netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

14 odpowiedzi3 683 wyświetleniazałożony przez Zgubiony, 22.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez Zgubiony (2014-12-22 16:01:47)

Temat: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Dzień dobry, jako że jestem tu nowy chciałbym się najpierw przywitać i przedstawić. Mam 21 lat, jestem studentem, nie mam problemów z prawem, po prostu jestem normalnym chłopakiem w tym wieku. Chciałbym Wam opisać moją historię, która jest dla mnie bardzo ciężka i dotkliwa. Na samym początku chcę tylko zaznaczyć, że mam świadomość że nie jestem zupełnie bez winy w tej sytuacji.

Jestem z dziewczyną od prawie roku, układało nam się zawsze świetnie, wiadomo dochodziło do kłótni ale to były kłótnie które trwały 10 minut po których żadne z nas już jej nie pamiętało i było nadal świetnie. Do rzeczy.

Nie będę owijał w bawełne relację z jej rodzicami nie były najlepsze od samego początku, mimo że w niczym im nie zawiniłem, nigdy nie odmówiłem im pomocy, nie zrobiłem niczego za co mogliby mnie tak potraktować, wiedziałem że relacje z nimi są tak samo ważne, żeby nasz związek był udany i spokojny. Wszystko było do czasu, gdy jej rodzice zaczęli zrzucać całą odpowiedzialność za dom na nią, za opiekę nad ich młodszym dzieckiem, jednym słowem traktowali ją jak sprzątaczke, praczkę, opiekunkę i nianie w jednym, nie pozostawiając jej nic do gadania. Rozmawiałem z nią o tym nie raz, za jej prośbą bo już sama sobie z tym nie radziła pojechaliśmy porozmawiać z jej matką, wówczas ona zwaliła cała winę na na moją osobę, że to moja wina, ze nie zajmuje się JEJ dzieckiem, a ona im jest potrzebna bo oni pracują, ja rozumiem że pracują ale wszyscy ludzie pracują, niektórzy mają dzieci do tego i nie robią z drugiego dziecka niewolnika, stwierdzili że ją buntuje, chociaż nigdy nie zabroniłem jej pomagać, czy czegokolwiek o co oni ją poprosili, mimo jej tłumaczenia oni cały czas twierdzą, że ja buntuje, że wywieram presję i chcę żeby ona zaprzestała kontaktów z nimi. To jest nie prawda, zawsze byłem dla niej dobry, nie robiłem niczego czego ona mogła by nie chcieć i co sprawiło by jej przykrość. Zaczęliśmy spotykać się u mnie, moi rodzice traktowali ją jak córkę, żeby czuła się u nas dobrze, nigdy nie mieli przeciwko niej niczego, akceptowali nasz związek takim jakim był, nawet gdy się kłocilismy oni się nie wtrącali. Jednak ostatnio doszło do sytuacji bez wyjścia w tym momencie. Spotkaliśmy się jak zawsze, przyjechała do mnie pod wieczór, po całym dniu obowiązków domowych, z których jak zawsze się wywiązywała, była u mnie na dwie godziny, po czym ją odwiozłem. Za pol godziny dostalem telefon, ze mam po nią przyjechać bo jest straszna awantura w domu, pojechałem, ona chciała zebym ja zabral do siebie, zostalem zbesztany przez jej matke od najgorszych, a do awantury doszlo tylko przez to, ze jej nie ma a dziecko nie wykapane, mimo ze matka byla w domu. Fakt, ja tez sie unioslem, ale ile mozna wysluchwiac jakim to jest sie zlym czlowiekiem, kiedy to jest nie prawda. Po dwoch godzinach liczac ze sytuacja sie uspokoila i dojda do porozumienia, odwiozlem ja z powrotem, wowczas jej ojciec wyskoczyl do mnie z rekoma, zaczal ublizac od najgorszych, fakt nie zostalem mu dluzny, ale to przez emocje, wiem to glupie tlumaczenie, ale zaznaczam, ze nie jestem bez winny w tej sytuacji, po czym wywalil ja z domu. Jej ojciec przez cala noc wysylal jej smsy, obrazajac ja, mnie, moja rodzine mimo ze nigdy ich na oczy nie widzial od najgorszych, zaczal mnie straszyc, ze bedzie urzadzal polowania na mnie, zebym sie zaczal bac i jezdzic z obstawa. Moi rodzice powiedzieli, ze nie chca miec z nimi nic wspolnego i zeby moja partnerka przestala do nas przychodzic bo oni nie chca miec zadnych awantur, nalotow, czy nawet udzialu policji. Sa osobami starszymi, wiec w pelni ich rozumiem z e potrzebuja spokoju. Jej ojciec zaczal wypisywac klamstwa na moim profilu na portalu spolecznosciowym, pomawiajac mnie, obrazajac i grozac. Zaczal wymyslac rzeczy niestworzone, ze odwoze ja do domu a potem ide w miasto i ja zdradzam - zaznacze ze na imprezie bylem dobre pol roku temu i to wraz z partnerka, poniewiaz jezeli jestem w zwiazku to nie potrzebuje ich, nie sa mi do szczescia potrzebne, chodzilismy tylko razem i to kiedy oboje mielismy na to ochote. Zaczal jej wmawiac ze jestem zboczencem i on ma na mnie zdjecia, ze tak jest i zglosi sprawe na policje. Oczywiscie to nie prawda. Twierdza ze ona mnie utrzymuje, ze oddam mu pienidzadze w zebach. Fakt moja partnerka pochodzi z zamoznej rodziny, nam sie wiedzie gorzej nie mam tyle pieniedzy, co oni ale nie jestesmy ubodzy, zeby ktokolwiek musial mnie utrzymywac, oni sadza ze ona jest ich ksiezniczka, a ja jestem biedakiem i ze takich to jest na peczki. Jak moge to tylko ide do pracy, zeby miec swoje pieniadze zeby byc niezaleznym, cale wakacje przepracowalem, najpierw za granica, potem w Polsce, lacznie 2.5 miesiaca wakacji, pojechalismy razem na wakacje, za ktore z wlasnej kieszeni zaplacilem z zarobionych pieniedzy. Nigdy nie wzialem ani grosza od tych ludzi.

