Myślałem, że obejdzie sie bez pisania tu, ale potrzebuje opini innych. Otóż moja psychika sie zmienila drametialnie po raz śmierci szwagra (byłem z znim zrzyty - zmarl na bialaczke ) dwa po śmierci babci (jako jedyny widzialem babcie z wnuczków jak wygladala przed smiercia co sie z nia dzialo i tez tydzien przed smiercia widzialem ja i pozniej jako 1 z wnuczkow widzialem przy otwarciu trumny) trzecia chyba najważniejsza rzecz to przez jakiś czas.spozywalem amfe (7 miesiecy czysty) nie bylem nalogu, ale przekieroszawała mi psychikę. Nie chce by Normalni ludzie zjechali mnie prosze o rade. Otóż z byle błachostki robię problem, dużo wkręcam sobie na głowę i przejmuje się, nie umiem czasami po prostu sie wyluzować, przestałem sie smiac z zartow. Ogólnie wszystko jest przyjmowane powaznie. No inna sytuacja poznalem fajną dziewczyne i próbujemy coś stworzyć - tylko czasami przeszadzam zbyt bardzo podeszlem emocjonalnie i czasami wytkne to i owo. Tak jakbym tylko ja sie staral, a ona nic, że tak jakbym chcial by wyszlo na moje i ogolnie zbyt sie wkrecilem naduzywam slow itd. Nie chodzi mi o to, że chce jej zniszczyc psychike ( wiem jak czasami dzialam ) ja sie czuje jakbym sobie wszystko wkrecil tylko gorzej wyjść z tego amoku. Widze problem tylko nie wiem co robić, czym sie zajac (psychiatra odpada ). Pisze, bo jeszcze półtora roku byłem normalny, a teraz nawet niema kto mi cos madrego do powiedzenia oprocz "jestes po....." Wiem, ze ranie nie tylko ją, ale i inne osoby. Chcialbym wrocic na ląd i normalnie funkcjonowac. Mial ktos podobnie ? Mam 19 lat i jestem dość młodym człowieki jeszcze, bo bym zapomniał. ![]()
1 2014-12-13 01:10:48 Ostatnio edytowany przez bizomi (2014-12-13 01:19:58)
Podobne tematy
Moim zdaniem zachowuj dystans do siebie i innych ludzi zwlaszcza ze z biegiem lat "doswiadczenie" bedzie roslo. Sam mam za soba smierc 6ga bliskich ludzi, w tym 2 bardzo bliskich przyjaciol, w 2 przypdkach bylem w momencie smierci, zdrade swoja, zony, rozne manipulacje ze strony innych ludzi. Wnioski to takie byc z ludzmi z ktorymi chce byc (czyli nic na sile), dystans do siebie (inni tez maja podobnie jaj ja, nie jestem jakims wyjatkowym wyjatkiem) oraz innych ludzi (jestem podobny do nich). Pamietaj ze zlosc ktora kierujesz w stosunku do siebie, to autoagresja (nawet w postaci braku humoru), ktora niszczy przede wszystkim Ciebie. Po prosty zyj normalnie, nie wyolbrzymiaj.
Tak ja rozumiem. Wiesz co jest najgorsze ? Czujesz bliskość drugiej osoby, a myślenie Ci mówi i tak Tobie z nią nie wyjdzie, zostawi Cię itd. I sam rozumiem, że.predzej sam ją dobije i przez swoją psychike, co robie i wymyślam wkurzy się i zirytuje u powie dość koniec niż sama z siebie. Wszystko co ostatnio czuje to czarny scenariusz i tu nie chodzi tylko o Kobietę, bo to jest jedna sprawa, ale są inne też rzeczy. Myślenie mnie dobija, rodzine jak i tą dziewczyne. Sam predzej cos zniszcze niz ktos da mi ból..
Moim zdaniem manipulujesz sam soba i sie samooszukujesz. Po pierwsze to sam zadajesz sobie bol a nie nikt inny. A po drugie zawsze bedzie tak, ze bedziesz w jakiejs czesci realizowal to co masz w swojej glowie. Na to poradzic moze cos tzw. samodyscyplina. Nie uleganie pokusom i natrectwom myslowym. Zrownowazenie zachowania. Mozesz zaczas pracowac nad tym nawet od dzis. Prawdziwe efekty mogs przyjsc po latach ale taka jest natura tej rzeczy. Zmiany charakterologiczne wymagaja wytrwalosci. Zycze Ci powodzenia.
