Kochana mama bluszcz - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez Zbuntowany aniol (2018-07-16 21:16:29)

Temat: Kochana mama bluszcz

Nie wiem od czego zaczac,moze od tego ze prosze o rady i wsparcie moze ktos ma podobny problem i jest w stanie mi pomoc.Jestem w Szwecji od 10 lat tutaj poznalam meza,planujemy jeszcze tylko pare miesiecy zostac tutaj i wrocic do kraju.Moja mama nie pracuje od 10 lat choruje na serce nie stosuje sie zalecen lekarz, do tego doszla silna nerwica ktorej ona nie chce leczyc ,do psychologa nie pojdzie ,bo ona jest najmadrzejsza.Nie robi nic nie myje sie ,nie sprzata nie gotuje,jedyne co robi to dreczy swoje dzieci w szczegolnosci mnie.Wydzwania i placze zebym wrocila ,najlepiej gdybym sie rozwiodla i z nia zamieszkala.Nie ma dnia zebym nie miala wyrzutow sumienia ze ona tam jest sama ,nie moge sie cieszyc zyciem ,malzenstwem czuje sie bardzo uciemiezona:-(mam okropne bole glowy .Nie moge sie nawet cieszyc tym ze swieci slonce bo zaraz jest telefon i wychodza chmury ..Jak jestesmy na urlopie wystarczy ze wyjdziemy z domu na dwie trzy godz juz dzwoni zeby z nia rozmawiac,i nie moge z wyjscia sie cieszyc bo jak nie odbiore mam wyrzuty sumienia .Nie ma taktu jak spimy potrafi normalnie bez pukania wejsc mozna by ksiazke pisac...:-( jak mam sie cieszyc zyciem jak wiem ze osoba tak dla mnie wazna jest tyle km stad cierpi bo depresja to cierpienie ,ze jest samotna ,jak z tym zyc ...kiedys mi nawet powiedziala ze jak umrze zeby nie plakac bo ona nie jest szczesiwa i ze moze na innym swiecie bedzie jej lepiej ,wydaje mi sie ze ona nie zaznala milosci od mezczyzny i teraz od nas tego uczucia chce nie wiem nie potrafie tego zrozumiec..nigdy bym tak nie traktowala swojego dziecka....:-(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kochana mama bluszcz

Twoja mama Tobą manipuluje i myślę, że dla własnego dobra powinnaś ograniczyć z nią kontakty.
Taka jest nieszczęśliwa ale jakoś nie szuka pomocy tylko zatruwa Tobie życie, żeby się lepiej poczuć.
I nie, "nie zaznanie miłości od mężczyzny" nie jest przyczyną jej problemów. Mężczyźni nie leczą ani nie zapobiegają depresji kobiet tongue
Cóż, możliwości są, trzeba tylko chcieć sobie pomóc. A Twoja mama nie chce a ty z tym nic nie zrobisz.

3

Odp: Kochana mama bluszcz
Zbuntowany aniol napisał/a:

Nie wiem od czego zaczac,moze od tego ze prosze o rady i wsparcie moze ktos ma podobny problem i jest w stanie mi pomoc.Jestem w Szwecji od 10 lat tutaj poznalam meza,planujemy jeszcze tylko pare miesiecy zostac tutaj i wrocic do kraju.Moja mama nie pracuje od 10 lat choruje na serce nie stosuje sie zalecen lekarz, do tego doszla silna nerwica ktorej ona nie chce leczyc ,do psychologa nie pojdzie ,bo ona jest najmadrzejsza.Nie robi nic nie myje sie ,nie sprzata nie gotuje,jedyne co robi to dreczy swoje dzieci w szczegolnosci mnie.Wydzwania i placze zebym wrocila ,najlepiej gdybym sie rozwiodla i z nia zamieszkala.Nie ma dnia zebym nie miala wyrzutow sumienia ze ona tam jest sama ,nie moge sie cieszyc zyciem ,malzenstwem czuje sie bardzo uciemiezona:-(mam okropne bole glowy .Nie moge sie nawet cieszyc tym ze swieci slonce bo zaraz jest telefon i wychodza chmury ..Jak jestesmy na urlopie wystarczy ze wyjdziemy z domu na dwie trzy godz juz dzwoni zeby z nia rozmawiac,i nie moge z wyjscia sie cieszyc bo jak nie odbiore mam wyrzuty sumienia .Nie ma taktu jak spimy potrafi normalnie bez pukania wejsc mozna by ksiazke pisac...:-( jak mam sie cieszyc zyciem jak wiem ze osoba tak dla mnie wazna jest tyle km stad cierpi bo depresja to cierpienie ,ze jest samotna ,jak z tym zyc ...kiedys mi nawet powiedziala ze jak umrze zeby nie plakac bo ona nie jest szczesiwa i ze moze na innym swiecie bedzie jej lepiej ,wydaje mi sie ze ona nie zaznala milosci od mezczyzny i teraz od nas tego uczucia chce nie wiem nie potrafie tego zrozumiec..nigdy bym tak nie traktowala swojego dziecka....:-(


