netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co siedzi w głowie mojej eks?

8 odpowiedzi2 414 wyświetleńzałożony przez _confused_, 30.11.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co siedzi w głowie mojej eks?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Co siedzi w głowie mojej eks?

Cześć wszystkim! Nigdy nie spodziewałem się, że przyjdzie mi kiedykolwiek napisać na forum o takiej tematyce. No ale jednak sytuacja życiowa mnie trochę do tego zmusiła, bo chciałbym poznać opinie osób trzecich na wydarzenia, które opiszę poniżej.

Byłem z dziewczyną ponad dwa lata w związku. Zerwała ze mną na początku października. Ona 21 lat, ja 27. Jak to w związku - raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze razem. Pochodzimy z tego samego, małego miasta. Ją jednak zawsze ciągnęło do cywilizacji, nie lubiła tej zaściankowej mentalności i braku perspektyw (ona od dwóch lat studiuje w dużym mieście). Ja z kolei jestem typem, który nie lubi za wiele zmian, raczej bardziej idę w stronę stagnacji. To był też jej główny problem w stosunku do mnie. Chciała, żebym w końcu ruszył do przodu, przeprowadził się gdzieś do miasta, bo marnuję swój potencjał na prowincji (mam całkowicie niestacjonarną pracę, którą mogę wykonywać w zasadzie z każdego miejsca na ziemi). Ja na początku nie byłem do końca przekonany co zrobić, wynikało to właśnie z mojego charakteru i wygody, bo to co miałem wypracowane u siebie w domu, pozwalało mi (jak i jej) żyć jak pączek w maśle, z dala od tego całego cywilizacyjnego przepychu. Jej to jednak nie pasowało, a ja z kolei z dnia na dzień, zacząłem sie przekonywać do jej światopoglądu, bo mi samemu zaczął przeszkadzać ten wiejski klimat. Tak więc na początku tego roku zdecydowałem, że przeniosę sie do miasta, w którym ona studiuje (plany miały zostać wdrożone na jesień). Ona mieszka z koleżanką, ma bardzo fajne mieszkanie, więc uznaliśmy, że ja sam sobie coś ogarnę i zamieszkamy osobno. Chyba nie muszę mówić jaka ona była szczęśliwa z powodu mojej decyzji.

Tak wygląda uogólnione tło całej historii. Teraz do sedna.

We wrześniu zacząłem szukać mieszkania dla siebie i wtedy też zaczęło coś gnić w naszym związku. Nie ukrywam, to był ciężki okres dla mnie, bo jednak zaczęcie nowego rozdziału w życiu nigdy nie jest proste. No i potrzebowałem jej wtedy, jej wsparcia, czegokolwiek. Ona jednak stawała się tak jakby zimna dla mnie, a im bardziej ja naciskałem, tym bardziej ona sie oddalała. Typowy przykład błędnego koła. To mnie mega demotywowało i rozstrajało. Na pewno mi to wizerunkowo nie pomagało, bo stałem się w pewnym momencie taką rozlazłą mameją. Cipą, jednym słowem. No ale taki okres sie zdarzył, różnie przychodzi w życiu. Pomimo tego jak sie cała sytuacja rozgrywała, to znalazłem zajebiste mieszkanie, ogarnąłem wszystko sam tak jak chciałem. Czyli w końcu miałem zacząć ten nowy okres w życiu, który ona (ale też głównie ja dla siebie) sobie wymarzyła. No ale cóż, w momencie jak podpisywałem umowę o wynajem, to można powiedzieć, że mleko już było wylane... Na początku października ona ze mną zerwała oficjalnie. Moje pojęci logiki uległo całkowitej defragmentacji.

