netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

przyjaciel

9 odpowiedzi2 822 wyświetleniazałożony przez kasia135, 15.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez kasia135 (2014-12-15 02:38:18)

Temat: przyjaciel

Cześć wszystkim, nie wiedziałam gdzie dokładnie umieścić ten post, więc z góry przepraszam jeżeli w złym miejscu. Muszę się przed kimś wygadać ponieważ mam pewien problem z którym sobie nie radzę wewnętrznie, przez co załamałam się.
Przyjaźnię się z pewnym chłopakiem już prawie 5 lat, ostatnim czasu zbliżyliśmy się do siebie..
może zacznę od początku całą historię.. wszystko właściwie zaczęło się od tych wakacji.. jestem z pewnym chłopakiem w związku ostatnio zaczęło się między Nami psuć po całości, mój przyjaciel jest po trudnym związku dziewczyna oszukiwała go cały czas, oświadczył się jej a ona zerwała zaręczyny po 2 dniach ( dziecinne trochę ) poznała kogoś była z nim pół roku i chłopak ją zostawił.. mój przyjaciel załamał się i to bardzo. Pocieszałam go w tym czasie, napisałm do mnie kiedyś wiadomość żebym zostawiła swojego chłopaka bo i tak nie pasujemy do siebie, dużo się kłócimy czasem nawet za dużo.. pytał po co jestem z nim że tak atrakcyjna kobieta, inteligentna może mieć każdego a nie męczyć się w związku bez przyszłości ( to było jego zdanie, moze tak wtedy to wszystko widział ze swojego punktu ).. dużo rozmawialiśmy o jego sytuacji o tym jak go potraktowała narzeczona, kiedyś miał przypływ załamania do tego stopnia że miał ochotę skończyć ze sobą.. i o moim związku w którym się nie układało w tym czasie.. powierzyłam mu swoje sekrety żaliłam się tak samo jak on, cała nasza sytuacja doprowadziła do tego że zbliżyliśmy się do siebie. Doszliśmy do wniosku wtedy że znamy się 5 lat, znamy się jak łyse konie, lubimy to samo oboje, te same filmy, jedzenie, żarty, ten sam stosunek mieliśmy do wszystkiego.. rozumiemy się bez słów.. jednym słowem zaczeliśmy coś więcej do siebie czuć niż tylko przyjaźń, zakochaliśmy się w sobie do szaleństwa, spędzaliśmy jeszcze więcej ze sobą czasu, chciał być ze mną, twierdził że wreszcie znalazł to co tak szukał w życiu że jest szczęsliwy... zawsze mówił że miał słabość do mnie.. był osobą która miała na mnie olbrzymi wpływ.. ja go zniechęcałam do siebie podświadomie bo bałam sie że coś jeszcze czuje do swojej byłej narzeczonej.. wszystko było by ładnie pięknie gdyby nie to,że.. był kumplem mojego byłego chłopaka.. mówilam mu na początku że to nie fair wobec kumpla, ale on nie chciał odpuścić prosił żebym go nie skreślała żebym spróbowała że on poczeka na mnie.. wtedy go sumienie nie gryzło co robi.. po pewnym czasie wszystko zaczęło się psuć, nie wiedziałam co się dzieje.. pojechał do domu na tydzień ( studiujemy ) i stwierdził że mu wszystko przeszło że to przemyślał i że nic nie czuje do mnie że kocha swoją byłą pomimo ile złego mu zrobiła że ja mu to uświadomiłam, że sumienie go gryzie że zachował się nie fair wobec kumpla że tak nie można.. że mój stosunek do ludzi ma wiele do życzenia że jestem za szczera i mówię jak leci i co myśle, jak mówiłam mu wcześniej że chce wrócić do byłego chłopaka usłyszałam że pożałuje tego, że on mu o wszystkim powie.. po czym po jakimś czasie stwierdził że życzy mi powodzenia, targały mną wyzuty sumienia przez to więc sama powiedziałam byłemu chłopakowi że się zakochałam i wiem że źle zrobiłam, jego kumpel stwierdził że nic nie miało miejsca że po prostu sama na coś się nastawiłam ( a to on mówił że chce być ze mną) że za dużo wsparcia okazał gdy ja szlochałam po zerwaniu.. mój były dał mi szansę wybaczył wszystko i wróciliśmy do siebie.. powiedziałam kumplowi że wróciłam do byłego a on do mnie że po co było całe zakochanie i te chwile razem, i co takiego mi dało że powiedziałam prawdę chłopakowi.. stałam jak słup jak go słuchałam.. do mnie wielkie halo a sam wraca do panny która go zdradziła a teraz wmawia mu że nie zrobiła tego.. ja chciałam być fair, nie zdradziłam bo mam zasady.. Jak ja mam to wszystko rozumieć? Powiedziałam kumplowi że się odkochałam że to wszystko było dla mnie jak kubeł zimnej wody że czuję się oszukana i nawet jeśli wszystko by sprzyjało ku temu by być razem to nie chce już nigdy więcej.. jak mam to rozumieć? nie dostałam do tej pory wyjaśnien po co to było wszystko z jego strony? czy tylko zgrywał się, można tak szybko się odkochać ? czuję że jestem naiwna chciał mu tylko pomóc po tym jak był załamany i tylko z nim rozmawiać .. nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.. powtarzał mi że mam się szanować i nie wracać do byłego bo mnie nie szanuje, pisał do w różnych odstępach czasu i pytał przed cała sytuacją po co jestem z takim chłopakiem który zachowuje się jak dziecko.. po czym jak zerwałam dowiedziałam się teraz że też mówił do mojego chłopaka że ma do mnie nie wracać bo ja go nie szanuje.. a sam powtarzał mi że jestem za dobra dla chłopaka że staram się a on nie zasługuje na mnie.. po co to wszystko było w takim razie..? napisałam mu wiadomość w złości że pokazał swoje prawdziwe oblicze.. przeprosiłam go po jakimś czasie bo trudno jest przekreślić od tak 5 lat znajomości bardzo dobrej.. teraz sprawia wrażenie jakby mnie unikał, jeśli coś napisze do niego to zdarza się że odpisze, zapytam normalnie co słychać nic więcej jakby w ogóle sprawy nie było.. męczy mnie ta cała sprawa, rozwala od środka bo nie wiem po co to było..

