netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dziwna relacja.

8 odpowiedzi3 401 wyświetleńzałożony przez Jess00, 22.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Dziwna relacja.

Cześć wszystkim smile Zwracam się do was kochani, ponieważ mam mętlik w głowie i nawet najlepsza przyjaciółka, czy mama, które zawsze służyły mi pomocą nie widzą co doradzić. Zacznę więc od początku. 1,5 roku temu poznałam pewnego chłopaka, kumpla mojego ówczesnego chłopaka (z którym niedługo później się rozstałam), jak i kumpla chłopaka mojej najlepszej przyjaciółki. Od początku bardzo się polubiliśmy, niczym bratni dusze, rozgadywaliśmy się na różne tematy, nie mogliśmy się pożegnać itd., ale mimo tego nie traktowałam go jako kandydata na chłopaka, tyko raczej na przyjaciela, takiego od serducha. (Wierzę w przyjaźń damsko-męską, od paru ładnych lat przyjaźnię się z pewnym chłopakiem). Później zaczęłam dostrzegać, nie tylko ja, ale i moja inna przyjaciółka, gdy go poznała na imprezie u mnie (na której był zaproszony), że straszny z niego kobieciarz, lubi być w centrum uwagi, zwłaszcza kobiet. Trochę mnie to zraziło do niego, bo nie cierpię wręcz takiego typu faceta, który myśli, że "może mieć każdą". Od tego czasu notorycznie wręcz "podcinałam mu skrzydła", dogryzałam, niby na żarty, ale... Jednak zanim do tego doszło zaprosiłam go jako osobę towarzyszącą na pewną uroczystość. Świetnie się nam razem tańczyło + dobrze się dogadywaliśmy, więc uznałam, że nie będę się z nim nudzić. Wtedy zaczął być jeszcze bardziej "miły", niż na początku. Ale się nie dawałam, mówiłam sobie, że taki facet nie jest dla mnie (jestem straszną zazdrośnicą), ale po pewnym czasie pękłam, coś poczułam. Spędziliśmy razem magicznego sylwestra, na którym pokazał mi się z innej strony, ani razu nie obejrzał się za inną, skoncentrował się tylko na mnie i cudownie się razem bawiliśmy, zachowywaliśmy jak para, patrzył na mnie takim maślanym wzorkiem, jak nikt przed nim i nikt po nim, już nie patrzył (zdarzyło się to już wcześniej, ale nie aż tak). Na koniec mnie pocałował. Ale później stopniowo po tym wieczorze zaczął się ode mnie oddalać, czułam to ewidentnie. 2 tygodnie później miałam studniówkę, na której mi towarzyszył. Po tym wieczorze urwał kontakt. Byłam i wściekła i smutna, bo zaczęło mi na nim zależeć. Później dowiedziałam się o tym od przyjaciółki, że ponoć założył się z jednym ze swoich kolegów, który z nich w ciągu paru lat "zaliczy" więcej studniówek. Poczułam się wykorzystana i znienawidziałam go na dobre. Ale 2 dni później po tej informacji poznałam pewnego chłopaka, który, że tak powiem "zajął mi czas", spodobałam mu się, po jakimś czasie mi on też, ale po jakimś czasie okazało się, że tylko się mną bawił i to chwilę. W między czasie parę razy spotkałam jego, wcześniej opisywanego chłopaka, mijaliśmy się z zawistnym spojrzeniem, nic więcej. Kiedyś na pewnej imprezie widział mnie, jak szłam z jakimś chłopakiem za rękę i później jak się z nim minęłam miał taki wzrok, jakby zaraz miał się rozpłakać. Później nie widzieliśmy się przez dłuższy czas. Zaczęliśmy studiować na jednej uczelni i gdy kiedyś na siebie wpadliśmy w drzwiach, przywitał się, nieco speszony, zanim powiedział "cześć" patrzył się na mnie przerażony przez minutę, ale w końcu się odważył. Niedługo później była impreza, na której już przywitał mnie z uśmiechem i przyglądał się ze swoim kolegą, jak tańczymy z przyjaciółką. Po imprezie na parkingu czekałam z jego kolegami (których bardzo dobrze znam) i z przyjaciółkami. On po nich przyjechał i witał się z wszystkimi, podszedł do mnie i znów powiedział Cześć (i moje imię), uścisnął moją dłoń. Nie wiem czemu, ale strasznie się wkurzyłam i z kpiącym uśmieszkiem odpowiedziałam mu "Pa" wraz z imieniem. Zmieszał się, potem po pogawędce z resztą wszyscy rozeszli się w swoje strony. Myślałam, że będzie zły i chciałam z nim pogadać, bo jakoś tak głupio mi było. Gdy za parę dni znów na siebie wpadliśmy powitał mnie z uśmiechem, czyli zły nie był, ale i tak go na chwilkę zatrzymałam (minuta do zajęć) i powiedziałam, że pasuje, żebyśmy pogadali. Ale jakoś tak potem żadnego odwetu z jego strony nie było, zignorował widocznie to. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy wie, że dowiedziałam się o zakładzie i o tym, że jego kumpel cały czas obrabia mu tyłek (był mojej przyjaciółki, wciąż mówił, jaki to on nie jest okropny) i pewnego dnia napisałam mu sms'a, czy możemy się spotkać, jak będzie miał czas, bo chcę coś wyjaśnić. Nawet nie odpisał. Więc napisałam do tego kolegi, który o wszystkim mnie informował itd., żeby on mi wyjaśnił sprawę, spotkaliśmy się i wyłożył mi kawę na ławę, że on po prostu taki jest, nie obchodzą go inni ludzie, ich uczucia, chce tylko szaleć, zmieniać panienki, nic więcej. Załamałam się wtedy, bo potwierdził wszystko to co już wiedziałam, ale nie chciałam do siebie dopuścić. Mimo tego, jakoś... wierzę w niego, że wcale nie jest taki zły, tylko po prostu się boi, że koledzy go wyśmieją, jeśli by okazał uczucia, po swoim dotychczasowym stylu życia. Wiem, że to naiwne, ale przeczucie jeszcze nigdy mnie nie zawiodło, a jeszcze w nikogo, ani w nic innego tak mocno nie wierzyłam. Później zaczęłam go ignorować, nawet nie dlatego, że chciałam, po prostu nawet nie mogłam na niego spojrzeć, bo to bolało. Ale on też mnie ignorował i tu nie wiem dlaczego... Jego kolega mu powiedział o naszej rozmowie i o tym, że przez niego cierpię (wielki błąd, nie chciałam, żeby wiedział) i może dlatego. Ale parę dni temu znów się do mnie odezwał, parę razy mówił mi cześć, zawołał mnie po imieniu (siedziałam ze znajomymi i grałam w grę na laptopie) i wręcz z łaską mu odpowiedziałam, bo dalej jestem zła. Jestem zła, ba! wściekła... jak go widzę, ale gdy go nie ma, umieram z tęsknoty. Mimo wszystkich jego wad, które już znam, nie zrażają mnie jakoś one do niego. Zakochałam się w nim, nie od razu, tylko stopniowo. Nie mogę zrozumieć jego zachowania, zastanawia mnie to, czy może się zmienić, czy choć przez chwilę coś do mnie czuł. Co będzie?! To najbardziej mnie nurtuje. Jak widać unika poważnej rozmowy. Nie wiem co robić, pomóżcie... Wiem, że STRASZNIE się rozpisałam. Jeśli komuś będzie chciało się to przeczytać to proszę o rady, dziękuję smile

