netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

77 odpowiedzi11 154 wyświetleniazałożony przez paula328, 30.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

1

Temat: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Ja 20 lat, On 30. Spotykamy się już 1,5 roku, On jest bardzo pewnym siebie mężczyzną, żyje ponad stan i jest bardzo specyficzny, wybredny, arogancki, ale w głębi duszy wrażliwy, czasem lubi się przytulić, nie zdradza często tego co w nim siedzi, może to dlatego, że został skrzywdzony przez kogoś wcześniej. Ja jestem młoda, niedoświadczona, zawsze miałam cały wianuszek facetów wokół siebie, ale nigdy mnie to nie interesowało, zakochałam się właśnie w Nim, w kimś kto nie mówi mi jaka piękna jestem (trochę smutne, bo każda kobieta lubi wiedzieć, że się podoba swojemu lubemu;)), nie lubi się przytulać przy ludziach, nawet czasem znajomi dostrzegają jaki bywa oschły, ostatnio nawet zostałam przy nich nazwana "wieśniakiem" bo nie wiedziałam co to Kindle, naprawdę czasem jest mi okropnie przykro, płaczę w poduszkę, że uzależniłam się od kogoś kto jest nieokreślony i traktuje mnie bardzo zmiennie, czasem bez szacunku. Na początku kiedy się poznaliśmy był nieco inny, jego była dziewczyna za wszelką cenę chciała być w jego życiu - była toksyczna, zerwała z nim, ale wciąż chciała mieć go na wypadek gdyby jej się odwidziało. Na początku On był w stanie powiedzieć mi, że od kiedy spotyka się ze mną nigdy nie pomyślał o powrocie do niej, a teraz po takim czasie On wyraźnie podkreślił "że to ona z nim zerwała i on zawsze będzie o tym mówił, bo sam nie chciał tego kończyć", no jak byście to odebrali?? Dodam, że ich kotnakt naprawdę po zerwaniu był niepoważny, ona czasem przyjeżdżała z drugiego końca Polski żeby mu namieszać w głowie, a on spotykał się z nią, mimo że byłam ja, jeździli sobie na różne tripy itp. Jest mi naprawdę strasznie przykro, że mija 1,5 roku a my uzależniamy się od siebie - cóż, ja na pewno wpadłam po uszy, byliśmy na wspólnych wakacjach, ale jednak on wciąż trzyma dystans, boi się zaangażować albo po prostu się mną bawi. Powtarza, że musze zobaczyć co to życie i nie może mi teraz tego zabierać... Przemawia za nim szereg zalet, spotykamy się co kilka dni, zabiera mnie do siebie, wspiera na duchu i wierzy we mnie bardziej niż ja sama, jednak nie dzwoni do mnie za często kiedy się nie widzimy, On dużo podróżuje, boli mnie też ciągle niezmiennie kontakt z byłą, fejsbolcowe lajki i ciągłe poczucie że może jest jednak ciekawsza, fajniejsza, może ja jestem alternatywą, może to tylko seks... Ostatnio nawet chciałam skończyć tą relację, powiedziałam mu o tym, stwierdziłam, że może ja po prostu faktycznie kocha, może ja się nie nadaję. On oburzył się i powiedział, że za dużo myślę i wymyślam sobie rzeczy.. myślicie, że jestem naiwna czy on rozsądny i kiedyś może nieco bardziej o mnie zabiegać?
Patrząc na innych facetów wokół, którym naprawdę zależy nawet na głupiej kawie ze mną, to ten - którego ja naprawdę pragnę najbardziej, nawet nie potrafi zrobić dla mnie herbaty.. faceci się zmieniają? a czy nawet jeśli to na lepsze?

2

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Jakby sie zmienił to byś sie odkochała.

3

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Myślę, że to nie prawda. Jestem osobą, która rzadko przywiązuje się do ludzi, a uczucie, które ciągle rośnie w stosunku do Niego po prostu mnie poraziło i bardzo chciałabym być kochana, doceniana, przytulana... jak każda kobieta, jestem bardzo wrażliwa, dlatego albo powinno się mnie kochać albo nie, nie uznaję czegoś pośrodku, to za bardzo boli.

4

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Przecież chciałaś Go takim jakim był, więc po co miałby się zmienić. Dziewczyno czy Ty na pewno wiesz czego chcesz? Powiem jedno DOROŚNIJ, bo raczej zachowujesz się jak gimnazjalistka.

5 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-12-30 16:50:02)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
AstaLaVista napisał/a:

Jakby sie zmienił to byś sie odkochała.

Słuszna uwaga.

Paula, wyjątkowość tego faceta sprowadza się do tego, że on macie w czterech literach. Nie oczekuj, że to stanie się podwaliną jakieś trwałej relacji.
Spotyka się z Tobą, bo na ten moment nie interesuje go angażowanie się w prawdziwy związek, a Ty jesteś młoda, masz czas, więc nie będziesz od niego wymagać jakiś deklaracji, tak jakby to było w sytuacji gdyby chodził z 26 latką.
Poza tym jeśli facet jest inteligentny, to w tym wieku, Ty nie jesteś dla niego partnerką intelektualną, a do atrakcyjnych kobiet to taki 30 letni kawaler jest przyzwyczajony, więc niczym specjalnie mu nie zaimponujesz.

Czy facet się zmieni? W wieku 30 lat człowiek już niewiele się zmienia. Bardziej prawdopodobne, że za jakiś czas spotka kobietę, z którą będzie chciał się naprawdę związać, a Tobie wciśnie jakąś zgraną śpiewkę, że "jesteś za młoda etc.".

6

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Trochę dostałam po tyłku od Was, a nie chodziło mi o to żeby ktoś uświadamiał mi, że jestem naiwna i pewnie niedługo - do wyrzucenia, bo jest mi jeszcze bardziej przykro. Świadoma jestem całkowicie tego, że mogę być zabawką, ale ciągle pozostaje cień wątpliwości, że może to, co faktycznie mówi może się kiedyś ziścić i będzie dbał, zabiegał blablabla... myślicie, że można chwilę przepłakać ale wyleczyć się z tego uczucia i uzależnienia do Niego?

7

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Moim zdaniem od nikogo nie jesteś uzależniona, ale bardzo zależy Ci na tym, aby tak się stało. Osoba, którą kochasz jest zmienna i nie masz w niej oparcia wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebujesz. A przecież uzależnienie wymaga jakiejś stałości, powtarzalności. Nie wiadomo czego można się po Nim spodziewać, czy da się przewidzieć jak postąpi następnym razem, czy kiedykolwiek zamieni się w czlowieka, jakiego pragniesz - w Twoje wyobrażenia o Nim?

8

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Tak, uważam, że jesteś dla niego zabawką. Piszesz, że nie okazuje publicznie czułości - może nie chce żeby otoczenie kojarzyło was jako parę. Nie ukrywa sympatii do byłej dziewczyny, chociaż go zraniła. Ona, natomiast widząc jego słabość do niej, wypożycza go sobie w wygodnych dla niej sytuacjach. Wyobrażam sobie jak musiałaś się czuć, wiedząc, że oni gdzieś razem wyjechali. Na pytanie o ich relacje -  "On oburzył się i powiedział, że za dużo myślę i wymyślam sobie rzeczy". Krótko mówiąc zbył Cię, niczego nie deklarując. A już nazwanie Cię "wieśniakiem", do tego w towarzystwie, było chamstwem w czystej postaci. Z takim epitetem mógłby wyskoczyć niezbyt ogarnięty nastolatek. Dziwię się, że w tamtym momencie nie opuściłaś tego towarzystwa. Tak jak inni odnoszę wrażenie, że jesteś dla niego panienką "na przeczekanie". Szkoda Cię Paulo dla takiego typa.

9

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

zgadzam się z poprzedniczkami też byłam w związku z facetem o 10 lat starszym tylko ze nasze lata już nie te ja mam dorosłego syna a i jego dzieci też dorosłe.sorki ale to co opisujesz jakbym siebie widziała tylko była sie liczyła mieszkał ze mna ale kontaktował sie z nią często wyjeżdżał i co z byłą się spotykał na kawe ble ble ble a gdy się dowiedział a raczej zorientował że była dzwoniła do mnie z jego tele bo ten pijany to wielkie wyjaśnienia.ok karzdy popełania błędy dałam kolejną szanse i co?miał u mnie dom spanie wyżywienie wyjeżdżał kiedy chciał wracał kiedy chciał aż wybuchłam kazałam mu opuścić moje mieszkanie a tetaz wydzwania twierdząc że się martwi moim zdrowiem,ze przemyslał i źle robił_ale już za późno..fakt do zdrowych nie należę a gdy sie rozchorowałam na serce bo z tęsknoty płakałam,nie spałam po nocy a dzisiaj na zastrzykach mimo to tak wciąż o nim myślę lecz wiem że tacy się nie zmieniają.odpuść póki masz siły lub kawa na ławe mówisz mu raz a dobitnie co ci się w nim nie podoba i czego oczekujesz od niego .powiedz mu że nie chcesz być marionetką albo rybki albo akwarium.