2

Odp: przyjaciel

Kasiu , uczyniłaś dobry uczynek pomagając przyjacielowi, jeśli komuś pomagamy chcemy wesprzeć podajemy dłoń- dość często obraca się to przeciwko nam.
Twój przyjaciel znalazł się na zakręcie życia (jego dziewczyna go zawiodła ty próbując go wyciągnąć z bagna zostałaś wciągana) powinnaś podać kij czyli pomóc bez angażowania się uczuciowego ze swojej strony.
Jako szczera osoba (prawda czasami bolesna) uwikłałaś się w intrygę w której twój kolega chciał abyś to ty była barankiem na rzeź.
Osoba której pomagałaś.podziękowała tobie(jak masz miękkie serce to twardy kuperek)
Dostałaś od życia nauczkę, że jeśli pomagamy komuś wyjść z bagna mając najlepsze intencje, sami zostajemy wciągnięci i jeszcze całą tą sytuacją obciążeni że to wszystko nasza wina.
Powinniśmy pomagać ale należy to robić umiejętnie prawda zawsze pokona kłamstwo(jest o wiele silniejsza)        Zbyś.
                                                 / Bartek Wrona - jedna na milion /

3

Odp: przyjaciel

Z chwilą, gdy "kumpel", rzekomo porzucony przez dziewczynę, zaczął namawiać Cię, Kasiu, na porzucenie chłopaka powinnaś dostrzec analogię , która winna Ci podpowiedzieć, byś z daleka trzymała się od takich ludzi, jak on.
Dostałaś nauczkę.
A fakt, że nie poszłaś do łóżka z tym żałosnym gnojkiem nie oznacza, że nie zdradziłaś chłopaka.
Wygląda na to, że tamten ma psychopatycznego rodzaju problemy emocjonalne.
Zemścił się na Tobie, jako na przedstawicielce płci, która go skrzywdziła.

4

Odp: przyjaciel

Jest kilka spraw,

1. Po pierwsze wasze dzialanie bylo obopolne, obustronne. Wiec nie masz co zarzucac "przyjacielowi" czego sama bys nie mowila. To sa twarde fakty a nie jakies tam banialuki, ktore wypisujesz.

2. W momencie kryzysu w zwiazku pocieszyciele zawsze zabieraja czas przeznaczony dla partnera i bardzo zadko dzialaja na korzysc zwiazku.

3. To co zrobiliscie z przyjacielem to typowe wejscie w uklad z pocieszycielem ale to z miloscia nie ma nic wspolnego chyba ze mylisz bliskosc, przyjazn, pewne poczucie bezpieczenstwa i inne potrzeby, z miloscia.

