Witam wszystkie czytelniczki!
Z góry przepraszam, za zawiłość niniejszej wiadomości i historii w niej zawartych ale zapewniam, że i tak jest to bardzo duże uproszczenie tego co się dzieje w moim życiu. Do rzeczy.
Mam prawie 25 lat. Dwa tyg. temu, poznałem w pociągu Anię (imię zmienione), wiek 21,lat, okazało się, że jest studentką tej samej uczelni. Piękna kobieta! Po krótkich wymianach wiadmości umówiliśmy się na spotkanie. Zakładałem, 2 maks 3 godizny spotkania, spacerów i kawy nad morzem. Ale było to prawie 5h!:) Normalnie bym się cieszył lecz.. na tym spotkaniu była bardzo cicha, to ja musiałem podtrzymywać temat do rozmowy.. czasami miałem wręcz wrażenie że jest lekko opóźniona;p no ale w jej oczach widziałem, takie hmm że chyba jest dobrze. takie lekkie zapatrzenie. Na koniec tylko dałem jej buziaka bo wyszła taka sytuacja no ale niby jest ok z tym. Jesteśmy znów umówieni. tylko.. pratkycznie nie gadamy ze sobą nie piszemy, nic! może 4-5 wiadomości na 4 dni. Więc o co może chodzić? Dodam , że pierwszy raz od zakończenia pewnego internetowego zauroczenia pierwszy raz tak lubię kogoś. I owszem, o tej od zauroczenia praktycznie codziennie myślę, bo to zle się zakonczyło.. długa historia.. to lubię tę Anię no. Tylko nie bardzo wiem co myśleć, co robić. Za wszelkie rady będę hiper wdzieczny. I jesli ktoś stwierdzi niedojrzałość moją bo byłem zauroczony dziewczyną z neta, to zapewniam, że nie ma o co się martwić. Jestem bardzo zahartowanym facetem. Na tyle, że odważyłem się zajrzeć na kobiece forum. Pozdrawiam!