netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

16 odpowiedzi4 426 wyświetleńzałożony przez pozory mylą, 03.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Opowiem Wam swoją historię... Pewna siebie , młoda, zdolna i z ogromem ambicji wychodzę za mąż na studiach. Kończymy, zaczynamy pracę, zachodzę w ciążę,ale... okazuje się,że mój organizm nie toleruje obcego białka- autoagresja- śpiączka,cały człowiek rozjechany ,padają wszystkie  organy, ale przeżyłam, choć NIKT w to nie wierzył... To było 18 lat temu... zero własnych dzieci,ale dla mnie nie to było problemem ,tylko to , że nie czuję nawet centymetra własnego ciała... wyszłam i z tego , trochę wkurzenie na teksty lekarzy, trochę charakteru niepoddającej się ! Po 5 latach adoptowaliśmy najwspanialszą dziewczynkę na świecie! Prowadziliśmy już super prosperującą firmę. Mieszkaliśmy w domu moich rodziców- stary, poniemiecki. prawie 500m2- wyremontowaliśmy go od komina po piwnicę, ale kiedy zarabiając dużą kasę w banku okazało się, że właściwie NIC nie mamy i chcieliśmy, żeby rodzice przepisali na nas przynajmniej połowę domu, okazało się, że ... nie! Wyprowadziliśmy się z dnia na dzień, zaczęliśmy od zera, kredyt, dom itd ... Po roku mój mąż stwierdził, że rozwodzi się ze mną, bo jestem złym człowiekiem... żeby zatrzymać córkę, musiałam przejąć dom no i kredyt na ponad 1mln złotych...(jest we frankach). Nie jestem w stanie opisać tego co czułam, pracowaliśmy razem, mieszkaliśmy razem, razem jeździliśmy do pracy...wszyscy mówili, że chodzi o inną kobietę, nie wierzyłam...a jednak - stażystka, którą sama zatrudniłam smile Kiedy dowiedziałam się o co tak naprawdę chodzi to...ulżyło mi, że to nie ja jestem winna. Parę dni przed rozwodem poznałam człowieka, po rozwodzie, pomógł mi psychicznie przejść przez rozwód, po paru tygodniach pokochałam go... na tzw zabój... Nie nosił mnie na rękach jak mój pierwszy mąż, ale był kimś kogo potrzebowałam i to mi wystarczało! Fantastyczne 1,5 roku, owszem kłótnie, nieporozumienia itd jak w życiu. Zmarła jego mama ... i nastąpił zwrot! Kłótnie stały się coraz częstsze , awantury, agresja... Dodam, że mieszkał jeszcze wtedy z nami jego syn. 1,5 roku temu pobraliśmy się i od tego momentu zaczął się koszmar - tydzień kłótni, tydzień spokoju i tak cały czas do momentu kiedy jego syn stwierdził, że woli mieszkać z matką( miał 16 lat ja ścigałam szkołe i nie do końca prawidłowe zachowania nastolatka- papierosy, alkohol, zbyt szybkie zachowania seksualne) a mąż zlecał:) prace w domu. Jednak mąż nie przyjmował jakiejkolwiek krytyki i zastrzeżeń z mojej strony wobec swojego syna. Dzisiaj od 2 miesięcy zostałyśmy z moją córką same- mąż wyprowadził się twierdząc, że nie nadaję się do życia z nim. Dodam, że przez 5 lat wspólnego życia to ja ponosiłam koszty utrzymania domu- ale dziś mnie na to nie stać, a on kiedy poprosiłam o pomoc finansową - zwiał, choć zarabia bardzo dobrze. W perspektywie mam oddanie domu bankowi, zamknięcie firmy, która ledwo zarabia na siebie i nie wiem co mam robić...

2

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Czemu z Tobą nie tak? A może po prostu źle trafiałaś w swoim życiu.. Wiesz jak jest, mąż nie przyjmował krytyki względem swojego syna, bo to jego dziecko i może był w niego zapatrzony, co oczywiście nie jest normalnym zachowaniem..
Moja mama też nie miała szczęścia, z pierwszym mężem się rozwiodła, mój ojciec okazał się lawirantem, hazardzistą.. Kiedyś też pytała mnie, czy to z nią coś nie tak. Ja twierdzę, że nie, że to po prostu złe ulokowanie swoich uczuć, przykre, ale cóż..
Masz pojęcie o biznesie, może otworzyć coś innego na te miejsce? Albo znaleźć jakąś pracę, masz doświadczenie jako Pani Prezes więc może nie warto się narazie załamywać?
Nie wiem jak to jest z hipoteką, nie możesz sprzedać domu i spłacić tym kredytu? Może zostały by Ci jakieś dodatkowe pieniądze?
Masz kochaną córkę, więc masz trzymać się dla niej i nie załamywać! Bo po każdej burzy wychodzi słońce!

