Witam. Spotykam się z pewnym facetem od 4 miesięcy. Znamy się już co prawda dłużej,ale bliżej jestesmy od 4. Ja mam 22 on 34. Układało nam się raczej dobrze ale co mnie martwi. Czepia się o byle szczegół. Rzeczy które jego denerwuja i niepokoją to dla mnie blahostki, na które sama nie zwrocila bym uwagi. Sytuacja ostatnia. Mama poprosiła bym podwiozla siostrę i jej znajome na dyskoteke do klubu, mają po 16 lat, miałam zerknąć na nie trochę popilnowac. Zaproponowalam mojemu czy nie chce po towarzyszyć, odmówił wiec pojechałam sama. O to wielka afera. Ze ja chcę na dyskoteki jeździć czy z nim się spotykać. Ze nadszarpnelam jego zaufanie. Kolejna sytuacja: ze nie odezwałam się do niego jak mialam wolny weekend, że poczuł ze chcialam mieć go wtedy z głowy. Trzecia sytuacja: byliśmy umówieni na spotkanie ale byłam przeziebiona i chciałam je odwołać bo nie chcialam mu przeziebienia do domu przynieść. On wielkie halo. Mam wrażenie ze w przyszłości będzie chciał mnie ograniczać, zamknąć w klatce, a związek to nie wiezienie. Tutaj każdy ma prawo na własne ja. Jak z nim rozmawiać ?
Facet ma swoją przeszłość, nie zastanowiło Cię, dlatego nie stworzył trwałego związku w tym wieku? Przecież nie jesteś pierwszą kobietą w jego życiu. Nie czasem z powodu jego charakteru?
Facet ma swoją przeszłość, nie zastanowiło Cię, dlatego nie stworzył trwałego związku w tym wieku? Przecież nie jesteś pierwszą kobietą w jego życiu. Nie czasem z powodu jego charakteru?
Ma swoją przeszłość. Został skrzywdzony przez kobietę zdradzony i oszukany. Ale czy to powód żeby kazda kolejna mierzyć ta sama miarą? Ja już się wytłumaczyłam z tych incydentów. Wielokrotnie mu się tlunaczyłam. A on wciąż do tego wraca. Wciąż wypomina, przypomina. Jak mu przemówić do rozsądku ?
Nie obraź się, ale chyba w bajki wierzysz. Na ile prawdą jest, że facet został zdradzony to
1zdrada ma swoje przyczyny, charakter to trwała cecha i musiał nieźle się napracować, by związek zaczął się sypać, zdrada może być tylko skutkiem
2 zdrada ma swoje skutki. Jego lęki i obawy to jego problem. Nie da się zmienić, naprawić drugiego człowieka, można wyznaczyć mu granice i ich pilnować. Albo te granice uszanuje albo nie.
Problem z zazdrością, zaborczością będzie Twoim, gdy na to pozwolisz. Prosta decyzja.
apologises napisał/a:Facet ma swoją przeszłość, nie zastanowiło Cię, dlatego nie stworzył trwałego związku w tym wieku? Przecież nie jesteś pierwszą kobietą w jego życiu. Nie czasem z powodu jego charakteru?
Ma swoją przeszłość. Został skrzywdzony przez kobietę zdradzony i oszukany. Ale czy to powód żeby kazda kolejna mierzyć ta sama miarą? Ja już się wytłumaczyłam z tych incydentów. Wielokrotnie mu się tlunaczyłam. A on wciąż do tego wraca. Wciąż wypomina, przypomina. Jak mu przemówić do rozsądku ?
Może został zdradzony i oszukany, a może tylko sobie to wymyślił. Zauważ, że do Ciebie też się czepia, że wolisz dyskoteki niż jego (a ile w tym prawdy sama dobrze wiesz). Z doświadczenia przerobienia podobnego Pana powiem Ci jedno - z takim typem się nie dyskutuje, niczego nie tłumaczy, nie przemawia do rozsądku, tylko stawia granice nieprzekraczalne, a potem tych granic broni jak lwica. Przeczytaj sobie sytuacje, które przytoczyłaś, on już Ciebie ogranicza i próbuje wymuszać zachowania, które jego zdaniem są odpowiednie.
kryśka15 napisał/a:apologises napisał/a:Facet ma swoją przeszłość, nie zastanowiło Cię, dlatego nie stworzył trwałego związku w tym wieku? Przecież nie jesteś pierwszą kobietą w jego życiu. Nie czasem z powodu jego charakteru?
Ma swoją przeszłość. Został skrzywdzony przez kobietę zdradzony i oszukany. Ale czy to powód żeby kazda kolejna mierzyć ta sama miarą? Ja już się wytłumaczyłam z tych incydentów. Wielokrotnie mu się tlunaczyłam. A on wciąż do tego wraca. Wciąż wypomina, przypomina. Jak mu przemówić do rozsądku ?
Może został zdradzony i oszukany, a może tylko sobie to wymyślił. Zauważ, że do Ciebie też się czepia, że wolisz dyskoteki niż jego (a ile w tym prawdy sama dobrze wiesz). Z doświadczenia przerobienia podobnego Pana powiem Ci jedno - z takim typem się nie dyskutuje, niczego nie tłumaczy, nie przemawia do rozsądku, tylko stawia granice nieprzekraczalne, a potem tych granic broni jak lwica. Przeczytaj sobie sytuacje, które przytoczyłaś, on już Ciebie ogranicza i próbuje wymuszać zachowania, które jego zdaniem są odpowiednie.
