netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

ja- bluszcz :(

41 odpowiedzi7 709 wyświetleńzałożony przez Lacoste, 20.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-12-20 09:16:36)

Temat: ja- bluszcz :(

Witajcie. Proszę o poradę.

Kilka miesięcy temu poznałam w pracy pewną dziewczyne. Od razu się polubiłyśmy, przy pierwszej rozmowie klachałyśmy jak stare dobre znajome. Wszystko było super do momentu, aż ja nie zaczęłam się angażować.
Jestem osobą zakompleksioną, z niskim poczuciem wartości skłonną do "bluszczowania" czy to w relacjach z znajomymi czy z facetami.
Po jakimś czasie zaczęło się "piekło". Ciągle robiłam jej wyrzuty że jej tak nie zależy na znajomości jak mnie, byłam zazdrosna o inne koleżanki itp. Przeszłyśmy wiele kłótni i rozmów ale potem znowu wracały moje wątpliwości i dalej robiłam jej akcje.

Nie dawno znowu o coś mi poszło, popłakałam się przy niej bo bolało mnie że jest jakaś taka obojętna, jak by jej wisiało czy będziemy ze sobą gadać no i powiedziała mi coś w stylu że z tego co widzi to po prostu aż tak bardzo się nie zaangażowała jak ja. Popłakałam się znowu bo myślałam że obie traktujemy się prawie jak siostry. Takie bratnie dusze. Po tym co mi powiedziała pękło coś we mnie. Postanowiłam zakończyć znajomość bo swoimi akcjami zamęczyłabym i siebie i ją.

Teraz mam spokój, ona też ale tak bardzo mnie to wszystko boli. Sama nie wiem co ona ma w sobie że tak mnie boli to nasze "rozstanie". Dawno noe spotkałam kogoś z kim bym się non stop śmiała i nadawała na tych samych falach.

Wiem wiem zjedziecie mnie i powiecie że potrzebny mi psycholog bo to zachowanie nie jest normalne. Ja natomiast mam pytanie jak pozbyć się tego bólu po zakończeniu znajomości?? Miał ktoś tak??

2

Odp: ja- bluszcz :(
Lacoste napisał/a:

Proszę o poradę. (...)Ja natomiast mam pytanie jak pozbyć się tego bólu po zakończeniu znajomości?? (...)

Twój związek umarł. Przeżywasz żałobę, o niej bardzo dużo i mądrze napisała Elisabeth Kübler-Ross.
Daj czasowi czas. Sobie też.

3

Odp: ja- bluszcz :(
Wielokropek napisał/a:
Lacoste napisał/a:

Proszę o poradę. (...)Ja natomiast mam pytanie jak pozbyć się tego bólu po zakończeniu znajomości?? (...)

Twój związek umarł. Przeżywasz żałobę, o niej bardzo dużo i mądrze napisała Elisabeth Kübler-Ross.
Daj czasowi czas. Sobie też.

To dziwne bo na samą myśl zaczynam płakać. Kilka dni temu zastanawiałam się czy może jestem innej orientacji ale kurde nie bo kręcą mnie tylko faceci. Nie wiem ale tak tęsknie za tymi naszymi wygłupami w pracy, myślałam że się to rozwinie, każdy mówił o nas papużki nierozłączki i właśnie się czuję jak bym straciła coś bardzo ważnego.
Dziś widziałam ją w pracy aż same mi się lzy cisnęły. Płaczę bo boli mnie to że to javzawsze ja jestem tą osobą ktora się angażuje a inni traktują mnie tak lekko ; (

4

Odp: ja- bluszcz :(

Co dziwnego jest w smutku po stracie?
Uczyniłaś tę osobę swym całym światem, to i uczucia są adekwatne.

Po co czynisz inną osobę swym światem? Po co potrzebujesz podpórek? Po co uwieszasz się na innych?

5

Odp: ja- bluszcz :(
Wielokropek napisał/a:

Co dziwnego jest w smutku po stracie?
Uczyniłaś tę osobę swym całym światem, to i uczucia są adekwatne.

Po co czynisz inną osobę swym światem? Po co potrzebujesz podpórek? Po co uwieszasz się na innych?

No wiesz.. ktoś może pomyśleć że jest coś ze mną nie tak skoro darze taka sympatią kolezanke z którą znam sie tylko kilka miesięcy. Na razie nawiedza mnie okropny ból. Ten sam ból miałam gdy mój eks ze mną zerwał.
Nie wiem czemu tak robię,  nie mam pojęcia..

Czyli najlepiej ją unikać?  Ostatnio mi powiedziała cześć jsk gdyby nigdy nic. Ona pewnie ma to gdzieś a ja się tu wypłakuję sad((

6

Odp: ja- bluszcz :(
Lacoste napisał/a:

(...)Nie wiem czemu tak robię,  nie mam pojęcia.. (...)

Będziesz chciała wiedzieć, to znajdziesz odpowiedź.

7

Odp: ja- bluszcz :(
Lacoste napisał/a:

No wiesz.. ktoś może pomyśleć że jest coś ze mną nie tak skoro darze taka sympatią kolezanke z którą znam sie tylko kilka miesięcy.

