Hej kochani!
Piszę tutaj z prośbą o poradę do Was.. otóż jestem w związku ponad 9 miesięcy, wydaje mi się,że kocham mojego faceta zbyt mocno..martwię się o niego, dzwonie,pisze,bywam naiwna.. mój facet i tak robi co chce. Wydaje mi się,że zauważył u mnie słaby charakter, że i tak o tym wie,że mu potrafie wszystko wybaczyć..jego obiecywanie,którego i tak nie dotrzymuje,lub ,,tak kochanie zadzwonie za pół godzinki'' a dzwoni po 2-3h..odbiera ode mnie kiedy chce a w dodatku teraz wyjechał z rodzinką w góry ponad 600 km ode mnie i zostawił mnie samą na sylwestra i nowy rok..przy mnie ma dziwne zachowania..np.jest wybuchowy, nie mogę z nim poważnie porozmawiać,lub wygłupia się i mi dokucza.. kochani nie wiem co robic, ostatnio tylko płaczę przez tego osobnika,bardzo go kocham,ale chciałabym z nim powaznie porozmawiac tylko nawet nie wiem jak zaczac,bo gdy juz próbuje on reaguje: ,,przestań,marudzisz, dobra skoncz'' albo wybucha zloscia i wychodzi..co mam robic?Pozdrawiam
Podobne tematy
bardzo go kocham
Ale on Ciebie nie. Myślę, że jest z Tobą, bo jest ale tak naprawdę nic do Ciebie nie czuje. Może boi się co pomyślą inni, jeżeli nie znajdzie dziewczyny. Pomyśl co może być za kilka lat, jeżeli po 9 miesiącach się zachowuje tak jak to opisałaś.
Jak w ogóle można zostawić dziewczynę samą na święta i pojechać sobie w góry ? Nie dziwiłoby mnie gdybyście się ostro pokłócili i chciałbym odpocząć, a on po nowym roku wróci i będzie tak jakby się nic nie stało. Zastanów sie.
tylko to jest tez to,ze jego rodzice mieszkają za granicą i widzi ich 2 razy w roku..ale nie wzial tego pod uwage,ze ja nie mam nikogo.. mówi mi,że mnie kocha,że jestem jedyna, mysli zeby od nastepnego roku zamieszkac razem itd.. juz nie wiem czy wierzyc, wydaje mi sie,ze sciemnia na kazdym kroku, poza tym swoja byla dziewczyna po 3 latach zwiazku zwyczajnie zdradzil.. nie wiem co robic, czy tu rozmowa pomoze?
Myślę, że nie. Jak raz zdradził to co go zatrzyma przed kolajną zdradą ? Nie ma kręgosłupa moralnego, nie wie że w ten sposób krzywdzi ludzi obok siebie. Jeszcze mi powiedz, że nie chodzi do Kościoła to już w ogóle masz zagwarantowane, że cie zdradzi, o ile już tego nie zrobił.
Nie chodzi. ja staram się chodzić co tydzien, wiadomo,ze niekiedy cos wypadnie, w dodatku nie raz go prosilam zeby ze mna poszedl, nawet na swieta do spowiedzi nie poszedl a potrafi dzielic sie oplatkiem..echh malo istotne..a co mnie tez dreczy to to, ze on studiuje ok.100km ode mnie i tam robi co mu sie podoba (nie odbiera telefonu prawie w ogole mowiac mi,ze byl na zajeciach)..ale co najlepsze ja chce z nim byc, bo go kocham, a bez niego to juz zupelnie nic mi w zyciu nie zostanie oprócz jeszcze wiekszej samotnosci niz ta ktora teraz mam.. chce z nim porozmawiac, tylko nie wiem co mowic juz, bo sie boje cokolwiek powiedziec ![]()
A co powiesz na to, że bardziej boisz się samotności niż go naprawdę kochasz ? tzn. wydaje Ci się że go kochasz, bo chcesz być z nim, żeby nie być sama. Myślisz, że co on robi po zajęciach ? Siedzi w pokoju i pilnie się uczy ? (no może akurat teraz tak bo sesja) Chodzi pewnie po imprezach i bajeruje. Z tego co piszesz to nawet normalnie nie rozmawiacie ze sobą.
Może nie tyle co się boję samotności, ale bardziej tego,że kolejny raz facet mnie zostawi lub zdradzi. Byłam pewna,że to ten..w dodatku patrząc na drobiazgi nawet przy mnie się nie chce ogolić, nie dba o siebie..a jak jedzie na studia to pizduś glancuś za przeproszeniem.. czuję,że robi się z niego typowy ,,narcyz''..chciałabym z nim porozmawiać,spróbować wyjaśnić..