10 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2014-12-30 23:36:34)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
paula328 napisał/a:

Trochę dostałam po tyłku od Was, a nie chodziło mi o to żeby ktoś uświadamiał mi, że jestem naiwna i pewnie niedługo - do wyrzucenia, bo jest mi jeszcze bardziej przykro. Świadoma jestem całkowicie tego, że mogę być zabawką, ale ciągle pozostaje cień wątpliwości, że może to, co faktycznie mówi może się kiedyś ziścić i będzie dbał, zabiegał blablabla... myślicie, że można chwilę przepłakać ale wyleczyć się z tego uczucia i uzależnienia do Niego?

Jasne, że da się tylko trzeba tego chcieć. Kiedyś miałam faceta który był niezłym egoistą. Nasz związek traktował, jak odskocznię od pracy/hobby. Szybko mu uświadomiłam, że tak być nie może. Niezbyt wziął sobie moje słowa i czyny do serca, więc wyprosiłam go z mojego życia. Czy było mi przykro. Jasne. Czy nadal coś do niego czułam. Jasne. Ale nie widziałam życia z nim, lepiej było mi bez niego.
Mam nadzieję, że jeśli zdecydujesz się na ten krok to nie będzie Ci później zawracał dupy jak mi. Bo to działa tylko na nerwy.

11

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

To może nie to, że On może mi kiedyś zatruwać życie, ale boję się, że nie będę miała w nim oparcia i takiego ciepła. Myślę, że jego eks, którą z pewnością kochał strasznie zraziła go do miłości, może nawet na tyle, że w nią nie wierzy.
Czasem tak jak powiedziałam jestem "wieśniakiem" a  czasem wyjątkową dziewczyną, tak nie można, to boli... ale chyba najbardziej bolały mnie sytuacje, gdzie jednego miesiąca myślałam sobie, że wychodzimy na prostą, że facet się zmienia, angażuje, że eks zniknęła, a za powiedzmy 2 tygodnie ona dodaje sobie z nim zdjęcie i wszystko jest super, naprawdę to mnie przecinało na wskroś, płakałam, dusiłam się wręcz ze świadomością jak toksyczne to wszystko jest, spotykając się po tym z nim, sypiając z nim i rozpływając w ramionach, tłumacząc, że to nic, że przez to przebrnę, że warto - głupia jestem, co? : )  Rozmowy nic nie dają, bo On uważa, że to dziwne z mojej strony, że czepiam się jego byłej. Uważam, że najwięcej zamętu który się pojawił jest przez nią, może jego zachowanie jest też spowodowane nią, kiedy nie ma kontaktu - On jest super, miły, kochany, a po rozmowie z nią zaczyna być oschły itp.
Smutne to okropnie. Tym bardziej, że to ja jestem w tej relacji młoda i ja mam czas, a mimo to czuję, że to ja go marnuję bardziej, niż on.

12

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
paula328 napisał/a:

Smutne to okropnie. Tym bardziej, że to ja jestem w tej relacji młoda i ja mam czas, a mimo to czuję, że to ja go marnuję bardziej, niż on.

Bo marnujesz. W miarę ogarnięty życiowo facet nawet jak za 10 lat się obudzi, że chce się ustatkować, to znajdzie chętną. A Ty jak jeszcze z nim pobędziesz dwa lata, to twoje rówieśniczki sprzątną Ci sprzed nosa najfajniejszych facetów w twoim wieku.

Jeśli nie jesteś gotowa na zakończenie tej relacji, to wystarczy, że się po prostu otworzysz na nowe znajomości. Twój facet się "koleguje" z byłą, to i Ty również możesz się spotykać z innymi facetami i mieć kolegów, szczególnie, że z jego strony nie padły żadne wiążące deklaracje.
W każdym razie nie zamykaj się na znajomości z innymi,z powodu nie rokującego związku z facetem, który Cię nie traktuje poważnie.

13

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Przesadzacie moje panie moja żona jest 7 lat młodsza i zostaliśmy razem kiedy ja miałem właśnie 30 lat ona 23.I jak się chce to można i da się.Z tego co opisuje autorka wnioskuje iż mogłaby mieć każdego każdy chce się z nią umówić itd końca nie widać.Myślę ,że Twój facet to widzi dlatego właśnie gra takiego a nie innego,gdyby zaczął jak inni Ci nadskakiwać szybko Byś się z takiego związku wymiksowała.10 lat to nie jakaś przepaść i naprawdę można stworzyć fajny i udany związek,pogoń byłą powalcz trochę o faceta niech zobaczy,że dla Ciebie jest wyjątkowy i najważniejszy.Można polegnąć pewnie można ale tak bez walki nie wierze,iż na nią Cie nie stać.

Ps.Kiedyś zapytałem mojej żony co by było gdyby dzieliło nas 10-15 lat różnicy i co mi odpowiedziała,że to nie miało by żadnego znaczenia.To tyle.

14

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

10 lat różnicy to nie problem, wiem z doświadczenia. Jako 19-latka związałam się z 39-latkiem i mieliśmy relatywnie udany związek przez prawie 7 lat.

Natomiast czy Wasz taki będzie to już zależy - od Waszej dojrzałości, celów, potrzeb etc. i tu raczej nikt Ci nie powie, czy facet Cię traktuje jak zabawkę czy poważnie.

15

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Mylisz się Vian w dzisiejszych czasach dla młodych ludzi jest to coś nienormalnego wręcz odrażającego mimo,iż nie znają osoby starszej nie wiedzą kim jest co w życiu osiągnął,ponieważ to ich nie interesuje.To taki sam znak czasów jak markowe naszywki na ciuchach,markowe buty,kosmetyki z sephory itd.Zanim dasz się poznać z dobrej strony wyrok już jest wydany.Dziś każdy chciałby mieć wszystko już teraz od razu niestety nie da się tak o wszystko trzeba walczyć i ciężko pracować bo sama to się kręci ziemia.I to samo tyczy się autorki chce go ale odpuszcza walkę z ex,która ewidentnie gra na emocjach(taki pies ogrodnika w żeńskim wydaniu) coś po prostu trzeba od siebie dać wybacz Paulina ale ja tak to widze.

16

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

A propos jego ex, ktoś może powiedzieć, że kobiety zawsze sa zazdrosne i przewrażliwione na punkcie byłych. Ja z kolei jestem kobietka, która nigdy nie zazdrościła urody, lubię kobiety i dlatego na początku nie widziałam problemu w jego byłej, w ogóle z natury jestem człowiekiem otwartym, popularnym w swoich kręgach i lubianym. Ale zaczęło się od tego, że ona wmawiała mu, że będę się nim bawić, później wypytywała znajomych czy się spotykamy, później zaczęła przyjeżdżać co jakiś czas do niego, dzwoniła, mówiła, że to na pewno koniec, że więcej się nie odezwie blablabla, nawet w jego urodziny które były niedawno musiała wysłać mu buziaka na facebooku, żeby wszyscy widzieli - kontekst facebooka infantylny powiecie, ale czy to nie irytujące ? Choć to wszystko dzieje, bo on nie odmawiał, więc nie mogę winić jej 100%, ale miesza najbardziej.
O sobie i o atrakcyjności nie pisałam w żaden sposób, żeby się pochwalić, tylko po prostu chciałabym, żeby ktoś mnie zrozumiał. Jestem dosyć znaną, popularną dziewczyną, kiedyś bawiłam się w pozowanie do zdjęć, nigdy dla nikogo nie byłam pionkiem, aż do momentu poznania Jego. Właściwie na początku był mną zafascynowany, teraz już tego tak nie pokazuje, jednak zmianą po tych 1,5 roku jest to że wychodzimy razem, lubi się ze mną pokazywać, nawet zabiera mnie do siebie na obiady, pokazuje rodzinie, zabrał mnie na długie wakacje, ale jednak czasem wbija mi nóż w serce, ma mnie w dupie i wtedy mam ochotę wszystko zniszczyć, ale nie potrafię, bo jest dla mnie unikatem.