Coś z Tobą nie tak, tylko nie w sensie orientacji, ale relacji międzyludzkich.
Ja na miejscu tej koleżanki też bym uciekła od Ciebie aż by się za mną kurzyło. Ona nie zaangażowała się jak Ty i trudno się temu dziwić, bo Twoje zaangażowanie było chorobliwe. Przeczuwam niskie poczucie własnej wartości i straszną potrzebę akceptacji, połączoną ze strachem przed odrzuceniem.
Swojego problemu jesteś świadoma,to dobrze, ale weź też pod uwagę, że w żaden sposób tego nie kontrolujesz. Starasz się, ale wątpliwości i obawy wracają, stają się coraz silniejsze i w końcu wychodzą. Następna przyjaźń będzie taka sama, o ile nie poprzestawiasz czegoś w sobie, a to powinnaś zrobić przy pomocy psychologa.

8

Odp: ja- bluszcz :(

Lacoste jeszcze ci nikt na posta nie odpisał a ty już z góry powiedziałaś a wyślecie mnie do psychologa.
Czyli dokładnie wiesz ze to nie jest dobre i właśnie powinnaś nad własnym poczuciem pewności siebie popracować z psychologiem.
Tylko co to za trudne chodzić na wizyty i wywlekać siebie? A może to upokarzające ze sąsiedzi rodzina wezmą cie za wariata który sobie chce pomóc?

Ty sobie wcale nie chcesz pomóc w przestaniu byciem bluszczem a obchodzi cie tylko jak ma przestać boleć. Nie rozumiesz że w nowej relacji zrobisz dokładnie to samo?
Znów popłaczesz i nadal nie pójdziesz nic z tym zrobić...

Wiele dziewczyn tu na forum w tym i ja miało swoje problemy, strachy i koszmary, żeby je zlikwidować chodziłyśmy na terapie i teraz juz jest tylko kontrola nad sobą.
Widzisz jak się chce tak bardzo bardzo zmienić to można, można zacisnąć zęby i włożyć wysiłek by się zmienić.
Tylko trzeba na prawdę chcieć. A ty chcesz? Czy  to za trudne dla ciebie i łatwiej nadal zaduszać każdą życzliwą ci osobę?

9 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-12-20 17:03:45)

Odp: ja- bluszcz :(

gdy zaczynasz mieć jazdy usiadz i powiedz sobie; ona śpi albo jest w sklepie.ona jest u siostry albo brata.lubie jej towarzystwo i chce żeby była szczęśliwa.ona jest szczęśliwa bo była u siostry a sie lubią.ty w tym czasie idź zrób kawę obejrzyj film albo pogadaj z babcią.gdy masz jazdę to oddaj telefon komuś mądrzejszmu i weź za dwa dni.wyrzuc kartę.
pora na własne pasję.
jeżeli kogoś lubisz to dajesz mu wolność.
ciesz się pięknymi chwilami.ludzie odchodzą i są inni.oni mają swoje życie i jak np znajdzie.chłopaka to może zniknąć.

10

Odp: ja- bluszcz :(

stwórz swój kodeks postępowania nie zaproszona nie chodź.odpisuj gdy ktoś napisze.polubił jej koleżanki.staraj się w towarzystwie podyskutować na ich tematy.pochwał nowa fryzurę.
jesteś 1/20 jej życia.reszta to praca i rodzina.oznacza to że poświęca ci pół dnia w tygodniu.postaram ci się pomoc bo miałam podobny problem.

11

Odp: ja- bluszcz :(

Chcę zrobić z sobą porządek ale póki co czekam w kolejce na terapię.  Na chwilę obecną nie stać mnie by chodzić prywatnie.

Nokiaaa: no właśnie ludzie przychodzą i odchodzą a ja nie umiem się z tym pogodzić.  Nie dopuszczam do siebie opcji że może zabraknąć mi osoby którą darze jakąś większą sympatią. Chodzi i o znajomych i o facetów.  Serio uwierzcie że tak mi sie porobiło w głowie że ciagle chce mi sie płakać. Wiem że to wszystko moja wina ale w pewien sposób poczulam się cholernie zraniona. Pokazał am przed nią uczucia, otworzyłam się jak przed nikim obcym a ona tak poprostu to olała. Nie mówię że ma mnie głaskać po głowie ale gdybym to ja była nią i miała koleżankę które j tak bardzo na mnie zależy to okazalabym troche zrozumienia, było by mi miło. A ona? Miałam i w sumie dalej mam wrażenie że jej było wszystko jedno co ja czuję. .