Dzieki Ci za te słowa.
Mam nadzieję, że uda mi sie z tym walczyć i uda mi sie powoli robić jakieś postępy. ![]()
post przeniesiony
Generalnie to pisałem temat prawie 3 godziny, ale pech chciał, że mnie wylogowało nie skopiowałem i mnie wywaliło ze strony... Więc opiszę kilkakrotnie mniej niż było, a w skrócie.
Czyli jak życie nas uczy, zmienia jak bardzo wiele osób tak naprawdę nie jest dojrzałych ja też tak myślałem.Opiszę kilka zdarzeń próba samobójstwa w wieku 14 lat, która nie wypaliła przez ( jak z bajki ) przez pękniętą gałąź, chodziłem do psychologa. Mając 15 miałem dziewczynę, która miała 18 latała ze mną robiła takie rzeczy np czekała pod moim domem kilka godzin jak wrócę ze szkoły i wiele innych, ale byłem młody głupi i zerwałem po kilku miesiąc, a jak miałem 16 byłem z dziewczyną o którą walczyłem 2 miesiące ( z każdą byłą po dniu, dwóch byłem już związku ) a tu było inaczej, pamiętam do dziś wszystko z każdej sytuacji w życiu jak płakała mi na ramieniu jak po kilku tygodniach zerwałem, a to akurat zabolało. Jak bardzo przeżyłem śmierć szwagra, z którym zżyłem się jak z bratem a zmarł gdy miałem 16. Jak bardzo wpłynęła na mnie śmierć babci, którą się opiekowałem tydzień przed jej śmiercią ( podnosiłem, robiłem jedzenie, bo już nie mogła chodzić, jak mnie łapała za ramię, jak z nią spędzałem czas i poświęciłem wtedy cały dzień na to wszystko, bo wujek mnie poprosił, któy z nią mieszkał na wsi ( ja mieszkałem w mieście oddalonym o 40 pare km ) a on musiał jechać do miasta załatwić sprawy. Jak się przekręciłem po narkotykach tzn wpadłem na pół roku w nerwice natręstw depresje ( miałem odpały że myślałem, że mi serce staje, umieram ) ale wyszedłem z tego. Wyjazd zaraz po ukończeniu szkoły do dużego miasta kilkaset km dalej poznając dziewczynę, która jak się okazało w oczach miałach zielone, a ja próbowałem robić wszystko, pożyczałem pieniądze nawet od rodziców, a jak mi robiła rogi za plecami itd po pół roku wróciłem do siebie po kilku miesiącach poszedłem do stałej pracy. Jak po ponad półtora roku coś mi odwaliło pożyczki, wpadanie coraz to większe bagno najpierw co tydzień balety z kumplem i dziewczynami on po kilku tygodniach odpadł, a ja w miedzy czasie poznalem dziewczyne i tutaj opowiem dluzej. Była młodsza tam kilka lat, ale byłem z nią, bardzo wiele, wiele miłych chwil spędziłem z nią oj wiele, zdjęć.. Różnych sytuacji kłótni ( wiedziałem, że sporo znaczyło jej wiek ) ale była ja byłem jej chłopakiem/nauczycielem pokazywałem co dobre a co złe, odbiła od złych koleżanek i była dla mnie. A ja trwałem w ciszy długach, przez długi płynąłem też w ćpaniu. Wiele było sytuacji, ale zwolniłem ( tydzien 3 tygodnie po by minęły 2 lata w pracy ) przed było l4 miesieczne. W miedzy czasie tez miałem jazde, ze próbowałem kupować nie wiadomo raz na jakiś czas ( nawet pamiętam, że w jej ferie wziąłem ją w góry na 2 tygodnie ) i pamiętam jak mi mówiła, że nie chce nic ode mnie, a wystarczy, że będę dla niej i zawsze obok niej i moja miłość, ja. I były napady za zadrości ( a wiem, ze to wszystko przez to, ze nie bylem dojrzały jedna i druga sytuacja i to, ze chcialem wszystko dac, a zazdrosc przez ex przed nia co bylem ) Pewnego dnia mama wzięła ze skrzynki listy i świadectwo z pracy. Ona słyszała ja po tym wielce dojrzały wyprowadziłem się. Ogólnie kumple którzy byli gdy miałem pieniążki nie mieli czasu i jak bylem na dnie byla tylko rodzina i ona. Ona wmawiała sobie, ze przez nia z rodzicami stracilem na chwile kontakt i, ze maja pretensje