Problem różnicy wieku raczej nie dotyczy mnie, ja zawsze lubiłam starszych, dojrzalszych, taka już jestem. Jedynie moi rówieśnicy uważają że to staruszek, idziemy niedługo na moją studniówkę, stąd moi znajomi dowiedzieli się o nas.

17

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

To walcz o niego a nie się użalaj to,że pozowałaś do zdjęć ok fajnie dziesiątki Twoich rówieśniczek to robi ale dziewczyno jakaś dziewucha chce was skłócić,wysyła jakieś dziwne sygnały,robi Twojemu facetowi wodę z mózgu a Ty się biernie temu przyglądasz????No weź pokaż,że mimo kobiecości też masz jaja.Wiesz co gdyby przy mojej żonie jakaś laska coś na mnie złego powiedziała jestem pewien w 100% ,że dostała by w pape aż by się kopytami nakryła.

18

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Tylko, że on nie jest "mój", nie deklarował mi niczego, to nie związek, a póki coś co niby budujemy, żeby miało solidny fundament kiedy będę na studiach i będę pewna, że chcę Jego. Może nie mam takiego charakteru, żeby walczyć, może nigdy nie musiałam, a może po prostu uważam, że jeśli faktycznie mu na mnie zależy to sam będzie wiedział co wybrać....

19

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
słodko-kwaśny napisał/a:

Mylisz się Vian w dzisiejszych czasach dla młodych ludzi jest to coś nienormalnego wręcz odrażającego mimo,iż nie znają osoby starszej nie wiedzą kim jest co w życiu osiągnął,ponieważ to ich nie interesuje.To taki sam znak czasów jak markowe naszywki na ciuchach,markowe buty,kosmetyki z sephory itd.Zanim dasz się poznać z dobrej strony wyrok już jest wydany.Dziś każdy chciałby mieć wszystko już teraz od razu niestety nie da się tak o wszystko trzeba walczyć i ciężko pracować bo sama to się kręci ziemia.I to samo tyczy się autorki chce go ale odpuszcza walkę z ex,która ewidentnie gra na emocjach(taki pies ogrodnika w żeńskim wydaniu) coś po prostu trzeba od siebie dać wybacz Paulina ale ja tak to widze.

Ja nie rozumiem, o czym tu piszesz, co jest odrażające takie... Związek z kimś starszym? Ale dla samych zainteresowanych czy dla osób postronnych to odrażające?

20

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Wiesz co ja musiałem w wieku 25 lat dorosnąć w ekspresowym tempie(zmarł mi tata) i poprowadzić dwie firmy czasu nie miałem nawet na to aby się dobrze wyspać a co dopiero myśleć o zabawie i przyjemnościach.Miałem chwile zwątpienia,zajebiście ciężko mi szło ale uparłem się zacisnąłem zęby i jakoś to wszystko okiełznałem(dziękuje Ci mamo za pomoc:))Kiedy dobiłem 30 lat wszystko działało jak w zegarku choć parę wtop miałem i Magda mając 23 lata prosto z uczelni przyjeżdżała mi pomagać(to wystrzałowa dziewczyna była wszyscy mi jej zazdrościli)razem pchneliśmy ten wózek do takich rozmiarów jak dziś.Dlaczego Ci o ty napisałem dlatego,że nie usiadłem na ławce nie popłakałem się a zawalczyłem i zyskałem wszystko z tego całego zamętu najbardziej się cieszę z Niej to taki dar od losu rekompensata i przyszedł taki moment ,że też musiałem o Nią o Nas zawalczyć.Mogłem to olać i zyć dalej spokojnie bez ciśnień ale stracił bym kogoś kto rzeczywiście jest moją drugą połową.

21

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Problem różnicy wieku raczej nie dotyczy mnie, ja zawsze lubiłam starszych, dojrzalszych, taka już jestem.

Uwierz mi, że problem jest w TWOJEJ głowie, rówieśnicy i ich reakcje są wtórne do tego.
Ja też kiedyś tak podchodziłam do tego tematu.. Starszy mężczyzna był dobry na romans, ale nie do bliższej relacji, mimo że lepiej się z nimi dogadywałam.
Dziś już się pogodziłam z tym, że mało jest facetów w zbliżonym do mnie wieku -mam na myśli tych,na których trafiam w swoim środowisku, bo nie ma sensu uogólniać na całość cywilizacji wink - którzy potrafią dotrzymać mi kroku w konwersacji wykraczającej poza przechwałki statusem materialnym czy ogólnie płaska gadka o powierzchownych kwestiach, co niesamowicie mnie nudzi.

Dlatego, to Ty musisz najpierw same ze sobą się dogadać w swojej głowie i mieć jasne stanowisko czego chcesz. Od tego momentu łatwiej Ci będzie mieć w pupie opinię otoczenia, bo nie będziesz juz potrzebowała weryfikacji.

Inna sprawa czy ten facet Cię dobrze traktuje..

22

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Dla osób postronnych Vian.Zainteresowani raczej o tym nie myślą.

23

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

No ale kogo obchodzi w takiej kwestii zdanie postronnych? O mnie ploty krążyły, że jestem dziwka, bo po co innego bym sobie brała 2 razy starszego, no i co? Z czasem im przeszło, jak zobaczyli, że jakoś ja go nie rzucam ani on się mną nie nudzi.

Co innego gdyby mówili - wiesz, zastanów się, czy chcesz z nim być, bo on Cię źle traktuje robiąc tak i tak. Ale że im wiek przeszkadza? Albo status majątkowy, kolor skóry czy inna taka kwestia nijak ze związkiem niezwiązana? To przecież zawsze im coś może przeszkadzać, że jest gruby albo chudy, albo za biedny, albo za bogaty.

24

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Przepraszam,że odpowiadam z poślizgiem ale z kumplem przez neta w szachy gram.Miedzy 25 a 30 rokiem życia większość mówiła ,ze jestem pedałem a ja naprawdę nie miałem na nic czasu(no z kumplami kilka razy konkretnie zresetowałem umysł).Moim zdaniem nie ma żadnej granicy w miłości kocha się kogoś za to jaki jest a nie ile ma lat ile na koncie itd może to głupie ale wierze w to.

25

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

U mnie jest granica w dół ;-) W górę niekoniecznie, aczkolwiek z zastrzeżeniem, że jakbym się wiązała z np. 80-latkiem, to musiałby być ciągle na chodzie. big_smile

26

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

U mnie też granica w dół big_smile
W górę tak do +-12 lat.


Niestety, jeśli należy się do grupy kobiet, dla których najseksowniejsza częścią ciała mężczyzny jest umysł, to wiele po drodze "młodych ogierów" się traci wink

27

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Znałem parę on 80 ona 35 ale presja otoczenia,rodziny zabiła to, smutna historia ale otoczenie wygrało cóż i tak bywa.

28

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Tzn mnie realnie ciężko sobie wyobrazić siebie w związku z 80-latkiem, bo jednak dla mnie związek to też seks, ale jakbym trafiła na zadbanego, zdrowego, sprawnego faceta, który by mnie jakoś oczarował? Czemu nie.

29

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Nie wiem czy by Cie oczarował bo żyje do dziś ale zadbany i fajny gość na pewno ma firmę reki do nikogo nie wyciąga jest dla mnie wzorem był pilotem RAF w młodości walczył w 2 wojnie światowej i bardzo lubię słuchać jak opowiada, taki bohater cichy i spokojny o których dziś piszą w książkach ,że byli.Dla mnie TO JEST GOŚĆ mimo wieku i dziś już laski w ręku szkoda,że sam.

30

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

To nie jest jednak tak, że z góry wiadomo: WAM NIE WYJDZIE albo WAM WYJDZIE.

Przykładowo może być tak:

On myśli że ty w ciągu następnych 5-6 lat staniesz się innym człowiekiem - i w istocie ma rację. Zmiany w tym okresie są niezwykle dynamiczne i zwykle obejmują też preferencje partnerów. Uczucie do niego może wyparować. Tak w istocie może być akurat w tym wieku u ciebie.
Z tego powodu boi się związać i łatwo poddaje się manipulacjom byłej, dla której liczy się liczba ludzi których ma na smyczy i może użyć gdy będą jej potrzebni.
Raz już zainwestował na maksa więc się boi, że znów straci.