12 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-12-20 19:18:13)

Odp: ja- bluszcz :(

kazdy z nas chce odpoczynku i rozrywki w znajomosciach. nie ucisku albo kupy problemow. owszem kazdy ma zle dni ale mozna oczekiwac wsparcia dopiero gdy nas cos laczy. ale nie na Boga od dopiero co poznanej kolezanki. raczej od starej kumpeli, po roku czy dwoch mozna tego oczekiwac.
nie chce kolezanki ktora ma problemy,tzn ze soba, gdyz ja mam tyle swoich ze jak mi dojda cudze to zatone. dlatego ceni sie ludzi pogodnych.
mialam chlopaka ktoremu raz zabraklo na koncie kasy, nie mogl odpisac. mowil ze nie mial skad. licho wie. nie odzywal sie z tydzien do mnie. dostal z 200 sms od kocham cie po nienawidze,spadaj i gorsze. oczywiscie gdy w koncu mogl sie porozumiec to nie bylo juz o czym gadac, po 2 miesiecznej znajomosci. ja dostalam gorączki 39, wylam i bylam upokorzona i przerazona wlasnym ja.
po tym razie kazde opuszczenie znosilam juz lepiej. nawet wyrabialam sobie samoobrone ze przyjazn czy milosc to interes.
rok temu takze powiedzialam kolezance ze spacerów, ze w ciazy zostawil mnie maz a ja wypalilam parę papierosów w nocy. pogodna kasia zwinela sie bo ją to przerazilo. nie doszlo do niej ze ktos moze byc taki jak ja, oczekiwala spacerów i gadek o kupkach a nie o problemach. dzis wstydze sie i nigdy wiecej nie gadam kolezankom co odstawia moj mąz, bo po prostu mam nauczkę. pomijam ciaże.
ktos chce milo spedzic czas a nie cumowac ciezki kamien, bo inni ludzie tez maja problemy ale nie chcą o nich sluchac.
dzis radze sobie wspaniale. ostatnio ktos stwierdzil ze jakas tam fruzia nie chce do mnie przychodzic bo jestem męcząca.
coz. trudno. wypozyczylam sobie 10ksiazek ktore lubie i mam was wszystkich w kaczym zadku!!!

uwazaj lacoste, gdy pojawi sie facet i cie poglaszcze po glowie mozesz byc latwym lupem dla cwaniaka. a to nie jest dobre.

13

Odp: ja- bluszcz :(

ludzie odchodzą i beda inni.
lubie chodzic po cmentarzach, w koncu moge sobie gadac a reszta musi mnie sluchac. maja czas i leza tacy spokojni.
musisz znalezc sobie zajecie.
znajomosc z twoja kolezanka nie jest skonczona. zaproponuj jej co dwa tygodnie kawe i powiedz ze brakuje ci towarzystwa ale chcesz juz na luzie.

14 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-12-21 09:47:55)

Odp: ja- bluszcz :(

Ale ja nie zameczam drugiej osoby swoimi problemami. Właśnie jestem pogodną wesoła osobą tylko z tymi fochami mam problem. Chce być dla tej kolezanki najwazniejsza. Szkoda że tego nie docenia.

Pozostaje mi pracowac nad soba i isc na terapię poniewaz w kolejnej relacji będzie to samo.

Mam ochote dzis do niej napisac. Niestety to bylby pewnie sms z wyrzutami typu ze ja tesknie i wyczekuje wiadomosci a ona ma mnie gdzies.
Nie moge napisac. Prosze niech mnie ktos kopnie w glowe. Chce by to ona pierwsza napisala czy zagadala ale chyba czekam na cud ; (


Ps. To ja mam w tylku relacje gdzie kogos nie intetesuja moje problemy. To powierzchowna znajomosc. Ja natomiast czulam ze z ta kolezanka moze byc przyjazn bo gadalysmy sobie o swoich problemach np w domu

15

Odp: ja- bluszcz :(

Prosisz i masz. smile
Kopię Cię. Nie w głowę. W odwłok. smile

Lacoste napisał/a:

(...)Chce być dla tej kolezanki najwazniejsza. Szkoda że tego nie docenia.(...)

A to w przyjaźni (kontakcie z drugim człowiekiem) chodzi o bycie najważniejszą?
Od tak myślącej osoby zwiewałabym na koniec świata, zrobiłabym to nawet wówczas, gdyby posiadała miliony zalet. Ta cecha - zaborczość - zdyskwalifikowałaby ją.
Rzadko kto ma ochotę dźwigać inną dorosłą, sprawną fizycznie, osobę. A i tym nielicznym, po krótkim czasie, ciężar staje się nie do zniesienia.



Lacoste napisał/a:

(...)To ja mam w tylku relacje gdzie kogos nie intetesuja moje problemy. To powierzchowna znajomosc. (...)

Rozumiem, że Ciebie interesują problemy tej drugiej osoby.

16

Odp: ja- bluszcz :(
Lacoste napisał/a:

Pokazał am przed nią uczucia, otworzyłam się jak przed nikim obcym a ona tak poprostu to olała.

A potem ją osaczyłaś:

Lacoste napisał/a:

Po jakimś czasie zaczęło się "piekło". Ciągle robiłam jej wyrzuty że jej tak nie zależy na znajomości jak mnie, byłam zazdrosna o inne koleżanki itp. Przeszłyśmy wiele kłótni i rozmów ale potem znowu wracały moje wątpliwości i dalej robiłam jej akcje.

Nikt nie lubi być osaczany, czy to w przyjaźni, czy to w związku.
Inaczej się dusi.

