Skończyłam w tym roku 28 lat, a czuję się staro...
Każdego dnia myślę o tym, że najlepsze lata życia mam już za sobą, a w przyszłości nie spotka mnie już nic dobrego.
Czasem czuję się znudzona życiem, brakuje mi chęci i motywacji do podjęcia nowych działań, tłumacze sobie, że na pewnie rzeczy jest już za późno. Jestem sobą rozczarowana - jeszcze parę lat temu inaczej wyobrażałam sobie moje życie- liczyłam że więcej osiągnę, będę bardziej spełniona zawodowo.
Trochę tak żyję z dnia na dzień, staram się nic nie planować, by nie rozczarować się więcej. Z drugiej strony jednak po cichu myślę co zrobić by odmienić mój sposób myślenia, dojrzeć więcej pozytywów w życiu...
Czy ktoś ma podobnie?
Czy macie jakieś pomysły by wyjść z dołka? nie przejmować się uciekającymi latami?
Podobne tematy
2 2014-11-23 16:10:26 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-11-23 16:13:02)
Skończyłam w tym roku 28 lat, a czuję się staro...
Każdego dnia myślę o tym, że najlepsze lata życia mam już za sobą, a w przyszłości nie spotka mnie już nic dobrego.
Czasem czuję się znudzona życiem, brakuje mi chęci i motywacji do podjęcia nowych działań, tłumacze sobie, że na pewnie rzeczy jest już za późno. Jestem sobą rozczarowana - jeszcze parę lat temu inaczej wyobrażałam sobie moje życie- liczyłam że więcej osiągnę, będę bardziej spełniona zawodowo.
Trochę tak żyję z dnia na dzień, staram się nic nie planować, by nie rozczarować się więcej. Z drugiej strony jednak po cichu myślę co zrobić by odmienić mój sposób myślenia, dojrzeć więcej pozytywów w życiu...
Czy ktoś ma podobnie?
Czy macie jakieś pomysły by wyjść z dołka? nie przejmować się uciekającymi latami?
Od kilku lat przeżywasz prawdziwe życie, które z wizją z marzeń, gdy byłaś nastolatką ma niewiele, albo nic wspólnego.
Masz 28 lat dopiero. Co ja mam powiedzieć, gdy moje życie do tego, o czym marzyłem pasuje, jak pięść do nosa?
W chwilach, gdy dopada mnie spleen, myślę o "paradoksie dziadka", czy "efekcie motyla", wyobrażając sobie, co by było, gdybym cofnął się w czasie i po podstawówce poszedł do LO, zamiast do technikum, co wcześnie planowałem?
Nie poznałbym mojej żony, nie miałbym "tych" moich kochanych dzieci i wnuków, wszystko byłoby inaczej. Ale bez nich?
To już dla mnie niewyobrażalne.
Od razu mi lepiej wtedy.
Przed Tobą jest tyle czasu, by to, czego nie przeżyłaś, nie widziałaś lub nie osiągnęłaś, jest do nadrobienia.
A jeśli nawet nie wszystko przebiega tak, jak sobie życzyliśmy, suma doświadczeń jeszcze Cię zadziwi, gdy już będziesz w moim wieku.
Pozdrawiam.
3 2014-11-23 17:05:54 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-23 17:13:45)
Skończyłam w tym roku 28 lat, a czuję się staro...
Każdego dnia myślę o tym, że najlepsze lata życia mam już za sobą, a w przyszłości nie spotka mnie już nic dobrego.
...
Trochę tak żyję z dnia na dzień, staram się nic nie planować, by nie rozczarować się więcej. Z drugiej strony jednak po cichu myślę co zrobić by odmienić mój sposób myślenia, dojrzeć więcej pozytywów w życiu...
Czy ktoś ma podobnie?
Czy macie jakieś pomysły by wyjść z dołka? nie przejmować się uciekającymi latami?
Każdy (myślący a nie trwający) chyba od czasu do czasu robi sobie takie résumé. No i niekoniecznie jego wynik to od razu fajerwerki i wodotryski ![]()
Niemniej - spójrz jak twe życie 28-latki różni się od twego życia 18-latki. A to raptem 1 dekada ![]()
takich odcinków czasowych jeszcze przed tobą pare... (dekad pewnie zbierze się ze 5?
biorąc pod uwagę średni czas życia kobiet)
Może więc chwilowo ODŁÓŻ to czucie się staro tak jeszcze ze 2 dekady? (tak liczę "po sobie" gdyż najlepsze lata nadeszły dla mnie dopiero niedawno, przed okrągłą 50)
- ćwierć wieku temu nie dałabym temu wiary!
DLATEGO sugeruję wcielić w życie powiedzenie Einsteina:
?Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać rożnych rezultatów? ![]()
NIE PLANUJESZ? ZAPLANUJ-Postaw sobie NOWE cele życiowe. I kombinuj jak je osiągnąć. Plan A, plan B, plan C...