Ty koncentrujesz się głównie na zagrożeniu ze strony byłej i tym że całkowicie nie angażuje wszystkiego w ciebie i cierpisz. Nie możesz pójść z nim na maksa.

Zatem rozwiązanie problemu jest proste ;-) Ty musisz być na 100% pewna, że będziesz go kochała za kilka lat, a on mając tą pewność ma w ciebie zainwestować 100%.
Dacie radę tak się umówić?
;-)

31 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-12-31 11:58:01)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Mi się wydaje,że niektórzy przeczytali tylko temat postu, a nie jego treść.

Problem Pauli nie polega na tym, że facet jest starszy, tylko,że traktuje ją jak popychadło. Lekceważy przy znajomych, pojawia się i znika kiedy ma ochotę i wiecznie odnawia kontakt z byłą "prawdziwą miłością". A na próby rozmowy tylko ją zbywa na zasadzie "mała nie przysmęcaj".
Jak by miał 22 lata to też należałoby się pozbyć dupka. Wiek jest tu sprawą wtórną. Po prostu żadna dorosła atrakcyjna dziewczyna by nie pozwalałaby na takie traktowanie, bo byłaby przyzwyczajona do lepszego traktowania z poprzednich relacji , a że autorka jest młoda, to jej pierwsze poważne zakochanie i nie wie do końca, jak mężczyzna zaangażowany się zachowuje, no to tkwi w tym bagienku i liczy, że coś się zmieni.

32

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Przeczytałem spoko problemem jest ex faceta i to jej musi się bohaterka pozbyć,ponieważ kiedy się tamta nie pojawia zaczyna panować sielanka.To bohaterka jeśli chce musi podjąć wysiłek no cóż można wtedy oberwać w dupę albo wszystko zyskać,czasem ryzyko się opłaca lub nie.Inaczej tego po prostu nie widzę lub marnie to widzę.

33 Ostatnio edytowany przez paula328 (2014-12-31 15:21:29)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

słodko-kwaśny ale tu nie chodzi o to, żeby pozbyć się jego byłej, żeby knuć i "walczyć" o faceta, nie jestem wredna, nie zamierzam w jakiś typowy dla wielu kobiet sposób wypisywać, nagadywac na nią czy cokolwiek, zresztą sama rozmowa z moim facetem też niewiele daje, bo wtedy usłyszę, że o co mi w ogóle chodzi, że sobie coś wymyślam, że na początku naszej znajomości mi to nie przeszkadzało... No tak, tylko, że na początku dopiero co się poznawaliśmy, teraz łączy nas naprawdę sporo, niektórzy i tak myślą, że jesteśmy już razem, ale kiedy np. jego była dodaje sobie z nim zdjęcia, albo przjeżdża czy dzwoni jakby nigdy nic, to wtedy czuję się jak pionek, głupia małolata, która widzi w nim cały świat, a on nie zamierza poki co w swoim życiu postprzątać. Coś się kończy, to się kończy, nie uznaję przyjaźni pozwiązkowej, zresztą, ich relacja nie jest przyjacielska, ona ciągle próbuje sobie go przywłaszczyć. Kiedy te 1,5 roku temu dowiedziała się, że jej były jest zaabsorbowany kimś innym, kimś równie fajnym, to mam wrażenie, że wtedy zaczęła jeszcze bardziej próbować BYĆ w jego życiu. Cóż, ja mogę zrobić, ona jest zarozumiała i ma niezwykły tupet, nie mam zamiaru wykłócać się o faceta, choć naprawdę na jego punkcie - oszalałam, a on o tym wie. Nawet wyznałam mu kiedyś swoje uczucia, ale niestety on do tej pory w tej kwestii nigdy nie powiedział mi czegoś w stylu "kocham", sądzę, że boi się tego, że jestem młoda, atrakcyjna, niedługo idę na studia, no ale miłość to przecież ryzyko.
Różnie z Nim bywa, jak mówiłam, ostatnio nazwał mnie "wieśniakiem", ale np. pół roku temu sam zaproponował że pójdzie ze mną na studniówkę, którą mam w lutym. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo myślałam, że facet w jego wieku nie bawi się w takie imprezy, a tu zaskoczenie, widocznie nie chciał, żebym była widziana z kimś innym, żebym w ogóle nie bawiła się z kimkolwiek...


Aaa, no i jeszcze jedno upokorzenie o którym Wam nie wspomniałam, w okolicach lipca byłam akurat u niego w domu, siedzieliśmy sobie na ogrodzie ze znajomymi a tu nagle przyjeżdża Jego była bo coś tam potrzebowała i na moich oczach zaczęła Go miziać po twarzy, flirtować z Nim i udowadniając sobie i całej reszcie kto tu rządzi. Sam On nie zareagował, nigdy później nie wróciłam do tego tematu, bo było mi głupio, przykro i poza tym wiedziałam, że pewnie znowu będzie że się czepiam : (

34 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-31 15:41:44)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Przyznam, że wcześniej nie czytałam wszystkich postów, ale po ostatnim akapicie autorki- zgadzam się oczywiście z Szarlotką - ten facet traktuję paulę jako koło zapasowe, a zakochany jest dalej po uszy w ex, czeka w gotowości aż ona tylko da sygnał do powrotu.

Z tego nic nie będzie, bo  autorka jest "drugim wyborem" , czyli kimś w zastępstwo z musu, bo on nie może być z tą, która jest jego pierwszym wyborem - kimś kto mu odpowiada osobowościowo, tak jak on odpowiada osobowościowo autorce.
W takich sytuacjach zwykle osobie, która pasuje nam osobowościowo pozwala się na duużo więcej niż osobie, która chce nam wiele dać z siebie, ale niestety nie odpowiada nam do końca z różnych względów.

Ten wątek to jest tego idealny przykład: autorka patrzy tęsknie na swój 'ideał' w postaci tego kolesia, a koleś wodzi wzrokiem za ex, której na wiele pozwala jak widać, na co nawet w ułamkowym stopniu nie pozwala zakochanej autorce.

Niestety ludzie łudzą się latami, że można z drugiego wyboru awansować na pierwszy. Nie można smile
Chyba, że w innej konfiguracji, z kimś zupełnie innym.

35

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
Elle88 napisał/a:

Ten wątek to jest tego idealny przykład: autorka patrzy tęsknie na swój 'ideał' w postaci tego kolesia, a koleś wodzi wzrokiem za ex, której na wiele pozwala jak widać, na co nawet w ułamkowym stopniu nie pozwala zakochanej autorce.

Niestety ludzie łudzą się latami, że można z drugiego wyboru awansować na pierwszy. Nie można smile
Chyba, że w innej konfiguracji, z kimś zupełnie innym.

Kurcze, cholernie to smutne, ale wolałam zapytać o to osoby trzecie, bo długo miałam wątpliwości czy może przesadzam, czy może to normalne, może musze dorosnąć, ale tak naprawdę nigdy w rzeczywistości o tym nikomu nie mówiłam, bo wstydzę się tego, że pozwalam się tak traktować. Faceci, którzy mnie znają mówią o mnie nieosiągalna, a tutaj ten Jeden Jedyny może traktować mnie jak chce, jak idiotkę i ja to widzę, ale nic z tym nie robię, wchodzę w to dalej...
Dziękuję Elle za prosty wniosek, zresztą dziękuję każdego z osobna tak samo, bo otwieracie oczy, które są tak strasznie zamydlone.

36

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Każda z osób na Forum miała lub ma taka "idealna osobę" dla SIEBIE (nie mylić z Ideałem wink), dla której sama jest tylko 'drugim wyborem'. To dlatego część osób nie potrafi zamknąć raz a dobrze rozdziału ex, bo wciąż porównują.

Na pewno jesteś świetną dziewczyną, tylko musisz w to uwierzyć, popracować nad poczuciem własnej wartości, a z tym przyjdzie pewność siebie smile
Masz jeszcze sporo czasu by znaleźć kogoś dla kogo wzajemnie będziecie dla siebie pierwszym wyborem i tylko w taką relację warto iść, pomimo tego, że wokoło pełno związków, gdzie jeden z partnerów jest dla drugiego tym Pierwszym, ale odwrotnie już nie.

Zaufaj mi, że poczujesz ogromną różnicę w tym jak w przyszłości będzie traktował Cię mężczyzna, któremu naprawdę na Tobie zależy, który widzi w Tobie to co ten facet widzi w ex.