Może to ty powinnas zasięgnąć porady u specjalisty, jak sobie radzić z matką? Jak nie ulegać jej manipulacjom i presji? Jak ją zmotywować do leczenia?

Poza tym, co jeśli ją powiadomisz, że nie jesteś jej w stanie pomóc i jeśli ona sama tego dla siebie nie zrobi (nie zacznie się leczyc), to zwyczajnie ograniczysz kontakty z nią, bo cię wykańczają psychicznie? Czasami trzeba zastosować terapię wstrząsową, jak inne nie skutkują.

4

Odp: Kochana mama bluszcz

Starszą, samotną, zdepresjonowaną osobe zawleczenie do psychologa nie zmieni na tej samej zasadzie jak alkoholika (90% z nich) nie zmieni terapia AA. Tylko dostrzeżenie własnych blędów + silna wola a te cechy są w sprzeczności ze starszym wiekiem.

5

Odp: Kochana mama bluszcz
foggy napisał/a:

Starszą, samotną, zdepresjonowaną osobe zawleczenie do psychologa nie zmieni na tej samej zasadzie jak alkoholika (90% z nich) nie zmieni terapia AA. Tylko dostrzeżenie własnych blędów + silna wola a te cechy są w sprzeczności ze starszym wiekiem.


Może szanowna mamusia jest ok. 50-tki?, nie 90-tki?  smile

6

Odp: Kochana mama bluszcz

Zmartwisz się, ale jedyne, co możesz zrobić, to odwiedzić specjalistę i dowiedzieć się, jak sobie radzić z mamą. Na chwilę obecną Twoja mama manipuluje Tobą na każde możliwe sposoby, by wzbudzić w Tobie wyrzuty sumienia.

Masz prawo do własnego życia, nie daj sobie wmówić, że Ci się ono nie należy.

7 Ostatnio edytowany przez klische (2018-07-17 12:21:15)

Odp: Kochana mama bluszcz

Dziewczyny madrze radza.
Zacznij od zmian u siebie. W swoim sposobie myslenia.

Z terminem matka powiazany jest caly bagaz skojarzen. Czesto patetycznych i utrudniajacych racjonalna analize problemu.... no bo jak?
"Dziecko, krytykujesz MATKE!? Zycie CI dala, poswiecila sie...a ty taka niewdzieczna!" - cos w ten desen (piszac to bardzo z grubsza), prawda?
Nie jestes mniej warta niz matka. Jestes takim samym czlowiekiem  jak ona -  oczywiscie, nie tym w sensie, ze jestescie indentyczne, a mam na mysli Wasza wartosc.

To prawdopodobnie nie bedzie latwa droga, ale da sie smile Serio. Da sie, choc jest pod gorke smile
Jezeli nie dasz rady sama - szukaj pomocy psychoterapeuty. Dla siebie. Nie dla mamy.
Nie pozwol sobie zmarnowac zycia. Nikomu.