Do rzeczy, moja partnerka jest od nich uzalezniona, nawet gdy mielismy cos zaplanowane, a nie planowalismy nigdy nic z dnia na dzien, to moja partnerka potrafila rzucic nasze plany i isc robic to co kazala jej matka, zawsze twierdzila ze jestem najwazniejszy, jednak ostatnio mi powiedziala ze nie traktowala mnie na rowni z nimi, zawsze wychodzac z zalozenia ze ja zrozumiem i nie bylem najwazniejszy, ja rozumiem ze takie sytuacje sie zdarzaja ale nie ciagle i po kilka razy w tygodniu. Zrobilo mi sie przykro, caly czas mi tak jest. Ona twirdzi, ze teraz juz tak nie jest i jestem najwazniejsza osoba w jej zyciu, jednak zacznam watpic w jej slowa. Po tej awanturze zapewniala mnie ze wszystko sie zmieni, ze bedzie inaczej ze mnie kocha i chce ze mna byc juz zawsze, ze chce miec ze mna rodzine i zaplanowac wspolna przyszlosc, ja tez chcialem. Jednak widze, ze wszystko juz wrocilo do normy, mama jest juz dla niej cacy, zachowuje sie jakby nic sie nie stalo, a mi kaze sie wyklocac z rodzicami a najlepiej zebym sie wyprowadzil od nich.

Jestem strasznie zagubiony, z jednej strony ja kocham, kocham tez moich rodzicow i nie bede wybieral miedzy kims, a kims. Jej rodzice stwierdzili, ze nie beda juz sie wtracac, ale to jest stala spiewka, tydzien jest spokoj a potem wszystko od nowa, nie jestem przekonany czy chce ewentualnie do konca zycia w takim czyms byc. Prosze doradzcie mi cos, bo na prawde jestem zagubiony. Przepraszam za chaos ale to z nerwow. Dodam, ze sytuacja ta powtarza sie juz po raz 3 w tej rodzinie, dwoch poprzednich jej partnerow zakonczylo te zwiazki

Pozdrawiam wszystkim i zycze Wesolych Swiat

2

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Problem ma Twoja dziewczyna, a nie Ty. Dopóki ona nie zauważy, że jest dorosłą przywiązaną do rodziców dziewczyną, to nic się nie zmieni. Jeśli jej poprzednie związki kończyły się z tego powodu, a ona nie wyciągnęła wniosków, to czarno to widzę.

3

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Facet odpuść sobie ją, oni są wszyscy toksyczni a ty brniesz w g...o.
Masz 21 lat, życie przed tobą, a po co ci dziewczyna z dzieckiem.

4

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Ona nie ma dziecka, to jest dziecko jej matki czyli jej siostra, ale momentami faktycznie masz racje, czuje sie tak jakbym mial kobiete z dzieckiem

5

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc
Zgubiony napisał/a:

Ona nie ma dziecka, to jest dziecko jej matki czyli jej siostra, ale momentami faktycznie masz racje, czuje sie tak jakbym mial kobiete z dzieckiem

Z tego twojego opisu to zrozumialem, że ona ma dziecko. Chłopaku, bo tak nazwę, gdyż jesteś w podobnym wieku do mojego syna. Malo to dziewczyn przed tobą, a ona ma problem ze sobą a raczej z rodzicami. Jej rodzice to powinni zachowywać się normalnie a nie traktować ją jak gosposię. No, ale cóż, grunt to rodzinka. Zajmij się sobą, a jak chcesz być z nią, to zabierz ją do siebie jeśli zależy Ci na niej.