Wiem, że Ci przykro <przytula>, ale uwierz mi: w tej sytuacji niezależnie od tego ile osoba - drugi wybór - ładuje od siebie w taki związek nigdy nie zostaje to doceniane tak, jak gdyby osoba- wybór pierwszy - zrobiła mały procent z tego, albo nawet i nic smile

37 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-31 17:36:08)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Zastanawiam się nad tym, czy chłopak autorki nie zamierza poczekać aż z "ładnego kaczątka" stanie się ona "pięknym łabądziem" (czytaj: nauczy się go uwodzić, tresować i flirtować) i w ten sposób uwolni od byłej. Zwłaszcza że po trzydziestce opakowanie byłej zacznie ulegać biodegradacji, zaś autorki w ciągu najbliższych 5 lat może się tylko poprawić. Tyle, że autorka chyba nie ma kwalifikacji i aspiracji w kierunku bycia femme fatale, no i rola dość niewdzięczna i zamrażająca rozwój.

PS. I BTW. Autorko, ja "jestem z miasta" (dużego) i też nie wiem co to jest Kindle,
(Co więcej nie zamierzam nawet sprawdzać o co chodzi, ponieważ wiedza ta najprawdopodobniej nie będzie przydatna w realizacji moich priotytetowych celów. ;-)

38 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-31 18:06:52)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

poczekać aż z "ładnego kaczątka" stanie się ona "pięknym łabądziem" (czytaj: nauczy się go uwodzić, tresować i flirtować) i w ten sposób uwolni od byłej. (...) Tyle, że autorka chyba nie ma kwalifikacji i aspiracji w kierunku bycia femme fatale

Też mam skojarzenia z facetem, który lubuje się w femme fatale.
Opis tego jak zachowuje się jego była - jak drażni się z nim w obecności autorki i napawa jej bezradnością i ma satysfakcję z jej cierpienia i poniżenia, wskazywałoby na ten typ osobowości.
A autorka jest jej przeciwieństwem: spokojna (przewidywalna w rozumieniu tego faceta), czuła, można na niej polegać, wyrozumiała, wrażliwa, itd.

Słusznie zauważył ExtraTerrestial, że rolę FF trzeba lubić by się w niej odnajdywać, tego nie można się nauczyć nie czując tego.
Inna sprawa, że jest to typ osobowości niezdolny, a wręcz uciekający od prawdziwej bliskości i intymności, gdzie wzajemne poznanie własnych słabości jest podstawą, bo na tym polega pełna akceptacja drugiego człowieka. W przyp. FF uwodzenie polega głównie na umiejętności tworzenia atmosfery napięcia, niepokoju pomieszanego z niepewnością i przez to wywołującym skrajne emocje, które składają się na podniecenie.
Słabości czy problemy, które trzeba rozwiązywać są czymś poza sferą zainteresowań takiej osoby. Ona ma się świetnie bawić w związku, bo jak nie to odchodzi (a ofiara za nią goni), ewentualnie tak pokieruje sytuacją by druga (bardziej zaangażowana strona) zdezorientowana tym co się dzieje wzięła winę na siebie, byle tylko znów poczuć ten koktajl emocji <3

FF to damski odpowiednik Playboya wink

39

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

I w sumie przykro patrzeć, że gość nie ma dość siły charakteru i oczu aby się od tego uwolnić i skupić się na wspieraniu rozwoju dziewczyny, która go kocha, bo mimo wszystko to trochę lepiej rokuje. Zaryzykowałbym twierdzenie, że jego była ma całą "meneżerię" takich smutnych chłopców, których wodzi za nos i używa do różnych rzeczy.

40

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Dokładnie.
Gość ma zbyt mało wyobraźni i kwalifikacji smile by potrafić dostrzec Skarb, jaki mu się trafił i że przy wprawnej komunikacji wiele by mógł ja o sile jej kobiecości nauczyć, z korzyścią dla siebie wink (nie mylić z przerabianiem jej na kogoś kim nie jest i nie czułaby się w tym sobą).

On ma klapki na oczach w tej chwili i pewnie tak zostanie. Jedyna możliwość jakiejkolwiek zmiany, to gdyby odczuł boleśnie stratę autorki, tyle że on wie, że ona się na to nie odważy..zbyt jest w niego zapatrzona, zaangażowana.

Inna sprawa, że startuje z zupełnie innego pułapu niż ex, która dokładnie wie, który przycisk nacisnąć by w głowie i spodniach tego facecika uruchomić odpowiednie skojarzenia i emocje.

41

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
Elle88 napisał/a:

Dokładnie.
Gość ma zbyt mało wyobraźni i kwalifikacji smile by potrafić dostrzec Skarb, jaki mu się trafił i że przy wprawnej komunikacji wiele by mógł ja o sile jej kobiecości nauczyć, z korzyścią dla siebie wink (nie mylić z przerabianiem jej na kogoś kim nie jest i nie czułaby się w tym sobą).

Skarb czy nie skarb, jak ktoś nie przeżył straty związanej z rozstaniem, to się nie jest wstanie zaangażować w inny związek.
I nie ma znaczenia jak cudowną osobę los nam postawi na drodze, jeśli mamy jeszcze w sercu i w głowie eks, to ta nowa osoba może być co najwyżej zapchajdziurą. Przykre, że dorosły facet tak wykorzystuje młodą dziewczynę. Głównie jest mu ona potrzebna,żeby przed eks i samym sobą udawać, że ułożył sobie życie z kimś innym i mu dobrze bez niej, choć wszyscy wiedzą, że to nieprawda.

42

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Oczywiście.
Ale pisałam o tym wcześniej - facet jest zakochany w byłej po dziurki w nosie, a autorka jest "wyborem" z musu, czyli nie świadomym i dobrowolnym, tylko z braku tej, o którą mu chodzi.

Facet nawet specjalnie się z tym nie ukrywa, bo kiedy mu komunikuje wprost, że ja rani swoim zachowaniem on ma to w 4 literach i totalnie bez empatii mówi jej by "się ogarnęła i nie robiła scen".

43 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-31 19:47:26)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
Elle88 napisał/a:

Dokładnie.
/.../On ma klapki na oczach w tej chwili i pewnie tak zostanie. Jedyna możliwość jakiejkolwiek zmiany, to gdyby odczuł boleśnie stratę autorki, tyle że on wie, że ona się na to nie odważy..zbyt jest w niego zapatrzona, zaangażowana./.../

Próbuje szukać tu pozytywów, bo WIEM że można obronić się wejściem w rolę zwierzaka z meneżerii - co więcej po ujrzeniu gołym okiem całej gry i motywacji takiej idolki tłumów, uwielbienie pęka jak bańka mydlana, pozostawiając tylko zdziwienie "jak ku***** taki ktoś jest w ogóle możliwy, ja bym nie mógł". Nie jestem więc przekonany, że nieuchronnie zostaje się na całe życie, lub dającą się przewidzieć przyszłość z niezrealizowaną opcją nr 1

44 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-31 19:50:07)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Próbuje szukać tu pozytywów, bo WIEM że można obronić się wejściem w rolę zwierzaka z meneżerii - co więcej po ujrzeniu gołym okiem całej gry i motywacji takiej idolki tłumów, uwielbienie pęka jak bańka mydlana, pozostawiając tylko zdziwienie "jak ku***** taki ktoś jest w ogóle możliwy, ja bym nie mógł". Nie jestem więc przekonany, że zostaje się na całe życie, lub dającą się przewidzieć przyszłość z niezrealizowaną opcją nr 1

Jasne, że to nie jest jedyny scenariusz, ale ja pisałam o osobach, które mają taki rodzaj fiksacji w psychice, gdzie szalenie podnieca ich bycie upokarzanym i pieskowanie wybranej Kobiecie.
Wtedy - im gorzej ona ich traktuje, im bardziej przez nią cierpią, tym paradoksalnie bardziej jej pożądają i zyskuje ona dla nich status Nieosiągalnej Bogini, którą gotowi są nawet "dzielić się" wiedząc, że sypia z innymi samcami, byle tylko zechciała pozwolić od czasu do czasu połasić się takiemu psu do siebie.

Znam takie "pary", gdzie to facet wykazuje inklinacje w kierunku skrajnego szmacenia i zdominowania przez płeć piękną i uwierz mi, że ich taka przewaga Kobiety ogromnie nakręca, a wszystkie inne kobiety, które postrzegają jako 'szare myszki' traktuję z buta, dokładnie tak jak ich Pani ich.

