No właśnie... Moja rodzinka zaczyna mnie już naprawdę denerwować.
Mam 23 lata, ale jeszcze nigdy nie byłam w żadnym związku, nawet nie kumplowałam się z żadnym facetem. Rodzinka ciągle mnie wypytuje, kiedy wreszcie kogoś znajdę, bo to już najwyższy czas, bo zostanę starą panną, bla, bla... Próbują mnie już swatać i wspominają mojej kuzynce, żeby naszykowała dla mnie jakiegoś fajnego "kawalera"... Mam tego dosyć. Przewracam wtedy oczami, mówiąc, żeby zajęli się swoimi sprawami, ale od roku, dwóch, takie docinki się nasilają.
Nie wiem czy chcę być z kimś. Może to wina mojej nieśmiałości, która jest ze mną od zawsze, zbywając zainteresowanych mną chłopaków, może jakaś niechęć (obrzydzają mnie te wszystkie "łóżkowe" sprawy), a może nie dojrzałam jeszcze do miłości? Dobrze mi samej, mam swoje zainteresowania, pasje. Czasem czuję się samotna, bo oprócz rodziny mam jedną przyjaciółkę, znajomych w szkole zaocznej, ale często nie mam ochoty na czyjeś towarzystwo, więc raczej jestem domatorem.
Mam głupie wrażenie, że wszystko przyjedzie w swoim czasie i miejscu, ale nie teraz, nie w najbliższej przyszłości. Już nawet rozważałam bycie aseksualną, ale sama nie wiem. Wiem tylko, że bardzo mnie irytują takie pytania, a słysząc słowo "chłopak", "facet", "kawaler", krew mnie zalewa.
Może ktoś podpowie mi jak zbyć innych jakimiś tekstami, bo nie mam już pomysłu...
Podobne tematy
Obracać w żart? Nie reagować? Nie musisz im tłumaczyć. Btw 23 lata to jeszcze nie jest staropanienstwo... Dziwne poglądy.
Hmmm...miałam podobny problem wielokrotnie (po Starym związku,przed kolejnym). A jak jeszcze szykowala się jakąś imprezą typu wesele czy zjazd rodzinny to "atakowali" ze zdwojoną siłą:( ale jakoś przed poznaniem mojego obecnego chłopaka,sama z siebie postanowiłam już nie szukać tylko poćwiczyć,przejść na dietę. I byłam w tym na tyle przekonywujaca,że żadnych uwag nie było. Nawet o dziwo od mamy:o a może po prostu kiedy ja zrozumiałam,że na faceta przyjdzie pora,takie docinki przestały bolec?
Swego czasu mowilam grzecznie ze wole dziewczyny.
Mam taką samą sytuację, z tym, że jestem nieco starsza
Za każdym razem, kiedy ktoś mi docina, że rodzina, że dzieci, bla, bla, bla, mówię: a kiedy mi będzie lepiej niż teraz? Zresztą mieć kogoś, żeby tylko mieć jest bez sensu. Jak mam być z idiotą, to już wolę sama
a wścibskim ciotkom odpowiadam: a tobie tak dobrze w małżeństwie?
działa ![]()
Ja zawsze na pytania w stylu: "masz chłopaka", odpowiadam: "tak, kilku
".
Z reguły dają mi spokój, a jak nie, to mówię, żeby się ode mnie odczepili i zajęli swoim życiem.
Czasem naginam prawdę, bo przeważnie jest mi przykro, gdy temat się zaczyna, a ja nigdy nie byłam w związku (jestem starsza od Ciebie i trochę mi to przeszkadza, bo nie wiem, co ze mną nie tak, że nikt mnie nie zauważa, a osobiście uważam, że jestem normalną kobietą), ale tak to olewam ten temat...
