Kilkanaście miesięcy dołu...
Płaczu....
Braku nadziei...
Zwątpienia...
Beznadziei...
I pojawia się światełko...
Moje światełko...
Prosta, która była do osiągnięcia, prędzej, aniżeli mi się zdawało...
Wyszłam z tego bagna...
Zostawiłam je za sobą...
Żyję od nowa, na nowo, nie dla kogoś, a dla siebie...
I cholernie mi z tym dobrze... ![]()
Fajna dziewucha ze mnie i tego zamierzam się trzymać
!!!
Wpadłam tu na forum po długiej nieobecności, od tak, by się pochwalić, by się ucieszyć jak małe dziecko z własnego szczęścia, o które walczyłam tak długo...
Dałam radę...jak zawsze
Jestem szczęśliwa i już tego nie zaprzepaszczę...
Kochany maluszku dziękuję....
Pozdrawiam ![]()