Człowiek zafiksowany na ogromnej chęci osiągnięcia CZEGOŚ, nie ma czasu na wymyślanie sobie problemów... BO WYBIERA sobie te problemy do rozwiązania SAM.
NIE czeka, że "samo" (stanie na drodze) w przyszłości TO COŚ dobrego - LECZ wychodzi przyszłości naprzeciw ![]()
Od DZIAŁANIA wszystko się zaczyna (nawet wygrana w totolotka
)
Skończyłam w tym roku 28 lat, a czuję się staro...
Każdego dnia myślę o tym, że najlepsze lata życia mam już za sobą, a w przyszłości nie spotka mnie już nic dobrego.
Czasem czuję się znudzona życiem, brakuje mi chęci i motywacji do podjęcia nowych działań, tłumacze sobie, że na pewnie rzeczy jest już za późno. Jestem sobą rozczarowana - jeszcze parę lat temu inaczej wyobrażałam sobie moje życie- liczyłam że więcej osiągnę, będę bardziej spełniona zawodowo.
Trochę tak żyję z dnia na dzień, staram się nic nie planować, by nie rozczarować się więcej. Z drugiej strony jednak po cichu myślę co zrobić by odmienić mój sposób myślenia, dojrzeć więcej pozytywów w życiu...
Czy ktoś ma podobnie?
Czy macie jakieś pomysły by wyjść z dołka? nie przejmować się uciekającymi latami?
Ja się tak pół życia czułam. Jak stara ciotka. Doszłam do wniosku, ze starość, nie ma nic wspólnego z wiekiem starość jest w naszym sercu i mózgu. Ja w wieku 18 lat czułam się jakbym miała co najmniej 100. Wieczna depresja. Nic mnie nie cieszyło, wszystko dołowało. Dopiero jak zaczęłam robić coś co kocham sport, odżyłam. czujemy się staro gdy robimy coś co nie lubimy albo życie nie układ się po naszej myśli. Trzeba zacząć myśleć o sobie CZEGO JA CHCĘ CZEGO JA WYMAGAM CO MNIE UCIESZY CZEGO JA ŻĄDAM, i spełniać swoje marzenia zachcianki pragnienia. Wtedy jak będziemy szczęśliwi automatycznie staniemy się młodsi na pewno młodsi duchem.
Bardziej chodzi mi o to ze nie wykorzystałam swojej szansy - by robić to o czym zawsze marzyłam... teraz już na to za późno.
Obecną pracę nawet lubię, sprawia mi pewnego rodzaju satysfakcję - jednak nie czuję bym się realizowała i była zawodowo spełniona.
Robię też inne rzeczy - mam pasje, zainteresowania - jednak to też mnie nie uszczęśliwia.
Chociaż ciągle się uczę mam wrażenie ze staję się głupsza.
Na pewno już nigdy nie będzie łatwiej, lepiej i piękniej - mam wręcz wrażenie że niedługo trzeba będzie się kłaść do trumny.
Bardziej chodzi mi o to ze nie wykorzystałam swojej szansy - by robić to o czym zawsze marzyłam... teraz już na to za późno.
...
Na pewno już nigdy nie będzie łatwiej, lepiej i piękniej - mam wręcz wrażenie że niedługo trzeba będzie się kłaść do trumny.
Przepraszam - nie zrozumiałam. NA CO straciłaś szansę (jeśli to nie tajemnica)?
Na CO jest za późno?
NA PEWNO wmawianie sobie ma moc UTWIERDZANIA - tylko (patrz wyżej na słowa Einstiena), czy "ta polityka" DOTĄD ci szczęście dawała?
Kocham takie teksty... ciekawe czy na allegro można kupićtrumnę. Tak żeby se poleżeć i zobaczyć CZY TO, dla odmiany, szczęście daje ![]()
I co ty kobieto zrobisz z tym PÓŁ wiekiem, jaki ci statystycznie przyjdzie jeszcze pożyć, jeżeli samo leżenie w trumnie NIC nie zmieni?
Na co jest za późno?
na to żeby zawodowo realizować to co się kocha,
Z tą trumną to bardziej taka przenośnia miała być - bo czas szybko ucieka, poza tym nie znamy dnia ani godziny, i nie jest powiedziane że każdy dożyje 70 czy 80 lat
8 2014-11-23 20:49:35 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-23 20:57:21)
Na co jest za późno?
na to żeby zawodowo realizować to co się kocha,
Nawet do policji można iść do 35 roku życia, więc nie wiem, który to zawód TAKI nieosiągalny w wieku 28 lat...
Osobiście udało mi się zmienić zawód po czterdziestce a studia ukończyłam raptem w zeszłym roku.
Pozwolę sobie zatem uznać, iż twe twierdzenia są "na wyrost" (by nie rzec: na opak
)
Co do trumny to liczyłam na twe poczucie humoru.
A że nie każdy dożyje sędziwego wieku - mądry TYM BARDZIEJ będzie wykorzystywał każdą dana sobie chwilę...
