Cześć. Mam nadzieję, że trafiłam na odpowiedni dział, bo naprawdę nie wiedziałam, który wybrać.
Moja historia jest długa jednak chciałabym Wam przedstawić moją sytuację w jakiej się znajduje a jaka spędza mi sen z powiek, zobaczyć jakie zdanie mogą mieć inni. Posuwam się do tego kroku, ponieważ brak mi przyjaciół dookoła mnie i nie mam się komu wygadać.
Jedyne osoby (konkretnie dwie) z którymi zawsze mogłam o wszystkim porozmawiać są zamieszane w całość i przestali być dla mnie tymi, którzy mogą mi radzić w niektórych kwestiach.
Czuję, że potrzebuję Was i Waszych słów.
Pokrótce na wstępie powiem, że obie te osoby to osoby które obdarzyłam miłością. Jednego poznałam 10 lat temu (A), byłam jeszcze bardzo młoda, drugiego 4 lata temu (B) i od tamtej pory z nim jestem.
Co mogłam wiedzieć o miłości mając 12 lat ? Spotykałam się z nim (A) żeby rozmawiać a i po powrotach całymi godzinami nie mogliśmy się oderwać od komputera i rozmów. Ciężko to nazwać byciem parą czy chodzeniem ze sobą. Jednak czułam, że z każdym dniem jestem z nim coraz bardziej związana i w jakimś sensie zakochana. Taki stan trwał 3 lata po czym on poznał inną dziewczynę z którą zaczął być ?na poważnie? (tak przy okazji ? jest z nią do dziś, 7 lat razem). Pamiętam jak bardzo mnie to zabolało, był mi najbliższym przyjacielem i chłopakiem z którym naprawdę chciałam być. Mimo tego, że tak świetnie się dogadywaliśmy, wybrał po prostu dziewczynę, która była ładniejsza. Przez jakiś czas jeszcze utrzymywaliśmy stały kontakt. Powoli o mnie zapominał a ja czułam się coraz gorzej. Cierpiałam. Znalazłam sobie innego chłopaka, z czystej desperacji, żeby sobie udowodnić, że wcale nie jestem aż taka beznadziejna. Czas pokazał, że to była jedna z gorszych decyzji w moim życiu, bo tenże chłopak był bardzo ale to bardzo zły. Ponad to, będąc z nim i tak cały czas myślałam o moim A, co też było złe i nieszczere z mojej strony. Zostawił mnie po 3 latach. Dokładnie po tym, jak dowiedziałam się, że chłopak (A) idzie na ten sam wydział studiów co ja. Upiłam się wtedy pierwszy raz w życiu, siedziałam, płakałam i podobno krzyczałam ?dlaczego los musi mnie znowu stawiać na drodze mojego (A)?. Że tak powiem ponowne spotykanie go było nieuchronne. Przypadek czy przeznaczenie ? Nic nie było ustalane. Zobaczyłam jego imię i nazwisko na listach i mnie ścisnęło.
Tu mi przychodzi pierwsze pytanie na które nie umiem sobie odpowiedzieć. Dlaczego byłam tak młoda i poznałam przypadkowego (A) i nie potrafiłam od 6 lat o nim zapomnieć ? Dlaczego naturalnym nie było, że przestaje zależeć ? Że się takie młodociane miłostki zapomina ?
Po krótkim czasie poznałam chłopaka B. Pięknego, wysokiego, inteligentnego. Zupełnie innego niż wszyscy których spotykałam na swojej drodze. To właśnie z nim jestem do dziś. On mi pomógł zapomnieć o A. Na jakiś czas.
B mnie ogłupił ? dosłownie ? poczułam to wszystko co się czuje, kiedy człowiek się zakochuje.
Oszalałam i nawet fakt częstego widywania A przestał na mnie robić wrażenie (przełom).
Było cudownie.
Do czasu, kiedy odkryłam, że B cały ten czas będąc ze mną, czatował, romansował i podrywał inne dziewczyny. Byłam znowu zdruzgotana, lecz ze względu na palącą mnie miłość do niego nie odeszłam. Czekałam na rozwój sytuacji, czy on wiedząc, jak bardzo mnie zranił coś zmieni.
I szczerze mówiąc, dużo to się nie zmieniło ?.
Nie potrafiłam go zostawić, chociaż czułam się bardzo zaniedbana, a on sam też mnie nie zostawił. Chodziłam sobie taka niezadowolona przez życie i w tamtym czasie A znowu powracał do mojej głowy. Znowu zaczęłam z nim rozmawiać. On mnie zaczął odwozić autem z uczelni do domu. Po pewnym czasie podeszłam do niego na uczelni i zapytałam, czy nie chciałby iść ze mną na piwo. Zgodził się. Poszliśmy. Upiliśmy się. Powiedział mi, że też mu ciężko o mnie zapomnieć i że niesamowicie wypiękniałam, że kocha ze mną rozmawiać i że to się nigdy nie zmieniło. Rozmawialiśmy o wszystkim i znowu poczułam jak mi jest bliski. Tamtego wieczoru doszło również do bardzo namiętnych pocałunków i dotyku.
Zdradziłam B.
Po jakimś czasie mu to wyznałam.
