzywdzic, zebys sie nie rozczarowal. Tylko szkoda ze tez daje Tobie taka garstke falszywej nadzeji. Poszukaj sobie innej dziewczyny poki to nie zaszlo za daleko ![]()
A co jeśli ona na prawdę potrzebuje więcej niż 4 spotkań by się zakochać, mówi mi że musimy lepiej się poznać
To znaczy ze oszukuje Ciebie albo siebie. Tak czy siak daj sobie z nia spokoj.
"Na drugim zrobiłem głupią rzecz, objąłem ją przytuliłem i pocałowałem ale za każdym razem pytałem czy mogę, nie przeszkadzało to jej."
A co miała powiedzieć? "nie! nie możesz!" ![]()
Oczywiste, że się zgodziła na takie maniery.
"Na drugim zrobiłem głupią rzecz, objąłem ją przytuliłem i pocałowałem ale za każdym razem pytałem czy mogę, nie przeszkadzało to jej."
A co miała powiedzieć? "nie! nie możesz!"
Oczywiste, że się zgodziła na takie maniery.
mogła tak powiedzieć w czym problem
Realista93 napisał/a:"Na drugim zrobiłem głupią rzecz, objąłem ją przytuliłem i pocałowałem ale za każdym razem pytałem czy mogę, nie przeszkadzało to jej."
A co miała powiedzieć? "nie! nie możesz!"
Oczywiste, że się zgodziła na takie maniery.mogła tak powiedzieć w czym problem
W czym problem?
a no w tym, że z reguły ludzie starają się nie doprowadzać do sytuacji "niewygodnych/niezręcznych" dlatego ci nie odmówiła byś mógł ją przytulić i pocałować nawet gdyby tego nie chciała...
Wyobraź sobie nawet taką sytuację, że podchodzisz do niej już chcesz się z nią obściskiwać, rozstawiasz szeroko swoje ręce, zadajesz jej pytanie "czy moge ciebie pocałować i przytulić?", już się do niej zbliżasz a ona by ci odpowiedziała "sorki ale nie", przecież z takiej sytuacji wyszedłby totalny klops i mielibyście fajnie rozpoczęty dzień ![]()
kamil23r napisał/a:Realista93 napisał/a:"Na drugim zrobiłem głupią rzecz, objąłem ją przytuliłem i pocałowałem ale za każdym razem pytałem czy mogę, nie przeszkadzało to jej."
A co miała powiedzieć? "nie! nie możesz!"
Oczywiste, że się zgodziła na takie maniery.mogła tak powiedzieć w czym problem
W czym problem?
a no w tym, że z reguły ludzie starają się nie doprowadzać do sytuacji "niewygodnych/niezręcznych" dlatego ci nie odmówiła byś mógł ją przytulić i pocałować nawet gdyby tego nie chciała...
Wyobraź sobie nawet taką sytuację, że podchodzisz do niej już chcesz się z nią obściskiwać, rozstawiasz szeroko swoje ręce, zadajesz jej pytanie "czy moge ciebie pocałować i przytulić?", już się do niej zbliżasz a ona by ci odpowiedziała "sorki ale nie", przecież z takiej sytuacji wyszedłby totalny klops i mielibyście fajnie rozpoczęty dzień
Może jestem dziwny ale lubię jasne sytuacje. Wolę dostać raz w łeb kijem niż ciąglę słyszeć że zaraz mogę nim dostać. Ok poznałem rady mężczyzn, chciałbym teraz usłyszeć co na ten temat mają do powiedzenia kobiety czy widzą to inaczej jaki jest ich punkt widzenia
Czy to prawda że wy dziewczyny aby się zakochać potrzebujecie czasu?
Według moich własnych doświadczeń i przyjaciółki można.
Czy mam szanse to uratować?
Nie sądzę, bo co innego gdyby nie było tego trzeciego obiektu westchnień. Ona nie zamknęła poprzedniego rozdziału, a zaczęła pisać nowy z Tobą. Czyli zawsze ma drogę otwartą do powrotu, tylko z jakiś powodów (raczej logicznych) nie chce tego zrobić: czeka, aż się zmieni?