Ja bym czasem bardzo chciała żeby mi wszyscy dali święty spokój jeśli chodzi o moje życie uczuciowe. U mnie jest trochę z innej beczki - jak tylko gdzieś tam wspomnę, że jakiś facet mi się podoba, że fajny, że poznałam kogoś, to zaraz wszyscy chcą wszystko o nim wiedzieć. Jak wygląda, jaki jest, jak ma na imię, ile ma lat, czym się zajmuje i jeszcze tysiąc innych spraw, o których zazwyczaj nie mam ochoty z nikim gadać, zwłaszcza jak jeszcze nie jest to jakaś poważna relacja i sama nie wiem, czy taka będzie. Zaraz jest - przyprowadź go, pokaż się z nim, chcielibyśmy wiedzieć z kim się spotykasz, poznać go i tak do znudzenia. Ja akurat nie mam potrzeby żeby zaraz kogoś nie wiem jak integrować z moją rodziną, uważam, że jak będzie naprawdę coś poważnego, to czas zawsze się znajdzie. Mnie ten cyrk po prostu drażni.
No i zawsze to całe zamieszanie - "bo my nie wiemy z kim się spotykasz", a jak już coś jednak dla świętego spokoju powiem, to jest magiczne pytanie o wiek. Jak tu się zdobędę na szczerość, to też źle, bo są następujące opcje: "10 lat starszy? Taki stary? Po co Ci to? Może on jest żonaty i się nie przyznaje. Jak to możliwe, że facet w tym wieku nie ma jeszcze żony?" "Rówieśnik? A pracuje w ogóle? Studia skończył? Pewnie jest niedojrzały" Nigdy nie ma tak żeby było dobrze - zawsze jest albo za młody, albo za stary, nieważne ile ma lat ![]()
Ja rozumiem, że to wynika z rodzicielskiej troski, ale to jest cholernie męczące.
Ja w ogóle unikam rozmów nawet o znajomych (obu płci). Czasem o kimś wspomnę, to zaraz właśnie pojawiają się pytania, jakie wymieniła WitchQueen. A potem porównywanie. A ta już ma pracę, a ten studiował to... Po co się denerwować.
Czasem o kimś wspomnę, to zaraz właśnie pojawiają się pytania, jakie wymieniła WitchQueen. A potem porównywanie. A ta już ma pracę, a ten studiował to... Po co się denerwować
Dlatego jak ognia unikam spotkań rodzinnych w większym gronie. Mimo, że jestem w związku małżeńskim od kilku lat to zaraz się zaczynają pytania: "a jakiś większy samochód to wreszcie kupiliście?", "kiedy remont mieszkania?", "szukasz nowej pracy bo chyba tam u ciebie to nie płacą za dobrze?". Cholery można dostać. Dodatkowo gadanie: "a Tomek to z tą Magdą już drugie dziecko maja. On ostatnio dobrze zarabia to i ma z czego utrzymać", "słyszeliście, ta Anka co z wami do jednej szkoły chodziła to podobno się do Anglii przeprowadziła" bla, bla bla. Ploty, pierdoły, które mało mnie obchodzą. Jedyne wyjście to chyba się wymigiwać od tych rodzinnych spędów
Ja jako stary kawaler stosuję zamiennie trzy wypróbowane sposoby, w zależności z kim rozmawiam. 1) ciociu czekam aż zalegalizują te związki ;) 2) ciociu to nie sztuka się ożenić, sztuka się ożenić tak żeby się za chwilę nie rozwodzić 3) działa na sknery ;) - a co ciocia już zaczęła zbierać na prezent ślubny? Pozdrawiam.
Ja za parę lat skończe 40,wiec już nie pytaja.
A poważnie, to masz dwa wyjścia.Albo wysłuchać i "olac", albo grzecznie ale ostro uciąć te zapytania.Inaczej nie dadzą Ci spokoju i niepotrzebnie się nadenerwujesz.
Dlaczego obrzydzają Cię "łóżkowe sprawy"? Nie masz żadnych potrzebseksualnych? Nie masturbujesz się?