Rak jelita grubego - czy to możliwe? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 65 ]

1 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2023-07-15 08:14:37)

Temat: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Mój tata ma raka jelita grubego, guz nieresekcyjny, bo nacieka na pęcherz moczowy i biodro. 
W czwartek lekarka zabrala nam nadzieję, jesteśmy zszokowani i zdruzgotani, nie tego sie spodziewaliśmy po wizycie, nie tak miało być. Tata został zakwalifikowany do chemioterapii. Konsylium lekarskie podjęło taka decyzję i miało być spotkanie z onkolog kliniczna, która miała ustalić plan leczenia.
A ona ze nic nie da się już zrobić, nie będzie leczenia, bo tata jest zbyt chudy i słaby na chemie i to koniec, ma czekać na śmierć, podała namiary na hospicja.
Czy ona mogła ot tak podjąć decyzję i to sama? Nie potrafimy tego zrozumieć, dla nas to szok totalny. Przejrzala dokumentacje, zrobila wywiad z tata, obejrzała go jak wygląda,  ile schudł i tak po prostu powiedziała że nie da chemii bo go zabije, bo jest słaby I zbyt dużo schudł. A Konsylium? Po wynikach go zakwalifikowali do leczenia, nie potrafimy tego zrozumieć.

Tak, tata schudł bardzo, to prawda, jest osłabiony przez chorobę, bardzo długo noe potrafili go zdiagnozować, co to konkretnie za rak, jaki guz. W końcu się udało, po wielu badaniach i kilkukrotnych wycinkach. Wyszedł najpopularniejszy rak, gruczolakorak 2 stopnia, średniozaawansowany, tata nie ma nawet przerzutów, a już go nie chcą leczyć, nie potrafię tego zrozumieć, jak to możliwe? Widzę ludzi na onkologi, jak wyglądają, jacy są wychudzeni, jak slabi i ich leczą, mają chociaż szanse sad

Tata tak bardzo liczył na leczenie to był jego punkt odniesienia, nadzieja, był pozytywnie nastawiony na to co go czeka, wręcz cieszył się że w końcu "się ruszyło", że zaczną go leczyć, zwłaszcza p telefonie że został zakwalifikowany do tego leczenia
Teraz się całkiem rozsypał, załamał, my wszyscy zresztą też. Nie mogę w to uwierzyć, nie potrafię, jestem zdruzgotana, nie przeszła mi nawet przez głowę myśl ze tak będzie, że taka będzie decyzja. Ludziom nawet podają chemie w zaawansowanym stadium choroby, ja wiem, że to nie wyleczy, ale przedłuża życie, ale bez leczenia nawet tata na to nie ma szansy.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Konsylium pełnie jedynie funkcję doradczą. Ostateczną decyzję podejmuje lekarz prowadzący. Jeśli lekarka uznała, że chemia go zabije, to możecie ewentualnie zażądać konsultacji u innego lekarza.

Mój wujek był w takim stadium, że nawet nie zaczęto jakiegokolwiek leczenia. Zmarł w mniej jak 3 miesiące od diagnozy.

3 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2023-07-15 09:35:21)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

W jakim stadium Jack, jak mam to rozumieć? Zaawansowania choroby, ostatnie stadium, z przerzutami czy złej kondycji jak mój tata, że dużo schudł? Na co chorował, też na raka jelita grubego?
Ona stwierdziła że po chemii dostanie np.zapalenie płuc albo inne infekcje szybko złapie i organizm się szybko wykonczy i umrze.
Nie mamy zamiaru opierac sie tylko na jej diagnozie, będziemy konsultować gdzieindziej, ale juz nie w tym szpitalu. Powiedziała że jak tata przytyje to wtedy mamy zadzwonić i się pomysli o leczeniu, ale Powiedziała to bez przekonania sad nie mamy zamiaru się poddawać, będziemy walczyć...


Myślicie ze lekarze czasami nie mówia prawdy co do stanu pacjenta, może już od dawna nie dawali tacie szans i ściemniali i zwodzili nas? Już takie rzeczy przychodzą m do głowy sad ciągle było że tata ma obiecujace wyniki badań że mają leczenie na tego typu guza itd. Wszysyko ładnie pięknie a teraz bez szans nawet na leczenie? Tacie się przez te miesiące jakoś bardzo nie pogorszyło...

4

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Rak płaskonabłonkowy przełyku. Złośliwy. Praktycznie nie mógł jeść, więc był chudy na poziomie Oświęcimia. Ogólny stan zdrowia fatalny. Zmarł właśnie z powodu zapalenia płuc.

Powodzenia.

5

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Rak przełyku jest straszny sad  tata je, ma apetyt, nie ma złych wyników, jego wygląd nie odzwierciedla tego jakie ma wyniki, morfologie, markery itd, dlatego nie potrafię tego ogarnąć sad

Ale dziękuję Jack za odzew, chociaż nie pocieszylo mnie to co napisałeś.

6 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-15 10:48:02)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Tata ma przerzuty, bo o tym mówią nacieki.
Tak bywa, że choremu nic już nie pomoże, bo za słaby na leczenie.
Zresztą chemia, jakkolwiek daje nadzieję, nie gwarantuje wyleczenia, a czesto przedłuża tylko leczenie.
Na pewno gdyby był cień szansy na wyleczenie i mógłby być leczony, tak by było.

Zawsze możecie skonsultować się z innym lekarzem lub zamówić wizytę prywatną u jakiegoś profesora, dobrego onkologa, żeby potwierdzić obecną diagnozę, co do możliwości leczenia.

Przykro to mówić, ale slyszałam prywatnie słowa szefa oddziału onkologii, że szpital onkologiczy to jak fabryka, chemia i do domu, taką mamy służbę zdrowia, skwitował.

A lekarze mówią co wiedzą, na danym etapie, a za dużo nie wiedzą, bo i też nie da się wszystkiego przewidzieć.

7

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Mój tata ma raka jelita grubego, guz nieresekcyjny, bo nacieka na pęcherz moczowy i biodro. 
W czwartek lekarka zabrala nam nadzieję, jesteśmy zszokowani i zdruzgotani, nie tego sie spodziewaliśmy po wizycie, nie tak miało być. Tata został zakwalifikowany do chemioterapii. Konsylium lekarskie podjęło taka decyzję i miało być spotkanie z onkolog kliniczna, która miała ustalić plan leczenia.
A ona ze nic nie da się już zrobić, nie będzie leczenia, bo tata jest zbyt chudy i słaby na chemie i to koniec, ma czekać na śmierć, podała namiary na hospicja.
Czy ona mogła ot tak podjąć decyzję i to sama? Nie potrafimy tego zrozumieć, dla nas to szok totalny. Przejrzala dokumentacje, zrobila wywiad z tata, obejrzała go jak wygląda,  ile schudł i tak po prostu powiedziała że nie da chemii bo go zabije, bo jest słaby I zbyt dużo schudł. A Konsylium? Po wynikach go zakwalifikowali do leczenia, nie potrafimy tego zrozumieć.

Tak, tata schudł bardzo, to prawda, jest osłabiony przez chorobę, bardzo długo noe potrafili go zdiagnozować, co to konkretnie za rak, jaki guz. W końcu się udało, po wielu badaniach i kilkukrotnych wycinkach. Wyszedł najpopularniejszy rak, gruczolakorak 2 stopnia, średniozaawansowany, tata nie ma nawet przerzutów, a już go nie chcą leczyć, nie potrafię tego zrozumieć, jak to możliwe? Widzę ludzi na onkologi, jak wyglądają, jacy są wychudzeni, jak slabi i ich leczą, mają chociaż szanse sad

Tata tak bardzo liczył na leczenie to był jego punkt odniesienia, nadzieja, był pozytywnie nastawiony na to co go czeka, wręcz cieszył się że w końcu "się ruszyło", że zaczną go leczyć, zwłaszcza p telefonie że został zakwalifikowany do tego leczenia
Teraz się całkiem rozsypał, załamał, my wszyscy zresztą też. Nie mogę w to uwierzyć, nie potrafię, jestem zdruzgotana, nie przeszła mi nawet przez głowę myśl ze tak będzie, że taka będzie decyzja. Ludziom nawet podają chemie w zaawansowanym stadium choroby, ja wiem, że to nie wyleczy, ale przedłuża życie, ale bez leczenia nawet tata na to nie ma szansy.