Co zrobić żeby się we mnie zakochała jak prowadzić spotkania co mówić żeby zaczęło jej na mnie zależeć
Nie można nikogo w sobie rozkochać to jest inicjatywa tej osoby, uczuć jakie się w niej budują. Najwyżej zafascynować lub wzbudzić pożądanie.
Z Twoich wypowiedzi Ona najwyżej chce, ale nie może. Jednak uważam, że gdyby tak było to ODCIĘŁABY się od ex. Aby dać Sobie czas na ochłonięcie (opadnięciu emocji) i przewartościowanie byłego związku.
Radzę nie podejmować decyzji za Nią. Bo nie wiesz czego Ona chce i jak przeżywa zaistniałą sytuację. Ty, albo On. Jeśli pomimo internetowych "kłótni" nadal z Nim rozmawia to jest co najmniej dziwne.
kamil23r napisał/a:Czy to prawda że wy dziewczyny aby się zakochać potrzebujecie czasu?
Według moich własnych doświadczeń i przyjaciółki można.
kamil23r napisał/a:Czy mam szanse to uratować?
Nie sądzę, bo co innego gdyby nie było tego trzeciego obiektu westchnień. Ona nie zamknęła poprzedniego rozdziału, a zaczęła pisać nowy z Tobą. Czyli zawsze ma drogę otwartą do powrotu, tylko z jakiś powodów (raczej logicznych) nie chce tego zrobić: czeka, aż się zmieni?
kamil23r napisał/a:Co zrobić żeby się we mnie zakochała jak prowadzić spotkania co mówić żeby zaczęło jej na mnie zależeć
Nie można nikogo w sobie rozkochać to jest inicjatywa tej osoby, uczuć jakie się w niej budują. Najwyżej zafascynować lub wzbudzić pożądanie.
Z Twoich wypowiedzi Ona najwyżej chce, ale nie może. Jednak uważam, że gdyby tak było to ODCIĘŁABY się od ex. Aby dać Sobie czas na ochłonięcie (opadnięciu emocji) i przewartościowanie byłego związku.
Radzę nie podejmować decyzji za Nią. Bo nie wiesz czego Ona chce i jak przeżywa zaistniałą sytuację. Ty, albo On. Jeśli pomimo internetowych "kłótni" nadal z Nim rozmawia to jest co najmniej dziwne.
Z tego co wiem nie ma 3 obiektu, nie ma obiektu westchnień z nikim nie rozmawia, usunęła nawet profil z serwisu randkowego bo jak to sama nazwała, chce być lojalna wobec mnie
Nie uważam aby można było się zakochać po trzech spotkaniach, na takie uczucie trzeba czasu. Po trzech spotkaniach to co najwyżej można się kimś bardziej zainteresować, czyli zauroczyć, czuć chęć aby poznać kogoś lepiej i mieć z tego radochę, że spotkania dalej się dzieją. Po drugie jeśli jej się podobasz to jest szansa, że może coś poczuć z czasem kiedy lepiej Cię pozna. Myślę, że jej się podobasz bo gdybyś działał na nią odpychająco to raczej nie dałaby Ci się pocałować, nie odzwajemniłaby pocałunku.
A tak ogólnie to nie widzę problemu aby facetowi powiedzieć, że nie chce aby mnie całował jeśli rzeczywiście tego nie chcę, jeśli nie jestem na to gotowa. Można powiedzieć, sorry ale to dla mnie za szybko. A nie gadać takie rzeczy po fakcie. Po drugie jeśli nawet ma problem aby być bespośrednia to mogła zawsze tego pocałunku nie odwzajemnić, zrobić unik.