17

Odp: ja- bluszcz :(

Mam taką znajomą, można powiedzieć, że pracujemy razem przy jednym projekcie przez internet. Jak zaczynałam z nią więcej pisać, to stawała się nie do zniesienia, akcje za to, że nie odpisałam na jakąś bzdurę, tak samo odstraszała facetów. Trochę ją "wytresowałam", na tyle, że parę razy do mnie przyjechała. Im bardziej naciskała, tym ja bardziej do tyłu. No a że projekt, to nie mogła się odciąć. Wieszała się na każdym facecie, który tylko miło napisał, jak prosiła mnie o radę, to wytrzymywała w mojej wersji "5 minut" i wracała do swoich awanturek. Teraz jest lepiej, chociaż dalej ma nawroty. Na wszystkie pół żartem - pół serio pytania typu "a kochasz mnie?" odpowiadałam, że nie. Jak zaczynała stroić fochy, to jej odpisywałam, że to na mnie nie działa, ewentualnie jakoś złośliwie (wie, że tak mam, więc nie brała tego jakoś osobiście, tylko trochę odpuszczała), podrzuciłam jej książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy". Teorię niby wyniosła, z praktyką różnie bywa. Generalnie nie wiem, co Ci doradzić, bo ja w tej relacji byłam tą "stawiającą do pionu", nie wiem, jak masz sama sobie z tym radzić, ale na pewno musisz przestać uważać, że jak Ty "kogoś chcesz", to on też musi, bo to jest nie do zniesienia. Jakbyś z taką koleżanką zawarła związek małżeński bez jej wiedzy.

18

Odp: ja- bluszcz :(
Eileen napisał/a:

Mam taką znajomą, można powiedzieć, że pracujemy razem przy jednym projekcie przez internet. Jak zaczynałam z nią więcej pisać, to stawała się nie do zniesienia, akcje za to, że nie odpisałam na jakąś bzdurę, tak samo odstraszała facetów. Trochę ją "wytresowałam", na tyle, że parę razy do mnie przyjechała. Im bardziej naciskała, tym ja bardziej do tyłu. No a że projekt, to nie mogła się odciąć. Wieszała się na każdym facecie, który tylko miło napisał, jak prosiła mnie o radę, to wytrzymywała w mojej wersji "5 minut" i wracała do swoich awanturek. Teraz jest lepiej, chociaż dalej ma nawroty. Na wszystkie pół żartem - pół serio pytania typu "a kochasz mnie?" odpowiadałam, że nie. Jak zaczynała stroić fochy, to jej odpisywałam, że to na mnie nie działa, ewentualnie jakoś złośliwie (wie, że tak mam, więc nie brała tego jakoś osobiście, tylko trochę odpuszczała), podrzuciłam jej książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy". Teorię niby wyniosła, z praktyką różnie bywa. Generalnie nie wiem, co Ci doradzić, bo ja w tej relacji byłam tą "stawiającą do pionu", nie wiem, jak masz sama sobie z tym radzić, ale na pewno musisz przestać uważać, że jak Ty "kogoś chcesz", to on też musi, bo to jest nie do zniesienia. Jakbyś z taką koleżanką zawarła związek małżeński bez jej wiedzy.

Zachowanie Twojej kolezanki jest dokladnie takie samo jak moje.

Powiedz szczerze. Bylas lub jestes zaangazowana w ta znajomosc? Bo czytakac twoj post mam wrazenie ze traktujesz ta kolezanke jak swoje utrapienie jak bys kolegowala sie z nia "bo musisz". Mam wrazenie ze nie jestes w ogole zaangazowana, bynajmniej ja tak odebralam twoj post.

U mnie problenem jest niska samiocena. Strach silny strach przed odrzuceniem. Musze to zmienic ale tak bardzo boje sie odrzucenia ze to wszystko mnie przerasta. Dlatego tez zakonczylam to bo zatrulabym nam zycie. Uwielbian ta kokezanke. Juz dawno nie poznalam kogos z kim tak dobrze bym sie czula. Tylko ze nasza relavja chyba troche inna jest sie czula.

Dzis ta kolezanka sie do mnie usmiechnela ale nie zagadala a ja dalej czekam. Heh przezywam to jak rozstanie z facetem sad

19

Odp: ja- bluszcz :(

Lubię ją. Lubię z nią pogadać, popisać, spotkać się, jak wpadnie do mnie na weekend. Natomiast nie toleruję fochów o to, że nie odpisałam natychmiast albo że przeoczyłam wiadomość, że nie odzywałam się tyle i tyle czasu, że... Jest dobrą koleżanką i tyle. Jedną z wielu, co znaczy, że nie jest moim centrum wszechświata, a ja nie chcę być jej. Faktycznie ona może się wydawać bardziej zaangażowana w znajomość, ale dla mnie to pozory - widzę to po facetach. Który jest miły, od razu staje się tym jedynym, a jak nie chce, to problem. Podejrzewam, że ze mną funkcjonuje to tak samo, to nie tak, że ona jakoś mnie uwielbia i uważa za nie wiadomo kogo przez jakieś moje cechy czy coś, tylko po prostu akurat się napatoczyłam, a ona zaczęła się na mnie wieszać z przyzwyczajenia.