Hej wspolczucia dla taty,mam nadzieje, ze wyzdrowieje.. tak to prawda,ze przy zbyt oslabionym organizmie moga nie podac chemioterapii, poniewaz moglo by sie to skonczyc zgonem. Najpierw wzmacnia sie organizm. Chemioterapia jest silna toksyna dla organizmu,ktora nie tylko niszczy komorki nowotworowe, ale tez niszczy komorki zdrowe... sprobuj zastosowac dla taty diete roslinna, poniewaz sa juz badania,ze jedzenie miesa I produktow odzwierzecych zwieksza ryzyko oraz smiertelnosc na raka jelita grubego. Duzo zieleniny najlepiej na surowo, w formie soku, zielona herbata. Zrob my sok antyrakowy: 2 buraki, 3 marchewki, 2 jablka. Calkowita rezygnacja z uzywek,cukru i przetworzonego jedzenia... ja osobiscie odmowila bym chemioterapii gdybym miala raka na rzecz leczenia naturalnego,poniewaz mialam w rodzinie trzy osoby,ktore zmarly na raka po chemioterapii, a z kolei moja babcia, ktora byla zawsze uparta i uwazala "ze to co ma w ogrodku ja wyleczy albo ,ze ona sobie woli isc do sklepu kupic herbaty ziolowe niz lekarstwa brac" przezyla raka, zmarla rok temu co prawda,ale nowotwor u niej zdiagnozowano w 2010 roku ,takze bez leczenia chemia zyla 12 lat plus nie zmarla na raka,tylko miala wylew rok temu I lekarzom nie udalo sie jej uratowac. Natomiast te trzy osoby, ktore stosowaly chemioterapie zmarly bardzo szybko miedzy rokiem a 2 lata juz ich nie bylo,dlatego ja sie osobiscie boje chemioterapii bardziej niz raka

8 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-15 10:53:56)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Wyjątkowo zgadzam się z Julią.

Przypominają mi się zasłyszane slowa... kto ma umrzeć, to umrze. Coś w tym jest.
Leczenie na siłę na pewno tylko przedłuża cierpienie.

9

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Rak przełyku jest straszny sad  tata je, ma apetyt, nie ma złych wyników, jego wygląd nie odzwierciedla tego jakie ma wyniki, morfologie, markery itd, dlatego nie potrafię tego ogarnąć sad

Ale dziękuję Jack za odzew, chociaż nie pocieszylo mnie to co napisałeś.

Dużo siły życzę wam Mietusie
Trzymajcie się

10 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2023-07-15 11:54:50)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Nacieki to jeszcze nie przerzuty, chociaż chodziło mi o te odległe jakie są przy raku jelita, wątroba, pluca, mozg, tutaj na razie nie ma komórek rakowych...
Julia, właśnie tak ostrożnie podchodziliśmy do jedzenia i to był chyba błąd i za mało kalorii. Tata ma zero używek, nie je przetworzonej żywności z cukrem gorzej. Dieta roślinna nie da mu siły, lekarka powiedziała że ma jeść wszystko i wysokokalorycznie, tylko część produktów odpada, że względu na stomie, ale to tylko wzdymajace w sumie i pestki.

Tak, jesteśmy zapisani do profesora na konsultacje, może uda się do nastepnego, tylko na już nie ma, trochę trzeba poczekać.

Dla mnie rok czy 2 to dużo, bardzo, ja wiem że się nie wyleczy, ale chociaż szansa na dłuższe życie sad

Ciężko mu się pogodzić jak dzwoni kolega z zaawansowanym rakiem chyba juz wszystkiego, wszędzie ma przerzuty, też wychudzony itd, i on już kolejna chemie bierze i lepiej się czuje, to coś to jednak mu daje.  A tata był niby w dużo lepszej sytuacji na starcie niż on i wyszło jak wyszlo

Dzieki paslawku smile

11

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Bardzo Ci współczuję. Na pewno pamiętasz moją historię ze śmiercią mojego taty na raka jelita grubego sad

Ja bym szukała jeszcze innych lekarzy, dzwoniła, pytała, nawet za granicą.
Próbowałabym nawet metod niekonwencjonalnych, chociaż w nie nie wierzę...

12

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Nacieki to jeszcze nie przerzuty, chociaż chodziło mi o te odległe jakie są przy raku jelita, wątroba, pluca, mozg, tutaj na razie nie ma komórek rakowych...
Julia, właśnie tak ostrożnie podchodziliśmy do jedzenia i to był chyba błąd i za mało kalorii. Tata ma zero używek, nie je przetworzonej żywności z cukrem gorzej. Dieta roślinna nie da mu siły, lekarka powiedziała że ma jeść wszystko i wysokokalorycznie, tylko część produktów odpada, że względu na stomie, ale to tylko wzdymajace w sumie i pestki.

Tak, jesteśmy zapisani do profesora na konsultacje, może uda się do nastepnego, tylko na już nie ma, trochę trzeba poczekać.

Dla mnie rok czy 2 to dużo, bardzo, ja wiem że się nie wyleczy, ale chociaż szansa na dłuższe życie sad

Ciężko mu się pogodzić jak dzwoni kolega z zaawansowanym rakiem chyba juz wszystkiego, wszędzie ma przerzuty, też wychudzony itd, i on już kolejna chemie bierze i lepiej się czuje, to coś to jednak mu daje.  A tata był niby w dużo lepszej sytuacji na starcie niż on i wyszło jak wyszlo

Dzieki paslawku smile

Jaki twoj tata ma stopien raka?... to lekarka powiedziala mu zle i bardzo ogolnikowo, bo co to znaczy jesc wszystko? Pacjent slyszac takie stwierdzenie zacznie jesc co popadnie mieszajac zdrowe produkty z niezdrowymi. Ten ktory ma przezuty to mial przezuty przed braniem chemii czy przerzuty dostal w trakcie chemioterapii?

13 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2023-07-15 14:30:58)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Julia, ja wiem że to ogólnikowo i źle, spokojnie,  nie będzie przecież jadl tłusto czy smażeniny jakieś przykładowo. Może doszła do wniosku że i tak nie ma szans to po co się starać? Nie wiem sad tata ma 2 stopień nowotworu, ale guz jest duzy, przez naciekanie nie mogli go usunąć. Miała być chemia zmniejszająca guza i później ewentualna operacja jego usunięcia. I dalsze leczenie.Ten jego kolega że szpitala jak zaczął chemioterapie już miał przerzuty.

Madoja, pamiętam o Twoim tacie, teraz to już w ogóle sad tak, będziemy szukać, nic nie mamy do stracenia
Ogólnie trafiliśmy na, niektórych, niekompetentnych lekarzy przez ostatnie miesiące i zabrali nam czas sad

14

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Julia, ja wiem że to ogólnikowo i źle, spokojnie,  nie będzie przecież jadl tłusto czy smażeniny jakieś przykładowo. Może doszła do wniosku że i tak nie ma szans to po co się starać? Nie wiem sad tata ma 2 stopień nowotworu, ale guz jest duzy, przez naciekanie nie mogli go usunąć. Miała być chemia zmniejszająca guza i później ewentualna operacja jego usunięcia. I dalsze leczenie.Ten jego kolega że szpitala jak zaczął chemioterapie już miał przerzuty.

Madoja, pamiętam o Twoim tacie, teraz to już w ogóle sad tak, będziemy szukać, nic nie mamy do stracenia
Ogólnie trafiliśmy na, niektórych, niekompetentnych lekarzy przez ostatnie miesiące i zabrali nam czas sad

2 stopien raka ma szanse na wyleczenie. Sprobujcie naturalnych metod.