3

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

To nie jest tak, że oddasz dom bankowi za kredyt. Możesz sprzedać dom. Kupujący tak czy inaczej sprawdzi księgę wieczystą. Hipoteka nie stanowi przeszkody w przeprowadzeniu transakcji. To tak gwoli formalności.

4

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Dom stanowi problem, ponieważ dzisiejsza jego wartość, to jakieś 2/3 kredytu... A co do Prezesury... jestem farmaceutą, wiem, że wszyscy myślą, że apteka, to BIZNES!!! Kiedyś tak , dzisiaj królują sieci , a ja jako farmaceuta z krwi i kości, czyli przede wszystkim pomagać , nie tylko zarabiać na śmieciach z reklam i to w cenach poniżej kosztów zakupu, nie jestem w stanie sprostać , choć moje dziewczyny twierdzą, że zawsze byłam człowiekiem, a człowiek zwycięża....

5

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Jakoś trzeba znaleźć rozwiązanie.. A jak dom warty 2/3 kredytu to po jego sprzedaży i uregulowaniu należności bankowi zostaje Ci go dużo do spłaty? Farmaceutka.. Hm, masz chyba tyle dobrze, że prace w zawodzie znaleźć chyba aż tak ciężko nie będzie? Przeprowadzisz się do mniejszego mieszkania, ale jakoś podołasz. W końcu los musi się uśmiechnąć!

6

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

To znajdź pracę za 6000,00 na rękę... bo tyle wynosi rata. No i sprzedaj dzisiaj dom ot tak z mety. Wszystko jest proste dopóki się tego nie liźnie ...

7

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Oj to przepraszam, sądziłam że chodzi o mniejsze kwoty. No to nawet nie ma słów, żeby Cię pocieszyć.. Nie mam nawet pojęcia, co możesz z tym zrobić.. A za granicę wyjechać mąż Ci z dzieckiem nie pozwoli?

8

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Bo dalas sie wmanewrowac w kredyd w zamian za opieke nad corka, ktora i tak bys dostala? Moze to brutalne co napisze ale takie sa skutki glupoty. Skoro kredyt byls wspolny taki powinien pzoostac a opieka nad dzieckiem to oddzielna sprawa.

Sprawy sa trudne i zbyt wazne zeby radzic przez internet. Ale wydaje mi sie ze najwazniejsze jest utrzymanie zdrodla stalego dochodu oraz ew. pozbycie sie obciazen kredytowych nie do udzwigniecia. Samych rozwiazan jest take wiele jak wiele jest pomyslow. Mozna uciec za granice, nic nie miec i mieszkac u rodzicow, isc na jakas ugode, odkrecac sprawy kredytu, itd.

Wspolczuje bo kredytu nie da rady odkrecic jak w przypadku malzenstwa i rozwodu. Niech to wiec bedzie ku przestrodze dla innych.

A z Toba jest wszystko w porzadku. Zostalas oszukana, jestes naiwna, dzialasz emocjami a nie planowaniem, bo skoro np. z reka na olowku stwierdzilas ze obciazenie sie kredytem wyjdzie Ci na dobre to co ktokolwiek moze Ci doradzic?

Co do rodzicow to moze i zle postapili a moze i nie (z ich punktu widzenia) ale mogliscie sie jakos dogadac np. poprzez zapis w testamencie. Dzisiaj, gdyby bylo tak jak planowalas na poczatku rowniez ich dom bylby zajety przez bank lub np. 1/4 przypadlaby bylemu mezowi, ktorego trzeba bylo by splacac. Dlatego ja ma prosta zasade, poki zyje dzieci nie przejmuja formalnie zadnego majatku jesli to jest majatek w ktorym sam zyje, rownez po to zeby moc samodzielnie decydowac o swoim otoczeniu zycia, nie byc zdanym na laske.