Nigdy mu jednak nie powiedziałam z kim, a jeszcze potem była sytuacja, w której moi rodzice wyjechali ? B odwołał spotkanie a że robił to nagminnie wkurzyłam się i napisałam do A. Przyjechał do mnie. Znowu piliśmy a potem leżeliśmy w łóżku przytulając się. Nic więcej. Tyle, że patrzę ? tu 4 nad ranem i B dzwoni , że stoi pod domem i czy mogę otworzyć. Byłam w szoku i nie wiedziałam co robić! Pierwsze spotkanie A i B. B się wkurzył , wygonił go z domu, wrzeszczał, w życiu nie wiedziałam go w takim stanie. Myślał, że znowu zdradziłam go fizycznie, tylko, że coś więcej niż całowanie. ( Co za przypadek że akurat wtedy naszło go na poranne odwiedziny.... ? )
Wszystko mu wyjaśniłam, że to tylko stary znajomy i oblewaliśmy zakończenie sesji. Wierzył mi.
Ze względu na sytuację w której B spotkał A, mimo że nie ma pojęcia o całym uczuciu, które istnieje, znienawidził go i zabronił mi się z nim spotykać. Nie ma problemu jeśli chce wyjść gdzieś z jakimś kumplem ? wszystko , pod warunkiem że nie jest to A.
Z jego strony nastąpił przełom, zupełnie tak, jakby odkrył, że mu zależy i że nie chce mnie stracić. Wyjechaliśmy na wesele do mojego wujka, gdzie pierwszy raz w życiu mieszkaliśmy ze sobą tydzień. Kilka miesięcy po powrocie B uciekł z domu, wynajął mieszkanie (z racji na alimenty mógł sobie na to pozwolić) i zabrał mnie ze sobą. Robił wszystko, żeby mnie nie stracić (tak przynajmniej czułam). Po drodze nastąpił cały szereg nieprzyjemności ze strony rodziny B, na jakiś czas po tym jak zaczęli mnie atakować (jego babcia kiedyś nawet naszła mnie w pracy ? krzyczała, że jestem dziwką, która sypia z jego wnukiem dla pieniędzy i inne straszne rzeczy) , zerwał z nimi kontakt. Muszę wyznać, że robił dla mnie wszystko. Był czuły, cudowny, obdarowywał mnie ogromną miłością. Wspieraliśmy się nawzajem i wszystko się dobrze układało. Ja z kolei po zamieszkaniu z B straciłam kontakt z A (czasami tylko w przelocie na uczelni go widywałam) i były chwile w których na dłuższy moment o nim potrafiłam zapomnieć. Nawet jeśli o nim myślałam, po prostu do niego nie pisałam.
Teraz dodam aspekt seksualny ? B jest pierwszym chłopakiem z którym współżyłam, bardzo mnie rozkręcił, seks był nieziemski, nauczył mnie wszystkiego. Spotykając się z nim podczas gdy mieszkałam z rodzicami wydawało mi się, że mamy identyczny temperament. Teraz po tych 4 latach to wszystko z jego strony opadło a u mnie wręcz przeciwnie. Mam bardzo duże potrzeby. On mniejsze. Mam mnóstwo marzeń i fantazji o których mu opowiadam ale niestety on nic z tym nie robi i wszelkie moje starania sprowadzają się do tego, że seks po prostu jest. To co mnie boli to to, że seks jest bo ja chce. A Jak odpuszczam, to długo potrafi nie być nic. W sensie ? on się nigdy za mnie nie zabiera. Tu chyba jest coś nie w porządku ? Chyba czuję, że mnie już tak nie pragnie.
Ja dbam o to żeby było mu rewelacyjnie a on o to nie dba ? tak w skrócie.
Dodam jeszcze, że ostatnio odnowił kontakty ze swoją rodziną, która mnie nie trawi (chociaż nic im nie zrobiłam). Nie wiem jak na to patrzeć. On mówi, że z czasem wszystko się ułoży i zmieni. Tymczasem ma nawet problem z tym, żeby ich uświadomić i żeby postawić na swoim, że to ze mną spędza święta. Zapewne pojedzie do nich w pierwszy dzień świąt. Oczywiście beze mnie. Już od jakiegoś czasu jeździ do nich i nigdy nie zostałam zaproszona.
I teraz tak ? nie wiem co mnie naszło ale dwa miesiące temu znowu odezwałam się do A. Spotkaliśmy się raz. Drugi. Trzeci. Tylko rozmawialiśmy. Chociaż przyznał się, że mnie pragnie. Jak raz mnie odwoził, powiedział, że chciał mnie całować i że ledwo się powstrzymał.
Najgorsze jest to, że mimo braku alkoholu w żyłach, czuję, że poddałabym się temu.
Boli mnie to, że robię coś za plecami B, ale nie mogę w sobie ukrywać, że A nie jest mi obojętny. Boli mnie to, że swoim zachowaniem mogę zranić nie tylko B, ale i siebie, A i jego kobietę. Cały czas to siedzi mi w głowie. Powiedziałam o tym A. On mówi, że uważa podobnie i dlatego spokojnie możemy się spotykać wiedząc, że do niczego nie dojdzie. Bo za bardzo nam zależy na tym, żebyśmy mogli dalej rozmawiać i być przyjaciółmi (gdyby doszło do czegoś więcej kontakt musiałby się urwać).
Czuję, że kocham ich obu.
Co ja mam zrobić ?
Dziękuję wszystkim którzy dotrwali do końca mojej historii i dziękuję z góry za wszystkie potencjalne odpowiedzi. Bardzo chcę wiedzieć, jak mnie oceniacie i co powinnam zrobić.
Nie chcę być złym człowiekiem.