15 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-07-15 16:21:43)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

lody miętowe:

Wyobraź sobie, że mi przez ponad pół roku, nie potrafili rozpoznać zapalenia żołądka i wrzodów, ponieważ przed tym miałem szereg urazów w wyniku uprawianego sportu, i wszyscy łączyli to z sprawami neurologicznymi i kręgosłupem.
Podawali mi NLPZ, skończyło sie uszkodzeniem nerek, aktualnie toczę z tymi lekarzami sprawę w sądzie.
Taki jest obraz polskiej służby zdrowia.
Jak sie samemu nie zatroszczysz o swoje zdrowie, to nikt tego nie zrobi.


Nie pomogę w kwestii choroby onkologicznej, bo nie mam o tym zielonego pojęcia.
ale mogę pomóc w kwestii zwiększenia masy ciała.
Jezeli twój tato, ma problem z niska masa ciała, a zwiększenie jej, było by bardzo czasochłonne i wymagało jedzenia dużych objętości jedzenia, których nie mzoe lub nie chce przyjmować, to mogę polecić to:

Gainery

So to odżywki białkowo - węglowodanowe, przeważnie w proporcjach 20/80 wzbogacone o rożne substancje aktywne takie ja glutamina czy BCAA oraz szereg witamin i minerałów, te lepsze, również o wyciągi z ziół.
Nie ma lepszego sposobu na podbicie masy ciała.

Ja stosuje ten, aby dobić kalorie po treningu:

https://sklep.kfd.pl/trec-solid-mass-5800g-p-6032.html

300g + 750 mililitrów mleka to około 1500kcel.

16

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Rak przełyku jest straszny sad  tata je, ma apetyt, nie ma złych wyników, jego wygląd nie odzwierciedla tego jakie ma wyniki, morfologie, markery itd, dlatego nie potrafię tego ogarnąć sad

Ale dziękuję Jack za odzew, chociaż nie pocieszylo mnie to co napisałeś.

Zapytaj o rodzaj chemii, jaki miał być użyty. Jak kiedyś czytałem, to w niektórych wypadkach kurkumina zmniejsza toksyczność chemii i jednocześnie zwiększa jej skuteczność. Ale to zależy od rodzaju samego raka i rodzaju użytej chemii. Może jak znajdziesz jakieś badania pod tym kątem, to jakiś inny lekarz zaryzykuje (choć to wątpliwe, ale teoretycznie możliwe).

17

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
madoja napisał/a:

Bardzo Ci współczuję. Na pewno pamiętasz moją historię ze śmiercią mojego taty na raka jelita grubego sad

Ja bym szukała jeszcze innych lekarzy, dzwoniła, pytała, nawet za granicą.
Próbowałabym nawet metod niekonwencjonalnych, chociaż w nie nie wierzę...

Metody niekonwencjonalne mają u nas bardzo złą renomę przez tą zdebilniałą szurię. Niestety. Bo to nie jest tak, że metody niekonwencjonalne nie mają podłoża naukowego. Tak jest np z akupunktura. Nie każde wbicie igieł, przecież nią będzie. Pijawki, bańki, aromaterapia, muzykoterapia - u nas to 'altmed' i 'metody niekonwencjonalne', a jest od metra i jeszcze trochę badań naukowych potwierdzających skuteczność działania w określonych przypadkach chorobowych.

18 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2023-07-15 17:21:09)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Też polecam:

https://oleofarm.pl/artykuly/skutecznos … owotworow/

https://dietetycy.org.pl/zaglodzic-raka … ogeniczna/

NFZ odpalił też swój portal z dietami. Są różne warianty (choć nie ma onkologicznego) to bezspornie dieta DASH jest uznana za najzdrowszy model żywieniowy na świecie.

https://diety.nfz.gov.pl/plany-zywieniowe


Mają też opcję konsultacji dietetycznej i dostosowania indywidualnego (https://ncez.pzh.gov.pl/poradnia/)

A tutaj znajdziesz badania naukowe, o których mówiłem wcześniej (google scholar to wyszukiwarka dedykowana do badań naukowych, niektóre są płatne ale można część obejść przez portal sci-hub):

https://scholar.google.com/scholar?hl=p … =curcumin+

19

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Dzięki wszystkim, poczytam.

U taty problemem jest ubytek mięśni, guz "zeżarł" mu tłuszcz i zaczął  "zżerac" mięśnie, tak wyczytałam, dlatego wygląda jak wygląda.. Powinnien mieć więcej ruchu, jakiś delikatnych ćwiczeń ale bardzo opornie z tym u niego.
Guz po prostu wydziela substancje które powodują, że wartości odżywcze się źle wchłaniają, w tym jest problem. Bo tata je, sporo, ciągle coś mieli, pije też nutridrinki, teraz  zwiększymy dzienna ilość, są odżywcze. Wiec to nie kwestia braku laknienia sad jeszcze stomia, przy tym też są ograniczenia żywieniowe, ciężko to wszystko połączyć, żeby pomoc i nie zaszkodzić.

20 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2023-07-15 18:23:09)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Ruch to w takim wypadku najlepiej umiarkowany. Jakieś tai-chi i podobne. Tutaj co prawda przy raku piersi, ale mechanizm działania samych ćwiczeń jest taki sam, więc i u twojego taty powinno być ok

https://pulsmedycyny.pl/tai-chi-pomocne … ach-891317

https://centrumimc.pl/baza_wiedzy/warsz … wotworowa/

https://fundacjadantian.com/qigong-a-nowotwory/

https://zdrowie.pap.pl/piorem-eksperta/ … zy-na-raka


Ćwiczenia oddechowe wszelkiej maści też stymulują układ odpornościowy.



>>> powodzenia

21

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Dzięki wszystkim, poczytam.

U taty problemem jest ubytek mięśni, guz "zeżarł" mu tłuszcz i zaczął  "zżerac" mięśnie, tak wyczytałam, dlatego wygląda jak wygląda.. Powinnien mieć więcej ruchu, jakiś delikatnych ćwiczeń ale bardzo opornie z tym u niego.
Guz po prostu wydziela substancje które powodują, że wartości odżywcze się źle wchłaniają, w tym jest problem. Bo tata je, sporo, ciągle coś mieli, pije też nutridrinki, teraz  zwiększymy dzienna ilość, są odżywcze. Wiec to nie kwestia braku laknienia sad jeszcze stomia, przy tym też są ograniczenia żywieniowe, ciężko to wszystko połączyć, żeby pomoc i nie zaszkodzić.

Poczytaj sobie sklad nutridrinkow-to jest pokarm dla raka

22 Ostatnio edytowany przez madoja (2023-07-15 19:52:31)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Jack > ja nie wierze w metody niekonwencjonalne, ale pan który prowadził pogrzeb mojego taty, powiedział nam potem, że mój tata nadal by żył gdyby jadł jakiś tam korzeń który on tez je i żyje mimo że ma raka już kilkanaście lat. Sprowadza go z USA.
Niemniej jednak, ja wierzę w nieprawdopodobną moc umysłu, autosugestii, placebo. Istnieją niesamowite przypadki, gdzie umysł uleczył ciało z chorób, nawet raka. Dlatego wierzę, że takie metody mogą mieć skutek u osoby kóra wierzy w ich skuteczność. (u mnie by nie zadziałały, bo nie wierzę)

lody miętowe > niestety  przy zaawansowanym raku tak to wygląda, że organizm przyjmuje dużo jedzenia, a chudnie. Tak było z moim tatą. Tak jest teraz z moim kotem. Je najwięcej spośród moich kotów (a mam 4), po prostu gigantyczne ilości jedzenia, a jest najchudszy ze wszystkich, wygląda jak na skraju śmierci głodowej, bo ma raka.