Odp: Kochana mama bluszcz

Salomonka myslalam nad tym zeby udac sie do kogos ,zeby mi wytlumaczyl ze moja mama przekracza granice ,zeby zmienic swoj sposob myslenia i zaczac zyc pełną piersią.Ona ma dopiero 60 lat i jej pasywnosc przeraża.Wyglada to tak jakby role sie odwrocily ze to ja matka ktora musze sie martwic o rachunki o jej zdrowie a ona corka ktora nie chce sie leczyc i robi na zlosc.To nie normalne ze tak mloda kobieta nie robi zupelnie nic ,rece opadaja jak tam jade zamiast wypoczac na urlopie to tylko sie stresuje.Zeby sie umyla ubrala musze stracic uwierzcie duzo nerwow:-( i codziennie inna ma chorobe:-(

Odp: Kochana mama bluszcz

Salomonka myslalam nad tym zeby udac sie do kogos ,zeby mi wytlumaczyl ze moja mama przekracza granice ,zeby zmienic swoj sposob myslenia i zaczac zyc pełną piersią.Ona ma dopiero 60 lat i jej pasywnosc przeraża.Wyglada to tak jakby role sie odwrocily ze to ja matka ktora musze sie martwic o rachunki o jej zdrowie a ona corka ktora nie chce sie leczyc i robi na zlosc.To nie normalne ze tak mloda kobieta nie robi zupelnie nic ,rece opadaja jak tam jade zamiast wypoczac na urlopie to tylko sie stresuje.Zeby sie umyla ubrala musze stracic uwierzcie duzo nerwow:-( i codziennie inna ma chorobe:-(

10

Odp: Kochana mama bluszcz
Zbuntowany aniol napisał/a:

Salomonka myslalam nad tym zeby udac sie do kogos ,zeby mi wytlumaczyl ze moja mama przekracza granice ,zeby zmienic swoj sposob myslenia i zaczac zyc pełną piersią.Ona ma dopiero 60 lat i jej pasywnosc przeraża.Wyglada to tak jakby role sie odwrocily ze to ja matka ktora musze sie martwic o rachunki o jej zdrowie a ona corka ktora nie chce sie leczyc i robi na zlosc.To nie normalne ze tak mloda kobieta nie robi zupelnie nic ,rece opadaja jak tam jade zamiast wypoczac na urlopie to tylko sie stresuje.Zeby sie umyla ubrala musze stracic uwierzcie duzo nerwow:-( i codziennie inna ma chorobe:-(


Może zacznij od powiadomienia mamy, że na urlop nie przyjedziesz do niej, bo masz dość rozwiązywania jej problemów,  wystarczą ci twoje własne. Jedź z męzem na prawdziwy urlop, gdzie rzeczywiście odpoczniesz. Mama jakoś zyje nieumyta w czasie, gdy ty jesteś w Szwecji, czyli jakoś się ogarnia. Myślisz, ze trapia wstrząsowa dla niej to zły pomysł?

Odp: Kochana mama bluszcz

Gdybym tak powiedziala to obrazi sie na amen i bedzie plakac do poduszki ,przypuszczam ze to tylko pogorszyloby jej stan ,jakos sie ogarnia w ten sposob ze juz nawet na zakupy nie chodzi sama tylko sasiad jej przynosi,podstawowe produkty.Nie chce sie leczyc ja juz sama nie wiem czy ona chora od serca czy od nerwicy ma takie stany.

Odp: Kochana mama bluszcz

Bylam z nia u kardiologa kazala jej robic pomiary cisnienia bo miala na wizycie bardzo duze i brac lek ,mama nie chce mierzyc cisnienia leku raczej tez nie bierze.A ja mam juz dosc ile mozna walczyc?...Boje sie tego ze jak sie odetne dostane wiadomosc ze umarla ,nie stac mnie ba to zeby jej opiekunke wynajac,nie moge tez wszystkiego rzucic bo ona ma takie widzimisie.Dlatego tu pisze bo ja sama na to wszystko jestem zaglupia

13 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-07-17 15:02:50)

Odp: Kochana mama bluszcz
Zbuntowany aniol napisał/a:

Gdybym tak powiedziala to obrazi sie na amen i bedzie plakac do poduszki ,przypuszczam ze to tylko pogorszyloby jej stan ,jakos sie ogarnia w ten sposob ze juz nawet na zakupy nie chodzi sama tylko sasiad jej przynosi,podstawowe produkty.Nie chce sie leczyc ja juz sama nie wiem czy ona chora od serca czy od nerwicy ma takie stany.