Jak takiemu postawić granice nieprzekraczalne skoro to on usiłuje mnir ograniczyć w tej sytuacji ? Jak z tego wybrnąć ?
Zaczyna fikać to za drzwi bez tłumaczeń. Czym innym jest rozmowa o problemach, nawet najtrudniejszych. Czym innym robienie jazd, wpędzanie w poczucie winy, robienie w ogóle kogokolwiek winnym. O miłość, szacunek się nie prosi, nie błaga. Albo one są albo ich nie ma.
8 2016-11-16 11:53:18 Ostatnio edytowany przez Mamidełko (2016-11-16 11:54:24)
Mówić stanowczo, że się na to nie zgadzasz, nie życzysz sobie takiego zachowania i konsekwentnie w tym trwać. Jeśli nie przestanie napierać i nadal będzie próbował Ciebie ograniczać i przymuszać zastanowić się poważnie nad sensem dalszej relacji.
Ja w mojej "przygodzie" nie potrafiłam tak mocno postawić granic, a wojna (tak to była wojna) o moje granice była dla mnie za bardzo wyczerpująca. Mówiąc wprost najchętniej namawiałabym Ciebie, żebyś sobie tego pana odpuściła i poszukała kogoś normalnego...
Zaczyna fikać to za drzwi bez tłumaczeń. Czym innym jest rozmowa o problemach, nawet najtrudniejszych. Czym innym robienie jazd, wpędzanie w poczucie winy, robienie w ogóle kogokolwiek winnym. O miłość, szacunek się nie prosi, nie błaga. Albo one są albo ich nie ma.
Tak, tak, za drzwi, najlepsza technika ![]()
Czy bohater tego wątku i mężczyzna z tego: http://www.netkobiety.pl/t97817.html to ta sama osoba?
Zaczyna fikać to za drzwi bez tłumaczeń. Czym innym jest rozmowa o problemach, nawet najtrudniejszych. Czym innym robienie jazd, wpędzanie w poczucie winy, robienie w ogóle kogokolwiek winnym. O miłość, szacunek się nie prosi, nie błaga. Albo one są albo ich nie ma.
Ogólnie jest ok. Szanujemy sie.zależy nam obydwojgu na sobie. Właśnie dlatego on twierdzi ze bardzo niepokoją go te moje zachowania. Moje postępowanie. Ale o ja moge więcej zrobić ? Jeśli nawet szczerą rozmowa i wyjaśnieniami nie udaje się go uspokoic ?
Czy bohater tego wątku i mężczyzna z tego: http://www.netkobiety.pl/t97817.html to ta sama osoba?
Tak
Co było powodem zerwania? Napisałaś, że to z Twego powodu.
Oboje dorośli ludzie. Albo jest wszystko ok, albo coś nie gra. Nazwałaś problem- zaborczość, ograniczenia i wpychanie jego obaw jako Twoją winę. Jego próby podporządkowania to jego problem. Zapewne masz swoje niedostatki, ale te z kolei są Twoim problemem. Każdy jest odpowiedzialny za swoje grzeszki i naprawia siebie. Masz zdolność ujrzeć swoje niedostatki i uporać z nimi to jesteś reformowalna. Gościu swoje musi najpierw dojrzeć. Jeśli ich nie widzi, to mogą mu pomóc konsekwencje z Twojej strony. Nie proszenie i gadanie po prożnicy. Powiedzieć można raz, parę razy. Nie pomaga to nie ma po co tłumaczyć.
Oboje dorośli ludzie. Albo jest wszystko ok, albo coś nie gra. Nazwałaś problem- zaborczość, ograniczenia i wpychanie jego obaw jako Twoją winę. Jego próby podporządkowania to jego problem. Zapewne masz swoje niedostatki, ale te z kolei są Twoim problemem. Każdy jest odpowiedzialny za swoje grzeszki i naprawia siebie. Masz zdolność ujrzeć swoje niedostatki i uporać z nimi to jesteś reformowalna. Gościu swoje musi najpierw dojrzeć. Jeśli ich nie widzi, to mogą mu pomóc konsekwencje z Twojej strony. Nie proszenie i gadanie po prożnicy. Powiedzieć można raz, parę razy. Nie pomaga to nie ma po co tłumaczyć.
pyta jakie mam plany względem niego po tym wszystkim
Musiałabyś wróżkę nająć by przetłumaczyła o co mu chodzi. Albo panicznie boi się odrzucenia albo udowadnia na siłę ,że wina leży po Twojej stronie. Tak czy siak takie zachowania się leczy u psychologa na terapii, gdy już dany klient nie ogarnia sam co się dzieje.
pyta jakie mam plany względem niego po tym wszystkim
Ponawiam pytanie. Dlaczego wcześniej rozstaliście się (napisałaś, że Ty byłaś tego powodem)?
Zgodnie z Regulaminem Forum na Netkobietach obowiązuje zasada, że problemy jednego związku opisujemy w jednym wątku - posiadając więcej danych łatwiej jest udzielić właściwej odpowiedzi. Z tego samego powodu ten temat zamykam, a Ciebie proszę o kontynuowanie dyskusji w poprzednim, zapoznanie się z regulaminem i stosowanie do jego zapisów.
Z pozdrowieniami, Olinka