Co do nutridrinków - mają złe opinie. Nie interesowałam się dokładnie, ale moja mama tak i ona teraz każdemu rakowcowi odradza nutridrinki.

Absolutnie musicie wyłączyć cukier z diety. Rak kocha cukier, żyje dzięki cukrowi.

Ostatnio trafiłam na informacje o głodówce i autofagii. Widziałam kanał pana który zrobił 30-dniową głodówkę i zabił w ten sposób raka. Ludzie w komentarzach pisali, że ich bliscy też zagłodzili raka. Nie wiem czy to prawda? Ale gdybym mogła cofnąć czas, namówiłabym tatę do głodówki. Fakt że bardzo by schudł (a i tak zawsze był szczupły), ale może zabiłby raka.

23

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Z metodami niekonwencjonalnymi to nie jest kwestia wiary, a faktycznie wiedzy. Bo jak ktoś pierdzieli farmazony o chodzeniu boso, bo uziemienie i inne fantasmagorie, to jest debilem. Ale już np procedury akupunkturowe w celu np rzucenia fajek są dowiedzione naukowo i mają wysoką skuteczność. Tak samo aromaterapia świetnie się sprawdza przy terapiach przeciwbólowych, bo akurat też czytałem o badaniach na ludziach ciągnących na opiatach. Mogli zmniejszyć dawki o połowę.

Z tymi głodówkami, to jak z wodą utlenioną czy wręcz perhydrolem, biorezonansami czy innymi bajkami - to właśnie opowieści z mchu i paproci.

Ale dieta uboga w węglowodany czy wręcz ketogiczna, to faktycznie daje radę, bo były robione badania i faktycznie bywa pomocna.

Suplementy? Ok - zwłaszcza chaga (taki grzyb), reishi - też grzyb - nazywany boskim grzybem nieśmiertelności - w sumie nie ma badań, w których by nie wyszło, że poprawia zdrowie. Czy to rak, czy długowieczność sama w sobie, autoimmunologie i szereg innych. 

Generalnie terapiami 'alternatywnymi' ale o solidnych podstawach naukowych zajmuje się onkologia integracyjna. Łączy systemy tradycyjne, ziołolecznictwo i inne metody naturalne z klasyczną medycyną.

Z korzeni o działaniu antynowotworowym to najpopularniejszy jest imbir, kurkuma i korzeń łopianu (popularny w USA burdock root - więc to może to ściągał ten twój pan od pogrzebu?)

24

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Naciskaj na operację.
II stadium to nie wyrok śmierci.
Przetłumacz dokumenty medyczne na niemiecki i wyślij do konsultacji.

Kliniki w DE specjalizujące się w raku tego typu:
https://klinikradar.de/darmkrebs/kliniken/

25 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2023-07-15 22:04:53)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Farmer, nie da rady zrobić operacji, nie w tym stanie  sad

Mam straszny mętlik w głowie po tym co napisaliście...

26

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Farmer, nie da rady zrobić operacji, nie w tym stanie  sad

Mam straszny mętlik w głowie po tym co napisaliście...

Jak tata ma stomie, tzn, że ostatnio miał oparację i miał mieć drugą?

Bo sama operacja też potrafi przyspieszyć "rozsianie" się raka.

27 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2023-07-15 23:12:13)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Wieka, kolejna operacja to była taka pieśń przyszłości, jakby chemia zadziałała, zmniejszyła guza i wtedy wyciąć mieli, taki był plan. I później dalsze leczeni.
Operacja pierwsza miała być prosta, takie widzisz mieli wyniki badań. Laparoskopowo big_smile otworzyli tatę na stole i dopieto wtedy pierwszy raz zobaczyli jak to źle wygląda i że nie da rady wyciąć guza. Ale operacja była potrzebna, żeby chociażby zrobić stomie, bez niej tata nie miałby szans żyć. Stomia miała być czasowa, na rok, dlatego jest tzw.dwulufowa, pętlowa, nie ma przerwanego jelita nigdzie, taka łatwiej odtworzyć. Pobrali wycinki z których nic nie wyszło. Mimo że operacja trwała wiele godzin to tata całkiem dobrze ja zniósł i doszedł do siebie

28

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

No właśnie, a rak nie lubi noża sad
Sprawdza się, że jednak żadne badanie obrazowe, nie powie jak to faktycznie wygląda w środku.

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

lody miętowe Proszę Ciebie tylko o jedną rzecz.

Nigdy ale to przenigdy nie wdrażaj rad od ludzi z internetu jeżeli piszesz o takich poważnych sprawach jak rak.

Od leczenia tego typu chorób jest służba zdrowia, możesz poszukać w internecie opinii o dobrych onkologach i posłużyć się ich pomocą.

Nigdy nie czytaj takich debilizmów jak wyżej, że raka wyleczysz samym sokiem z buraka i marchewki, a wszystkie leki masz wyrzucić do kosza - za takie porady powinien być dożywotni ban.

U mnie w pracy praktycznie każda osoba ma kogoś kto ma/miał raka, więc to się zaczyna robić jakaś plaga.

No ale jak w zwykłej szynce ze sklepu masz najebane azotynu sodu to co się dziwić, że coraz to więcej ludzi zaczyna się wykańczać sad

30

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Wcześniej też był rak, tylko nie było diagnostyki, dlatego długość życia się zwiększyła.

31

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Farmer, nie da rady zrobić operacji, nie w tym stanie  sad

Mam straszny mętlik w głowie po tym co napisaliście...

Tłumacz dokumenty i wysyłaj do DE

32

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
Jack Sparrow napisał/a:

Wcześniej też był rak, tylko nie było diagnostyki, dlatego długość życia się zwiększyła.

Ale wyjątkowo po pandemii nastąpił spory wzrost, wg mnie swoje zrobił wirus i szczepienia, pobudziły jego rozwój, oraz czas gdzie siłą rzeczy ludzie omijali lekarzy i badania.
Cywilizacja też mu sprzyja...

33 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-16 10:12:14)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
Farmer napisał/a:
lody miętowe napisał/a:

Farmer, nie da rady zrobić operacji, nie w tym stanie  sad

Mam straszny mętlik w głowie po tym co napisaliście...

Tłumacz dokumenty i wysyłaj do DE

A znasz podobny przypadek, że tak namawiasz? Może jeszcze wiesz, jak przebiegało leczenie i krok po kroku jak to załatwić, bo dla mnie, wysyłaj do DE nic mówi.
Choć z drugiej strony nie ma dwóch takich samych przypadków.

34

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Wcześniej też był rak, tylko nie było diagnostyki, dlatego długość życia się zwiększyła.

Ale wyjątkowo po pandemii nastąpił spory wzrost, wg mnie swoje zrobił wirus i szczepienia, pobudziły jego rozwój, oraz czas gdzie siłą rzeczy ludzie omijali lekarzy i badania.
Cywilizacja też mu sprzyja...

Ja czytalam, ze szczepionki na srovid powoduja gwaltowny wzrost komorek nowotworowych

35 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-07-16 10:55:17)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

lody miętowe Proszę Ciebie tylko o jedną rzecz.

Nigdy ale to przenigdy nie wdrażaj rad od ludzi z internetu jeżeli piszesz o takich poważnych sprawach jak rak.

Od leczenia tego typu chorób jest służba zdrowia, możesz poszukać w internecie opinii o dobrych onkologach i posłużyć się ich pomocą.

Nigdy nie czytaj takich debilizmów jak wyżej, że raka wyleczysz samym sokiem z buraka i marchewki, a wszystkie leki masz wyrzucić do kosza - za takie porady powinien być dożywotni ban.

U mnie w pracy praktycznie każda osoba ma kogoś kto ma/miał raka, więc to się zaczyna robić jakaś plaga.