4. Prawdziwa przyjazn oraz milosc wymagaja obopolnego szacunku wobec siebie.

5. Po to zeby nie dochodzilo do dylematow, pod wplywem wlasnych dzialan i roznych rozchwian, po to istnieja zasady.

Odpowiem Ci przykladem. Twoje "problemy" to wiele problemow na raz. One sa wymieszane. Mieszajac dalej nie oddzielisz ich od siebie a kazdy powinien byc rozwiazywany oddzielnie (czyli problem z chlopakie, z "przyjacielem", z grupa rowiesnicza, z wlasna tozsamoscia, z wlasnym doswiadczeniem i umiejetnoscia definiowanai milosci, umiejetnoscia tworzenia dobrego zwiazku). Moim zdaniem ochlonac, zaprzestac mieszania, stanac z boku, patrzec i analizowac, w nic sie nie angazowac.

5

Odp: przyjaciel

Cześć.
Minęło trochę czasu od tego zdarzenia gdy powiedział że mu wszystko przeszło--> przyjaciel. Dałam się chyba znowu złapać , wyczuł moją słabość na to wygląda.. byłam ostatnio u niego ponieważ poprosił mnie o spotkanie, wiedziałam że w coś się wplątał ma jakieś problemy.. zamiast tego zaczął mi wytykać moje zachowania a ja stałam jak wryta. Po czym zapytałam dlaczego jest chamski dla mnie przecież nic mu nie zrobiłam takiego chce tylko się przyjaźnić odparł że nie będzie żadnej przyjaźni ze mną, zaczął być coraz bardziej arogancki..
Chciałam mu tylko pomóc, wysłuchać go.. nic więcej.. błędem moim jest to że chyba nie do końca dostałam nauczkę i nie wyleczyłam się z niego.. w pewnym momencie przytulił mnie i zaczął obmacywać, odepchnęłam go bo mam chłopaka a on jest jego kumplem i sam powtarzał że ma zasady i sumienie go gryzło dlatego mu przeszło, gdy mu powiedziałam dlaczego to robi przecież przeszło wszystko co " czuł" do mnie a on bo jesteś atrakcyjna..
po całej wcześniejszej akcji, jego odrzuceniu starałam się wrócić do życia i cieszyć z niego, pogodzić z rzeczywistości i przejść do porządku dziennego że nigdy nic nie miało miejsca, rzekomo wmówić sobie że nic nie czułam i nie czuje do niego.. wtedy od przytulił mnie i wszystko prysnęło.. Wytłumaczcie mi po co on to wszystko robi? Po co mi to robi skoro wie że staram sobie ułożyć życie a w kółko powtarza tylko że nie pasuje do chłopaka czyli jego kumpla, że on taki i tak a za moment wytyka jaki ja mam stosunek do ludzi że za szczera i kłótliwa i dowalam.. Po co to wszystko??
chce zapomnieć o tym co było, mieć neutralny stosunek do niego..
co mam zrobić?

6

Odp: przyjaciel
kasia135 napisał/a:

Cześć.
Minęło trochę czasu od tego zdarzenia gdy powiedział że mu wszystko przeszło--> przyjaciel. Dałam się chyba znowu złapać , wyczuł moją słabość na to wygląda.. byłam ostatnio u niego ponieważ poprosił mnie o spotkanie, wiedziałam że w coś się wplątał ma jakieś problemy.. zamiast tego zaczął mi wytykać moje zachowania a ja stałam jak wryta. Po czym zapytałam dlaczego jest chamski dla mnie przecież nic mu nie zrobiłam takiego chce tylko się przyjaźnić odparł że nie będzie żadnej przyjaźni ze mną, zaczął być coraz bardziej arogancki..
Chciałam mu tylko pomóc, wysłuchać go.. nic więcej.. błędem moim jest to że chyba nie do końca dostałam nauczkę i nie wyleczyłam się z niego.. w pewnym momencie przytulił mnie i zaczął obmacywać, odepchnęłam go bo mam chłopaka a on jest jego kumplem i sam powtarzał że ma zasady i sumienie go gryzło dlatego mu przeszło, gdy mu powiedziałam dlaczego to robi przecież przeszło wszystko co " czuł" do mnie a on bo jesteś atrakcyjna..
po całej wcześniejszej akcji, jego odrzuceniu starałam się wrócić do życia i cieszyć z niego, pogodzić z rzeczywistości i przejść do porządku dziennego że nigdy nic nie miało miejsca, rzekomo wmówić sobie że nic nie czułam i nie czuje do niego.. wtedy od przytulił mnie i wszystko prysnęło.. Wytłumaczcie mi po co on to wszystko robi? Po co mi to robi skoro wie że staram sobie ułożyć życie a w kółko powtarza tylko że nie pasuje do chłopaka czyli jego kumpla, że on taki i tak a za moment wytyka jaki ja mam stosunek do ludzi że za szczera i kłótliwa i dowalam.. Po co to wszystko??
chce zapomnieć o tym co było, mieć neutralny stosunek do niego..
co mam zrobić?