Jak dla mnie to ona zachowuje się tak jakby była zakochana w kimś innym, może wciąż myśli o jakimś swoim byłym. Ty jej się podobasz, może uważa Cię za kogoś fajnego ale nie jest Tobą zainteresowana jako facetem bo jak pisałam prawdopodobnie myśli o kimś innym. Może nawet myślała, że przy Tobie zapomni o tamtym ale jak widać nic z tego. Trochę potraktowała Cię niefajnie bo możliwie, że faktycznie w Tobie poszukiwała bliskości, znalazła tą bliskość - jednak nie Twojej bliskości tak naprawdę ona chce.
Kijem po głowie już dostałeś, ale być może masz jeszcze szansę. Ważne, że dziewczyna nie zerwała z Tobą kontaktu. Wyluzuj trochę, ale weź pod uwagę ewentualność, że ta znajomość może pozostać na etapie koleżeństwa. Z drugiej strony nie uważam, że powinieneś obarczać się winą za próby zbliżenia się do niej. Faktycznie, trochę śmiesznie musiało to wyglądać, gdy pytałeś, czy możesz ją przytulić
Ale dziewczyna też nie jest bez winy, przecież nie jest bezwolną marionetką, którą facet może sobie "wziąć" poprzytulać, wycałować itd. Jest milion sposobów na to, żeby zachować dystans, ona tego nie zrobiła, potem się zreflektowała? trochę to dziwne, ale próbuj.
Gdyby mi tak na niej nie zależało to bym odpuścił ale czuję że może to być coś wyjątkowego.Dziwne jest to że mówi że nie ma chemii,iskry a pozwala sobię na taką bliskość. Zawsze myślałem że jeśli dzieją się takie rzeczy to jest to spowodowane chemią miedzy tymi ludźmi właśnie
Dziwne jest to że mówi że nie ma chemii,iskry a pozwala sobię na taką bliskość. Zawsze myślałem że jeśli dzieją się takie rzeczy to jest to spowodowane chemią miedzy tymi ludźmi właśnie
Właśnie - myślałeś, problem w tym, że Twoje myślenie na jakich przykładach życiowych jest oparte?, a jeszcze czy poparte najlepiej doświadczeniem? Bo na tym forum możesz zagłębiając się w jego treści poczytać historie, które Twoje myślenie obalają.
Też w sumie do niedawna, "myślałem" podobnie do Ciebie, teraz przynajmniej wiem, że byłem naiwny :-) wybór należy do Ciebie czy chcesz się mamić. (mnie z tego (o)błędu wyprowadziły doświadczenia empiryczne)
Gdyby była chemia, to jej również zależałoby na znajomości z Tobą, po tym w jaki sposób piszesz odnoszę wrażenie, że inicjatywa leży po Twojej stronie, a Ty jesteś: jednym z kandydatów być może w chwili obecnej jedynym na froncie - póki nie pojawi się kolejny.
A to że usunęła profil z serwisu - tak szybko jak się usuwa, tak szybko się go zakłada z powrotem, poza tym uwierz mi portali jest wiele i czasami można się zdziwić na ilu różnych portalach potrafią być te same osoby mając nawet po 2 konta :-)
Chcesz to brnij w to dalej - bo odnoszę wrażenie że i tak co by Ci nie napisać, to Ty bardziej oczekujesz potwierdzenia i przytaknięcia Twoich wyobrażeń i oczekiwań. Jedynie mogę Ci życzyć byś w swoich staraniach spróbował nieco się zdystansować i spojrzał na to co Ona Tobie daje i jak się w stosunku do Ciebie zachowuje a jak Ty zachowujesz się w stosunku do niej - jeśli zrobisz analizę na trzeźwo - sam wyciągniesz wnioski i będziesz wiedział co robić dalej.
kamil23r napisał/a:Dziwne jest to że mówi że nie ma chemii,iskry a pozwala sobię na taką bliskość. Zawsze myślałem że jeśli dzieją się takie rzeczy to jest to spowodowane chemią miedzy tymi ludźmi właśnie
Właśnie - myślałeś, problem w tym, że Twoje myślenie na jakich przykładach życiowych jest oparte?, a jeszcze czy poparte najlepiej doświadczeniem? Bo na tym forum możesz zagłębiając się w jego treści poczytać historie, które Twoje myślenie obalają.