20

Odp: ja- bluszcz :(
Eileen napisał/a:

Lubię ją. Lubię z nią pogadać, popisać, spotkać się, jak wpadnie do mnie na weekend. Natomiast nie toleruję fochów o to, że nie odpisałam natychmiast albo że przeoczyłam wiadomość, że nie odzywałam się tyle i tyle czasu, że... Jest dobrą koleżanką i tyle. Jedną z wielu, co znaczy, że nie jest moim centrum wszechświata, a ja nie chcę być jej. Faktycznie ona może się wydawać bardziej zaangażowana w znajomość, ale dla mnie to pozory - widzę to po facetach. Który jest miły, od razu staje się tym jedynym, a jak nie chce, to problem. Podejrzewam, że ze mną funkcjonuje to tak samo, to nie tak, że ona jakoś mnie uwielbia i uważa za nie wiadomo kogo przez jakieś moje cechy czy coś, tylko po prostu akurat się napatoczyłam, a ona zaczęła się na mnie wieszać z przyzwyczajenia.

Auuuc boli..

Szczerze mowiac zdolowala mnie twoja wiadomosc. Wydaje mi sie ze masz podobne myslenie do tej mojej kolezanki. Ona tez kiedys powiedziala mi ze onanie wymaga i nawet nie chce by byla u mnie na pietwszym miejscu ; ( zabolalo.. teraz czytajac twoja wiadomosc uswiadomilam  sobie ze ona nie podziela mojej checi wejscia w jakas glebsza relacje. Masakra jak bym dostala w twarz.. czekam jak glupia na wiadomosc od niej ale wtdaje mi sie ze nie dam rady byc z nia w "plytkich" relacjach. Zavbardzo chce jej przyjazni i obecnosci w moim ztciu. Kurde sama nie wiem dlaczego ludzie nigdy nie podzielaja mojego entuzjazmu i traktuja mnie tak lekko. Czy to kolezanki czy to faceci- zawsze to ja jestem strona olewana..


Co za dol. Jak zapomniec? sad(((

21

Odp: ja- bluszcz :(

Ty nie masz zapomnieć, tylko wziąć się w garść.

Co Cię zabolało? Że koleżanka? Że jedna z wielu? Ale to jest FAKT. Okej, zapomnisz, a następnym razem będzie to samo. Przyjmij do wiadomości, że większość (wszyscy?) ludzi ma większą ilość znajomych, koleżanek niż 1. Nikogo od razu nie nazwę przyjacielem, a już na pewno nie kogoś, kto się na mnie "wiesza". Za duże obciążenie. Nikt nie ma ochoty wysłuchiwać wiecznie wyrzutów, a nawet przyjaciółka nie podporządkuje życia pod Ciebie. Tego, co ona wymaga - i  zapewne Ty też - nie zniosłabym nawet od faceta. Nie chcę być całym życiem dla kogoś, bo nikt nie będzie dla mnie - jest wiele osób w moim życiu, mam swoje zajęcia, sprawy, nie mogę się poświęcić jednej osobie. Nie wymagaj tego.

22 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-12-23 08:40:00)

Odp: ja- bluszcz :(

hej lacoste!
chcesz sie wykazac i byc najwazniejsza?
musisz na drugi raz poczekac z boku i nie drazyc.jak przyjaciolka bedzie miala dola to jej pomoz.
mam kolezanke.o jej uwage walczylam pare lat.raz na dwa mies kawa a byla moja sasiadka.postanowilam nie naciskac.sama przyszla gdy rzucil ja facet.duzo opowiedziala.
czemu to i tamto.nikt nie wie o chorobach.nie rozumialam jej ale tolerowalam dziwne zachowania z usmiechem.raz prosila mnie o pomoc a gdy przyszla to mnie splawila.
to tez przeszlam.
nie chce byc najwazniejsza.zbyt boli porzucenie.wole czasoumilacze.takie tam chwilowki.

zawsze mialam pretensje ze kuzynka mnie nie lubi jak ja jej towarzystwo.25lat sie gryzlam.gdy sie zjawiala to lecialam.nie chcialam byc najwaznijsza ale wazna.nie dalo sie. duzo bylo zazdrosci.ja jej kolezanki ona mi rodziny i powodzenia.ja jj dobrej pracy i wyjazdow. szkoda ze nie mamy duzo ze soba.moglam odpuscic. bywalo ze cale towarzystwo sie do niej zwalilo a ja musialam isc do domu a towarzystwo na impreze.beze mnie.
bylam pomocna
chwalilam
lubilam
gowno
nie wiem.
mieli nudne laski w towarzystwie ale to ja bylam cialem obcym

23 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-12-23 08:52:30)

Odp: ja- bluszcz :(

dodam ze w koncu kuzynka mnie dopuscila.ale zjawil sie u mnie facet i sie rozeszlo.nie lubili sie wiec...
chcesz byc wazna?pomoz babci cioci mamie.to tez moga byc kolezanki.
na forum duzo jest samotnych.ja sie tu dobrze czuje i jak poczytam wypowiedzi o problemach to uwierz mam do powiedzenia duzo wiecej. gotowe argumenty.czasem tez smutna prawde.niestety prawdziwa.mezowi tez potrafie dogadac.
te forum to moj kregoslup moralny.