To nie ma szans na zmianę, dopóki taki facet nie nauczy się czerpać satysfakcji i podniecenia z głowy i interakcji na poziomie emocjonalnym z Kobietą, a nie tylko z pozycji pożądania, które wzbudzają w nim bardzo określone zachowania i bodźce - bardzo sztywne zresztą, na zasadzie fetyszu.

45

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Ale to w jaką stronę zmierzacie już zaczyna być bardzo skrajne, to bardzo pewny siebie facet, nie daje sobą pomiatać. Jego eks to wizualnie normalna dziewczyna, ale dość ciekawa - podróżniczka, ja i ona mamy podobne cechy, lubimy podobne rzeczy, tyle, że ona ma silniejszy charakter, a starsza jest niewiele bo ma 24 lata, więc też jest od niego młodsza o kilka lat. Cóż, Ona zachowuje się jak pies ogrodnika, a On niestety bardzo ją lubił/lubi. Na początku naszej znajomości myślałam sobie, że to na pewno kwestia czasu, że ona zniknie... Może w jakiś sposób popsułam im ten kontakt, ale tak jak mówię sierpień był niedawno, więc incydent z mizianiem go po twarzy i panoszeniu się przy nas po jego domu był tak bolesny, że to był jeden z tych momentów, które zaczęły otwierać mi oczy.
Jedyne jakie tłumaczenie swojego zachowania usłyszałam od Niego, to że po prostu na razie nie chce mi dawać wszystkiego, bo się znudzę, bo teraz wielu facetów jest miłych, podrywa mnie, prawi komplementy, ale po jakimś czasie byliby przewidywalni, dlatego On chce stopniowo, może i bym uwierzyla, ale musiałoby nie być w jego życie ex, wtedy mogłabym czuć, że faktycznie coś zostało zamknięte, a coś budujemy - może nie wyjść, ale jesteśmy wobec siebie prawdziwi, bez żadnych dziwnych kontaktów i olewania siebie nawzajem dla kogoś innego.

46 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-31 20:24:19)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
Elle88 napisał/a:

/.../
Wtedy - im gorzej ona ich traktuje, im bardziej przez nią cierpią, tym paradoksalnie bardziej jej pożądają i zyskuje ona dla nich status Nieosiągalnej Bogini, którą gotowi są nawet "dzielić się" wiedząc, że sypia z innymi samcami, byle tylko zechciała pozwolić od czasu do czasu połasić się takiemu psu do siebie.

Na to właśnie zgadzał się oficjalny chłopak idolki, o której wspomniałem i poźniejszy mąż. Było to ... najlepszym określeniem jest: obrzydliwe. :-)

Droga Autorko, mimo tego, co tu napisano, jako niepoprawny optymista spróbowałbym działania ostatniej szansy - czyli postawienia gościa pod ścianą i w oparciu o posiadaną wiedzę i zagrożenie utratą Ciebie wydobycia z niego tego, co ci się należy.

Jest jednak drobny problem, za kilka lat widok takich piesków nie będzie miał dla ciebie większego powabu. Po prostu zaczniesz odróżniać towar zdefektowany od markowego.

47

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
paula328 napisał/a:

Jedyne jakie tłumaczenie swojego zachowania usłyszałam od Niego, to że po prostu na razie nie chce mi dawać wszystkiego, bo się znudzę, bo teraz wielu facetów jest miłych, podrywa mnie, prawi komplementy, ale po jakimś czasie byliby przewidywalni, dlatego On chce stopniowo, może i bym uwierzyla, ale musiałoby nie być w jego życie ex, wtedy mogłabym czuć, że faktycznie coś zostało zamknięte, a coś budujemy - może nie wyjść, ale jesteśmy wobec siebie prawdziwi, bez żadnych dziwnych kontaktów i olewania siebie nawzajem dla kogoś innego.

Jakiś pigmalion? Teorie podaje dość sensownie, ale niepokojące jest, że cię lekceważy. Inna sprawa może w ramach pigmaliońskich ambicji" próbować nauczyć cię dystansu. Na zasadzie - skoro nie mogę zdobyć ideału, spróbuję sobie ideał stworzyć. Może jakaś szokowa terapia by go jednak obudziła - i przekonała do zajęcia roli twojego chłopaka. "My master" od siedmiu boleści...

48

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Myślę, że za dużo skupiasz się na teorii EXTRA_t wink

Chyba doskonale zdajesz sobie sprawę, że krasomówstwo potrafi nieźle zbić z pantałyku i dawkować emocje, budować w wyobraźni obrazy: "Ach, kiedy TO już się między nami stanie (kiedy on mnie zechce/pokocha, etc.) jakież to będzie piękne.. Skoro on tak mówi. Tylko muszę być bardziej cierpliwa, bardziej wyrozumiała, bardziej <...> Co za wspaniały, zdystansowany i rozsądny mężczyzna <3"

Bulllllshit big_smile

Prawda jest taka, że ŻADEN, absolutnie żaden zakochany lub klasyfikujący daną kobieta na coś więcej niż przygoda na 1 noc lub - to samo tylko zwielokrotnione na kilka-kilkadziesiąt nocek, czyli friends w/benefits
(a ja mówię na to Benny Hill wink) facet nie będzie reagował w tak 'wyważony' emocjonalnie i zdroworozsądkowy sposób, wygłaszając jakieś teorie a powieka mu nie drgnie.
Tak zachowuje się facet, który czuje że nie ma nic, ew. niewiele do stracenia. Jest z nią, bo jest.
chociaż "jest" to w tym przypadku nadużycie.

autorka widać się pomału zaczyna stawiać w roli adwokata diabła wink czyli haczyk połknęła głęboko.

49

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
Elle88 napisał/a:

Myślę, że za dużo skupiasz się na teorii EXTRA_t wink

/.../
Bulllllshit big_smile

Prawda jest taka, że ŻADEN, absolutnie żaden zakochany lub klasyfikujący daną kobieta na coś więcej niż przygoda na 1 noc lub - to samo tylko zwielokrotnione na kilka-kilkadziesiąt nocek, czyli friends w/benefits
(a ja mówię na to Benny Hill wink) facet nie będzie reagował w tak 'wyważony' emocjonalnie i zdroworozsądkowy sposób, wygłaszając jakieś teorie a powieka mu nie drgnie.
Tak zachowuje się facet, który czuje że nie ma nic, ew. niewiele do stracenia. Jest z nią, bo jest.
chociaż "jest" to w tym przypadku nadużycie.

autorka widać się pomału zaczyna stawiać w roli adwokata diabła wink czyli haczyk połknęła głęboko.

Innymi słowy, domagasz się aby pan Wyważony Emocjonalnie zgłupiał dla niej co będzie dowodem jego miłości?

/;-)/

50 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-12-31 21:29:21)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Innymi słowy, domagasz się aby pan Wyważony Emocjonalnie zgłupiał dla niej co będzie dowodem jego miłości?

Dowodem Miłości niekoniecznie, ale na pewno dowodem na to, że facet czuje się nie do końca pewnie swojej sytuacji i kontroli jaką ma nad autorką.

Podam Ci inny przykład z życia.

Wyobraź sobie, że jedziesz w nocy szosą. Wokół żywego ducha, klimat okolicy wywołuje ciarki na plecach, tak, że chce się przejechać to miejsce jak najszybciej.

W pewnej chwili zauważasz kogoś przy drodze. Niepozorna istota, która wymownie macha do Ciebie ręką na znak byś się zatrzymał. Podjeżdżasz bliżej z duszą na ramieniu, myślisz: "W takim miejscu, o tej godzinie SAMA?!! Bez cienia strachu macha do pierwszego lepszego przejeżdżającego kierowcy i z szerokim uśmiechem prosi o podwózkę??"

Jeśli nie domyślasz się do końca, co chce przekazać to ujmę to tak: Nie ufam nigdy do końca ludziom, którzy rozpoczynając bliższą relację ze mną W OGÓLE  nie wykazują żadnych emocji świadczących o tym, że mają jakieś uczucia wyższe względem mnie, tak samo jak nie ufam ludziom, którzy nie czują w ogóle strachu w sytuacji, gdzie jest on czymś naturalnym.

Można tę sytuację odnieść do poziomu zaangażowania lub jego braku, jeśli chodzi o związki.
I tak ktoś, któremu nie zależy nie będzie czuł cienia strachu przed jakąś krzywą akcją czy ruchem w kierunku osoby, której obecność w swoim życiu niespecjalnie ceni.