"Z szybkim upływem czasu należy walczyć prędkim korzystaniem z niego, i spiesznie czerpać niby z rwącego potoku, który nie będzie płynął wiecznie." ![]()
Lucjusz Anneusz Seneka, "O krótkości życia"
Ps. ciekawam JAKĄ będzie jakość twego życia, jeżeli spotka Cię owo długie życie)... 50 lat utyskiwań na upływ czasu - klękajcie narody ![]()
Skoro tak znasz się na życiu - to powinnaś wiedzieć, że są też zawody które w moim wieku są nieosiągalne
i nie jest to twierdzenie "na wyrost" ... może faktycznie powinnam się bardziej cieszyć tym co mam, chociaż nie tak miało być...
nie marnuję czasu -podróżuję, spotykam się z ludźmi, zachwycam sztuką
jednak staram się nie planować - bo wtedy łatwo o rozczarowanie. Wiem, że mogłabym jeszcze więcej wycisnąć z życia, ale nie zawsze jest ku temu sposobność.
Wszyscy jestesmy zobowiązani do stawania się samymi sobą, do ciągłego uczenia sie i realizowania. Nie ma znaczenia w jakim wieku jesteśmy. Każda chwila jest dobra żeby zacząć. Wszystko zależy od tego czego chcemy. Jeśli zawodowo np nie możemy się realizować, bo wiek nie ten ( choć nie sądzę) to może dobrym sposobem jest wymyślenie takiej drogi, która z jednej strony pozwoli nam się realizować w tym , co sobie wymarzyliśmy a z drugiej nie będzie zamknięciem w ramach. czyli np własna działalność na tym polu... Zawsze jest wyjście. Jest wiele przykładów ludzi. którzy z pasji uczynili świetnie prosperujący business. Spełniają sie zawodowo i realizują pasję. Pamiętam dziewczynę. która trenowała sporty wspinaczkowe i wpadła na pomysł robienia kolorowych i spersonalizowanych woreczków na ten proszek, co by się łapki lepiej do skał kleiły. rzuciła pracę w korporacji i wygrała wszystko:) Poziom ryzyka definiuje poziom sukcesu ![]()
Czasu się nie zatrzyma - z każdą sekundą życia stajemy się starsi i nie ma sensu z tego robić dramatu. Wiek jest w głowie. Moja promotorka na studiach wybiera się niebawem na emeryturę, a cały czas robi to, co kocha, uprawia ulubiony sport, myśli gdzie by tu jeszcze pojechać. Kobieta ma 68 lat, a rozmawia mi się z nią jak z koleżanką, bo ona po prostu nie czuje się staro.
Nigdy nie jest za późno żeby realizować marzenia, wiadomo, że jakbym na przykład teraz chciała zostać zawodową baletnicą, to już po sprawie, nie zostanę, ale jakby mi się zachciało rekreacyjnie uprawiać balet, to kto mi zabroni?
Do mojej grupy na treningi przychodzi pani dobrze 50+. Wiadomo, że nie będzie się z nami podciągać na drążku i konkretnie bić na sparringach, ale ile może, to robi. Bo chce.
mimo iz jestem ciut mlodsza dosc czesto czuje sie doslownie tak samo jak ty! lecz jakis czas temu postanowilam wziac sie do kupy i stanac na nogi. przyszlo to samo z siebie
moze trzeba ci poprostu troche szalenstwa w zyciu ?:) czasem odrobina zabawy zmienia calkowicie podejscie do zycia i samego siebie ![]()
Skoro tak znasz się na życiu - to powinnaś wiedzieć, że są też zawody które w moim wieku są nieosiągalne
...
staram się nie planować - bo wtedy łatwo o rozczarowanie.
No widzisz - i taka między nami różnica
POWINNAM, ale... na zawsze byłam na bakier z powinnościami
(nie mylić z poczuciem odpowiedzialności i realizacją potrzeb
)
Dlatego nie rozumiem dlaczego nie można realizować, choćby TYLKO hobbystycznie TEGO, co inni robią zawodowo. Skoro jest to zajęcie UPRAGNIONE... Ale NIEROZUMIENIE tego mnie NIE unieszczęśliwia...
"kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa (i nie cieszy się z tej wygranej)" ![]()
Słusznie piszą
Beppe;
"Nie ma znaczenia w jakim wieku jesteśmy. Każda chwila jest dobra żeby zacząć. Wszystko zależy od tego czego chcemy"... TY Nie chcesz, aby się nie rozczarować. A w stanie ROZCZAROWANIA właśnie żyjesz (? czy raczej egzystujesz
)
i WitchQueen:
"Wiek jest w głowie"
TYLKO od Ciebie zależy CZY będziesz chcieć i NIC w tym kierunku nie robić (by się nie rozczarować) czy też ZMIENISZ swoje dotychczasowe metody działania (?) a raczej zaniechania, by JEDNAK to, co Cię rozczarowuje nie odbierało Ci radości życia. CZYLI nie postarzało Cię ![]()