Też w sumie do niedawna, "myślałem" podobnie do Ciebie, teraz przynajmniej wiem, że byłem naiwny :-) wybór należy do Ciebie czy chcesz się mamić. (mnie z tego (o)błędu wyprowadziły doświadczenia empiryczne)
Gdyby była chemia, to jej również zależałoby na znajomości z Tobą, po tym w jaki sposób piszesz odnoszę wrażenie, że inicjatywa leży po Twojej stronie, a Ty jesteś: jednym z kandydatów być może w chwili obecnej jedynym na froncie - póki nie pojawi się kolejny.
A to że usunęła profil z serwisu - tak szybko jak się usuwa, tak szybko się go zakłada z powrotem, poza tym uwierz mi portali jest wiele i czasami można się zdziwić na ilu różnych portalach potrafią być te same osoby mając nawet po 2 konta :-)Chcesz to brnij w to dalej - bo odnoszę wrażenie że i tak co by Ci nie napisać, to Ty bardziej oczekujesz potwierdzenia i przytaknięcia Twoich wyobrażeń i oczekiwań. Jedynie mogę Ci życzyć byś w swoich staraniach spróbował nieco się zdystansować i spojrzał na to co Ona Tobie daje i jak się w stosunku do Ciebie zachowuje a jak Ty zachowujesz się w stosunku do niej - jeśli zrobisz analizę na trzeźwo - sam wyciągniesz wnioski i będziesz wiedział co robić dalej.
Gdybym kierował się moimi doświadczeniami życiowymi a raczej porażkami bo w jakichś 99% z tego składają się moje doświadczenia to bym siedział w domu i dawno na zawsze dałbym sobie spokój z kobietami,związkami i całą to miłością
Kamilu a ile było tych kobiet? i skoro 99% to porażki to ten 1% - mam rozumieć że to właśnie ta opisywana?
Czytam po raz kolejny wątek, tak żeby mi nic nie umknęło. Spotkaliście się do tej pory 4 razy nie licząc tej 1 imprezy (tak odczytuje to z tekstu) - po tylu spotkaniach Wasza relacja zamiast iść do przodu - w moim mniemaniu cofa się.
Ty napisałeś, że Tobie bardzo zależy, z kolei napisałeś że Ona mówi iż nie czuje iskry - chemii. Tuliłeś ją i całowałeś na pierwszej randce - na kolejnych tylko się przytulaliście (ja tu widzę regres) - piszesz o bliskości, że sobie na to pozwala - odpowiem Ci, że tulić można się i do drzewa (silwoterapia) - a tak poważnie tulić można się i do kolegi - osoby którą choć nieco znamy.
Tobie spodobała się dziewczyna, po pierwszej randce się wkręciłeś, zacząłeś myśleć, że coś z Tego będzie - tworzyć wizje. Gdyby Wasze wizje były wspólne - nie byłbyś na tym forum. Przyjąłeś jej warunki, miotasz się próbujesz wszystkiego bo Tobie zależy. Tą drogą do niczego nie doprowadzisz.
Jako mężczyzna w pewien sposób musisz zaimponować kobiecie - uległość to niezbyt ciekawa opcja, dlatego wyluzuj, odpuść sobie - nic na siłę - do uczucia nikogo nie da się zmusić. I odpowiedz mi na pytanie - co takiego Ona Ci daje?
20 2015-01-03 23:31:43 Ostatnio edytowany przez kamil23r (2015-01-03 23:35:34)
Kamilu a ile było tych kobiet? i skoro 99% to porażki to ten 1% - mam rozumieć że to właśnie ta opisywana?
Czytam po raz kolejny wątek, tak żeby mi nic nie umknęło. Spotkaliście się do tej pory 4 razy nie licząc tej 1 imprezy (tak odczytuje to z tekstu) - po tylu spotkaniach Wasza relacja zamiast iść do przodu - w moim mniemaniu cofa się.
