netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

ja, on i jego eks

6 odpowiedzi1 798 wyświetleńzałożony przez paula328, 15.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: ja, on i jego eks

Piszę, bo nie potrafię już poradzić sobie z relacją gdzie jestem ja, on i jego eks. Spotykamy się już ze sobą (ja i on) od ponad 1,5 roku, nie jesteśmy w związku, bo ja dopiero co poszłam na studia i jestem młoda, a on jest straszy o 10 lat i stwierdziliśmy, że będziemy póki co spotykać się i budować coś na solidnym fundamencie, więc niby okey niby dojrzale. Rozumiemy się dobrze, nasze rodziny się znają, nikt niczego nie ukrywa, często jesteśmy odbierani jako para, dużo podróżujemy, byliśmy też na wspólnych wakacjach, cóż, brzmi jak związek... uczucie jest z mojej strony już tak silne, że nie widzę wokół żadnych innych facetów, jestem naprawdę zaangażowana czy tego chcę czy nie, jednak często płaczę i nie radzę sobie z uczuciami, których tak do końca nie mogę z siebie wyrzucić.
Już na początku był problem z jego eks dziewczyną, która zakorzeniła się w jego życiu jak pasożyt, po zerwaniu tak czy siak wydzwania, czasem przyjeżdża, kontroluje jego życie i tak naprawdę ogrania swoje, poznaje ludzi, studiuje, ale cały czas "gdyby jej się odwidziało" ma jeszcze kontakt i to niestandardowy ze swoim byłym. Kiedy dowiedziała się że jej były się z kimś spotyka, ba, że spotyka się ze mną zaczęła być zazdrosna, dociekała, wypytywała, ale słuchajcie... mija już 1,5 roku a ja wiem, że on i tak będzie odbierał jej telefony, na pewno będzie miał ochotę ją zobaczyć i - uwaga trochę infantylnie - lubił wszystko co doda na głupiego facebooka. Jestem młodym człowiekiem, nie robiłam mu awantur o tą dziewczynę, to głupie, facet sam powinien wiedzieć kogo i czego oczekuje, ale robię sobie tym krzywdę, jak jakiś masochista wbijam sobie szpilki w serce kochając i bojąc się, że to tak naprawdę nic, mimo że partner zapewnia, że mu zależy, że póki jestem młoda nie chce się wiązać, bo może mi się "odwidzieć" tak jak jego eks i tak dalej.. i tak dalej.. Nie wiem czy to istotne, ale nie jestem dziewczyną, która musi zabiegać o facetów, dlatego tym bardziej znajomi dziwią się dlaczego niszczę siebie taką relacją z kimś kto bywa oschły, nieczuły, zabiegany i niewykluczone zaaferowany ciagle nią.
Co zrobić, myślicie że to w końcu przejdzie czy to ewidentne objawy, że nigdy nie będę tą jedyną, tą kochaną?
Z góry mówię, że rada porozmawiania z nim o tym, co mnie boli nie wchodzi w grę, on tego nie czuje, nie rozumie problemu, nie dostrzega go... sad

2

Odp: ja, on i jego eks

Ale co w tym zlego, ze utrzymuje kontakt z byla? Uwazasz, ze jedynym prawidlowym modelem rozstania jest zerwanie kontaktu?

3

Odp: ja, on i jego eks

Twoje obawy sa sluszne. Jednakze jako kobieta masz prawo do "zazdrosci" i wymagania od niego zaprzestania kontaktow z byla. Z drugiej strony sa obecne dzialania, ktore dzialaja na niekorzysc waszego zwiazku w postaci zazdrosci, pretensji, zali. Masz nawet prawo do postawienia sprawy na ostrzu noza i narzucenia ostatecznego wybory Ty albo byla ale zwiazek rowniez ma swoje wymagania w postaci "spokoju". To jest oczywiste bo wynika z zasad, ktorych dzisiaj juz nie ma. Gdzie one sa?

Mnie niepokoja nastepujace rzeczy:

"póki jestem młoda nie chce się wiązać, bo może mi się "odwidzieć"" - rownie dobrze jemu moze byc wygodnie byc z mloda, ktora moze sobie potem zmienic jak sama odejdziesz i bedzie mial argument dla kolejnej (taka argumentacja wiedzac jednoczesnie to co napisalem to typowa manipulacja przez odwrocenie)

"bywa oschły, nieczuły, zabiegany i niewykluczone zaaferowany ciagle nią" - oddzielajac to od innych kwestii, ktore wrzucasz do jednego worka, wyglada ze ten zwiazek nie jest rozowy a wrecz jednostronny?

"rada porozmawiania z nim o tym, co mnie boli nie wchodzi w grę, on tego nie czuje, nie rozumie problemu, nie dostrzega go" - to manipulacja i niezrozumienie, manipulacja przez tzw. wygodne stwierdzenie, niezrozumienie porzez to ze dialog jest konieczny dla zwiazku

Podsumowujac, macie rozne oczekiwania w tym zwiazku, facet ma mloda, seks, Ty oczekujesz budowania wiezi. Sama sie zastanow czy poza wakacjami, podrozami i lozkiem budujecie wiez miedzy soba? Czy jest obopolne zainteresowanie, wspieranie, pomaganie w problemach?