24

Odp: ja- bluszcz :(

Ale ja nie umiem inaczej rozumiecie? Jestem strasznie uczuciowa szybko sie przywiazuje. Nie umien tego od tak zmienic. Tak bardzo polubilam ta kolezanke ze nie umiem nie chciec by byla na pierwszym miejscu. Owszem dka niej zawsze na pierwszym miejscu bedzie rodzina chlopak itp ale mi chodzi bym ja z grona jej znajomych byla ta naj. Nie chce byc "jakas tam" zwykla kolezanka, nie zaakceptuje tego w tej znajomosci bo za bardzo mk mmi na niej zalezy.
Wiem ze moje zachowanie to jak robie jej te fochy sa chore ale ta swiadonosc nie zmieni moich uczuc.

Dzis nie wtrzymalam i napisalan do niej. Napisalam ze nie moge w to uwierzyc ze nic nie znaczyla dka niej ta znajomosc. Ona mi odpisala ze znowu te ciezkie tematy przed snem. Napisalam jej zeby mi powiedziala to odpisala ze teskni za mna. Na moje pytanie czemu nie zagadala w pracy napisala ze sie krepuje. I czy sie spotkamy zeby o tym pogadac. Co o tym sadzicie?


Niby powinnam sie cieszyc a ja co? Zdolowalam sie ze gdybym to nie ja kolejny raz wyciagla reke to ona wcale by sie nie odezwala sad((

25 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-12-23 10:40:01)

Odp: ja- bluszcz :(

kiedys ksiadz pawlukiewicz w swoich kazaniach wspomnial zdanie ktore brzmialo mniej wiecej:
" i dziewczyna spotyka pierwszego lepszego chlopaka i od razu rzuca sie na niego, rzuca sie odrzucona corka, odrzucona dziewczyna i odrzucona kolezanka. wszyskie rodzaje porzuconej milosci. dlatego taka milosc jest chora"
powinna byc tylko dziewczyna a nie corka,kolezanka itd.

26

Odp: ja- bluszcz :(
Lacoste napisał/a:

Ale ja nie umiem inaczej rozumiecie? (...)

Kiedyś nie umiałaś chodzić i nauczyłaś się.
Pytanie, na które sama sobie odpowiedz: czy decydujesz się zmienić swój sposób myślenia oraz zachowanie?

Szukasz sposobów czy powodów?

27

Odp: ja- bluszcz :(
Wielokropek napisał/a:
Lacoste napisał/a:

Ale ja nie umiem inaczej rozumiecie? (...)

Kiedyś nie umiałaś chodzić i nauczyłaś się.
Pytanie, na które sama sobie odpowiedz: czy decydujesz się zmienić swój sposób myślenia oraz zachowanie?

Szukasz sposobów czy powodów?

Wielokropek trudne pytania. Bo zobacz z jednej strony chce to zmienić a z drugiej czuję że to cała ja że tego nigdy nie zmienię.  Wiem że sama sobie nie poradzę a jak już to tylko na chwilę.  Pójdę na terapię pewnie jakoś po nowym roku.

Póki co tak jak piszę wiem że moje zachowanie jeat złe ale no na chwilę obecną nie umiem wyluzowac i zcierpiec tej myśli że ja aż tak bardzo się zaangazowalam. To dla mnie coś dziwnego, dziwne uczucie bo prqktycznie co chwilę chce mi się wyć..

Szukam i tego i tego. Kopnijcie mnie w głowę

28

Odp: ja- bluszcz :(
nokiaaa napisał/a:

kiedys ksiadz pawlukiewicz w swoich kazaniach wspomnial zdanie ktore brzmialo mniej wiecej:
" i dziewczyna spotyka pierwszego lepszego chlopaka i od razu rzuca sie na niego, rzuca sie odrzucona corka, odrzucona dziewczyna i odrzucona kolezanka. wszyskie rodzaje porzuconej milosci. dlatego taka milosc jest chora"
powinna byc tylko dziewczyna a nie corka,kolezanka itd.

Nokia nie rozumiem tego cytatu. Rozwin go jakos bo moje szare komórki pracują chyba na zwolnionych obrotach :d

29

Odp: ja- bluszcz :(

chodzi o to ze szukasz milosci wszedzie gdzie sie da. a ona ta kolezanka nie zastapi ci chlopaka matki ojca i innych.

30

Odp: ja- bluszcz :(

A nie możesz po prostu do niej podejść, powiedzieć jej "cześć, sorka ostatnio się zachowałam trochę głupio, nie wiem co mi odwaliło"?
Ja nie rozumiem o co Ty w ogóle robisz takie halo! To jest Twoja koleżanka z pracy i masz nadal ochotę mieć z nią dobry kontakt i co w tym dziwnego? W ogóle przestań to tak roztrząsać i sama jej pokaż swoim zachowaniem, że to nic wielkiego się nie stało, a Ty zrozumiałaś, że Twoje zachowanie było dziwne i niepotrzebne.

31

Odp: ja- bluszcz :(
Lacoste napisał/a:

(...)Szukam i tego i tego. (...)

Odpuść sobie. Nie można jednocześnie iść w przeciwnych kierunkach.