Ty napisałeś, że Tobie bardzo zależy, z kolei napisałeś że Ona mówi iż nie czuje iskry - chemii. Tuliłeś ją i całowałeś na pierwszej randce - na kolejnych tylko się przytulaliście (ja tu widzę regres) - piszesz o bliskości, że sobie na to pozwala - odpowiem Ci, że tulić można się i do drzewa (silwoterapia) - a tak poważnie tulić można się i do kolegi - osoby którą choć nieco znamy.
Tobie spodobała się dziewczyna, po pierwszej randce się wkręciłeś, zacząłeś myśleć, że coś z Tego będzie - tworzyć wizje. Gdyby Wasze wizje były wspólne - nie byłbyś na tym forum. Przyjąłeś jej warunki, miotasz się próbujesz wszystkiego bo Tobie zależy. Tą drogą do niczego nie doprowadzisz.Jako mężczyzna w pewien sposób musisz zaimponować kobiecie - uległość to niezbyt ciekawa opcja, dlatego wyluzuj, odpuść sobie - nic na siłę - do uczucia nikogo nie da się zmusić. I odpowiedz mi na pytanie - co takiego Ona Ci daje?
Szczęscie,poczucie że nie jestem taki beznadziejny jednak,wiarę że istnieją kobiety dla których liczy się wnętrze człowieka, sama mi powiedziała że spotkała w końcu normalnego faceta,takiego na którym może polegać i dla którego nie tylko sex w głowie. A co do ilości kobiet było ich sporo i zawsze kończyło się tak samo. Miałem raptem 3 poważne związki z których jeden trwał okolo 2 lat
Szczęscie,poczucie że nie jestem taki beznadziejny jednak,wiarę że istnieją kobiety dla których liczy się wnętrze człowieka, sama mi powiedziała że spotkała w końcu normalnego faceta,takiego na którym może polegać i dla którego nie tylko sex w głowie.
To co opisujesz - a to co ja odbieram patrząc z boku i nie mając żadnych emocji do którejkolwiek ze stron, widzę tak.
Szczęście - Ona nie daje Ci szczęścia, a przynajmniej nie w dosłownym znaczeniu, to Ty jesteś szczęśliwy, jeśli Ona odejdzie, to zabierze Twoje szczęście? Tylko Ona będzie mogła Ci je dać? Nic innego na świecie nie da Tobie poczucia szczęścia? To czy jesteś szczęśliwy czy nie - w dużej mierze zależy od Ciebie, teraz to szczęście jest nikłe a to dlatego, że ulokowałeś je w postaci "związku" z tą dziewczyną. Brak związku = brak szczęścia
Poczucie beznadziejności - pisząc tak o sobie - jasno określasz poziom własnej wartości, nie oceniaj siebie na podstawie posiadania/nieposiadania, bycia/niebycia w związku, zacznij doceniać siebie w innych dziedzinach życia, w ilu rzeczach jesteś dobry, w ilu rzeczach sobie radzisz, znajdź swoją wartość i pilnuj jej :-)
Wiarę - to uwierz mi, że większość kobiet patrzy na wnętrze mężczyzny (w tym i wnętrze portfela - proszę wybaczyć sarkazm) w znacznie większym stopniu niż na wygląd, który jednak też odgrywa rolę ;-) i co? I "kopytek" 100, sam patrzę na wnętrze otaczających mnie ludzi, bo wole otaczać się wartościowymi osobami, ale zdecydowanie łatwiej mi to jest oceniać gdy nie patrzę na osobę jak na potencjalnego partnera. A po kilku spotkaniach jak bardzo Ona poznała Twoje wnętrze - by być nim zachwycona? Jak bardzo Ty poznałeś jej?
Wyluzuj! Twoja niepewność siebie i uległość - jest wyczuwana przez kobiety, a na pewno przez tą - jestem pewien jeśli pojawi się ktoś bardziej stanowczy i pewny siebie na horyzoncie to pójdziesz w odstawkę. Jeśli będziecie się umawiać, to Ty wytyczaj granice. Jeśli siada obok Ciebie - to to wyraźny znak że szuka kontaktu, więc nie pytaj się czy możesz przytulić a po prostu przytul. Ale musisz wyluzować i przestać ją idealizować.
kamil23r napisał/a:Szczęscie,poczucie że nie jestem taki beznadziejny jednak,wiarę że istnieją kobiety dla których liczy się wnętrze człowieka, sama mi powiedziała że spotkała w końcu normalnego faceta,takiego na którym może polegać i dla którego nie tylko sex w głowie.