Do dzisiaj nie potrafię sobie tego poukładać w głowie. Ona twierdzi, że po prostu sie wypaliło, że sie całkowicie różnimy i że ona chce iść teraz przez życie sama. Tym bardziej tego nie rozumiem, że ona jeszcze na przełomie sierpnia/września mówiła mi jak bardzo mnie kocha, jak bardzo we mnie wierzy i tęskni za mną w różnych sytuacjach. Czy można w tak krótkim okresie zdecydować, że sie już kogoś nie kocha i postawić grubą krechę na tym co było kiedyś? Czy to jakiś wpływ jej koleżanek na nią? Chęć wyszalenia się i pochłonięcia przez studenckie życie? 6 lat różnicy między nami, trochę inne życiowe priorytety. Czy my po prostu mieliśmy słaby timing? Co do naszych wspólnych relacji - ja zawsze dla nie byłem wtedy kiedy tego potrzebowała. Wspierałem ją, pomagałem w różnych sytuacjach. Nigdy niczego nie odpierdoliłem, czasami może byłem trochę zazdrosny i się za bardzo o nią martwiłem (no ale ona też miała podobnie). Skoro ja nie zrobiłem niczego źle, to czemu tak muszę cierpieć? Ona po rozstaniu się zachowuje tak bardzo jak nie ona... Imprezuje jak szalona, ma na wszystko wyjebane i mam wrażenie, że stała się jakimś emocjonalnym warzywem. Tak jakby ktoś jej przestawił wajchę w głowie. Ona zawsze była przebojową, inteligentną, pewną siebie dziewczyną, ale jednak wiem, że zawsze była mocno uczuciowa. Ja z kolei byłem głosem rozsądku w tym związku. Wszyscy mówili, że ona sie przy mnie zmieniła na lepsze. Zresztą ja też sie zmieniłem dzięki niej, bo przez swoją zdrowotną przeszłość, utraciłem gdzieś poczucie pewności siebie i własnej wartości, a dzięki niej wszystko pomału zaczęło wracać na dobre tory.

Myślicie że to jest taki okres tylko, stan przejściowy w jej życiu? Że pewnego dnia sie ocknie i zrozumie, że dużo straciła? Mi jest ciężko zrozumieć fakt, że stałem się dla niej całkowicie obojętny, że z dnia na dzień stałem się zwykłym człowiekiem z ulicy. Nie mam pojęcia co mam zrobić w tej sytuacji, nie mogę sie od niej odciąć całkowicie - mamy wspólnych znajomych, a dodatkowo ja jestem zżyty z jej rodziną też. Nawet jej rodzice byli mocno wkurzeni na nią, za to, że ze mną zerwała. No ale tak naprawdę to nie ma żadnego znaczenia.

Kocham ją wciąż bardzo, ale nie odwalam dziwnych akcji i nie błagam jej na kolanach o powrót. Minęły dwa miesiące od rozstania, ale ja wciąż mam gorsze chwile jak ta i nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Nasz kontakt jest sporadyczny, staram się unikać kontaktu z nią, no ale ciężko mi nie myśleć o niej codziennie. Na zewnątrz wszystko fajnie wygląda, bo radzę sobie dobrze, mam głowę w górze, ale w środku czasami czuję ogromną pustkę i żal.

Jakieś rady, opinie, cokolwiek?

Pozdrawiam.

2

Odp: Co siedzi w głowie mojej eks?

Co masz robić? Żyć dalej. Coś się skończyło i już.

3

Odp: Co siedzi w głowie mojej eks?

Nic nie może zrobić, nie zmusisz ja do niczego, żyj dalej może kiedyś zrozumie, a może i nie. Nikt nie zna na to odpowiedzi.  Musisz iść do przodu, nie oglądaj się za siebie.

4

Odp: Co siedzi w głowie mojej eks?

Nic, po prostu uznała, że do siebie nie pasujecie i tyle. Moim zdaniem dopóki była zauroczona to nie przeszkadzało Jej Twoje podejście na pewne tematy. Jednakże im dalej w las, tym dostrzegała pewne aspekty. Jak widać nie była w stanie wyobrazić sobie ciekawego (z Jej punktu widzenia) życia z Tobą.
Nie ma co płakać i pisać "że zmądrzeje, ocknie się i dostrzeże ile straciła". Skąd wiesz, że straciła? Tak to wygląda z Twojej strony, a z Jej może być kompletnie odwrotnie. Dlatego idź na przód.

5

Odp: Co siedzi w głowie mojej eks?

No cóż jestes akurat w tym niefajnym czasie po rozstaniu, który przezywał kiedyś kazdy z nas. Mam dla ciebie rade- nie siedź sam, nie przezywaj, tylko zacznij wychodzić i cos robic. Nowe hobby, Silownia? Spontaniczne wyjazdy, jak nie masz z kim to na fb poszukaj "spontaniczne wypady" dla obcych sobie osób. Można fajnie spędzić czas i poznać nowe osoby. Dobre strony takiego zachowania? Szybciej zapomnisz, zmienisz nastawienie. A po drugie, jesli ci na tym zalezy- twoja ex zapewne zainteresuje sie twoim zmienionym ja wink

6

Odp: Co siedzi w głowie mojej eks?

