Witam drogie netkobiety. Na forum znalazłem się przypadkiem, chciałbym poznać wasze obiektywne opinie co jest potrzebne, aby pokochać nieznaną osobę.
Często się mówi "to jest miłośc od pierwszego wejrzenia", widzimy osobę zaledwie kilka sekund i się zakochujemy. Nie potrafię uwierzyć, że to "coś" lub charakter sprawia, że dana osoba bardzo nam się podoba nie znając tego kim właściwie jest. Jedynce co wiemy, a właściwie widzimy to wygląd.
To co napisałem, było może bardzo próżne, ale nie linczujcie mnie od razu za moje spostrzeżenia. Często w obronie charakteru używamy sformułowania "To nie wygląd jest najważniejszy, najbardziej liczy się wnętrze/chemia/to "coś". Zgadzam się z tym stwierdzeniem, tylko z jednym "ale". Wygląd się nie liczy, o ile jest z nim wszystko w porządku. Bo w końcu kto by chciał mieć brzydkiego partnera?
Mam 25 lat, odkąd poszedłem do liceum zacząłem czuć się bardzo niekomfortowo, właśnie z tego powodu jak wyglądam. Miałem nadzieję,że to jednorazowy "dzień kartofla" i po prostu "wstałem lewą nogą", jednak to się utrzymuje od dłuższego czasu. Nie potrafię patrzeć na siebie, nie chcę, nawet próbując siebie obiektywnie ocenić daje sobie 2/10 max.
Staram się być zadbany i być jak najlepszym człowiekiem. Wychodzę z uśmiechem do ludzi i jestem raczej sympatycznym człowiekiem (żeby nie było, że to przez wygląd staram się nadrabiać, po prostu mam tak naturalnie). Jestem jak normalny nastolatek spotykam się ze znajomymi ( z tym różnie z powodu wyglądu), gram na gitarze, w koszykówkę, czytam książki, jednak kiedy z kimś rozmawiam nie potrafię patrzeć mu prosto w oczy (wiem, że to nieżyczliwe). Po prostu boję się, że druga osoba właśnie myśli "Jezu! Jaki on jest brzydki" i czuję się bardzo niekomfortowo.
Wychodząc na ulice zaczyna się "porównywanie" (po prostu tak mam) i widzę jaki każdy jest ładny i supermodelem w stosunku do mnie.
To nie jest żadna prowokacja, naprawdę tak czuję. Uważam, że nie jestem dość atrakcyjny aby kiedykolwiek znaleźć miłość. Taki "forever alone".
I też nie oceniam dziewczyn po wyglądzie, nie raz podobała mi się mniej urodziwa dziewczyna, która miała to "coś" (co w części zaprzecza co pisałem o wyglądzie jako przepustce), jednak uważam, że nie jestem dość atrakcyjny aby próbować do którejkolwiek bo zaraz się skończy ripostą "ja i Ty, chyba żartujesz"