do niej, ze to przez nia.. Pamietam jak wiedziala, ze siostra jest za granica i bedzie mogla mi pomoc. I napisala za mnie z prośbą czy jest szansa ze szwagier mi zalatwi prace. Ja nie mialem wyjscia ( moglem co innego wybrac, ale pewnie bym przez odsetki siedzial w wiezieniu, albo bym skonczyl ze soba ) ale udzwignalem. Myslala, ze to 3-4 miesiace, a ja wiedzialem ze nie bedzie tak. Pamietam jak poprosilem mame by mi pozyczyla na wypozyczenie samochodu na jeden dzien, bo chcialem dzien przed wylotem sie pozegnac. Pamietam jak dzis wystroila sie do mnie jak nigdy ! Miło spędziliśmy czas i na koniec te oczy nadzieji, ze szybko wroce.. I łzy spływające po policzkach.. Wyjechałem po miesiacu dwóch wiedziałem, ze dopiero minimum rok bede tu pracowal by chociaz pojechac do Polski i powiedziałem, rozstaliśmy się no, bo nie było sensu... Ja nie czułem nic, inne miejsce, praca nie myślałem o tym tak. Dopiero po pierwszym urlopie po roku nawet były raz w maju raz w sierpniu powroty, ale juz cos co bylo nie wroci. Wiedziałem, ze ja zawiodłem, zraniłem, zostawiłem samą jak "psa" i odpuściłem, bo jak mogę jej w oczy patrzeć tak skrzywdziłem. No, ale generalnie po półtora roku teraz wyszedłem na prostą spłaciłem prawie 95 tys całego swojego długu. Ja wiem teraz, że boli mnie to, a najbardziej że ją zawiodłem, że na początku próbowałem sie usprawiedliwać w niej szukać winy, a teraz wiem, ze ja sp... zawiodłem. I całe życie, wszystko zmieniło mnie w dojrzałego Faceta dopiero teraz ( tak myślę ) i silnego psychicznego z dużym bagażem doświadczeń, przeżyć. Niema dużo tak silnych osób by sie nie poddali. Teraz nowa szansa, nowy rozdzial. Widze rzeczy, ktorych malo kto dostrzega jakie znaczenie wszystko mialo ( jak wszystko inaczej rozumiem tak naprawde ) jak widze co ludzie maja na celu, na mysli do przekazania, poglad na swiat, myslenie, wszystko ile falszu wsrod ludzi i jaki świat jest teraz, że jestem taki inny. I czasami czuję się szczebel nad innymi - nie wiem czemu. I ogólnie jestem inny i zmieniony o 360 stopni. I np widze ile ludzi tak naprawde nie jest dojrzalych jak mysla. I wiem, ze jak nie znajde dojrzalej Kobiety do zycia ( kiedyś może ) to nie będę szukał kogoś na siłę, bo znam swoją wartość. I mózg który prowadzi mnie przez życie i nie zawodzi i nie kręcą mnie jakieś "modelki" "księżniczki" i "jednorazowe" akcje i wiele innych. Wszystko widzę inaczej. Ktoś mi powiedział, że podobno to dojrzałość. A też dopiero mam 24 lata i pozdrawiam wszystkich serdecznie, miłej nocy. Wybacznie troszkę chaosu w piśmie, ale wszystko prawdziwe, moja historia.
Ciekawi mnie wasze zdanie, że życie może tak odmienić co o tym sądzicie ? Czasami się zastanawiam "jak". Jak życie może wpłynąć na nas ?
Ja myślę, że powinieneś pogadać z psychologiem. Warto, żebyś sobie kilka rzeczy w głowie poukładał. Przede wszystkim to, jak reagujesz na stres (ćpanie, imprezy, pożyczki), potem to, jaka jest Twoja rola w związku (nie powinieneś być nigdy nauczycielem dla drugiej osoby). Potem też powinieneś przepracować swoje odczucia w związku z tym rozstaniem.
Dojrzałością nie jest to, że wydaje Ci się, że jesteś lepszy od innych.
W pewnym sensie przypominasz mi mojego bylego partnera. Oczywiscie ja go poznalam kiedy on byl starszy i on wiedzial, ze jestem madrzejsza od niego wiec nie pouczal mnie i nic mi nie wytykal. Jednak cala reszta? Od narkotykow po podejscie do pieniedzy, strach przed porzuceniem i tak dalej.
Im bedziesz starszy tym bedzie gorzej, jezeli nie pojdziesz sie leczyc.