To co opisujesz - a to co ja odbieram patrząc z boku i nie mając żadnych emocji do którejkolwiek ze stron, widzę tak.
Szczęście - Ona nie daje Ci szczęścia, a przynajmniej nie w dosłownym znaczeniu, to Ty jesteś szczęśliwy, jeśli Ona odejdzie, to zabierze Twoje szczęście? Tylko Ona będzie mogła Ci je dać? Nic innego na świecie nie da Tobie poczucia szczęścia? To czy jesteś szczęśliwy czy nie - w dużej mierze zależy od Ciebie, teraz to szczęście jest nikłe a to dlatego, że ulokowałeś je w postaci "związku" z tą dziewczyną. Brak związku = brak szczęścia
Poczucie beznadziejności - pisząc tak o sobie - jasno określasz poziom własnej wartości, nie oceniaj siebie na podstawie posiadania/nieposiadania, bycia/niebycia w związku, zacznij doceniać siebie w innych dziedzinach życia, w ilu rzeczach jesteś dobry, w ilu rzeczach sobie radzisz, znajdź swoją wartość i pilnuj jej :-)
Wiarę - to uwierz mi, że większość kobiet patrzy na wnętrze mężczyzny (w tym i wnętrze portfela - proszę wybaczyć sarkazm) w znacznie większym stopniu niż na wygląd, który jednak też odgrywa rolę ;-) i co? I "kopytek" 100, sam patrzę na wnętrze otaczających mnie ludzi, bo wole otaczać się wartościowymi osobami, ale zdecydowanie łatwiej mi to jest oceniać gdy nie patrzę na osobę jak na potencjalnego partnera. A po kilku spotkaniach jak bardzo Ona poznała Twoje wnętrze - by być nim zachwycona? Jak bardzo Ty poznałeś jej?
Wyluzuj! Twoja niepewność siebie i uległość - jest wyczuwana przez kobiety, a na pewno przez tą - jestem pewien jeśli pojawi się ktoś bardziej stanowczy i pewny siebie na horyzoncie to pójdziesz w odstawkę. Jeśli będziecie się umawiać, to Ty wytyczaj granice. Jeśli siada obok Ciebie - to to wyraźny znak że szuka kontaktu, więc nie pytaj się czy możesz przytulić a po prostu przytul. Ale musisz wyluzować i przestać ją idealizować.
Co do szczęscia tak,tylko związek z kimś da mi szczęscie. Nie wiem na czym to polega ale bardzo ciężko mi poznać kobietę jakąkolwiek tzn w sensie takim żeby coś z tego było za każdym razem przeradza to się w przyjaźń a nie związek. Czuję się beznadziejnie dlatego bo każdy wokól kogoś ma, z kimś jest. Ciężko jest patrzeć na ulicy na szczęsliwe związki, na parę idącą ulicą za rękę, nawet na tym głupim fejsie gdy widzę że ktoś jest w związku czyję takie poczucie smutku że każdy z kimś jest a ja ciągle sam. Kiedyś miałem wymagania co do kobiet, teraz spadły one niemal do 0.Wyluzować, nie być uległym, czyli mam się przekształcić w chamskiego drania? Dziewczyny mówią jedno a robią drugie. Mówią że szukają uczuciowego,czułego,kochającego i wiernego chłopaka, a lecą na chamskiego,często zaglądającego na kieliszka lenia, który traktuje je przedmiotowo, jak obiekt który można zaciągnąć do łózka wykorzystać i lecieć do następnej
Co do szczęscia tak,tylko związek z kimś da mi szczęscie. Nie wiem na czym to polega ale bardzo ciężko mi poznać kobietę jakąkolwiek tzn w sensie takim żeby coś z tego było za każdym razem przeradza to się w przyjaźń a nie związek. Czuję się beznadziejnie dlatego bo każdy wokól kogoś ma, z kimś jest. Ciężko jest patrzeć na ulicy na szczęsliwe związki, na parę idącą ulicą za rękę, nawet na tym głupim fejsie gdy widzę że ktoś jest w związku czyję takie poczucie smutku że każdy z kimś jest a ja ciągle sam. Kiedyś miałem wymagania co do kobiet, teraz spadły one niemal do 0.Wyluzować, nie być uległym, czyli mam się przekształcić w chamskiego drania? Dziewczyny mówią jedno a robią drugie. Mówią że szukają uczuciowego,czułego,kochającego i wiernego chłopaka, a lecą na chamskiego,często zaglądającego na kieliszka lenia, który traktuje je przedmiotowo, jak obiekt który można zaciągnąć do łózka wykorzystać i lecieć do następnej