6

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Niestety, nie ma takiej mozliwosci, bo moi rodzice powiedzieli ze nie ma takiej opcji, bo oni nie chca miec z nimi nic wspolnego

7

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc
Zgubiony napisał/a:

Niestety, nie ma takiej mozliwosci, bo moi rodzice powiedzieli ze nie ma takiej opcji, bo oni nie chca miec z nimi nic wspolnego

Więc widzisz po jedno, twoi rodzice też ich nie akceptują. Oczywiście to nie powód, ale dla świętego spokoju daj na luz. Może rodzice mają racje, że nie chcą mieć nic wspólnego, ale powinni ci wyjaśnić dlaczego.
W końcu to ty wybierasz partnerkę, ale jak wspomniałem Ci, jesteś młody, więc życie przed tobą. Zajmij się swoimi sprawami, szkołą, pasją itp. Wesołych Świąt

8

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

To wszystko chore, ona nie dorosła, jeśli nie potrafi się postawić, już nigdy tego nie zrobi, w związku będziesz z nią i z jej rodzicami, a najwięcej do powiedzenia nie będziecie mieli wy, tylko oni... Po co Ci to... Związek może na prawdę wyglądać normalnie, bez patologicznych zajawek...

9

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Napiszę to co często piszę/mówię - miłością nie wyleczysz żadnej patologii
Jeśli ktoś ma problem z rodzicami, przemocą jakąkolwiek, trudnym dzieciństwem, toksycznymi relacjami to jedyne co możesz zrobić to zasugerować terapię u psychoterapeuty. Sam sobie nie poradzisz z tym nawet nie próbuj. Namęczysz się a potem jeszcze zaczniesz się nakręcać że niewsytraczająco pomogłeś że to Twoja odpowiedzialność. Musisz odróżnić kto ma tutaj problem, gdzie Ty jesteś i jakie jest Twoje pole wpływu na całą sytuację. Zadaj sobie też pytanie czy chcesz być z taką kobietą i szarpać się codziennie? Tak ma wyglądać Twoje życie? Młody jesteś, życie przed Tobą, nie wchodź w poważne problemy w tak młodym wieku, nie pogłębiaj spraw które od razu na dzień dobry są niedobrze rokujące.

10

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Tak jak mowisz, nie chcę jej zostawiać bo będę miał wyrzuty sumienia, że jej nie pomogłem, a ona mi mówi, że sama sobie nie da rady, że będzie się musiała leczyć, że i tak będzie mnie kochać z kim by nie była i nie pozwoli mi nigdy odejść, bo mnie kocha. Coraz bardziej się gubię i zaczynam się obawiać jeszcze bardziej tego wszystkiego sad

11

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc
Zgubiony napisał/a:

a ona mi mówi, że sama sobie nie da rady, że będzie się musiała leczyć, że i tak będzie mnie kochać z kim by nie była

Będzie musiała. Pytanie czy jest na to gotowa. Bo z tego co widzę to raczej nie skoro traktuje to jako przymus i tak Ci o tym komunikuje. Ludzie dojrzali do zmian mówią że jej pragną a nie że muszą. Powtarzam, nie rób z siebie terapeuty bo nie podołasz i bardzo na tym ucierpisz. Możesz jej pomóc wspierając ją w terapii a nie wchodząc w rolę terapeuty. Poza tym nie wiem czy widzisz że ona ma osobowośc typowo zależną. "Nie pozwoli Ci odejść" - będzie Cię trzymać na siłę? szntażem? obietnicami? A gdzie Twoje odczucia i Twoje oczekiwania wobec niej?

12

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Czyli co radzicie w tej sytuacji, zrobić najlepiej? Rzucić to wszystko w kąt i myśleć w tej sytuacji o sobie, czy dalej w to brnąć w przekonaniu, że jakoś to będzie? Jak sobie pomyślę o tym, że ona zostanie w tym wszystkim sama, będzie cierpieć a nawet może będzie potrzebowała leczenia, to aż mi serce się łamię

13

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc
Zgubiony napisał/a:

Czyli co radzicie w tej sytuacji, zrobić najlepiej? Rzucić to wszystko w kąt i myśleć w tej sytuacji o sobie, czy dalej w to brnąć w przekonaniu, że jakoś to będzie? Jak sobie pomyślę o tym, że ona zostanie w tym wszystkim sama, będzie cierpieć a nawet może będzie potrzebowała leczenia, to aż mi serce się łamię

Rozumiem Cię chyba dość dobrze. Ona musiałaby zrozumieć, że jest niezależną osobą i to jej życie, i ona decyduje. Niestety to nie takie proste, do wszystkiego trzeba dojrzeć. Pytanie czy dojrzeje za chwilę czy za długi czas. Pewnie rozsądniej byłoby to rzucić w cholerę, ale jestem w nieco podobnej sytuacji i wiem, że to nie jest proste, ja np. nie dam rady tak zrobić na razie, mimo, że cierpię.

14

Odp: Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Wszystko się ułożyło, pamiętajcie rozmowa jest najważniejsza, po wszystkich emocjach, rozmawiajcie, rozmowa jest w stanie załatwić każdą rzecz !

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja partnerka i rodzice - nie wiem co mam robić, proszę o pomoc

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026