No ale jak w zwykłej szynce ze sklepu masz najebane azotynu sodu to co się dziwić, że coraz to więcej ludzi zaczyna się wykańczać sad

To nie jest debilizm wiele ludzi wyleczylo sie z raka metodami naturalnymi-sa nawet o nich dokumenty itp. Ja wogole nie ufam chemioterapii ani zadnym innym.zabiegom. Jakbym ja miala raka to najgorsze rzecz jaka bym sie stesowala to fakt "jak moj organizm zareaguje na chemie " I NIE chodzi mi tu o zyganie, lysienie czy inne blahostki, tylko o oslabianie odpornosci, zabijanie zdrowych komorek wraz z rakowymi,zabijanie czerwonych i bialych krwinek-wiesz,ze osoba na chemii jak sie nawet przeziebi to moze kopnac w kalendarz,bo chemioterapia niszczy rowniez odpornosc organizmu,a wiec jak oslabiony organizm moze walczyc z rakiem. Najgorszy objaw to szok po chemioterapii ktory czesto prowadzi do zgonu,ale wielu lekarzy o tym nie mowi objawia sie bardzo wysoka goraczka, z ktora koniecznie trzeba szybko jechac do szpitala.  Ludzie po chemii NIE maja sily chodzic, czesto jezdza na wozkach inwalidzkich albo chodza o kulach, bo chemia niszczy kosci,  sa wychudzeni jak z Oswiecimia, wyjscie do WC to dla nich wyprawa zycia mimo, ze maja kilka krokow.... jakos nigdy nie zauwazylam takiego cierpienia u mojej babci, ktora miala raka, a odmowila leczenia- pamietam za to babcia byla aktywna, duzo robila w ogrodzie, chodzila do lasu, spotykala sie ze znajomymi, bawila prawnuki itp... ja sama sie przekonalam, ze rak to jest nic w porownaniu do lekarskich zabiegow. W 2019 roku mialam zabieg LLETZ zeby zniszczyc komorki nowotworowe szyjki macicy, bo polazlam na rutynowe badanie i tak wyszlo. Po zabiegu krwotok, ktory ledwo zatrzymali, krew doslownie lala sie hektolitrami.  Lekarz sam powiedzial, ze szanse na przezycie mialam 50/50... to ja sobie mysle "kuzwa rak by mnie wykonczyl za 5,10 lat,a wy byscie mnie wykonczyli w ciagu 20 minut "- dlatego nie boje sie raka wogole,boje sie za to okropnie leczenia

36

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Julia, ale to nie ma znaczenia kto czego się boi...jedni raka, inni leczenia, lub jednego i drugiego.
Leczenie niekonwencjonalne, czasami tak pomaga jak modlitwa, a w rezultacie to organizm sam musi sobie poradzić, a z tym bywa różnie, dlatego nie można mówić, co tak naprawdę zaważyło, że wyleczył się ktoś z raka.

Twoja babcia, też mogła mieć raka niezłośliwego i to nie oznacza, że wszyscy tak się wyleczą jak ona.

37

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
wieka napisał/a:

Julia, ale to nie ma znaczenia kto czego się boi...jedni raka, inni leczenia, lub jednego i drugiego.
Leczenie niekonwencjonalne, czasami tak pomaga jak modlitwa, a w rezultacie to organizm sam musi sobie poradzić, a z tym bywa różnie, dlatego nie można mówić, co tak naprawdę zaważyło, że wyleczył się ktoś z raka.

Twoja babcia, też mogła mieć raka niezłośliwego i to nie oznacza, że wszyscy tak się wyleczą jak ona.

Babcia miala nowotwor zlozliwy piersi odmowila leczenia i zyla 12 lat zmarla na wylew

38

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Wcześniej też był rak, tylko nie było diagnostyki, dlatego długość życia się zwiększyła.

Ale wyjątkowo po pandemii nastąpił spory wzrost, wg mnie swoje zrobił wirus i szczepienia, pobudziły jego rozwój, oraz czas gdzie siłą rzeczy ludzie omijali lekarzy i badania.
Cywilizacja też mu sprzyja...

Nope. Onkolodzy, diabetolodzy i kardiolodzy od samego początku mówili, że wprowadzony model walki z pandemią spowoduje wzrost zachorowań w ich dziedzinach. Bo wszystkie czynniki ryzyka wywaliło poza skalę czyli głównie stres, aktywność fizyczną i dostęp do opieki medycznej.

39

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
JuliaUK33 napisał/a:

Babcia miala nowotwor zlozliwy piersi odmowila leczenia i zyla 12 lat zmarla na wylew

Nie, nie i jeszcze raz nie. Za opowiadanie takich bajek, to powinni łamać kołem.

40

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
Jack Sparrow napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Babcia miala nowotwor zlozliwy piersi odmowila leczenia i zyla 12 lat zmarla na wylew

Nie, nie i jeszcze raz nie. Za opowiadanie takich bajek, to powinni łamać kołem.

Bajki to opowiadasz ty. Moze choc raz zrob cos pozytecznego dla siebie i sobie poczytaj historie ludzi udukumentowane zreszta, ktorzy wyleczyli raka metodami naturalnymi... chcesz sie truc chemioterapia w razie,gdybys zachorowal droga wolna, ale nie wmawiaj ludziom, ze metody naturalne sa nieskuteczne, a jedyna szansa na wyleczenie to chemia.

41

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Chcielibyśmy wierzyć, że wystarczy się zdrowo odżywiać, żeby nie zachorować na raka.
Jakiś czas temu krążyły wieści na temat Katarzyny Gaertner, która zachorowała na białaczkę i aby się wyleczyć przeniosła się na wieś i tam wybudowała dom.

42

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
Tamiraa napisał/a:

Chcielibyśmy wierzyć, że wystarczy się zdrowo odżywiać, żeby nie zachorować na raka.
Jakiś czas temu krążyły wieści na temat Katarzyny Gaertner, która zachorowała na białaczkę i aby się wyleczyć przeniosła się na wieś i tam wybudowała dom.

I co ma przeprowadzka na wies wspolnego ze zdrowiem? Oprocz wlasnych warzyw itp mogla jesc produkty odzwierzece,ktore sa rakotworcze nawet w formie ekologicznej. Mogla nadal kupowac i jesc slodycze, zamawiac fast food mimo, ze mieszkala na wsi... to,ze ktos mieszka na wsi nie oznacza,ze sie zdrowo odzywia

43 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-07-16 18:57:32)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
JuliaUK33 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Chcielibyśmy wierzyć, że wystarczy się zdrowo odżywiać, żeby nie zachorować na raka.
Jakiś czas temu krążyły wieści na temat Katarzyny Gaertner, która zachorowała na białaczkę i aby się wyleczyć przeniosła się na wieś i tam wybudowała dom.

I co ma przeprowadzka na wies wspolnego ze zdrowiem? Oprocz wlasnych warzyw itp mogla jesc produkty odzwierzece,ktore sa rakotworcze nawet w formie ekologicznej. Mogla nadal kupowac i jesc slodycze, zamawiac fast food mimo, ze mieszkala na wsi... to,ze ktos mieszka na wsi nie oznacza,ze sie zdrowo odzywia

Otóż nie chodzi tylko o odżywianie, ale o realizowanie własnych potrzeb. Owszem wybrała wieś ze względu na powietrze pachnące  sosnowym lasem, piasek czyli teren pozbawiony wilgoci, bliskie spotkanie z naturą, ale głównie chodziło o idealny warsztat i warunki pracy.

44

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
JuliaUK33 napisał/a:

Bajki to opowiadasz ty. Moze choc raz zrob cos pozytecznego dla siebie i sobie poczytaj historie ludzi udukumentowane zreszta, ktorzy wyleczyli raka metodami naturalnymi... chcesz sie truc chemioterapia w razie,gdybys zachorowal droga wolna, ale nie wmawiaj ludziom, ze metody naturalne sa nieskuteczne, a jedyna szansa na wyleczenie to chemia.