Swoje szczęście uzależniasz od tego - czy jesteś w związku, a o wiele mniejszą rolę odgrywa to z kim. Sam stwierdzasz, ze Twoje wymagania bardzo się zaniżyły. Na podstawie tego co napisałeś dla mnie jasno wynika, że w każdej nowo poznanej kobiecie widzisz partnerkę, starasz się, przez co zamiast być interesujący jako człowiek robisz się zwyczajnie nachalny - a Twoje działania wynikają tylko z tego by zaspokoić swoją potrzebę - bycia w związku.
Kamilu - Twoja sprawa w co i komu wierzysz -bo prawda jest taka, że mozesz to przeczytać i wrzucić do kosza, albo się nad tym pochylić i zastanowić.
Buduj - pracuj nad poczuciem wlasnej wartości - bo Twoja wartość to nie kwestia tego czy jesteś w związku! Rozwijaj swoje pasje, gwarantuje Ci że im większe będzie poczucie własnej wartości - tym mniej się będziesz przejmował fejsbukami i walentynkami ;-) i będziesz szczęśliwy.
Każdą poznana kobietę, staraj się traktować jak potencjalną koleżankę, a nie dziewczynę, po prostu nie nakręcaj się, a wyluzować to nie znaczy być chamskim, wręcz przeciwnie.
A wiesz czemu często jest tak jak to opisałeś w ostatnim zdaniu? Bo w tym wszystkim dla kobiet dużą role odgrywają emocje! Będąc zbyt dobry - stajesz się przewidywalny i nudny.
Dlatego miej własne zdanie i nie staraj się podporządkować - dostosować pod kobietę. Ktoś mi tu kiedyś napisał, że kobieta jest jak piękny okręt, a Ty jesteś sternikiem, który o ten okręt musi dbać by nie zatonął i nim umiejętnie prowadzić i ja się z tym zgadzam.
kamil23r napisał/a:Co do szczęscia tak,tylko związek z kimś da mi szczęscie. Nie wiem na czym to polega ale bardzo ciężko mi poznać kobietę jakąkolwiek tzn w sensie takim żeby coś z tego było za każdym razem przeradza to się w przyjaźń a nie związek. Czuję się beznadziejnie dlatego bo każdy wokól kogoś ma, z kimś jest. Ciężko jest patrzeć na ulicy na szczęsliwe związki, na parę idącą ulicą za rękę, nawet na tym głupim fejsie gdy widzę że ktoś jest w związku czyję takie poczucie smutku że każdy z kimś jest a ja ciągle sam. Kiedyś miałem wymagania co do kobiet, teraz spadły one niemal do 0.Wyluzować, nie być uległym, czyli mam się przekształcić w chamskiego drania? Dziewczyny mówią jedno a robią drugie. Mówią że szukają uczuciowego,czułego,kochającego i wiernego chłopaka, a lecą na chamskiego,często zaglądającego na kieliszka lenia, który traktuje je przedmiotowo, jak obiekt który można zaciągnąć do łózka wykorzystać i lecieć do następnej
Swoje szczęście uzależniasz od tego - czy jesteś w związku, a o wiele mniejszą rolę odgrywa to z kim. Sam stwierdzasz, ze Twoje wymagania bardzo się zaniżyły. Na podstawie tego co napisałeś dla mnie jasno wynika, że w każdej nowo poznanej kobiecie widzisz partnerkę, starasz się, przez co zamiast być interesujący jako człowiek robisz się zwyczajnie nachalny - a Twoje działania wynikają tylko z tego by zaspokoić swoją potrzebę - bycia w związku.
