Ojejku, jejku!
Zebrało się stado drapieżców, rozdrapią tego faceta jak padlinę, nawet nie wysilając się na odrobinę zastanowienia czy refleksji. Jedna strona coś napisała o drugiej i na tej podstawie można by nawet facetowi pedofilię, zoofilię i nekromanię zarzucić, co?
Jessss, no kto tam jeszcze chciał by rzucić swoim kamieniem? Jacyś kolejni wszystkowiedzący chętni? Czy może stara gwardia jeszcze coś doda?
Powiedz mi proszę droga autorko ale szczerze. Ile razy inicjatywa zbliżenia wyszła z Twojej strony? Powiedz, zakładasz do łóżka jakieś fikuśne koronki, czy ot tak, kładziesz się w piżamce, tej co zwykle. Ostatecznie zaraz i tak ją zdejmiesz? Ciekaw jestem, ile razy zaskoczyłaś swojego faceta w łóżku ostatnio?
Czemu pytam?
Bo jakoś nie wierzę w to, że masz drętwą kłodę, która leży i czeka na trzęsienie ziemi albo aż wszystko sama zrobisz.
Facetowi doskwiera nuda. Powiedział Ci o tym. Nie wyskoczył szukać wrażeń gdzie indziej. To po prostu sygnał, że czas coś w tym łóżku zmienić!
I nie, nie daj wiary w pierdzielenie głupot uskutecznianych przez "specjalistów" pokroju Garego i Iceni. Nawet najsmaczniejsza kremówka w końcu się znudzi jeśli będzie ciągle taka sama, ciągle tak samo podana i tak samo doprawiona.
Kupując książkę podjęłaś inicjatywę. To już COŚ! Nie ważne czy sama wybierzesz nową pozycję, czy zrobi to Twój facet. Jest dobrze, bo działasz! Chodzi o to by zaskakiwać, zmieniać, kusić i podniecać. Jak nacieszycie się książką, to poproś swojego faceta, niech on Cię czymś zaskoczy. Obiecaj mu, że nie uciekniesz na widok jego inicjatywy. Oczywiście wcześniej powinniście szczerze porozmawiać i ustalić nieprzekraczalne dla Ciebie granice, do jakich Twój partner może się posunąć w swoich fantazjach. I tyle, lub też, aż tyle.
Ach, i jeszcze jedno. Jeśli Twoje granice to własne łóżko i sobotnie bzykanko przy zgaszonym świetle pod kołderką, to cóż.... czas to zmienić!