Słuchaj no, ty leniwa, niewykształcona i ograniczona umysłowo bulwo. Podawałem tu linki do różnych artykułów bazujących na badaniach naukowych. Mówiłem też o onkologii integracyjnej czy najczęstszych suplach, co jest weryfikowalne. Ty natomiast opowiadasz cały czas bajki z mchu i paproci, których nikt i nigdy nie będzie w stanie sprawdzić.

45

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
Jack Sparrow napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Bajki to opowiadasz ty. Moze choc raz zrob cos pozytecznego dla siebie i sobie poczytaj historie ludzi udukumentowane zreszta, ktorzy wyleczyli raka metodami naturalnymi... chcesz sie truc chemioterapia w razie,gdybys zachorowal droga wolna, ale nie wmawiaj ludziom, ze metody naturalne sa nieskuteczne, a jedyna szansa na wyleczenie to chemia.


Słuchaj no, ty leniwa, niewykształcona i ograniczona umysłowo bulwo. Podawałem tu linki do różnych artykułów bazujących na badaniach naukowych. Mówiłem też o onkologii integracyjnej czy najczęstszych suplach, co jest weryfikowalne. Ty natomiast opowiadasz cały czas bajki z mchu i paproci, których nikt i nigdy nie będzie w stanie sprawdzić.

Ja po pierwsze to mam wyksztalcenie  a po drugie to ty masz bulwe w mozgu,po trzecie pisze jak bylo nic z paproci i mchu

46 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-07-17 14:20:28)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Mój tata ma raka jelita grubego, guz nieresekcyjny, bo nacieka na pęcherz moczowy i biodro. 
W czwartek lekarka zabrala nam nadzieję, jesteśmy zszokowani i zdruzgotani, nie tego sie spodziewaliśmy po wizycie, nie tak miało być. Tata został zakwalifikowany do chemioterapii. Konsylium lekarskie podjęło taka decyzję i miało być spotkanie z onkolog kliniczna, która miała ustalić plan leczenia.
A ona ze nic nie da się już zrobić, nie będzie leczenia, bo tata jest zbyt chudy i słaby na chemie i to koniec, ma czekać na śmierć, podała namiary na hospicja.
Czy ona mogła ot tak podjąć decyzję i to sama? Nie potrafimy tego zrozumieć, dla nas to szok totalny. Przejrzala dokumentacje, zrobila wywiad z tata, obejrzała go jak wygląda,  ile schudł i tak po prostu powiedziała że nie da chemii bo go zabije, bo jest słaby I zbyt dużo schudł. A Konsylium? Po wynikach go zakwalifikowali do leczenia, nie potrafimy tego zrozumieć.

Tak, tata schudł bardzo, to prawda, jest osłabiony przez chorobę, bardzo długo noe potrafili go zdiagnozować, co to konkretnie za rak, jaki guz. W końcu się udało, po wielu badaniach i kilkukrotnych wycinkach. Wyszedł najpopularniejszy rak, gruczolakorak 2 stopnia, średniozaawansowany, tata nie ma nawet przerzutów, a już go nie chcą leczyć, nie potrafię tego zrozumieć, jak to możliwe? Widzę ludzi na onkologi, jak wyglądają, jacy są wychudzeni, jak slabi i ich leczą, mają chociaż szanse sad

Tata tak bardzo liczył na leczenie to był jego punkt odniesienia, nadzieja, był pozytywnie nastawiony na to co go czeka, wręcz cieszył się że w końcu "się ruszyło", że zaczną go leczyć, zwłaszcza p telefonie że został zakwalifikowany do tego leczenia
Teraz się całkiem rozsypał, załamał, my wszyscy zresztą też. Nie mogę w to uwierzyć, nie potrafię, jestem zdruzgotana, nie przeszła mi nawet przez głowę myśl ze tak będzie, że taka będzie decyzja. Ludziom nawet podają chemie w zaawansowanym stadium choroby, ja wiem, że to nie wyleczy, ale przedłuża życie, ale bez leczenia nawet tata na to nie ma szansy.

Polska i typowe podejście w wielu typowych placówkach, gdzie nie ma podstawowego zaplecza, a niektórzy lekarze zwłaszcza onkolodzy nie powinni pełnić tego zawodu.
Jeżeli nie ma przerzutów to jest szansa, stadium jest średniozaawansowane, guza można poprzez odpowiednią konfiguracje  leczenia ( chemia  z naświetlaniem)  zmniejszyć , ostatecznie zoperować.Chociaż i w przypadku przerzutów jeszcze nic nigdy nie jest przesądzone. Konsylium orzekło wiec jest podstawa, należy zatem zmienić lekarza prowadzącego.
Gdzie jest leczony? Jakie masz możliwości pod tym kątem? Musisz nastawić się na działanie prywatne.
W tych tematach do wstępnego leczenia polecam Gliwice, Katowice, Otwock , ostatecznie zagranica ( Niemcy).
Chemia to nie tylko preparaty  mniej lub bardziej inwazyjne. W trakcie podawane są poprzez port lub ostatecznie dożylnie leki regenerujące mąjące na celu podniesienie parametrów jak i ograniczanie skutków ubocznych leków właściwych ( np 5-fluorouracyl). Jest ustalana odpowiednia dieta , suplementy i wszystkie inne zabiegi, których celem jest  wzmocnienie organizmu pod każdym względem, by móc ta chemioterapię przeprowadzać.
I teraz jeszcze jedna kwestia. W przypadku osłabionego organizmu , gdy istnieje możliwość podania chemii, to podaje się ją w odpowiednich proporcjach ( np 75% 5-fluoroacryl ( chemia żółta)), wraz z lekami wzmacniającymi. Cykliczne badania (przed i po jednym, cyklu chemii) pozwalają na ustalanie proporcji i leków. Osłabiony i zabije jak widzisz brzmi tak samo jak "wszyscy murzyni są tacy sami"

wieka napisał/a:

Tata ma przerzuty, bo o tym mówią nacieki.
.

Naciek nowotworowy to nie przerzuty raka, ale wnikanie komórek w sąsiednią tkankę.

Przerzut następuje poprzez przeniknięcie w bardzo słabym organizmie pod kątem immunologicznym poprzez układ krążenia np na płuca, lub do mózgu. Naciekanie komórek z guza na sąsiednią tkankę to zupełnie co innego i następuje on po przekroczeniu pewnych rozmiarów guza. Do przerzutów w tym stanie choroby, to jeszcze daleka droga.

47

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Po zabiegu rak szybciej się rozprzestrzenia, naciek nie nazywa się przerzutem, choć de facto nim jest.
Bo tu ma naciek biodro i pęcherz, to nie wiem czy to można nazwać sąsiednimi komórkami, nawet jakby...
Badanie dzisiaj, a za miesiąc może tak się zmienić, że pacjent nie nadaje się już do leczenia. Dlatego może być ta różnica między oceną konsylium, a lekarzem prowadzącym.

Jak jest rak płuca i nacieki na trzustce i nadnerczach, to nie widzę specjalnie różnicy jak to nazwać, w każdym razie nazwa nie robi różnicy, co do rokowań.

Ja bym nic nie doradzała, bo niby skąd my mamy wiedzieć, czy jest jakaś nadzieja czy nie.

48

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
wieka napisał/a:

Po zabiegu rak szybciej się rozprzestrzenia, naciek nie nazywa się przerzutem, choć de facto nim jest.
Bo tu ma naciek biodro i pęcherz, to nie wiem czy to można nazwać sąsiednimi komórkami, nawet jakby...
Badanie dzisiaj, a za miesiąc może tak się zmienić, że pacjent nie nadaje się już do leczenia. Dlatego może być ta różnica między oceną konsylium, a lekarzem prowadzącym.

Jak jest rak płuca i nacieki na trzustce i nadnerczach, to nie widzę specjalnie różnicy jak to nazwać, w każdym razie nazwa nie robi różnicy, co do rokowań.

Ja bym nic nie doradzała, bo niby skąd my mamy wiedzieć, czy jest jakaś nadzieja czy nie.