4 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-15 12:37:56)

Odp: ja, on i jego eks

A ja tutaj - w przeciwieństwie do Iceni - widzę sensowne podłoże do obiekcji...
I owszem, jest w tym "coś złego", bo jak widać, partner Autorki nie zamknął tamtej znajomosci, nie odciął się - a takie coś oprócz rodzenia frustracji w nowej dziewczynie, rodzi też domysły... Może mam tu dziwne poglądy, ale zawsze uważałem i uważam, że jeśli coś sie kończy to sie kończy. Ewentualnie, po latach, jak wszelkie emocje wyparują mozna zostać jakimiś ...znajomymi. Nic wiecej. Żadne "przyjaźnie", zadne częste, zażyłe kontakty, żadne "życie" obok. Bo to świadczy o trwajacej więzi, przez którą nowy partner nie ma pełnego dostępu i jakaś część (bywa, że ogromna, bywa, że to akurat nawet i część ...ciała) pozostaje nadal do dyspozycji tzw.ex.
Jak tu jest? Trudno wyrokować, jednak - moim zdaniem - tylko fizyczne i psychiczne oderwanie sie od ex, daje szansę na stworzenie normalnego związku, bez odczucia ze strony "nowej partnerki", że zyje w jakimś trójkącie...

maniek_z_maniek napisał/a:

..."bywa oschły, nieczuły, zabiegany i niewykluczone zaaferowany ciagle nią" - oddzielajac to od innych kwestii, ktore wrzucasz do jednego worka, wyglada ze ten zwiazek nie jest rozowy a wrecz jednostronny?

Bardzo słuszne uwagi, bo rzucające światło na Wasze, Autorko relacje... Coś mi tu "mówi", że ten facet traktuje Cię tylko jako tymczasową partnerkę, od miłego spędzania czasu, a tak wewnątrz wciąż "jest" ze swoja ex...
Taki sposób odnoszenia sie do Autorki, oschłość o tym świadczy. O tym, że nie jest zaangażowany w tą znajomość...

5 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-12-15 13:05:46)

Odp: ja, on i jego eks

Czy jego ex ma meza?
Nic o tym nie ma w poscie autorki, wiec zakladam, ze nie.

Od ponad poltora roku nie sa razem. Nic nie stoi na przeszkodzie zeby byli - ona nie ma meza, on nie ma zony - nie bylo zadnych deklaracji wobec innych osob.

Nic nie stoi na przeszkodzie, zeby byli razem. I od poltora roku mieliby grac w jakas gre przed autorka? Ona niby zazdrosna, on wciaz myslami przy niej, ale oboje graja ...przed kim? Przed autorka? W jakim celu?

Jezeli on by cos do niej czul, a ona bylaby zazdrosna (czyli jej uczucia tez nie wygasly, bo zazdrosc nie bierze sie znikad) to nie patrzylaby spokojnie jak byly facet bzyka nowa dziewczyne. =nie jest nim zainteresowana

Skoro ona jest zazdrosna i nadal zainteresowana, a on wciaz ma ja w glowie, to nie czailby sie i nie zawracal sobie glowy kolejna dziewczyna. =nie jest nia zainteresowany.

Autorka czuje sie niepewnie, jest sporo mlodsza od swojego partnera, od jego bylej pewnie tez, jest od nich bardziwj niwdojrzala i to rodzi leki i zazdrosc o byla. W takim wypadku bedzie reagowac alergia o kazdej wzmiance o bylej, a faceta zacznie to meczyc.

Stosunki w zwiazku panujace pomieszy autorka a jej chlopakiem to juz inna kwestia i kolejny problem.

6

Odp: ja, on i jego eks

Słyszałam od naszych wspólnych znajomych, że bardzo dojrzale do tego podchodzę nie robiąc awantur, trzymam to wszystko w sobie i... czekam, jak się okazje na nic. Jego eks jest również młoda, zaledwie 2-3 lata starsza ode mnie, opisują ją jako nader zarozumiałą i pewną siebie dziewczynę, ich rozstanie niby się odbyło, ale długi czas klucze z jego domu, nawet z samochodu miała w swoim zasięgu, dla wielu jest dziwna, bo ma tupet kończy cos, rezygnuje z niego, a jednak odzywa się, dzwoni i burzy w nim coś co potem oddziałuje między nami. Nie jestem typem zazdrośnicy, bo nigdy nie miałam czego, dlatego nie powinniście odbierać mnie jako młodej, zagubionej dziewczynki... po prostu szukam zrozumienia, może jakiejś mobilizacji do tego, aby coś zakończyć, a może utwierdzić się, że powinnam nie myśleć o przyszłości... Myślę nawet o udaniu się do psychologa, bo z młodej i radosnej dziewczyny, zmieniam się na kogoś kto się snuje, smuci i zaczynam mieć kompleksy, mimo że to powinna być moja ostatnia kwestia do zmartwień.. jestem nieszczęśliwa kochając.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026