Mam problem z alkoholem. Ale zupełnie w odwrotną stronę. Po 1 kieliszku wódki po 10 minutach wymiotuję, picie piwa nie do końca mi smakuje, wole się napić czegoś innego, co ma lepszy smak (według mnie). Wino.. no dobra, wypije. To jest mój problem! Nie lubię alkoholu i ze względu na to, że bardzo źle się czuję i ze względu na to, że mi nie smakuje. Jestem studentką, zaczęłam się czuć nieakceptowana, że się nie upijam, nie leżę ze zgonem. Na przekór i dla swojego dobrego samopoczucia postanowiłam nie pić wcale.
Nie wiem tylko jak tłumaczyć to ludziom. Nie będę zmyślać, że biorę leki i nie mogę. Znacie ludzi, którzy nie piją wcale? Akceptujecie to? Jakiego argumentu używać? Wiem, że trzeba ludzi do tego przyzwyczaić, ale nie wiem jak to zrobić.
To nie tak, że nie pije i zmulam. Uwielbiam tańczyć, ale nie potrzebuje do tego alkoholu, bo tylko od razu mi niedobrze. Lubię ludzi i ich towarzystwo, lubię się pośmiać, ale nie muszę i nie chcę do tego pić.
No i proszę Was o radę ![]()
Podobne tematy
2 2014-11-23 15:26:03 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-11-23 15:28:08)
Wiesz a jaki to problem, dla ciebie tak naprawdę, bo nie rozumie, boisz sie odrzucenia braku akceptacji przez grupę ??
Najważniejsze to być sobą, nie chcesz i nie potrzebujesz, to twój wybór,
każdy normalny człowiek powinien to zaakceptować,
podaj mi chodź jeden powód dla którego powinnas spożywać alkohol??
Bedziesz piekniejsza chyba nie
będziesz fajniejsza chyba nie,
ewentualnie możesz zrobić rzeczy których normalnie byś nie zrobiła,
baw sie życiem bez, i nie patrz na innych
A tym bardziej nie trap sie pytaniami jak odmówić,
wiesz jak o tak np, dzięki nie pije:)
powodzenia
Nie tlumacz sie. Nie pijesz i koniec.
Mam problem z alkoholem. Ale zupełnie w odwrotną stronę. Po 1 kieliszku wódki po 10 minutach wymiotuję, picie piwa nie do końca mi smakuje, wole się napić czegoś innego, co ma lepszy smak (według mnie). Wino.. no dobra, wypije. To jest mój problem! Nie lubię alkoholu i ze względu na to, że bardzo źle się czuję i ze względu na to, że mi nie smakuje. Jestem studentką, zaczęłam się czuć nieakceptowana, że się nie upijam, nie leżę ze zgonem. Na przekór i dla swojego dobrego samopoczucia postanowiłam nie pić wcale.
Nie wiem tylko jak tłumaczyć to ludziom. Nie będę zmyślać, że biorę leki i nie mogę. Znacie ludzi, którzy nie piją wcale? Akceptujecie to? Jakiego argumentu używać? Wiem, że trzeba ludzi do tego przyzwyczaić, ale nie wiem jak to zrobić.
To nie tak, że nie pije i zmulam. Uwielbiam tańczyć, ale nie potrzebuje do tego alkoholu, bo tylko od razu mi niedobrze. Lubię ludzi i ich towarzystwo, lubię się pośmiać, ale nie muszę i nie chcę do tego pić.
No i proszę Was o radę
Skoro nie lubisz alkoholu, to nie pijesz i nikomu nic do tego.
Nie potrzebujesz się tłumaczyć.
Nie pijesz i koniec.
Jeśli uważasz, że warunkiem akceptacji Twojej osoby jest podporządkowanie się "obyczajom" grupy, to z tymi ludźmi jest coś nie tak, a nie z Tobą.
Bądź konsekwentna, w końcu odpuszczą.
A ja Cie rozumiem bo tez nie pije. I od razy leca teksty typu jestes nudna, nie umniesz sie bawic.
Po pierwsze, to oni chyba sa nudni, skoro potrzebuja alkoholu....