Ma takie stany, bo może je mieć, taka prawda. Sąsiad zrobi zakupy, córka robi za ścianę płaczu, a jak może to przyjedzie na urlop i zamiast wypoczywać, to myje, sprzata, martwi się i wysluchuje. Zrozum, że zrobiłas wszystko co mogłas, aby jej pomóc. Teraz masz dwa wyjścia;

1. Odetniesz się i pomyślisz o sobie. Jest szansa, że podziala to na nią, jesli będziesz konsekwentna.
2. Ubezwłasnowolnisz matkę sądownie i umieścisz w placówce leczniczej wbrew jej woli.


Widzisz trzecie wyjście?

Może tylko takie, że w końcu ty dostaniesz choroby serca albo nerwicy ze stresu i zaczniecie się uzupełniać i rozumieć. Tylko kto wejdzie w dzisiejszą twoją i sąsiada rolę? Masz jakies widoki?

Odp: Kochana mama bluszcz

Macie racje tak nie moze byc zeby matka zartuwala dziecku zycie,nie raz jej mowilam ze to jak jej zycie teraz wyglada to tylko i wylacznie jej wina,zadne rozmowy nie skutkuja.Ona uwaza sadzac po zachowaniu ze ja powinnam sie nia zajmowac,i ja zabawiac,to ze ja utrzymuje od tylu lat to za malo,nawet jak to pisze to mi wstyd ,niedlugo dojde do czterdziestki i nie moge zyc :-( jak nie odbiore telefonu to potem jest kilkanascie polaczen ,dzwoni do skutku,odbiore i po jej tel jestem przybita.Ciagle narzekanie jaka samotna jak nie ma z kim pogadac:-( nawet nie wiecie jak zazdroszcze ludzia ktore moga polegac na swoich rodzicach ,ja nawet nie mam prawa swobodnie zyc ,czuje na swoich barkach duzy ciężar .....nawet nie mam juz sily na to zeby miec swoje dziecko ,przeciez jedno juz mam swoja matke:-( dziewczyny wstrzasnijcie mna:-(

15

Odp: Kochana mama bluszcz

Autorko. Zalatwilabym mamie leczenie w szpitalu na oddziale depresji i leczenia nerwic. 3-6 miesiecy leczenia z intensywna terapia. Jezeli sie nie zgodzi, odcielabym sie na jakis czas - terapia wstrzasowa.
Pamietaj, ze wyreczanie matki z obowiazkow jest dla niej SZKODLIWE.
Kazde jej wycofywane sie z zycia to poglebianie sie w chorobie. Kazda, nawet drobna czynnosc oddala jej chorobe. Nawet w szpitalu nikt nie obsluguje pacjentow. Musza sie umyc, ubrac, zachowac porzadek i uczestniczyc w zajeciach. Nie pozwol soba manipulowac. Zwroc sie do psychologa po pomoc i pomysl tez o mezu, ktory pewno takze jest na skraju wytrzymalosci.

16 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-07-18 18:44:40)

Odp: Kochana mama bluszcz
Zbuntowany aniol napisał/a:

Macie racje tak nie moze byc zeby matka zartuwala dziecku zycie,nie raz jej mowilam ze to jak jej zycie teraz wyglada to tylko i wylacznie jej wina,zadne rozmowy nie skutkuja.Ona uwaza sadzac po zachowaniu ze ja powinnam sie nia zajmowac,i ja zabawiac,to ze ja utrzymuje od tylu lat to za malo,nawet jak to pisze to mi wstyd ,niedlugo dojde do czterdziestki i nie moge zyc :-( jak nie odbiore telefonu to potem jest kilkanascie polaczen ,dzwoni do skutku,odbiore i po jej tel jestem przybita.Ciagle narzekanie jaka samotna jak nie ma z kim pogadac:-( nawet nie wiecie jak zazdroszcze ludzia ktore moga polegac na swoich rodzicach ,ja nawet nie mam prawa swobodnie zyc ,czuje na swoich barkach duzy ciężar .....nawet nie mam juz sily na to zeby miec swoje dziecko ,przeciez jedno juz mam swoja matke:-( dziewczyny wstrzasnijcie mna:-(


Kurcze, Zbuntowana Anielico smile A co robimy cały czas? Trzęsiemy tobą aż dziw bierze, ze jeszcze mdłosci od tego nie dostałaś:)


Rodzicom należy się szacunek, ale nie kosztem twojego własnego!!

Mamusia szanowna będzie się tylko pogłębiać w "depresji", jesli wszyscy skaczą, jak ona zagra.