9 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-05 05:57:00)

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Głupota czy nie, mleko rozlane.
Zdajesz sobie sprawę z tego, że masz problem. Jedyna pociecha, nie Ty jedna. Boom w nieruchomościach sprawił, że w takiej sytuacji jak Ty jest wiele osób. Nie przeskoczysz tego wszystkiego. Musisz zrobić to, co sama juz wiesz. Pozbyć sie domu. Uciążliwego kredytu. Nie wiem tylko w jakim banku masz te zobowiązania, bo z tego co pamietam nie każdy bank godzi sie na sprzedaż domu przy kredycie zaciągnietym we frankach. Dziwne, bo wydawałoby sie, że akurat takiej instytucji powinno zależeć na kredytobiorcy a raczej pieniądzach, które jemu pożyczył.

10

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?
Sponiewierana napisał/a:

Głupota czy nie, mleko rozlane.
Zdajesz sobie sprawę z tego, że masz problem. Jedyna pociecha, nie Ty jedna. Boom w nieruchomościach sprawił, że w takiej sytuacji jak Ty jest wiele osób. Nie przeskoczysz tego wszystkiego. Musisz zrobić to, co sama juz wiesz. Pozbyć sie domu. Uciążliwego kredytu. Nie wiem tylko w jakim banku masz te zobowiązania, bo z tego co pamietam nie każdy bank godzi sie na sprzedaż domu przy kredycie zaciągnietym we frankach. Dziwne, bo wydawałoby sie, że akurat takiej instytucji powinno zależeć na kredytobiorcy a raczej pieniądzach, które jemu pożyczył.

spokojnie
wczoraj słyszałem w telewizji, że się to pewnie zmieni

nei zgadzali się na takie rozwiązanie, bo mogli doić klienta, do spodu

a teraz wyrokiem Sądu w jakiejś sprawie ma sie to zmienić

kredyt bedzie liczony na stan kursu franka w momencie zaciągania kredytu
a nie bieżącym

niektórym to pomoże nie którym dołoży

ale wydaje się sprawiedliwe
brałeś z takim kursem

to jedynei na pocieszenie

11

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Słyszałam o tym dziś w radio. Niestety ta wersja padła.

12 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-05 14:08:21)

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?
Sponiewierana napisał/a:

Słyszałam o tym dziś w radio. Niestety ta wersja padła.

ale padło co, w sejmie propozycja??
bo chyba na tak zwane czytanie, opiniowanie poszlo

no to przykro mi
sad

13

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?
tenniedobry2 napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

Słyszałam o tym dziś w radio. Niestety ta wersja padła.

ale padło co, w sejmie propozycja??
bo chyba na tak zwane czytanie, opiniowanie poszlo

no to przykro mi
sad

To zdaje sie skończyło sie w sadzie. Kredytobiorca kontra bank. Nie słuchałam zbyt uważnie.

14

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Jesteś niezwykle dzielna kobieta! Nie daj się życiu.

15

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?
tenniedobry2 napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

Słyszałam o tym dziś w radio. Niestety ta wersja padła.

ale padło co, w sejmie propozycja??
bo chyba na tak zwane czytanie, opiniowanie poszlo

no to przykro mi
sad

Raczej nie przejdzie. Bardzo ładnie wygląda ten projekt ale to populizm. Kredytobiorcom w PLN nikt nie pomaga a i gdyby frank potaniał a nie podrożał to sytuacja wyglądałaby inaczej (co zreszta jest oczywiste)

16 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2014-12-28 16:57:38)

Odp: Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

pozory mylą
Zaintrygowały mnie powody rozpadu Twoich obu małżeństw. Mianowicie:

Pierwszy mąż

stwierdził, że rozwodzi się ze mną, bo jestem złym człowiekiem.

Drugi mąż

twierdzi,że do mnie nie wróci, bo nie da się ze mną żyć...

Spytałaś nr 1 i nr 2 dlaczego z Tobą nie da się żyć?

Z rodzicami się pożarłaś, syn drugiego partnera wolał się od Was wyprowadzić. To już masa ludzi z Twojego najbliższego otoczenia, z którymi nie umiesz się porozumieć. W jednym przypadku można uznać, że trafił Ci się wybrakowany model, ale w tylu? To już chyba czas na refleksje nad swoim zachowaniem...

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026