Po drugie wole bawic sie na trzezwo, a nie lezez pod lawka we wlasnych wymiocinach....
Ja koniec koncow zmienilam towarzstwo, bo oni mnie po prostu meczyli.... Tez radze zmienic, jak ktos nie rozumie nie pica i po problemie ![]()
Najgorsze jest to namawianie.. przy wiekszym gronie
U nas tez tak jest- ja nie piję wódki i piwa z takich samych względów jak ty. Nie piję też wtedy, gdy mamy pod opieką dzieci. Niestety mam takich znajomych, że przy każdym spotkaniu- każdym- zawsze namawiają do kielicha, czy leją piwo do kufla i stawiają przede mną. Albo dolewają mi wino do kieliszka, gdy jestem np w ubikacji... Szlag by ich trafił. Bardzo irytuje mnie też to, że robią ze mnie dziwoląga. Bo gdybym odmówiła,a oni nie nalegali... nie byłoby tematu, inni by to zlali..a tak to robią z tego prawdziwy cyrk przy stole. I zawsze czuję to wiszące w powietrzu napięcie gdy mówię "Namawianie do alkoholu jest nietaktowne, więc daj sobie spokój". Bo jakby nie było, obrażam gospodarza zarzucając mu brak wyczucia. Gdyby nie mój partner, wybuchałyby pod tym wzgledem niezłe burdy. Na szczęście on tez staje po mojej stronie i zawsze łagodzi spór.
Najgorsze jest to, że podczas rozmowy z tymi ludźmi na spokojnie, bez świadków, rozumieją, przytakują i temat zakończony....a później znów to samo. Pod każdym względem innym są naprawde w porządku.. niemniej nie dociera, że nie każdy człowiek lubi alkohol jak oni.
Mimo wszystko się lubimy...szczególnie na trzeźwo
Nie chcę się z nimi wykłócać o byle co. Bo co z tego, że "po" się dogadamy, jak w trakcie psują mi całą przyjemność ze spotkania?
Dlatego staram się stopniowo wprowadzac pewne zmiany- jak się spotykamy,to u nas, na naszych warunkach, na herbacie. Staram się nie mieć nadmiaru alkoholu w domu. I jakoś idzie.
Febre rozumiem Ciebie. Ja też nie lubię alkoholu, bo po prostu mi nie smakuje, wręcz odrzuca, jak chociaż łyk wypiję. Uważam, że nie ma co zmyślać, że "leki bierzesz", czy coś w tym stylu. To nie jest nic wstydliwego, że ktoś nie lubi alkoholu. Jak mnie ktoś każe pić "no bo taka tradycja", to odpowiadam "czy jak nie lubisz krewetek, to je jesz?". Taka odpowiedź wystarczy. Nie rozumiem takiego podejścia, że Polska, więc wszyscy muszą pić alkohol, bo jest fajniej, bo jest śmieszniej itd. Zależy dla kogo. Jeżeli nie lubisz, to po prostu nie pij i mów prawdę i nie przejmuj się tym co mówią inni.
Z drugiej strony to jest problem, bo np. jak są różne wyjazdy integracyjne, spotkania i wszyscy dookoła piją, a Ty nie, to najzwyczajniej w świecie się nudzisz i męczysz z tymi ludźmi. Ale nie można się zmuszać do "polubienia alkoholu", bo ktoś Ci każe. Nie pijesz i koniec. Rób swoje, bądź sobą i niech inni to zaakceptują.
Odpowiedz tym osobom, że Ty potrafisz się bawić bez alkoholu, nie potrzebujesz dodatkowych wspomagaczy
. Też nie piję
.
A to jakiś problem? Dziękuję nie piję. Powinno starczyć
Ja piję, bo lubię. Ale nikogo nie na mawiam. Mówisz, ze nie pijesz i wsio... Twoja sprawa dlaczego.
Nie tlumacz sie. Nie pijesz i koniec.
Dokładnie. Nie i tyle. Co to kogo obchodzi, dlaczego nie pijesz.
Nikomu nie musisz się tłumaczyć.
Wątpie też by coś tak absurdalnego mogło być głębszą przyczyną braku akceptacji.