Nadzieja jest zawsze na wyleczenie

49

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
JuliaUK33 napisał/a:
wieka napisał/a:

Po zabiegu rak szybciej się rozprzestrzenia, naciek nie nazywa się przerzutem, choć de facto nim jest.
Bo tu ma naciek biodro i pęcherz, to nie wiem czy to można nazwać sąsiednimi komórkami, nawet jakby...
Badanie dzisiaj, a za miesiąc może tak się zmienić, że pacjent nie nadaje się już do leczenia. Dlatego może być ta różnica między oceną konsylium, a lekarzem prowadzącym.

Jak jest rak płuca i nacieki na trzustce i nadnerczach, to nie widzę specjalnie różnicy jak to nazwać, w każdym razie nazwa nie robi różnicy, co do rokowań.

Ja bym nic nie doradzała, bo niby skąd my mamy wiedzieć, czy jest jakaś nadzieja czy nie.

Nadzieja jest zawsze na wyleczenie

Na psychikę, na pewno.

50

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
wieka napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
wieka napisał/a:

Po zabiegu rak szybciej się rozprzestrzenia, naciek nie nazywa się przerzutem, choć de facto nim jest.
Bo tu ma naciek biodro i pęcherz, to nie wiem czy to można nazwać sąsiednimi komórkami, nawet jakby...
Badanie dzisiaj, a za miesiąc może tak się zmienić, że pacjent nie nadaje się już do leczenia. Dlatego może być ta różnica między oceną konsylium, a lekarzem prowadzącym.

Jak jest rak płuca i nacieki na trzustce i nadnerczach, to nie widzę specjalnie różnicy jak to nazwać, w każdym razie nazwa nie robi różnicy, co do rokowań.

Ja bym nic nie doradzała, bo niby skąd my mamy wiedzieć, czy jest jakaś nadzieja czy nie.

Nadzieja jest zawsze na wyleczenie

Na psychikę, na pewno.

To napewno mowiac pacjentowi "nie ma pan szans,umrze pan za miesiac" ,a powiedzenie mu "rak jest zaawansowany,jednak sprobujemy pewnych metod leczenia" pomaga na psychike.

51 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2023-07-17 18:10:16)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Wieka, jeśli już tam mówimy "po zabiegu rak szybciej się rozprzestrzenia" to co masz na myśli? Operacje? Wtedy nic nie ruszyli, kompletnie nic, otworzyli, popatrzyli i tyle. Pobrali wycinki do badań i kompletnie nic z nich nie wynikło, bo pobrali dookoła guza, a nie z guza, bali się ruszyć, żeby perforacja się nie zrobiła czy coś uszkodzić, jakiej naczynia. Stomia jest na innym odcinku zrobiona, z drugiej strony możnaby rzec w uproszczeniu.

Konsylium i lekarz prowadząca mieli do wglądu te same wyniki badań, po kilku dniach od konsylium było spotkanie z lekarka.

2diak, tata był leczony na Kopernika w Łodzi, tam nas polecił inny doktor, u którego tata zaczął leczenie i który miał go pierwotnie operowac( inny szpital), ale doszedł do wniosku że powinno się dać laparoskopowo usunąć guza, a on nie miał takiego sprzętu u siebie szpitalu. Tak w Koperniku wylądowaliśmy.

Teraz jak patrze na to, to albo ta cała diagnostyka była jedna wielka kpina, nie potrafili taty zdiagnozować, albo tata taki trudny przypadek. Na pewno kilku lekarzy było niekompetetnych, teraz to dosadnie widzę sad

52

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
Jack Sparrow napisał/a:
lody miętowe napisał/a:

Rak przełyku jest straszny sad  tata je, ma apetyt, nie ma złych wyników, jego wygląd nie odzwierciedla tego jakie ma wyniki, morfologie, markery itd, dlatego nie potrafię tego ogarnąć sad

Ale dziękuję Jack za odzew, chociaż nie pocieszylo mnie to co napisałeś.

Zapytaj o rodzaj chemii, jaki miał być użyty. Jak kiedyś czytałem, to w niektórych wypadkach kurkumina zmniejsza toksyczność chemii i jednocześnie zwiększa jej skuteczność. Ale to zależy od rodzaju samego raka i rodzaju użytej chemii. Może jak znajdziesz jakieś badania pod tym kątem, to jakiś inny lekarz zaryzykuje (choć to wątpliwe, ale teoretycznie możliwe).

Ja bym sie wogole nie godzila na zadna chemioterapie, radioterapie, operacje itd gdybym miala raka•

53 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-17 19:02:34)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

"Wtedy nic nie ruszyli, kompletnie nic, otworzyli, popatrzyli i tyle."
To jest właśnie najgorsze, takie otwieranie, jak mówi się kolokwialnie rak nie lubi nawet powietrza.

Ja się zastanawiam dlaczego w takich i podobnych przypadkach nie stosuje się najpierw chemii, żeby guz się zmniejszył, a otwiera się praktycznie na pałę.

Ostatnio kuzynka tak miała, rak jajnika, na TK było ok, ale operacja była za miesiąc, więc nie wiem czy bezpośrednio przed operacją też miała to badanie,  otworzyli, okazało się są nacieki na wątrobie i jelitach, więc nic nie robili tylko zaszyli, miała chemię, czuła się nawet dobrze, trochę przytyła, niby nacieków już nie było. Znalazła się w szpitalu, nie wiedziała czy będą jej usuwać guza, ale po badaniu okazało się, że już nie da się nic pomóc, tak rak się rozlazl, stan zapalny całego organizmu, wiadomo jak się skończyło.

Piszę to, żebyś miała świadomość, że do chemii, to trzeba mieć "zdrowie".
Dlatego ważne jest wczesne rozpoznanie, jak już się mocno schudnie czy ma się bóle, to już rak jest trudny do pokonania.

A tata dużo schudł przed zgłoszeniem się do lekarza? Mógł odczuwać dużo wcześniej, tylko wam nic nie powiedział.

54 Ostatnio edytowany przez 2odiak (2023-07-17 19:06:44)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
wieka napisał/a:

Po zabiegu rak szybciej się rozprzestrzenia, naciek nie nazywa się przerzutem, choć de facto nim jest.
Bo tu ma naciek biodro i pęcherz, to nie wiem czy to można nazwać sąsiednimi komórkami, nawet jakby...
Badanie dzisiaj, a za miesiąc może tak się zmienić, że pacjent nie nadaje się już do leczenia. Dlatego może być ta różnica między oceną konsylium, a lekarzem prowadzącym.

Jak jest rak płuca i nacieki na trzustce i nadnerczach, to nie widzę specjalnie różnicy jak to nazwać, w każdym razie nazwa nie robi różnicy, co do rokowań.

Ja bym nic nie doradzała, bo niby skąd my mamy wiedzieć, czy jest jakaś nadzieja czy nie.

De facto jest to migracja komórek nowotworowych i tutaj masz rację, różnica jest tylko w sposobie, a gdy już dojdzie do tego za sprawą układu krążenia na skutek zniszczonego już układu immunologicznego to żarty praktycznie się kończą. Jest to następny etap choroby. Właśnie z tych powodów nazewnictwo też jest inne, by pewne rzeczy rozróżnić.
I oczywiście to o czym wspominasz ,  a mianowicie to iż choroba potrafi postępować w zatrważającym tempie, a więc w przypadku zdiagnozowania powinno natychmiast podjąć się leczenie na własną rękę. Miesiąc to szmat czasu.

55

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
wieka napisał/a:

"Wtedy nic nie ruszyli, kompletnie nic, otworzyli, popatrzyli i tyle."
To jest właśnie najgorsze, takie otwieranie, jak mówi się kolokwialnie rak nie lubi nawet powietrza.

Ja się zastanawiam dlaczego w takich i podobnych przypadkach nie stosuje się najpierw chemii, żeby guz się zmniejszył, a otwiera się praktycznie na pałę.