Strach jest na pierwszym etapie zauroczenia/zakochania nieodłącznym i pozytywnym objawem, że nam choć odrobinę zależy i że będziemy się starać, bo są w nas jakieś emocje w stosunku do drugiej osoby, inne niż pewność i przyzwyczajenie.


Ten facet reprezentuje postawę przeciwną: on niczego się nie boi w kwestii tego jak może zostać i jak jest odbierany przez autorkę.
Ma na to WY WA LO NE.

Tu nie chodzi o wielkie love, a najmniejsze oznaki, że jest się dla drugiej osoby czymś więcej niż pewnikiem w rodzaju starej kanapy w przedpokoju, o którą nie trzeba specjalnie dbać -jest bo jest, bo zawsze była i będzie.

51 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2014-12-31 22:21:22)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
Elle88 napisał/a:

/.../Ten facet reprezentuje postawę przeciwną: on niczego się nie boi w kwestii tego jak może zostać i jak jest odbierany przez autorkę.
Ma na to WY WA LO NE.
/.../

To ma się bać?

Zapewne chodzi jednak o to, aby szanował jej uczucia. :-)  "To" nie musi być podszyte strachem. O ile strach można zaindukować, to tworzenie empatycznego obrazu uczuć drugiej osoby i obchodzenie się z nimi jak ze złotym jajkiem, jest już wyższą formą "współistnienia".

Cóż szkodzi postawić go pod ścianą, jeśli Autorka wydobędzie z siebie dość poczucia własnej wartości? Lepiej stwierdzić empirycznie niż teoretyzować. Chyba ma jednak coś do stracenia, mimo że zachowuje się jakby nie miał.

Ale proponowałbym po studniówce...

52

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Chodzi o to, że ona zrobi wiele by do tej konfrontacji (stawiania pod ścianą) nie doprowadzić, bo boi się odpowiedzi. Woli te ochłapy prawdy i okłamywanie samej siebie.

53

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
Elle88 napisał/a:

Chodzi o to, że ona zrobi wiele by do tej konfrontacji (stawiania pod ścianą) nie doprowadzić, bo boi się odpowiedzi. Woli te ochłapy prawdy i okłamywanie samej siebie.

A niestety trzeba tu pojechać po bandzie. Autorka wprawdzie zaczyna "czuć w sobie moc", ale i tak trzeba więcej, trzeba zaryzykować wszystko i żądać wyłączności. To bardzo niehigieniczne uczyć się kompromisów z własnymi uczuciami tak wcześnie. To on musi zaryzykować, że obróci się jej o 180 stopni, gdy za kilka lat będzie w pełni dojrzałą osobą. Takie są niestety skutki wyboru kogoś w okresie dojrzewania osobowości i MIMO to należy od niego żądać zachowywania się jak osoba, która ją kocha a nie jest jakimś niedorobionym pigmalionem. Szkoda, że nie mam dość praktycznej wiedzy aby dobrze ją do konfrontacji przygotować, ale może ktoś się zlituje.

54 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-01 00:59:40)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Tu chodzi o zdanie sobie sprawy z jednego faktu: Łatwo jest "mieć dobra gadkę" (pigmaliona wink) i mieć na wszystko logiczne, w miarę sensowne wyjaśnienia kiedy nie jest się emocjonalnie zaangażowanym.
Wtedy na histerię czy pretensje po drugiej stronie reaguje się kamienną twarzą i spokojem, który wzbudza jeszcze większy podziw u osoby 'urabianej'.

Tak działają tzw. "gracze", którzy mają w nosie, więc mogą zagrać va banque, ale ale (!) -tu uwaga: Nigdy nie robią tego w sposób chamski czy tak by jednoznacznie zniechęcić "ofiarę".
Tutaj wszystko odbywa się w białych rękawiczkach, tak, że zaangażowana osoba nie ma pojęcia co konkretnie jest nie tak, chociaż czuje, że JEST NIE TAK i to mocno.
Ale słysząc ciągle gładkie słówka albo to, że wyolbrzymia sprawę, w końcu sama zaczyna czuć się jak agresor i ktoś, kto niszczy relację swoim emocjonalnym zachowaniem.

Podczas gdy emocjonalne reakcje są dla osoby zaangażowanej czymś zupełnie normalnym (o ile nie obraża oczywiście) i wręcz pożądanym, bo świadczą o zaangażowaniu w daną znajomość serca.
Kiedy serce jest wyłączone, nie ma mowy o zaangażowaniu, wtedy działa się z poziomu logiki i wygłasza tzw. mądre zdania i argumenty, których na zdrowy rozsądek nijak nie można zbić, za to w żaden sposób nie można się z taką osobą dogadać z poziomu emocji, czyli zbliżyć.


Trzeba zrozumieć, że "graczowi" czy po prostu osobie niezaangażowanej emocjonalnie w relacje nie zależy na tym by zniechęcić zupełnie tę drugą osobę do siebie, bo po co?
Skoro nie myśli przyszłościowo o tej relacji, za to może swobodnie ciupciać kiedy tylko ma ochotę smile
Wystarczy tak 'rozegrać' sprawę, by nigdy nie deklarować niczego wprost, a jednocześnie dawać nadzieję, że "kto wie..może kiedyś".
Nigdy też taka osoba nie wchodzi w żadne konfrontacje czy kłótnie. Po co? smile Przecież wykłócamy się o coś, na czego realizacji nam w jakiś sposób w przyszłości zależy, no i przede wszystkim z osobą, z którą dana sytuacja będzie miała miejsce w przyszłości. a skoro nie wiążemy przyszłości z daną osobą..po co tworzyć "sztuczne problemy"?  Tak myśli ktoś, komu nie zależy.
Natomiast osoba zaangażowana widzi w unikaniu konfrontacji i kłótni zaletę: "Z moim misiem to nigdy się nie można pokłócić. Albo mi przytakuje, albo jest taki spokojny i wyważony. Zawsze powie coś mądrego, czym wytrąca mi argumenty z rąk" smile

Haha. Tak, bo ma Cię gdzieś! smile



Dlatego autorka nie zorientuje się, kiedy straci kolejny rok lub więcej na uganianie się za facetem, który nigdy nie patrzył i nie widzi jej w kategoriach kogoś ponad friends with benefits.

55

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Dzisiaj Nowy Rok, kilka dni temu On zapytał mnie co będę porabiać, powiem szczerze, że zawsze spędzałam sylwestra z przyjaciółmi, tym razem postawiłam na a) zostanie w domu, z książkami, rodziną b) odzew ze stronu właśnie Jego, bo przecież skoro pytał, a mieszka niedaleko to dlaczego nie, sam mówił, że nie ma planów. Zadzwonił wczoraj ok. 16 z pytaniem czy zostaję w domu, bo możliwe, że pojedziemy gdzieś ze znajomymi, miał się odezwać, ale co? Odezwał się dopiero kilka minut po północy z głupimi życzeniami i urwał rozmowę "bo musi jeszcze wykonać kilka innych telefonów", chwilę potem zadzwonił mój dobry znajomy, chłopak totalnie we mnie zakochany i życzył mi abym była zawsze piękna, uśmiechnięta i szczęśliwa - ze łzami w oczach powiedziałam, że zaraz oddzwonię. Przez Niego zrezygnowałam z jakichkolwiek imprez, zostałam sama, mogąc robić naprawdę sporo innych rzeczy z cudownymi ludźmi, którym na mnie zależy. Rozkleiłam się kochani, naprawdę... Za parę dni mam studniówkę, myślę, że nie będę robić afer tuż przed nią, ale po niej powinnam chyba zmienić coś w zyciu. Nawet moja przyjaciólka powiedziała, że od jakiegoś czasu jestem przygnębiona, często płaczę. Nawet moja mama zaczęła się martwić, że powinnam pójść do psychologa, bo z uśmiechniętej, wesołej, ambitnej dziewczyny, zmieniam się w kogoś nieszczęśliwego, to nie ja.

56 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-01 02:24:45)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Wykorzystam tą ekspertyzę Elle do "swoich celów" czyli niekoniecznie do celu w jakim Elle88 to pisała.

Z tego wynika, że jeśli uda ci się nim wstrząsnąć, spowodować, że zadrży mu głos, że zacznie gubić się w zeznaniach, straci "logiczność argumentacji", spokojny ton, i zacznie prosić Cię abyś została - to go "masz" i może dasz radę na bazie tego usunąć go z orbity wpływu byłej.

Jeśli nie masz tyle władzy nad nim, to Elle88 ma rację.

Dla mnie jest to facet w stanie "wyzwalania" się spod presji byłej, który chce cię przygotować na przyszłość do roli wymyślonego przez siebie ideału.