2

Odp: Dziwna relacja.

Dziewczyno napiszę wprost bez ogródek - daj sobie z nim spokój.
Wiem że jesteś zakochana i masz nadzieję ale to co opisałaś nie wróży absolutnie nic dobrego, wręcz zwiastuje tylko tyle że facet nie jest Tobą poważnie zainteresowany. Jeśli się interesuje Tobą to w swoich celach, nie ma to nic wspólnego z tym co widzisz. Mam wrażenie że rozpatrujesz każdy jego wzrok i słowo - rozkładasz na czynniki pierwsze doszukując się czegoś czego nie ma - uznania dla Ciebie, oznak czułości i miłości której po prostu nie ma. Obudź się! Przede wszystkim zacznij się cenić - nie Ty masz latać za facetem!! Po co cały czas chcesz być Panią sytuacji i być blisko niego? Po to aby podbudować jego i tak już rozdmuchane ego? Wygląda to na tak jakbyś wypruwała flaki z siebie aby z nim być do tego dokładasz jakieś gierki (zachowujesz się nie tak jakbyś się zachowywała naturalnie) - zadaj sobie pytanie po co to robisz?

3

Odp: Dziwna relacja.

Z tym się zgodzę, że muszę dać sobie z nim spokój, w końcu to do mnie doszło... Ale wcale za nim nie latam... Urwał kontakt i potem przez parę miesięcy była cisza, ani razu do niego nie napisałam, ani nie zadzwoniłam. To, że raz mu powiedziałam i to całkiem niedawno(po jakichś 9 miesiącach braku kontaktu, jedynie parę razy się gdzieś minęliśmy), że chcę coś wyjaśnić, to już oznaka tego, że się przed nim płaszczę, czy nie mogę bez niego wytrzymać? NIE, ja o tym wiem, bo to czuję, ale jemu tego nie pokazywałam, że mi zależy. A co do gierek, hmm... to może i wygląda nienaturalnie, ale po prostu robię to automatycznie, widzę go, od razu jestem wkurzona, mam się uśmiechać i udawać? Mowy nie ma smile

4

Odp: Dziwna relacja.
Jess00 napisał/a:

i wyłożył mi kawę na ławę, że on po prostu taki jest, nie obchodzą go inni ludzie, ich uczucia, chce tylko szaleć, zmieniać panienki, nic więcej.