Czytałaś mój post?
Co masz robić?
Zerwać całkowicie kontakty z tym człowiekiem
To wszystko.

7 Ostatnio edytowany przez kasia135 (2014-12-15 23:43:26)

Odp: przyjaciel

Może się mylę ale jak dla mnie on jest zazdrosny ,że mi się układało i teraz również układa z chłopakiem a on tego nie może znieść że jemu się nie ułożyło.. tylko w takim wypadku co to za przyjaciel?
Ja na prawdę nic mu złego nie zrobiłam wyciągnełam i przedtem i teraz pomocną dłoń.. a on krytykuje co robie.. na dobrą sprawę nic nie robię prócz tego że na prawdę jestem szczęśliwa z chłopakiem a on ciągle powtarza że nie pasujemy do siebie że nigdy nie pasowaliśmy ( jak to w związku raz wzloty raz upadki ).
Nie rozumiem co mu to wszystko tylko da? co mu da że również mnie krytykuje co robię że jestem z nim, i po co mu powiedziałam wszystko tj. po co powiedziałam że kręciłam z przyjacielem.
Nie rozumiem po co się przystawia do mnie skoro sam mówił że mu wszystko przeszło do mnie, dla jaj? dla picu? dla zabawy? z zazdrości?
nie rozumiem jego postępowania skoro targało nim wyrzuty sumienia i zasady męskiej lojalności to po co się pakował w to? i po co teraz to robi.. to chore wszystko, nie mieści mi się w głowie..
ja chciałam jako przyjaciółka pomóc nie miałam nigdy złych zamiarów wobec niego.. a z zamian takie akcje..

8

Odp: przyjaciel
kasia135 napisał/a:

Może się mylę ale jak dla mnie on jest zazdrosny ,że mi się układało i teraz również układa z chłopakiem a on tego nie może znieść że jemu się nie ułożyło.. tylko w takim wypadku co to za przyjaciel?
Ja na prawdę nic mu złego nie zrobiłam wyciągnełam i przedtem i teraz pomocną dłoń.. a on krytykuje co robie.. na dobrą sprawę nic nie robię prócz tego że na prawdę jestem szczęśliwa z chłopakiem a on ciągle powtarza że nie pasujemy do siebie że nigdy nie pasowaliśmy ( jak to w związku raz wzloty raz upadki ).
Nie rozumiem co mu to wszystko tylko da? co mu da że również mnie krytykuje co robię że jestem z nim, i po co mu powiedziałam wszystko tj. po co powiedziałam że kręciłam z przyjacielem.
Nie rozumiem po co się przystawia do mnie skoro sam mówił że mu wszystko przeszło do mnie, dla jaj? dla picu? dla zabawy? z zazdrości?
nie rozumiem jego postępowania skoro targało nim wyrzuty sumienia i zasady męskiej lojalności to po co się pakował w to? i po co teraz to robi.. to chore wszystko, nie mieści mi się w głowie..
ja chciałam jako przyjaciółka pomóc nie miałam nigdy złych zamiarów wobec niego.. a z zamian takie akcje..

Dlaczego ciągle się nad tym zastanawiasz. Przecież już Ci mówiłłem, że to nie jest przyjaciel i on Twoją wyciągniętą rękę olewa.

9

Odp: przyjaciel

masz rację ze wszystkim .. po prostu tylko zastanawiałam się jak można być aż takim " zepsutym" człowiekiem.. więcej nigdy mu nie pomogę bo widać że nie warto, zerwę z nim wszelkie kontakty.. po prostu rodzice zawsze mnie uczyli że trzeba być dobrym i pomóc jak ktoś tego potrzebuje.. ale jak widać są wyjątki.. nauczka na całe życie..

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026