Ostatnio kuzynka tak miała, rak jajnika, na TK było ok, ale operacja była za miesiąc, więc nie wiem czy bezpośrednio przed operacją też miała to badanie,  otworzyli, okazało się są nacieki na wątrobie i jelitach, więc nic nie robili tylko zaszyli, miała chemię, czuła się nawet dobrze, trochę przytyła, niby nacieków już nie było. Znalazła się w szpitalu, nie wiedziała czy będą jej usuwać guza, ale po badaniu okazało się, że już nie da się nic pomóc, tak rak się rozlazl, stan zapalny całego organizmu, wiadomo jak się skończyło.

Piszę to, żebyś miała świadomość, że do chemii, to trzeba mieć "zdrowie".
Dlatego ważne jest wczesne rozpoznanie, jak już się mocno schudnie czy ma się bóle, to już rak jest trudny do pokonania.

A tata dużo schudł przed zgłoszeniem się do lekarza? Mógł odczuwać dużo wcześniej, tylko wam nic nie powiedział.

Dokładnie tak, otwarcie pacjenta gdy nie ma takiej potrzeby jest najgorszym czym można zrobić. Dostęp tlenu powoduje gwałtowny rozwój choroby. Pacjenta otwiera się w niewielu przypadkach i jest to obarczone bardzo dużym ryzykiem.

Niestety nowotwory tego typu diagnozowane są dopiero jak zaczynają się pierwsze bóle i tutaj późniejszą walka jest bardzo ciężka. Chemia wymaga odpowiedniego dbania o siebie i zdrowia.

56

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?
lody miętowe napisał/a:

Wieka, jeśli już tam mówimy "po zabiegu rak szybciej się rozprzestrzenia" to co masz na myśli? Operacje? Wtedy nic nie ruszyli, kompletnie nic, otworzyli, popatrzyli i tyle. Pobrali wycinki do badań i kompletnie nic z nich nie wynikło, bo pobrali dookoła guza, a nie z guza, bali się ruszyć, żeby perforacja się nie zrobiła czy coś uszkodzić, jakiej naczynia. Stomia jest na innym odcinku zrobiona, z drugiej strony możnaby rzec w uproszczeniu.

Konsylium i lekarz prowadząca mieli do wglądu te same wyniki badań, po kilku dniach od konsylium było spotkanie z lekarka.

2diak, tata był leczony na Kopernika w Łodzi, tam nas polecił inny doktor, u którego tata zaczął leczenie i który miał go pierwotnie operowac( inny szpital), ale doszedł do wniosku że powinno się dać laparoskopowo usunąć guza, a on nie miał takiego sprzętu u siebie szpitalu. Tak w Koperniku wylądowaliśmy.

Teraz jak patrze na to, to albo ta cała diagnostyka była jedna wielka kpina, nie potrafili taty zdiagnozować, albo tata taki trudny przypadek. Na pewno kilku lekarzy było niekompetetnych, teraz to dosadnie widzę sad

Łódź to nie jest dobry pomysł. Obecnie z uwagi na nacieki leczenie chemioterapia, ale to już muszą określić lekarze po wykonaniu nowych badań ( tomograf z kontrastem, markery) . Najbliżej masz Otwock. Załatwiaj nawet prywatnie( gdyby terminy były kosmiczne, dwa tygodnie różnicy to niestety jest dużo).

57 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2023-07-17 19:59:12)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Byla operacja bo miało być zupełnie inaczej, wyniki badań, tomografia, kolonoskopia, wycinki, badania ogólne były obiecujące, dlatego chcieli wyciąć. Teraz wiem ze te wszystkie badania pierwsze były całkiem dupy, pokazaly zly obraz zaawansowania choroby. Ale skąd mogliśmy to wiedzieć, nie jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie sad
Jak pisałam, nie mogli taty zdiagnozować, trwało to miesiącami, kolejne badania, na które trzeba było swoje odczekać, na wynik każdego też z 2 tygodnie i tak czas uciekał  sad
2diak, nawet prywatnie teraz trzeba czekać, zwłaszcza jak "lepszy" lekarz... do Otwocka mamy daleko, jesteśmy z łódzkiego ale blisko Śląskiego wojewodztwa, także wiadomo o co chodzi. Już do Łodzi było sporo km i męczące jazdy.

Wieka, pierwsze objawy to nie było drastyczne chudniecie. Zaczęło się od problemów z załatwianiem i pobolewaniem brzucha po jedzeniu, światło jelita było po prostu już przytkane przez guz. Jak trwało jakiś czas to doszlismy ze coś się dzieje i tata poszedł do lekarza i się zaczelo.

58

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Tutaj nie o odległość chodzi , a o konkretne placówki i specjalistów.
Łódzki blisko do śląskiego i opolskiego , zapewne powiat wieluński. Słuchaj zatem masz do wyboru Gliwice, Katowice, bądź Opole na start. Proponuję skontaktować się z Dr. Maciejem Idzikiem , czy to przez któraś z przychodni prywatnie bądź też jak się uda na NFZ. U mnie przyjmuje na Tuwima1, a terminy nie są kosmiczne pod warunkiem , że nie jest na urlopie. Przyjmuje prywatnie. Myślę, że powinno pójść szybko z pierwszą wizytą włącznie. Jeżeli chodzi o termin u mnie w OCO to średnio wizyta ok tygodnia na NFZ z tym że najlepiej załatwić to właśnie przez Dr. M. Idzika.
Od tego bym zaczął.

59

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

lody miętowe - nie czekaj.

Łódź pod kątem raka jest słaba.
Dzwoń do Katowic.
Tam pokierują dalej.

60 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-17 22:25:28)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

A tata na bóle? Bierze jakieś leki?

61

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Dzięki panowie za polecenia.

Wieka, niestety, ale tata ma już bóle, od miesiąca? Może trochę dłużej. Wiem, choroba postępuje...Boli go tam gdzie ten guz jest. Bierze jedna na dzień mocniejszą przeciwbólowa tabletkę i pomaga mu, przechodzi bol. Bardzo uciążliwe są okropne poty nocne, przebiera się kilka razy, słabo przez to śpi, bo w mokrym nie zaśnie. Ale poty miał od początku w sumie, raz lepiej raz gorzej, ale były. Teraz upaly też nie pomagają

62

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Ja mogę polecić Fundację Hospicjum Onkologiczne w Warszawie > https://fho.org.pl/

Byli wielkimi orędownikami legalizacji marihuany do celów leczniczych. Też miejsce warte polecenia do ewentualnej konsultacji.

63 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-18 13:05:01)

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Toczący się proces nowotworowy daje takie zlewne poty.
Skoro nie można operować, ani stosować chemii, pozostają metody niekonwencjonalne i odpowiednia dieta, żeby jak najmniej odżywiać raka.
Warto być pod opieką hospicjum domowego, przyjeżdża pielęgniarz i lekarz, zawsze na bieżąco pomogą, doradzą, leki też są tańsze.
Jeśli chodzi o leczenie, to ja bym też była za marihuaną leczniczą, jak nie pomoże, to nie zaszkodzi.
Bo leczenie konwecjonalne na siłę, wg mnie, jedynie pogłębi cierpienie.

64

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Hej wczoraj czytalam, ze porzeczka ma wlasciwosci zabijajajace komorki rakowe raka jelita grubego.

65

Odp: Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Wiedziałem, że gdzies o tym czytałem, ale nie mogłem skojarzyć.

Swego czasu z pozytywnymi efektami badano ostarynę w prewencji utraty masy mięśniowej i kostnej u pacjentów onkologicznych.

Ostatyna to popularny w sporcie SARMs. Możesz poszukać badań, ale przed zastosowaniem zaprezentuj takie publikacje naukowe lekarzowi i zapytaj czy w tym wypadkiu mozecie spróbować.

https://utrf.tennessee.edu/drug-develop … -patients/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/24189892/

Posty [ 65 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Rak jelita grubego - czy to możliwe?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024