netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to jest do uratowania ?

9 odpowiedzi2 860 wyświetleńzałożony przez PreAlien2009, 22.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to jest do uratowania ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Czy to jest do uratowania ?

Witam wszystkich , to jest mój pierwszy post.

     Otóż związek z piękną dziewczyną rozpoczął się dość pięknie, bo jedna i druga strona się w sobie zakochała. Lecz po krótkim czasie zaczęły się schody. Otóż ona ciągle bała się matki, wspierałem ją itp. W końcu po roku czasu wyprowadziliśmy się do Wrocławia. We Wrocławiu  miało być pięknie " miała stać się odważna i bardziej dorosła". Oczywiście jak to bywa obiecanki cacanki. Były miłe chwile, piękne dni, nie mówiąc o pożyciu seksualnym. Ale co z tego skoro nadal się bała matki. Mieszkaliśmy na nie legalu we Wrocławiu , okłamywała matkę że ja mieszkam w Jeleniej Górze a ona mieszka z koleżanką Kariną.  Inna niedorzeczna sytuacja to taka, ze jak byliśmy na spacerze to nie mogłem się odezwać, gdy dzwoniła jej matka - mimo iż wiedziała o tym ze też studiuje na PWR. Spoko wytrzymywałem tą presję, licząc ze się ocknie. Pewnego dnia pojechałem do Jeleniej Góry, zrobiłem młyn i w końcu mi ulżyło. Zaś można się domyśleć jaka była reakcja mojej dziewczyny. Co ja zrobiłem ? Oszukałem ją ? Jak mogłem ? Przecież się umawialiśmy. Moja odpowiedź brzmiała następująco "Ty pierwsza złamałaś nie raz umowę, a we mnie coś pękło i miałem dość życia w ukryciu" Reakcja mojej dziewczyny "Rzuciła mnie" Wylewałem łzy i mega mnie to bolało. Po tygodniu przyznała mi rację, że miałem mega odwagę, zwłaszcza ze jej matka ma mega stare poglądy. Przyszła rocznica wink i przyszedł czas, w którym jej matka zaczęła mnie akceptować wink Odczułem ulgę i spokój ducha.  Ale pewnego dnia przyjechała moja siostra. Moja dziewczyna wylała kawę na moje książki, które sam zrobiłem i mi puściły nerwy "powiedziałem by wypierdzielała itp"  Żałowałem tych słów - lecz ona odczuła to jak mega awanturę i zaczęło w niej coś pękać. Znaleźliśmy pracę wspólną, ona zaczęła się mega wkręcać, inni faceci zaczęli ją adorować, żartować itp. Ktoś nawet wyznał jej miłość, albo klepnął w tyłek. Sądziłem że to tylko żarty. Bo mnie całowała tuliła itp wink W pracy mieliśmy małą sprzeczkę bo zamiast iść do domu o 14 to ona zgadzała się na każde nadgodziny. Raz wracaliśmy o 18 lub o 17 i nie było intymności w domu. Ona Pracowała, siedziała na facebook-u i spała. Tak w kółko, prosiłem błagałem, ale nic to nie pomagało. Pewnego dnia mi powiedziała że potrzebuje separacji bo nie wie co czuje. Zabiła uczucia przez awantury. Uznałem to za alarm, postanowiłem walczyć, starać się itp. Byliśmy w niedzielę na zakupach, mówiła że jest fajnie, że czuje się normalnie. Tu pożartowała itp. Znów wychodziło na plus.  Pewnego dnia poszedłem na 2 zmianę widziałem Sylwie. Pocałowała mnie sama z siebie. Poszła kupić dla mnie erotyczną bieliznę. Widziała że źle się czuję to chciała odwołać spotkanie z koleżanką. Lecz powiedziałem jej by poszła skoro ja chory. Wróciła o 24 do domu , smutna zdołowana i nagle tekstem do mnie ze mnie rzuca. Wkurzyła mnie tak ze nie miałem na nic sił, zero motywacji. Poszedłem do pokoju obok, gdzie mieszkają współlokatorki i piłem wódkę, nic tam się nie działo. Oczywiście moja była nie spała całej nocy i ją to bolało ze mogłem rozmawiać z innymi Kobietami.

