Jestem z chłopakiem 2 lata, w ciągu tego czasu rozstaliśmy się raz na miesiąc, ale to było 9 mc temu. Między nami różnie się działo ,ale teraz jest jeszcze gorzej. Pokłóciliśmy się poważnie. On jest muzykiem , po jego koncercie pokłóciliśmy się o to ,że zażartowałam a dokładnie było tak, miał jechać od razu po koncercie do domu ,ale okazało się ,że nie da rady ,zażartowałam, jak często to robię ,że go nienawidzę i ,żeby się wynosił stąd, paradoks był taki,że to ja szłam do domu a mówiąc to miałam uśmiech na twarzy i się ubierałam , odwracając się on zaczął po mnie strasznie krzyczeć na głos ,ludzie zaczęli się patrzyć , chwyciłam go za dłoń a on zaczął się szarpać ze mną , nie pozwolił mi dojść do słowa, poszłam ze łzami w oczach, lecz wróciłam ,żeby mu wytłumaczyć,że to był tylko żart, wtedy znowu się zaczął kłócić ze mną, aż się popłakałam. Wyszłam stamtąd z płaczem , wszyscy mnie taką widzieli .Wstydzę się niesamowicie. On się do mnie słowem nie odezwał, napisałam do niego o 2 w nocy , kłóciliśmy się do 4, z czego cały czas mi ubliżał i starał się doprowadzić do większej awantury, ja zachowywałam się spokojnie. Nie wiem co teraz robić, mówi mi ,że źle zrobił ,ale to wszystko moja wina ,bo źle zażartowałam. Nie czuję się winna. Teraz się do mnie nie odzywa ani słowem, kilka razy próbowałam zacząć rozmowę ,ale kończyła się po 5 min
Nie wiem co mam ze sobą robić jestem roztrzęsiona
Podobne tematy
Jedyne rozsąd wyjście to dać sobie spokój z takim typem . Masakra jakaś. Pokazał na co go stać. Chcesz więcej atrakcji?
o to chodzi ,że bardzo go kocham. Gdy się rozstaliśmy na miesiąc , nie mogłam nic przełknąć i zażywałam leki ,bo byłam w takiej rozsypce, boję się,że będzie tak samo .
Mężczyźni tak mają że czasami potrzebują się oddalić od partnerki, pobyć z samym sobą po to żeby uświadomić sobie jak bardzo im jej brakuje. Jeżeli kocha to wróci (przynajmniej mam taką nadzieję że kocha i wróci). Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić to narzucać się mu. Im bardziej ty będziesz nalegać na kontakt tym on nie będzie mógł za tobą zatęsknić, a on właśnie tego potrzebuje i te 9 mc temu najwyraźniej też potrzebował. A jeżeli wróci nie daj mu odczuć, że masz żal o to że się oddalił, bo następnym razem jak się oddali będzie bał się zbliżyć. Też bardzo trudno jest mi to przeżyć bo jestem w podobnej sytuacji ale nie odzywam się do niego bo wiem, że jak będzie gotów ze mną porozmawiać to przyjdzie, on wie że go kocham i chcę dać mu ten czas żeby pozwolić mu przekonać się, że jestem mu potrzebna, a jeżeli nie jestem to w takim razie on nie był tym jedynym i będę musiała z tym żyć.
A dla mnie żarty na zasadzie "nienawidzę Cię" kierowane do kogoś kogo się kocha są dziwnaczne i strasznie dziecinne. Może to tylko żart w Twoim wykonaniu ale może jemu wcale nie jest przyjemnie słuchać takich tekstów nawet jeśłi wie, że to niby żart, gdyż w zasadzie to czemu taki żart ma służyć. Jakoś mnie to nie przekonuje albo nie mam poczucia humoru.
no tak, z tym akurat jest związana historia z moją przyjaciółką ,ale on o tym wie, często dla rozluźnienia sytuacji robię jakieś głupoty
Naucz się bez niego żyć, to po pierwsze, a wtedy wszystko związek będzie już troszkę mniej toksyczny, a po drugie, trzeba umieć subtelnie żartować... Niby skąd on miał wiedzieć że to żart? Mówia ze wina zawsze jest po obu stronach, w jego przypadku mógł by być trochę bardziej opanowany, ale zresztą nie wiem czy sama bym była jak by mnie ktoś wy...rdolił...
Bez względu na przyczynę kłótni - owy żart czerwoną lampką powinno być to że Ci ubliżał i chciał zaognić konflikt a nie dążył do jego załagodzenia i wyjaśnienia. Nie daje Ci to do myślenia? Co trzeba zrobić aby facet ubliżył kobiecie? Niesubtelny żart i tak od razu Cię zmasakrował słowami? Nie podoba mi się to i pomyśl sobie czy jesteś w stanie z kimś takim być - bo może jak mu jajecznicy rano nie zrobisz na śniadanie to też puści Ci ładną wiązkę słów?
Wiem że cokolwiek tutaj nie przeczytasz na forum to go nie zostawisz bo go kochasz. Sama musisz do tego dojrzeć. Ja odradzam Ci wiązanie się z takim typem który nie potrafi nad sobą panować - z tego co napisałaś tak też wynika.
10,9,8,7,6,5,4,3,2,1.... sekund do pierwszego przypadku przemocy fizycznej w tej relacji.
10,9,8,7,6,5,4,3,2,1.... sekund do pierwszego przypadku przemocy fizycznej w tej relacji.
Zgadzam się, mi się też od razu skojarzyło z przemocą fizyczną. A to jest już sygnał "spieprzaj natychmiast jeśli nie chcesz mieć spieprzonego życia"
Podstawa to nauczyć się spokojnie rozmawiać ze sobą. Głośny spór wskazuje na potrzebę natychmiastowego rozstania.
Bez przesady. Jak ludzie sie nie kloca raz na jakis czas, to najprawdopodobniej tlumia w sobie emocje, to takze chore. No, ale klocic sie tez trzeba umiec.
A za co go właściwie kochasz? Damscy bokserzy i agresorzy są "w cenie"?
Mieczyk to Ty nie wiesz? Misja "On jest taki kochany, na pewno sie zmieni, bo go kocham". Potem kolejna misja "On mnie kocha tylko czasem jestem taka zla, ze go tak zdenerwuje, ze musi mna rzucic o sciane, ale to moja wina"
Hehe no taaa wiadomo xDDD Standardzik :DD
Ja jakos nie zartuje sobie ze zwojej zony slowami: spierd**aj. Moze on odwzajemnia Twoj zart swoim zartem. Glowa do gory! Moze wchodzicie na kolejny etap zartow. A przed Wami nastepny: walenie po twarzach ![]()
Prawy sierpowy, lewy plaskacz a potem hahahahha.
Może sprawdza się teraz reguła "przez pięści do serca" xDDD