Witaj.
Nagłe oddalenie się i obojętność, często wskazuje na kogoś trzeciego.
Nie myślałeś o tym? Studenckie życie i imprezowanie, jak najbardziej sprzyja takim sytuacjom.
Myślę że dobrze postępujesz nie błagając o coś, co dla niej nie ma już znaczenia.
Jeśli natomiast chcesz poznać prawdę, dlaczego już Cię nie kocha, to po prostu spytaj. Jeśli jest szczera i ma dość odwagi, powinna powiedzieć jak jest na prawdę. Przecież to i tak już teraz bez znaczenia i nic nie zmieni.

7

Odp: Co siedzi w głowie mojej eks?

Kolego _confused_! Ale nie napisałeś jaki jest twój cel...

1. odzyskać ją, abyście znowu byli razem
2. zabić miłość tak, aby już nie odrodziła się

Jeśli to pierwsze to czy ona wie, że ją kochasz? Jakiś list wysłałeś? Na pewno chcesz z nią spędzić życie? Możesz działać tak, aby w jej głowie było zapisane, że wciąż jej pragniesz, że wystarczy że na nowo przejdzie przez drzwi do twojego życia. Niestety nie przeciągniesz jej przez te drzwi -- ona musiałaby to zrobić sama. Jeśli byłeś jej pierwszym i jedynym partnerem seksualnym, to złapała doła, że się nie wyszalała i szybko nadrabia zaległości.

Jeśli to drugie to trzeba się pogodzić, że z nią już nie będziesz, iść dalej przez życie swoją drogą, na przyszłośc nie dać się manipulować. Czas zabije miłość -- każde ognisko w końcu przygasa, czasami się tlą jeszcze węgielki na dole jeśli miłość była silna i tych węgielków nie pozbędizesz się nigdy. Jak będziesz miał szczęście, to ognisko wypali się na czarny popiół.

8

Odp: Co siedzi w głowie mojej eks?
_confused_ napisał/a:

Ona twierdzi, że po prostu sie wypaliło, że sie całkowicie różnimy i że ona chce iść teraz przez życie sama.


Jakieś rady, opinie, cokolwiek?

W mojej ocenie to prawdopodobnie kłamstwo. Skłaniałbym się do myśli, że pojawił się ktoś trzeci.
Kobiety rzadko odchodzą by być same, zwłaszcza, że z tego co piszesz nie było jakiś "patologicznych" zachowań między wami.

9

Odp: Co siedzi w głowie mojej eks?

Dzięki wszystkim za opinie. Minęły dwa miesiące od rozstania, to nie jest tak, że ja siedzę w mieszkaniu i płaczę po kątach wink Co to, to nie. Robię swoje, odnowiłem jakieś stare kontakty, na siłownie też zacząłem chodzić. Tylko pewne sprawy wracają jak bumerang i stąd też tak to wygląda u mnie. Nie jest łatwo się odciąć od przeszłości, jeśli ona w jakimś stopniu cały czas nam towarzyszy. Mamy wspólnych znajomych, ale przede wszystkim też jestem w zasadzie częścią jej rodziny - jestem ojcem chrzestnym dziecka kuzynki mojej eks.
Piszecie, że najprawdopodobniej pojawił się ktoś trzeci. Podczas gdy byliśmy razem jestem pewny w stu procentach, że tak nie było. Teraz oczywiście ona sie tam z kimś luźno spotyka, z tego co wiem, no ale dzieje sie to typowo juz po rozstaniu, więc ktoś trzeci nie był przyczyną rozpadu związku.

Czy chciałbym do niej wrócić? Na pewno mi jej brakuje. Byłem mocno zaangażowany, więc wiadomą rzeczą jest, że teraz nie będzie mi łatwo się od tego odciąć. Ją teraz pochłonęło życie studenckie całkowicie, chce sie wyszaleć dziewczyna. Tak sobie przewartościowała pewne sprawy, ja nic na to nie poradzę, to jej decyzja i jej życie. Boli to, że po tym wszystkim co razem przeszliśmy i co dla niej zrobiłem, stałem się w chwili obecnej tak bardzo dla niej obojętny. No ale cóż mogę począć - życie toczy sie dalej.

W sumie to chyba ciężko cokolwiek napisać więcej, raczej temat można uznać za zamknięty.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co siedzi w głowie mojej eks?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026