Myśl o sobie, swoim mężu i swojej rodzinie. Mamie nalezy się terapia wstrząsowa.

Trzymaj się!! smile

17

Odp: Kochana mama bluszcz
Zbuntowany aniol napisał/a:

Nie wiem od czego zaczac,moze od tego ze prosze o rady i wsparcie moze ktos ma podobny problem i jest w stanie mi pomoc.Jestem w Szwecji od 10 lat tutaj poznalam meza,planujemy jeszcze tylko pare miesiecy zostac tutaj i wrocic do kraju.Moja mama nie pracuje od 10 lat choruje na serce nie stosuje sie zalecen lekarz, do tego doszla silna nerwica ktorej ona nie chce leczyc ,do psychologa nie pojdzie ,bo ona jest najmadrzejsza.Nie robi nic nie myje sie ,nie sprzata nie gotuje,jedyne co robi to dreczy swoje dzieci w szczegolnosci mnie.Wydzwania i placze zebym wrocila ,najlepiej gdybym sie rozwiodla i z nia zamieszkala.Nie ma dnia zebym nie miala wyrzutow sumienia ze ona tam jest sama ,nie moge sie cieszyc zyciem ,malzenstwem czuje sie bardzo uciemiezona:-(mam okropne bole glowy .Nie moge sie nawet cieszyc tym ze swieci slonce bo zaraz jest telefon i wychodza chmury ..Jak jestesmy na urlopie wystarczy ze wyjdziemy z domu na dwie trzy godz juz dzwoni zeby z nia rozmawiac,i nie moge z wyjscia sie cieszyc bo jak nie odbiore mam wyrzuty sumienia .Nie ma taktu jak spimy potrafi normalnie bez pukania wejsc mozna by ksiazke pisac...:-( jak mam sie cieszyc zyciem jak wiem ze osoba tak dla mnie wazna jest tyle km stad cierpi bo depresja to cierpienie ,ze jest samotna ,jak z tym zyc ...kiedys mi nawet powiedziala ze jak umrze zeby nie plakac bo ona nie jest szczesiwa i ze moze na innym swiecie bedzie jej lepiej ,wydaje mi sie ze ona nie zaznala milosci od mezczyzny i teraz od nas tego uczucia chce nie wiem nie potrafie tego zrozumiec..nigdy bym tak nie traktowala swojego dziecka....:-(


Wiesz co, jedno Ci powiem, nie daj się zwariować, to Twoje życie i masz go przeżyć z mężem po swojemu, po Waszemu, a Twojej mamie powiedz,  zadzwoń żeby wreszcie zajęła się sobą ,bo Ty nie będziesz wracała do Polski - tam mieszkasz, tam masz pracę, męża i jest Ci dobrze, zaznacz przy tym, żeby nie zaczynała płakać, czy innych swoich śpiewek, bo Tobie też nie jest lekko, a męża kochasz i masz zamiar przeżyć z nim długie lata.

Rozumiem też Ciebie co do wyrzutów sumienia, ale chyba niepotrzebnie je masz, jakoś Twoja mama nie ma tych wyrzutów, skoro ciągle narzeka na swój los, płacze i wpędza Ciebie właśnie w poczucie winy, ona na tym bazuje, nie daj sobą manipulować.To jest matka, ale jakaś taka zaborcza, nie cieszy jej dobro własnego dziecka, tylko myśli o sobie i jaka to ona nieszczęśliwa. Są w życiu większe nieszczęścia Twoja mama powinna się cieszyć z tego co ma.


Nie pisałaś czy ktoś z rodziny został w Polsce oprócz Twojej mamy ? może mógłby z nią porozmawiać, pobyć z nią troszkę, wyjść na spacer , czy namówić na wizytę u lekarza. Bo jak widzę Twoja mama jest uparta jak kocioł w dodatku chce postawić na swoim. Nie daj się, walcz o swoje szczęście i swoje życie.

18

Odp: Kochana mama bluszcz

Polecam książkę "Matki, które nie potrafią kochać" Susan Forward. Opisuje różne typy toksycznych matek - w tym i Twoją i daje praktyczne rady, jak sobie z tym radzić.