8 2014-12-29 18:56:19 Ostatnio edytowany przez rockwoman7 (2014-12-29 18:57:52)
Może nie tyle co się boję samotności, ale bardziej tego,że kolejny raz facet mnie zostawi lub zdradzi. Byłam pewna,że to ten..w dodatku patrząc na drobiazgi nawet przy mnie się nie chce ogolić, nie dba o siebie..a jak jedzie na studia to pizduś glancuś za przeproszeniem.. czuję,że robi się z niego typowy ,,narcyz''..chciałabym z nim porozmawiać,spróbować wyjaśnić..
Moja droga, czas abys w tym oto zwiazku, ktory sklada sie tylko z jednej osoby w postaci Ciebie, zapanowały inne reguły gry. Co to znaczy? ano, wyobraz sobie, że ten Twoj osobnik ma Cie w calosci, czyli wystarczy ze pierdnie i juz lecisz, jestes dla niego dostepna caly czas, upadasz na morde i zrobisz wszystko byleby miec z nim kontakt, gdy nie pasuje Ci spotkanie zrobisz wszystko zeby to spotkanie z nim jakkolwiek wcisnac pomiedzy zeby cos miec dla siebie, czy tak nie jest?
wydaje mi sie, ze tak. Poza tym, co powinnas? olac cieplym moczem. Czyli niech on zacznie czekac na telefony od Ciebie, na smsa i na kontakt, odkladaj spotkania, nie skupiaj sie wylacznie na nim, nie uzalezniaj swojego zycia od niego, bo wszystko wskazuje na to, ze to niezly egoista i sęp w jednym.
Nie masz znajomych? nie masz nikogo? dla mnie to bzdury, otworz sie na ludzi, odswiez stare znajomosci, napewno jest ktos z kim moglabys spedzac czas, jedna czy druga kolezanka, kolega. Niech fagas poczeka troche, powymykaj mu sie z rak, nie badz namolna kurą ktora zrobi dla niego oltarzyk i bedzie modlic sie dzien w dzien o łaske. Litości! Wez sie w garsc, pokaz swoja wartosc.
Aha. Chore to, że swoje spostrzezenia pisze osobie w zwiazku. Jak dla mnie to jest jakies gowno a nie zwiazek, facet ewidentnie sobie leci w kulki a Ty go glaszczesz po glowie. Olej go na troche a zobaczysz czy on zacznie sie starac o Ciebie i o polepszenie tej relacji. Wtedy bedziesz miala odpowiedz
Glowa do gory!
"Twój" chłopak Cię nie szanuje i niestety nie widać uczucia z jego strony. "Czepiasz się" każdego miłego gestu z jego strony (jeśli takowe są) i wmawiasz sobie, że to miłość. Nie liczą się słowa, a czyny, a te świadczą same za siebie. Jesteś sama w Sylwestra, dla Ciebie się nie stara, dla innych owszem. Próbowałaś rozmawiać - facet Cię zbywa. Ile Ci jeszcze trzeba dowodów, że nie jesteś dla niego ważna. Kochasz go? wypada tylko współczuć. Nie widać nadziei na szczęśliwy związek. Oszukujesz się, nie chcesz spojrzeć obiektywnie na układ w jakim się znalazłaś, cóż Twoja strata. Marnujesz czas i sama przysparzasz sobie cierpień.
Piszesz, że nikogo nie masz. Nie masz rodziny, przyjaciół? warto o to zadbać, a nie trzymać się uporczywie kogoś, kto ma Cię w nosie.
Moim zdaniem autorko powinas PREDE WSZYSTKIM sprecyzować swoje oczekiwania. Zobacz co sama napisalas:
"Może nie tyle co się boję samotności, ale bardziej tego,że kolejny raz facet mnie zostawi "
To sprzeczność. Jak facet Cie zostawi to będziesz sama i tego się wlasnie boisz. Dlatego wybierasz bycie z byle kim, nie kierujesz się zasadami, kryteriami, nie wymagasz szacunku do siebie, a miloscia nazywasz jakies patologie. Milosc to piękne uczucie, które dzieli dwoje ludzi, chyba ze jedno nie jest zdolne bo chore, niepełnosprawne i wymaga opieki. Tutaj takiej sytuacji nie ma. Tylko co z tego skoro zaraz znowu znajdziesz jakas namiastke...przypadkowo. Dlatego moja rada to wlasnie pozyc samemu, poznac siebie i swoje oczekiwania, zacząć wybierac, wymagac szacunku do siebie, wyciagac konsekwencje wobec złych zachowan no ale ty muszisz co 0,5 h mieć kontakt wiec może wyjdz do ludzi, znajdz jakies zaintersowania, czytaj, rob cos albo sport, spacery, naucz się być sama ze sobą.