Każdy jest inny. Jedni piją, drudzy palą jeszcze inni uprawiają seks gdzie popadnie.
Ty nie pijesz bo nie lubisz i jest yo tylko Twoja sprawa i Twój wybór z którego nie musisz się tłumaczyć.
Jak to dla Twoich znajomych problem, to zmień znajomych.
Ja piję sporadycznie, od wielkiego święta, toteż często zdarza mi się odmawiać alkoholu - po prostu nie lubię pić. Piwa w ogóle nie piję, czystej raczej też.
Nikomu się nie tłumaczę, jak nie chcę pić, to nie piję i koniec.
Nie mam problemu z niepijącymi, mam szczerze mówiąc większy problem z ludźmi, którzy nie wiedzą kiedy przestać. Nie lubię pijanych ludzi, nie bawi mnie chlanie na umór, potem są z tego tylko nieprzyjemne sytuacje, bo ktoś się robi agresywny, ktoś rzyga, komuś się film urwie. Nie przepadam. Konkretnie pijana byłam w życiu ze dwa, trzy razy i więcej nie chcę tego powtarzać.
oby wiecej takich ludzi bylo na tym swiecie tzn.umiejacych sie bawic bez alko. To zaleta,wiec nie czuj sie w niczym gorsza od tych swoich znajomych.
Jak nie chcesz być naciskana, ale chcesz być miła, to możesz powiedzieć, że bierzesz leki, wtedy zwykle nie naciskają.
A jak nie chcesz być miła, to wypal, że jesteś alkoholiczką i Ci terapeuta zabronił, to też ich powinno skutecznie wyłączyć. ![]()
W razie czego możesz zawsze powiedzieć, że miałaś dość ich nacisków i stąd taki tekst, więc jak im się nie spodobało, to niech sobie odpuszczą.
Mam problem z alkoholem. Ale zupełnie w odwrotną stronę. Po 1 kieliszku wódki po 10 minutach wymiotuję, picie piwa nie do końca mi smakuje, wole się napić czegoś innego, co ma lepszy smak (według mnie). Wino.. no dobra, wypije. To jest mój problem! Nie lubię alkoholu i ze względu na to, że bardzo źle się czuję i ze względu na to, że mi nie smakuje. Jestem studentką, zaczęłam się czuć nieakceptowana, że się nie upijam, nie leżę ze zgonem. Na przekór i dla swojego dobrego samopoczucia postanowiłam nie pić wcale.
Nie wiem tylko jak tłumaczyć to ludziom. Nie będę zmyślać, że biorę leki i nie mogę. Znacie ludzi, którzy nie piją wcale? Akceptujecie to? Jakiego argumentu używać? Wiem, że trzeba ludzi do tego przyzwyczaić, ale nie wiem jak to zrobić.
To nie tak, że nie pije i zmulam. Uwielbiam tańczyć, ale nie potrzebuje do tego alkoholu, bo tylko od razu mi niedobrze. Lubię ludzi i ich towarzystwo, lubię się pośmiać, ale nie muszę i nie chcę do tego pić.
No i proszę Was o radę
Czesc.Bardzo podoba mi sie,ze nie pijesz.Tylko martwi mnie to,ze zamierzasz tlumaczyc sie z tego,ze nie pijesz.Chcesz na sile przynalezec do grupy?Naucz sie byc soba.Indywidualizm jest zawsze w cenie.Ja np jestem osoba niepijaca(ale bylam wspoluzalezniona ,bo bylam w zwiazku z alkoholikiem).Nie trawie alkoholu-jedynie pijam whisky ,ale bardzo rzadko.Nigdy nie rozumialam jak mozna pic piwo-dla mnie jest wstretne.Powinnas byc dumna ze swojej postawy.I pamietaj-nigdy nie dostosowuj sie do innych.Powodzenia.Pzdr.
Jak ktoś mnie już bardzo namawia to mu mówię, że w życiu tego nie tknę z takiego samego powodu z jakiego w życiu nie tknę bigosu. I zawsze dają spokój bo zaczynają czaić, że komuś najzwyczajniej w świecie może nie smakować.
Ja bym się nie tłumaczyła bo nie ma z czego
nie każdy musi lubić i tyle