Kamilu - Twoja sprawa w co i komu wierzysz -bo prawda jest taka, że mozesz to przeczytać i wrzucić do kosza, albo się nad tym pochylić i zastanowić.
Buduj - pracuj nad poczuciem wlasnej wartości - bo Twoja wartość to nie kwestia tego czy jesteś w związku! Rozwijaj swoje pasje, gwarantuje Ci że im większe będzie poczucie własnej wartości - tym mniej się będziesz przejmował fejsbukami i walentynkami ;-) i będziesz szczęśliwy.
Każdą poznana kobietę, staraj się traktować jak potencjalną koleżankę, a nie dziewczynę, po prostu nie nakręcaj się, a wyluzować to nie znaczy być chamskim, wręcz przeciwnie.
A wiesz czemu często jest tak jak to opisałeś w ostatnim zdaniu? Bo w tym wszystkim dla kobiet dużą role odgrywają emocje! Będąc zbyt dobry - stajesz się przewidywalny i nudny.
Dlatego miej własne zdanie i nie staraj się podporządkować - dostosować pod kobietę. Ktoś mi tu kiedyś napisał, że kobieta jest jak piękny okręt, a Ty jesteś sternikiem, który o ten okręt musi dbać by nie zatonął i nim umiejętnie prowadzić i ja się z tym zgadzam.
Podpisuje się po tym. Bycie zbyt dobrym nie popłaca. Problem w tym że nam facetom z logicznego punktu widzenia wydaje się że jak będziesz dobry, będziesz jej pomagał, przynosił prezenty, prawił komplementy, przynosił sniadania do łóżka to ona straci dla ciebie głowę. Tak podpowiada logika. Niestety rzeczywistość jest inna. Dlatego uważam że związki to jedna wielka manipulacja. Jedno musi grac nie wiadomo jakiego tajemniczego, stanowczego, pewnego siebie (nie oszukujmy się, nie ma ich znów tak wielu) żeby nie zanudzić swojej kobiety. Ona zaś zaczyna stawać się tą przysłowiową "zołzą", jest chłoda itd. żebyś ty przypadkiem sie nią nie znudził i ją non stop gonił. Dlatego ja stwierdzam że związki nie mają większego sensu na dłuższą metę. Zastanów się teraz, co jeśli ona jednak chciała by teraz z tobą być, dałbyś radę jakby po 3-4 latach nagle pojawił się nowy Don Juan i zawrócił jej w głowie na tyle że zostawiła by cię (a taki byłeś dobry dla niej!) bez słowa z dnia na dzień.
Nie wiem co ci mam doradzić, łatwo powiedzieć, pracuj nad pewnościa siebie. Ile razy mogłeś już to gdzieś przeczytać? Pytanie jak to zrobić. Rozwijaj pasje? A co jeśli dla ciebie jedyna pasją jest gra w szachy albo w ping ponga? Albo jesteś mistrzem w gry online? Fajnie ale to mało ciekawe dla wiekszości dziewczyn.
Powoli zaczynam dochodzić do wniosku że jest po prostu grupa osob które nie nadają się do bycia z kimkolwiek i kiedykolwiek. Romantycy. Dobrze wychowani (najczęściej przez opiekuńcze matki), nieśmiali chłopcy. Itd.
Najwyraźniej ja zaliczam się do tej grupy,dzięki za otworzenie mi oczu
Chyba serio sobie ją daruje do ewentualnej nastepnej jesli się taka znajdzie będe podchodził już inaczej