Po dłuższych rozmowach, mówi mi ze niema porównania, ze jestem jej pierwszym, ze czuje do mnie coś ale nie wie co to jest.

Raz mi powiedziała ze się zakochała w magazynierze, żeby mnie zabolało tak jak ją zabolały te awantury. - i zabolało ;/

Ostatecznie się wkurzyłem, to postanowiłem jej warunek "jeżeli mnie kochasz to doroślejesz i jesteś z jednym facetem , albo jak chcesz się bawić to się baw" - wczoraj się na to zgodziła.

Chciałem ją dziś sprawdzić jak się zachowa - to powiedziała ze może się kochać zemną jak "przyjaciele do seksu" - postanowiłem spróbować, ja się kochałem z uczuciami i było miło wink. Nawet ona lepiej się kochała, lecz po seksie mówiła ze to bez uczuć i może to zemną robić.

Prosiła mnie bym nie poruszał tematu uczuć i dał jej czas do końca stycznia.

Co o tym sądzicie. Jakieś rady.

Boli mnie to ze kiedy wszystko wychodziło na prostą, to ona zrobiła cyrk ;/ przypięła mi łatkę "że ją uderzę" "że będę się awanturował". ech - przez te zerwanie spadła mi samoocena i wiara w związki. Po prostu pragnę miłości, rodziny.

2

Odp: Czy to jest do uratowania ?

Sądzę, że to farsa nie związek...

3

Odp: Czy to jest do uratowania ?

Nie obraź się ale wygląda to jak streszczenie 200-odcinkowego serialu brazylijskiego...
To nie związek a jakaś masakryczna szarpanina ujawniająca totalny brak waszej dojrzałości

Dam Ci radę. Jak dziewczyna ma problemy z rodzicami typu przemoc, nałogi, trudne dzieciństwo itd. to nie wchodź nigdy w rolę terapeuty jeśli oczywiście chcesz z nią być. Nie dasz sobie rady. Nie masz takiej wiedzy i kwalifikacji. Od takich kwestii są psychoterapeuci i możesz ją tam starać się skierować aby uzyskała pomoc. Nie wyleczysz miłością pewnych kwestii rodzinnych...a one niewyleczone będą na Ciebie działać.

4

Odp: Czy to jest do uratowania ?

Szanowny kolego odpusc. Z nia normalnej relacji nie stworzysz. Twoim problemem jest to, ze nie potrafisz byc sam i na sile szukasz szczescia w innej osobie nawet jesli jest toksykiem. Milosci przychodzi wtedy kiedy nie szukasz jej na sile i potrafisz bez niej zyc.

5

Odp: Czy to jest do uratowania ?
Jacenty89 napisał/a:

Milosci przychodzi wtedy kiedy nie szukasz jej na sile i potrafisz bez niej zyc.

Tak bo wtedy umiesz być ze sobą to znaczy akceptujesz siebie i uważasz się za wartościową osobę bez potrzeby bycia z kimś, nikt nie musi Cię uzupełniać.
Tak ogólnie to wtedy przychodzi prawdziwa miłość,bo wszystkie te relacje które są z potrzeby bycia z kimś i podbudowania swojej wartości to nie można nazwać miłością (nawet jeśli nam się tak wydaje) to są tylko substytuty...

6

Odp: Czy to jest do uratowania ?

dzięki Eva i Jacenty smile

7

Odp: Czy to jest do uratowania ?

z tego co piszesz to to jakaś idiotka odpuść sobie marnujesz tylko czas. Jaka normalna dziewczyna zaproponuje swojemu chłopakowi, żeby zostali przyjaciółmi od seksu. Chore to

8

Odp: Czy to jest do uratowania ?
sosenek napisał/a:

dzięki Eva i Jacenty smile

Powiedzcie mi, że to nie jest troll, który właśnie podziękował nie z tego konta, co trzeba!

big_smile big_smile big_smile

9

Odp: Czy to jest do uratowania ?

Iceni powiedziec to ja Ci moge wszystko :-D

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to jest do uratowania ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026