Odp: Kochana mama bluszcz

Dziekuje wam dziewczyny za porady ,troszke mniejsze mam teraz wyrzuty sumienia,chociaz dalej sa bo kto chce miec nieszczesliwego rodzica ,nikt...probuje sie troszke dystansowac Czytalam duzo o toksycznych matkach i moja do tego tematu bardzo pasuje.Jest wladcza i chce zeby wszystko bylo pod nia ustawione.Tak nie moze byc przeciez.Jak mam problemy czy w pracy czy jakies inne zawsze jej oszczedzam nie mowie.A ona w kolko to samo,przeciez mi zdrowie tez moze siasc...wydaje mi sie ze ona wie ze jestem wrazliwa i dobrze jest jej mna manipulowac.Ona miala normalne dziecinstwo rodzicow na ktorych mogla polegac ,ja mialam zrabane dziecinstwo przez ojca alkocholika ,to teraz za kare jeszcze mam to w nagrode:-( marze o tym zeby byla jak kiedys radosna usmiechnieta dobra bo taka ja pamietam ...nie wiem czy na starosc ludzie sie tak zmieniaja ,nie mam pojecia.Utrzymuje ja oplacam mieszkanie nie pamietam slowa dziekuje ,cos dam w prezencie nie bylo slowa dziekuje nigdy..nie wiem czemu to pisze przeciez to nie jest sedno tej sprawy ...najgorsze w tym wszystkim jest to ze nie potafi zrozumiec ze jestem juz dorosla osoba pod 40 stke i ze to jak wyglada jej zycie to nie jest moja wina :-(

20

Odp: Kochana mama bluszcz

Musisz postawić wyraźne granice i nie dać się manipulować. Twoja matka jest toksyczna i swoje własne niepowodzenia, smutki i brak ogarnięcia życia zwala na Ciebie. Nie, nie jesteś odpowiedzialna ani za jej nastroje, ani za brak chęci pójścia do specjalisty, ani za to, że nie chce brać leków na serce- to jest dorosła osoba.

To jest, według Twojego opisu, Matka Która Potrzebuje Matkowania, czyli jeden z typów jaki nakreśla Susan Forward w swojej książce "Matki, które nie potrafią kochać". Takie osoby dosłownie uwieszają się na swoich dzieciach i pasywnie oczekują, że wszystko za nie załatwią, wywołując ciągle poczucie winy. Przedstawiają się przy tym zawsze jako ofiary świata, mężczyzn, męża...itd. (niepotrzebne skreślić lub coś dodać) i odmawiają jakiejkolwiek profesjonalnej pomocy, bo ich choroby tak naprawdę stanowią kartę przetargową w ich rodzinnych relacjach. Jeżeli matka podjęłaby leczenie i zaczęła czuć się lepiej, to już nie mogłaby się na Tobie uwieszać. Proste.

Przede wszystkim polecam ukrócić kontakt telefoniczny. Dzwonienie codziennie, o różnych porach dnia i nocy jest NIEAKCEPTOWALNE. Na początku może postaraj się uzgodnić z nią jakieś dwa razy na tydzień o ustalonej porze. Jeżeli i tak będzie dzwonić jak jej się chce, przestań odbierać telefony i zagroź jej, że ją zablokujesz. I musisz być konsekwentna- faktycznie ją zablokuj jak się nie będzie trzymała ustaleń. Może to nią wstrząśnie. Zablokuj na jakiś miesiąc, a potem możesz jej wyjaśnić, że masz granice i nie będziesz tolerowała ich przekraczania. Porozmawiaj z nią także znowu o leczeniu depresji i dodaj, że nie możesz mieć z nią relacji, o ile nie zacznie się leczyć.

21

Odp: Kochana mama bluszcz

@Zbuntowany anioł...

Masz problem ze sobą, bo jak nie odbierzesz telefonu od matki, to masz wyrzuty sumienia. Dlaczego?

Matka ma problem ze sobą, bo nie dba o Ciebie, obciąża twoje życie swoim życiem.

Dwie osoby z problemami są w dość ścisłej relacji, problem się potęguje.

Jak to rozwiązać? Trzeba wykonać szereg małych kroków.

Wybierz najmniejszą, taką tyci-malutką rzecz, którą chciałabyś zmienić. Co to jest? Napisz... Wymyśl jak to zmienić.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024