I tak właśnie zrobił z Tobą - pobawił się, potańczyliście, pocałował Cię i nara. Nie jest Tobą zainteresowany na poważnie, może go trafiło na początku gdy tak na Ciebie patrzył, ale potem odpuścił sobie i zarzucił sprawę. I w ogóle co to za typ, strzela jakieś fochy za nic, olewa Cię jak chcesz normalnie wyjaśnić sprawę bo ci narobił nadzieję.. MATOŁ! Chcesz się uganiać za matołem? Wiem, też bym nie chciała big_smile Z tego co piszesz, masz powodzenie u mężczyzn, szukaj zatem wartościowego człowieka, który potraktuje Cię poważnie.

5 Ostatnio edytowany przez Jess00 (2014-12-24 01:06:03)

Odp: Dziwna relacja.

No właśnie nie mogę zrozumieć jego zachowania. Czemu raz mnie ignoruje, stanie wręcz do mnie bokiem i udaje, że mnie nie widzi, a czasem z daleka wita mnie szerokim uśmiechem. Chciała bym się tego dowiedzieć, ale nie ma jak, skoro nie chce ze mną porozmawiać hmm Wiem, że to matoł, nie raz to powtarzałam, ale mimo to się nie zrażam, świadoma tego jaki on jest. Choć bardzo bym chciała :< Powodzenie, powodzeniem, ale niestety jest coś ze mną nie tak i nawet jak trafię na jakiegoś porządnego faceta, który na dodatek jest zainteresowany, to po prostu prócz zwykłej sympatii nie potrafię poczuć nic do takiej osoby, a jak ktoś właśnie jak ten chłopak narobi mi nadziei, a potem się ulotni i mnie olewa, to tak... za takim szaleje wręcz latami. To chore.

6 Ostatnio edytowany przez seymour (2014-12-24 12:41:58)

Odp: Dziwna relacja.

Jess, też tak kiedys miałam jak mówisz. Rozmyślanie o nim, rozdrapywanie ran przez lata, bo koleś coś niby chciał na początku, a potem się nagle rozmyślił. Taki typ mężczyzny to niedorozwój emocjonalny, wysyła ci pozytywne sygnały, bo uważa, że tak trzeba. Potem, kiedy widzi zainteresowanie z Twojej strony wpada w panikę, bo przeczuwa, że dokądś to musi iść, może będzie z tego związek. Ale też nic do Ciebie nie czuje, więc szuka metody ucieczki. Bo on tak na prawdę nie wie czego chce. Twój ancymon upodobał sobie zdobywanie dziewczyn, bajerowanie i flirt, to jego metoda. Wątpię, żeby był w stanie wykrzesać z siebie więcej inicjatywy. Z racji swojego emocjonalnego niedoje***** najprostszą metodą jest ucieczka, olanie dziewczyny i udawanie, że ona nie istnieje. Przerabiałam to wiele razy i uwierz mi, że to NIE TWOJA WINA. Sama nawet napisałaś, że nie jesteś w stanie nic poczuć do niektórych osób, to normalne, ja też nie potrafię. Żeby znaleźć dla siebie dobrego mężczyznę, trzeba przejść przez kilka nieudanych prób i podejść ;P

7

Odp: Dziwna relacja.
Jess00 napisał/a:

Z tym się zgodzę, że muszę dać sobie z nim spokój, w końcu to do mnie doszło... Ale wcale za nim nie latam... Urwał kontakt i potem przez parę miesięcy była cisza, ani razu do niego nie napisałam, ani nie zadzwoniłam. To, że raz mu powiedziałam i to całkiem niedawno(po jakichś 9 miesiącach braku kontaktu, jedynie parę razy się gdzieś minęliśmy), że chcę coś wyjaśnić, to już oznaka tego, że się przed nim płaszczę, czy nie mogę bez niego wytrzymać? NIE, ja o tym wiem, bo to czuję, ale jemu tego nie pokazywałam, że mi zależy. A co do gierek, hmm... to może i wygląda nienaturalnie, ale po prostu robię to automatycznie, widzę go, od razu jestem wkurzona, mam się uśmiechać i udawać? Mowy nie ma smile

Moim zdaniem latasz za nim, szalejesz i mało tego - wierzysz że jakimś cudem Twoje zachowanie sprawi że go do siebie przyciągniesz. Nie jest ważne czy się odzywasz czy nie. Widać że o nim myślisz cały czas bo obserwujesz go na FB, opisujesz w swoim poście jego wzrok, słowo, gest. Samo to że zakładasz o nim wątek. Poza tym jak pytasz o opinię tutaj na forum to bądź otwarta na różne odpowiedzi a nie tylko takie które potwierdzają Twoją tezę bo w przicwym razie nie ma sensu o coś pytać skoro wiesz lepiej od nas jak jest.

8

Odp: Dziwna relacja.

Może dlatego to opisuję, żeby inni zrozumieli, dlaczego mam wątpliwości smile Jakbym była taka pewna, że ma mnie gdzieś, to bym tutaj nic nie pisała. Chciałam się skonsultować. A analizuję jego zachowanie, bo z niego można wyczytać więcej niż z słów. To nie jest tak, że nie dopuszczam do siebie innych wersji niż komentujący, tylko po prostu chciałam zrozumieć jego zachowanie, nie swoje, stąd się bronię, bo jeśli chodzi o moją osobę, to wiem jak jest i nie o to pytałam, chciałam jego rozszyfrować, nie siebie.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026