Witam wszystkich , to jest mój pierwszy post.
Otóż związek z piękną dziewczyną rozpoczął się dość pięknie, bo jedna i druga strona się w sobie zakochała. Lecz po krótkim czasie zaczęły się schody. Otóż ona ciągle bała się matki, wspierałem ją itp. W końcu po roku czasu wyprowadziliśmy się do Wrocławia. We Wrocławiu miało być pięknie " miała stać się odważna i bardziej dorosła". Oczywiście jak to bywa obiecanki cacanki. Były miłe chwile, piękne dni, nie mówiąc o pożyciu seksualnym. Ale co z tego skoro nadal się bała matki. Mieszkaliśmy na nie legalu we Wrocławiu , okłamywała matkę że ja mieszkam w Jeleniej Górze a ona mieszka z koleżanką Kariną. Inna niedorzeczna sytuacja to taka, ze jak byliśmy na spacerze to nie mogłem się odezwać, gdy dzwoniła jej matka - mimo iż wiedziała o tym ze też studiuje na PWR. Spoko wytrzymywałem tą presję, licząc ze się ocknie. Pewnego dnia pojechałem do Jeleniej Góry, zrobiłem młyn i w końcu mi ulżyło. Zaś można się domyśleć jaka była reakcja mojej dziewczyny. Co ja zrobiłem ? Oszukałem ją ? Jak mogłem ? Przecież się umawialiśmy. Moja odpowiedź brzmiała następująco "Ty pierwsza złamałaś nie raz umowę, a we mnie coś pękło i miałem dość życia w ukryciu" Reakcja mojej dziewczyny "Rzuciła mnie" Wylewałem łzy i mega mnie to bolało. Po tygodniu przyznała mi rację, że miałem mega odwagę, zwłaszcza ze jej matka ma mega stare poglądy. Przyszła rocznica
i przyszedł czas, w którym jej matka zaczęła mnie akceptować
Odczułem ulgę i spokój ducha. Ale pewnego dnia przyjechała moja siostra. Moja dziewczyna wylała kawę na moje książki, które sam zrobiłem i mi puściły nerwy "powiedziałem by wypierdzielała itp" Żałowałem tych słów - lecz ona odczuła to jak mega awanturę i zaczęło w niej coś pękać. Znaleźliśmy pracę wspólną, ona zaczęła się mega wkręcać, inni faceci zaczęli ją adorować, żartować itp. Ktoś nawet wyznał jej miłość, albo klepnął w tyłek. Sądziłem że to tylko żarty. Bo mnie całowała tuliła itp
W pracy mieliśmy małą sprzeczkę bo zamiast iść do domu o 14 to ona zgadzała się na każde nadgodziny. Raz wracaliśmy o 18 lub o 17 i nie było intymności w domu. Ona Pracowała, siedziała na facebook-u i spała. Tak w kółko, prosiłem błagałem, ale nic to nie pomagało. Pewnego dnia mi powiedziała że potrzebuje separacji bo nie wie co czuje. Zabiła uczucia przez awantury. Uznałem to za alarm, postanowiłem walczyć, starać się itp. Byliśmy w niedzielę na zakupach, mówiła że jest fajnie, że czuje się normalnie. Tu pożartowała itp. Znów wychodziło na plus. Pewnego dnia poszedłem na 2 zmianę widziałem Sylwie. Pocałowała mnie sama z siebie. Poszła kupić dla mnie erotyczną bieliznę. Widziała że źle się czuję to chciała odwołać spotkanie z koleżanką. Lecz powiedziałem jej by poszła skoro ja chory. Wróciła o 24 do domu , smutna zdołowana i nagle tekstem do mnie ze mnie rzuca. Wkurzyła mnie tak ze nie miałem na nic sił, zero motywacji. Poszedłem do pokoju obok, gdzie mieszkają współlokatorki i piłem wódkę, nic tam się nie działo. Oczywiście moja była nie spała całej nocy i ją to bolało ze mogłem rozmawiać z innymi Kobietami.
Po dłuższych rozmowach, mówi mi ze niema porównania, ze jestem jej pierwszym, ze czuje do mnie coś ale nie wie co to jest.
Raz mi powiedziała ze się zakochała w magazynierze, żeby mnie zabolało tak jak ją zabolały te awantury. - i zabolało ;/
Ostatecznie się wkurzyłem, to postanowiłem jej warunek "jeżeli mnie kochasz to doroślejesz i jesteś z jednym facetem , albo jak chcesz się bawić to się baw" - wczoraj się na to zgodziła.
Chciałem ją dziś sprawdzić jak się zachowa - to powiedziała ze może się kochać zemną jak "przyjaciele do seksu" - postanowiłem spróbować, ja się kochałem z uczuciami i było miło
. Nawet ona lepiej się kochała, lecz po seksie mówiła ze to bez uczuć i może to zemną robić.
Prosiła mnie bym nie poruszał tematu uczuć i dał jej czas do końca stycznia.
Co o tym sądzicie. Jakieś rady.
Boli mnie to ze kiedy wszystko wychodziło na prostą, to ona zrobiła cyrk ;/ przypięła mi łatkę "że ją uderzę" "że będę się awanturował". ech - przez te zerwanie spadła mi samoocena i wiara w związki. Po prostu pragnę miłości, rodziny.