Witajcie,dosyc długo zastanawiałam sie czy zalozyc tu konto i opisac mój problem.Po dwóch miesiącach rozmyślań wreszcie sie zdecydowałam.Chce poznać zdanie osób postronnych dowiedzieć sie co by w takiej sytuacji zrobić.Wybaczcie chaotyczny sposób pisania ale jestem w pracy piszac na telefonie co nie jest zbyt wygodne.Przejdę do rzeczy i nieco naświetlę wam kłopotliwą sytuacje.Ze swoim facetem jestem prawie 7 lat od niecałych 4 mieszkamy razem,wyznaczona data slubu na lipiec 2015.Wszystko układało nam sie jak w bajce do czerwca tego roku...pechowy dzien.Tż zostal tymczasowo aresztowany,spędził w areszcie 5 miesięcy przy czym przez 4 miesiące nie mialam zgody prokurator na widzenie(okropnie przeżywałam tamten czas...wakacje,ja sama a towarzyszył mi jedynie jack).Czekałam,nie moglam inaczej ...nie wiedząc co przyniesie jutrzejszy dzien,niepewność,płacz alkohol i trawka..dzien w dzien blisko dna,na szczęście już sie opamiętałam.Temat natomiast pisze nie po to zeby sie nad sobą użalać,potrzebuje rady.Co zrobić,czy jego reakcja jest prawidłowa,czy to ze mna cos nie tak?Czemu zamiata to wszystko pod dywan..te pytania nieustannie krążą mi po głowie.Chodzi l to jak dostalam potraktowana przez rodzinę Tż,przecież niedlugo mielismy byc rodzina,tyle lat a oni zero wsparcie i tylko własne dupy ich obchodziły.Zostalam sama..chociaz nie do końca mialam swoja rodzine.Do rodzicow na wieś musialam sie wyprowadzić z naszego mieszkania,nie pracowałam to on zarabiał..teraz myślę ale glupia bylam,zostalam bez środków do życia z własnej glupoty.Z racji tego ze nie moglam chodzic na widzenia nie mielismy kontaktu,jedynie parę slów przekazanych przez jego rodzinę...Na widzenie chodziła matka i brat.Matka nawymyślała ze wyciągałam od niej pieniądze z moja mama,ze jeździłam samochodem wypełnionym facetami,zabrała mi mojego faceta telefon(nie mialam innego,mój byl na komendzie),kłamała Tż ciotce ze dzwonie do niej w kolko o pieniądze bo bala sie przyznac ze on siedzi własnej siostrze! Paranoja...do mojej mamy powiedziala ze dobrze ze to on siedzi a nie jego starszy brat,zajebista matka,poczatkowo na widzenia chodzić nie chciala,to ja ja namawiałam.Brat zabral mi nasz samochod i sam sie nim rozbijam,rzadko odbierał ode mnie telefony a to przez niego on tam siedzial!kryl mu dupe a tak zaopiekował sie jego kobieta...zero wsparcia,dobrego slowa,nie chcialam pieniędzy,chcialam czuc ze nie dostalam z tym sama.Jedyna osoba która sie mna interesowała procz mojej rodzinki byl jego przyjaciel,nienawidziłam go nigdy,namawiał go do zlego a po tym wszystkim uwazam ze myliłam sie i jest całkiem w porządku facetem.Tak oto trwałam 5 miesięcy pytając nieustannie dlaczego on,nie zasłużył,nie powinien ...ale taka solidarność dla brata wszystko. Dzien w którym wypuścili Tż do domu byl tym najcudowniejszym w życiu.Odbieram telefon,zdzwoni "kochana" tesciowa i oznajmia ze Tż nie będzie zadowolony jak go odbiorę z aresztu ,ze bedzie na mnie zly i to oni po niego pojada,wyraziłam swoje oburzenie i oznajmiłam ze jadę i nie mam zamiaru sluchac jej bredni.Wyszedl,dałam mu czas zeby nie przytłaczać go zmartwieniami,nie mowilam poczatkowo jak traktowała mnie jego rodzina.Gdy zaczelam mówić,opowiadać jak bylo to w kolko mowil zebym mu tego nie mowila,bo teraz go to nie obchodzi tylko chce cieszyc sie wolnością.Później tłumaczył ze non stop zapomina ich o to zapytac,tak ciezko zapamiętać jedno słowo "dlaczego"? jak to...nie obchodzi go jak traktowano jego przyszla zone w momencie kiedy on podkłada sie za brata i z tymi myślami tkwię do dziś...wybaczcie błędy pisze na telefonie.
Podobne tematy
W sumie to ciężko poskładać w całość to co tu opisałaś. Wcześniej nie dostrzegłaś nic niepokojącego w Jego rodzinie? Byli uprzejmi wobec Ciebie? Kiedy on siedział, to w żaden sposób nie mogłaś dostarczyć mu listu? Jak opuścił więzienie to nie był jakiś odmieniony?
Widzisz nie których zmienia odsiadka i nie zawsze wracają tacy jacy byli tylko odmienieni. Wyszedł i musi przyzwyczaić się do wolności, bo życie w więzieniu odmienia to. Krył brata ? Kobiety inaczej na to patrzą, ale jest coś takiego jak osłona innych i po prostu tak psychika jest zbudowana - lepiej samemu iść niż sprzedać drugiego. Tak krąg działa. Rozumiem działanie Twego lecz by mu to na złe nie wyszło. Poczekaj chwile czasu jak nic się nie zmieni to go sama nie odmienisz już na takiego jakim bł kiedyś. Przykro mi. Jednak miedzy wami musi dojść do poważnen rozmowy, ale po jakimś czasie.
Mialam zakaz jakiegokolwiek kontaktu z nim z prostej przyczyny...jestem świadkiem w sprawie,nasze spotkanie groziło podobno mataczeniem całej sprawy.Kiedy zamknięto śledztwo prokurator zgodził się na kontakt.Jego rodzina była wobec mnie zawsze ok.uprzejmi i mili dlatego ich zachowanie w tej sytuacji mnie nie tylko zszokowało ale także zawiodło.Mam do nich żal,potraktowali mnie jak kogoś obcego.Tż zawsze zapewniał że w razie czego będę mogła na nich liczyć.Ja rozumiem że chciał chronić brata,ale dlaczego kosztem naszego związku i przyszłości,czemu zdecydował się wystawić nas na taką próbę-na te pytania nie uzyskałam i już pewnie nie uzyskam odpowiedzi.Za czyn za który został aresztowany grozi mu do 8 lat...Zniszczył sobie w pewien sposób życie,będzie karany,nie będzie mógł znaleźć dobrej pracy bądź będzie miał z tym większe trudności.Mam żal i chyba to jest poniekąd największym problemem a zamiatanie pod dywan sytuacji które miały miejsce w przeciągu tych 5 miesięcy wcale mi niczego nie ułatwia.Jakby tego było mało przyszły szwagier żył pełnią życia,wyjazdy,randki,wesela,dyskoteki a mój siedział w klatce za jego błędy...Doradźcie mi czy źle robię mając żal?Czy to że Tż nie chce powiedzieć kilku dosadnych słów swojej rodzince jest normalne?ja myślę ze nie. Dodam że podczas pierwszych prób rozmowy usłyszałam że to nie ja mu tam pomagałam..Zabolało zwłaszcza że sama nie mialam nic i on dobrze o tym wiedział.Zbliżają się swieta ,nie chce niezręcznej atmosfery ale nie chce również udawać że nic sie nie stało.
ja bym radziła poważnie się zastanowić, czy chcesz w ogóle wchodzić do takiej rodziny i wiązać się z nim na trwałe