Dla Elle88 gość trzymający cię opcjonalnie na wypadek gdyby była dała zielone światło (mam nadzieję, że nie przekręcam).

Nawiasem - żadna z tych opcji nie może dać satysfakcji osobie która kogoś kocha, więc tak czy owak trzeba coś zrobić.

I oczywiście też życzę ci abyś w Nowym Roku była piękna, zadowolona i szczęśliwa :-)

/piszę oględnie bo po 2 szampanach ;-)/

57 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-01 02:42:11)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Studniówkę?? yikes

Nie wiem czemu ale wydawało mi się, że masz przynajmniej 22 lata..

W tej sytuacji to w ogóle, sorry za bezpośredniość, ale nie wierzę by blisko 30 stary cep chciał z prawie 18-latką coś na poważnie. Chyba, że miałby skłonności do "matkowania" , czyt. mentorowania.

A po tym co napisałaś to nawet opcja nie jesteś tylko koleżanka, która za nim szaleje i się podkochuje, on to widzi i nakręcasz mu ego, dodając energii do dalszych podbojów z innymi pannami, no i żeby jakoś się trzymać przy byłej i pokazać jak dobrze sobie radzi, ale jego drzwi dla niej są zawsze otwarte.

Szkoda Ciebie dziecko drogie..

I jeszcze jedno.. wybacz, ale będę brutalnie szczera.
Będąc w L.O. nie jesteś w stanie niczym takiemu facetowi zaimponować.
Nie bierz tego do siebie, po prostu nie ma co się oszukiwać - Kobieta tez coś , poza urodą (tu kwestia gustu oczywiście) musi wnosić do relacji by zainteresować sobą kogoś na dłużej.
Przecież nie będzie cię przepytywał do matury? hmm

Trochę rozumiem kolesia..w sensie, że nie chce się za to na poważnie brać, tylko do cholery po co Cię zwodzi.

58

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Ma 20 lat napisala w pierwszym poscie.

59 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-01 04:09:55)

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Ale napisała o studniowce, chyba że idzie jako osoba towarzysząca? To mnie zmyliło, bo ja miałam studniówkę w wieku 17 lat jakoś wink

Tak czy inaczej 10 lat różnicy w tę stronę to moim zdanie przepaść i tylko dla faceta, który ma inklinacje do tego by 'wprowadzać' kobietę praktycznie w większość sfer. Nie mówię, że tego się nie da zrobić, ale to jest określony typ mężczyzn, a ten facet sprawia wrażenie, że kręcą go doświadczone, dosyć bezpośrednie i pewnie wyuzdane wink kobiety.
Czy autorka się do tej grupy, pomimo wieku zalicza? Wątpię.
Sądząc chociażby po tym jak się nad nim trzęsie.

Oczywiście to żaden zarzut, a próba realnego spojrzenia na jej szanse w odniesieniu do oczekiwań tego faceta.

60

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
Elle88 napisał/a:

Ale napisała o studniowce, chyba że idzie jako osoba towarzysząca? To mnie zmyliło, bo ja miałam studniówkę w wieku 17 lat jakoś wink

Tak czy inaczej 10 lat różnicy w tę stronę to moim zdanie przepaść i tylko dla faceta, który ma inklinacje do tego by 'wprowadzać' kobietę praktycznie w większość sfer. Nie mówię, że tego się nie da zrobić, ale to jest określony typ mężczyzn, a ten facet sprawia wrażenie, że kręcą go doświadczone, dosyć bezpośrednie i pewnie wyuzdane wink kobiety.
Czy autorka się do tej grupy, pomimo wieku zalicza? Wątpię.
Sądząc chociażby po tym jak się nad nim trzęsie.

Oczywiście to żaden zarzut, a próba realnego spojrzenia na jej szanse w odniesieniu do oczekiwań tego faceta.

Moj maz mnie w nic nie wprowadzal, a byla wieksza roznica wieku i tez bylam okolo wieku autorki.
Chociaz tutaj sie zgadzam, ze autorka ze swojego trzesienia sie nad nim i zachowania nie pokazuje twarzy kobiety bezposredniej i doswiadczonej.
Wiec w tym wypadku to przepasc jest i to spora.
Jednak to nie jedyny powod dla ktorego moim zdaniem ten zwiazek im nie wyjdzie.

61

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Paulina weź mu powiedz co Cie boli powiedz jak sie czujesz jak ex wkracza w wasze życie ale szczerze bedzie albo albo ja facet trochę starszy nigdy nie olał bym dziewczyny 10 lat młodszej wiesz mi jeśli choć troche mu zależy nie zostawi Cie,powiedz daj szanse na swoje spokojne życie.Dam głowe ,że się opamieta jeśli Jesteś ważna dla niego ja bym tak zrobił.Paula posłuchaj być może poprzedniczka dała mu nieźle w dupe czas goi rany ale walczyć powinnaś to Twoje szczęście lub mega porażka.Jakby o mnie ktoś tak walczył gdy miałbym 30 lat a dziewcze miało by 20 nie było by takiej mocy co by mnie na inne tory prze rzuciło.Pamietaj o tym.

62

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Elle 88 no coś Ty nigdy się moja żona nie trzęsła nie jestem ani psychopatą ani wariatem.Ja się jej zapytałem czy po prostu chce nic nie ukrywałem.Po pół roku usłyszałem drugi raz w życiu(ostatni mam nadzieje)Kocham Cie i wiedziałem już ,że dam rade z kimś takim.Niech autorka mu to powie facet może nie wie jeszcze tego jak jest.Mnie to pokruszyło w dniu kiedy mi to powiedziała aż mi łzy stanęły w oczach choć powiedziałem jej ,że mi sie zaprószyły piaskiem oczy.

63

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Nie jesteś zabawką przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu dla mnie ktoś młodszy kto obdarza wielkim uczuciem kogoś starszego zasługuje na miano dojrzałej osoby.To ,że ktoś tego nie widzi nie docenia źle świadczy własnie o tym kimś nie o Tobie Paulinko.Wiesz mi 95% facetów czuło by sie wyróżnionych wierze w tego Twojego chłopa mimo wszystko.

64

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Jeśli chodzi o mój wiek, rocznikowo w tym Nowym Roku mam 20 lat, jeszcze w '14 miałam te 19, ale zaokrągliłam. Studniówkę mam teraz, bo chodzę do szkoły 4-letniej, ot cała historia : )

słodko-kwaśny napisał/a:

Nie jesteś zabawką przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu dla mnie ktoś młodszy kto obdarza wielkim uczuciem kogoś starszego zasługuje na miano dojrzałej osoby.To ,że ktoś tego nie widzi nie docenia źle świadczy własnie o tym kimś nie o Tobie Paulinko.Wiesz mi 95% facetów czuło by sie wyróżnionych wierze w tego Twojego chłopa mimo wszystko.

Hmmm, On dobrze wie, że mam fioła na jego punkcie, ale jak mnie traktuje napisałam już wcześniej, a nawet ostatni post opisał mojego szalonego sylwestra, w którego też zostałam olana jak ta lala. Czy chcę walczyć? Chyba nie, to jedyny facet, który tak mnie traktuje i może po prostu taki już jest, a może otworzą mu się oczy. Ja póki co chcę tylko dotrwać do swojej studniówki, a po niej może będę w stanie tak po prostu się ulotnić...

65

Odp: 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?
Elle88 napisał/a:

/.../Tak czy inaczej 10 lat różnicy w tę stronę to moim zdanie przepaść i tylko dla faceta, który ma inklinacje do tego by 'wprowadzać' kobietę praktycznie w większość sfer. Nie mówię, że tego się nie da zrobić, ale to jest określony typ mężczyzn, a ten facet sprawia wrażenie, że kręcą go doświadczone, dosyć bezpośrednie i pewnie wyuzdane wink kobiety.
/.../

Wspominałem, że może chodzić o to, że planuje ją odpowiednio przygotować do roli swojego ideału - skoro oparcie się na "gotowym" ideale nie wyszło. Wyuzdać też się pewnie da...
Ale źle rokuje to, że ją tak olał w sylwestra, co może oznaczać, że chyba nie wierzy że to ma sens, lub jest bardzo pewien, że owinął ją dookoła palca (wcześniej Autorka jasno określiła się mu uczuciowo- napisała to) i najwyżej bierze od niej seks gdy potrzebuje.

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 10 lat różnicy, czy jestem zabawką?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026