Rozumiem, że według Ciebie 'niepolitycznie' jest stwierdzić 'nie zmienię swego sposobu myślenia i zachowania, jestem i będę bluszczem'. Stąd te hasła na pokaz, te obiecanki. Komu one potrzebne? Komukolwiek tutaj na forum? Komukolwiek w realu? Siebie też nie oszukasz, bo znasz prawdę.

Pamiętaj jednak o jednym; i tutaj na forum, i w realnym świecie ludzie nie pozwolą, by bluszcz zaczął zabierać im tlen. Wiesz dużo, decyzję też podjęłaś, nic tu po mnie.

32

Odp: ja- bluszcz :(

Witam...
   
   To jest bardzo ciężkie, kiedy ktoś nas osacza, narzuca nam się , wciąż czegoś żąda i oczekuje.. tak nie można!!..
Wynik tego jest taki , ze się zaczynamy dusić w takiej relacji , czy to kolezenskiej czy partnerskiej..

   Mam , a raczej mialam kilku takich znajomych, zwlaszcza jedna moja przyjaciolka byla dla mnie takim bluszczem..
Potrafila tylko narzekać i plotkować - mialam tego wszystkiego serdecznie DOSYĆ i zaczelam unikać jej wszelkimi sposobami i wymowkami.

W życiu wszystko powinno miec umiar i takt - każda znajomośc i związek..

33

Odp: ja- bluszcz :(

lacosta masz jakichs przyjaciol i kogo stracilas oprocz znajomej z pracy?

naprawde inaczej sie nie da?

34 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-12-24 17:22:22)

Odp: ja- bluszcz :(
Wielokropek napisał/a:
Lacoste napisał/a:

(...)Szukam i tego i tego. (...)

Odpuść sobie. Nie można jednocześnie iść w przeciwnych kierunkach.

Rozumiem, że według Ciebie 'niepolitycznie' jest stwierdzić 'nie zmienię swego sposobu myślenia i zachowania, jestem i będę bluszczem'. Stąd te hasła na pokaz, te obiecanki. Komu one potrzebne? Komukolwiek tutaj na forum? Komukolwiek w realu? Siebie też nie oszukasz, bo znasz prawdę.

Pamiętaj jednak o jednym; i tutaj na forum, i w realnym świecie ludzie nie pozwolą, by bluszcz zaczął zabierać im tlen. Wiesz dużo, decyzję też podjęłaś, nic tu po mnie.

Ale ja nie powiedzialam ze tego nie zmienie. Chce sie zmienic. Kurcze ciezko mi to wszystko opisac. Hmm poprostu z jednej strony czuje ze moje zachowanie jest zle np to ze jestem zazdrosna o jej inne kolezanki a z drugiej strony mysle ze po czesci mam racje. Kazda z nas chcialaby miec taka jedna prawdziwa przyjaciolke od serca. Nie iles tam kolezanek tylko ta jedna najlepsza ktorej mozemy ufac w 100%.. robilam jej te fochy i akcje bo czulam ze to ja bylam/jestem osoba ktorej bardziej zalezy, ktora pokazuje uczucia a ta druga strona uwaza ze tez jej zalezy a tak naprawde tego nie widac. Taka kumpela ale tylko w pracy a nie poza nia.
Masakra ale mi przykro. Napisalam jej ze pewnie gdybym sie znowu nie odezwala to by tego nie zrobila to odpisala " bo ja juz nie wiem co robic eh"
Czuje ze to koniec.. i znowu ta mysl ze to koniec mnie przeraza i plakac sie chce. Nie umiem wyluzowac, zawsze to ja sie angazuje bardziej niz ta druga strona.
Przezywan to tak chocby zerwal ze mna facet. Nawet nie wiedzialam ze tak sie mozna zaangazowac w znaj z kolezanka i tak to przezywac. Boli.. niechce sie juz angazowac ; (

Szczerze? To na chwile obecna nie mam.. moje kumpele maja facetow dzieci i nie maja czasu dla mnie sad

Przez swoje zachowanie stracilam juz jedna kumpele. Tylko ze my utrzymywalysmy staly kontakt. Czeste telefony sms spotkania. Niestety zniszczylam to. Natomiast tak jak pisalam z ta kumpela o ktorej watek tego nie bylo sad robilam te akcje bo czulam taki lęk i panike ze to tylko mi zalezy, ze co jesli jeszcze bardziej sie zaangazuje a ona bedzie traktowac to tak lekko. Ehhh mowie Wam 1000 mysli na minute.  Mam nerwice stwierdzona wiec moze dlatego czuje wszystko dwa razy mocniej.


Dziewczyny serio chce zapomniec o tej znajomosci bo na prawde mnie to boli. Czuje sie jak jakas lesba bo ciagle o niej mysle i analizuje. Ciagle czekam na wiadomosc i mam nadzieje. Nie wiem co mi jest. Dziwne uczucie. Przez ta sytuacje chce zmienic prace bo mam taka mozliwosc. Przynajmniej nie bede musiala jej juz ogladac..

35 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-12-24 21:48:20)

Odp: ja- bluszcz :(

ja tak mialam z chlopakami.w koncu wywalalilam karte i byl spokoj.na nowa czekalam 5dni.a raz zablokowalam pin specjalnie.
z ta miloscia jak z koleznkami.trzeba umiaru.kazdy sms pograza i doluje.raz wygralam sprawe gdy mnie kolezanka zostawila to ja jej zdobylam ksiazke ktorej nigdzie nie mogla dostac.wtedy mnie docenila.ale ja rozumialam ze ma faceta to nie ma.czasu.

36

Odp: ja- bluszcz :(

musisz jej powiedziec ze szybko sie angazujesz i trzeba do ciebie cierpliwosci a jednoczesnie poczucia przynaleznosci. ze chcesz jednoczesnie aby dobrze sie z toba czula i obiecujesz jej nad soba pracowac.gdyby zdarzyl ci sie kryzys to zajrzyj tutaj.tu sa fajne kolezanki:-)

37

Odp: ja- bluszcz :(

I co utrzymujesz kontakt z ta kolezanka ktorej zalatwilas ksiazke? Mam rozumiec ze ty tez kiedys bylas bluszczem? Jesli tak to co zrobilas ze ci przeszlo?


Nie nie bede jej juz nic mowic Bo ona to wszystko wie. Juz jej to mowilam ale bylo dobrze tylko na kilka dni. Juz za duzo tego wszystkiego serio za duzo. Mysle ze ona ma juz dosc mojej osoby tylko boi mi sie to powiedziec zeby mnie bardziej nie zranic. Mam ochote jej napisac wlasnie czy ma mnie juz dosyc i zeby mi napisala szczerze. Tesknie za naszymi poczatkami, jak jeszcze nie bylam zaangazowana..

Nokia masz dla mnie jakas rade? Oprocz rozmowy bo tych bylo juz duzo. Chcialabym sie odciac od niej ale nie mam jak bo razem pracujemy. Jak ja widze taka usmiechnieta to serce mnie boli bo mi sie chce ryczec.
Sama nie wiem czemu tak mam. Serio pomyslalam ze jakas lesbijka ze mnie skoro nie umiem sobie wybic z glowy kolezanki z pracy..

38

Odp: ja- bluszcz :(

nie bylam bluszczem ale umem napisac taki sms ze sie kazdemu odechce mojego towarzystwa.
da sie rade walczyc nad soba.pare razy kopa a potem doszlo.
nie szukam nowych.wole sama.

39

Odp: ja- bluszcz :(
nokiaaa napisał/a:

nie bylam bluszczem ale umem napisac taki sms ze sie kazdemu odechce mojego towarzystwa.
da sie rade walczyc nad soba.pare razy kopa a potem doszlo.
nie szukam nowych.wole sama.

Ja sama nie umiem z tym walczyc..

Ta kolezanka napisala mi ze przeroslo ja to wszystko i ze ma dosc. Zakonczyla te znajomosc.
Jest jakis sposob na zlagodzenie bolu?? sad ;/

40

Odp: ja- bluszcz :(

Lacoste, ale Ty dramatyzujesz... Zastanawiam się, czy nie masz jakiegoś defektu i chorobliwej potrzeby posiadania kogoś bliskiego. To choroba jest, to się leczy.

41 Ostatnio edytowany przez Lacoste (2014-12-27 01:40:38)

Odp: ja- bluszcz :(
Teo napisał/a:

Lacoste, ale Ty dramatyzujesz... Zastanawiam się, czy nie masz jakiegoś defektu i chorobliwej potrzeby posiadania kogoś bliskiego. To choroba jest, to się leczy.

Teo: dlatego tez chce isc na terapie i poukladac sobie co nieco bo pewnie jak poznam kolejna kokezanke lub faceta to po tej sytuacjk bedzie jeszcze gorzej.
Aktualnie jakos od wczoraj poczulam dziwna ulge. Taka jak bym byla w koncu ponad to. Blogie uczucie bo do niedawna na sama mysl ze nie bedziemy sie kumplowac chcialo mi sie plakac. Teraz jak cxytam te wiadomosci to faktycznie dramatyzowalam big_smile no ale serio ja polubilam.

Z calej tej historii wynioslam jeden wniosek. Nie wolno pokazywac przed ludzmi za duzo uczuc. Bo ludzie martwia sie tylko soba i chocbys nie wiem jak pokazywal jak bardzo cie to boli, plaszczylbys sie to ta druga strony jesli ma cie gdzies to i ma gleboko w powazaniu twoje uczucia smile

Na koniec napisalam kolezance dlaczego sie tak zachowywalam ale totalnie to zlala. Prawda jest taka ze to mi bardziej zalezalo. To ja chcialam by bylo dobrze poza praca a ona tylko w niej. Nigdy nic mi nie proponowala (za to duzo planow wspolnych lubila robic a nigdy nie przechodzily one do realizacji) nigdy sie nie interesowala zbytnio moimi sprawami. Na inna kolezanke miala czas do mnie zawsze miala jakas wymowke. Oczywiscie moja wina tez jest ale mysle ze poprostu zle ulokowalam swoje uczucia. Do osoby ktora poprostu umie duzo gadac a malo robi.

Boskie uczucie obojetnosci smile

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026