Mam 19 lat, rozpoczelam studia, jako dziecko bylam osoba dosc klopotliwa, zadziorna, ale wszedzie mnie bylo pelno
W podstawowce mialam wychowawczynie, ktora byla straszna 'su*a', nie lubiala mnie, z wzajemnoscia, uwziela sie na mnie. Kazda lekcja z ta pania przyprawiala mnie o napady leku. Mysle, ze to w tym okresie, cos sie ze mna stalo. Troche sie w sobie zamknelam, uwazalam, ze jestem do niczego, gorsza od innych. Dzisiaj taka nie jestem, znam swoja wartosc. Mysle, ze wszystko zmienilo sie w liceum. Chyba pomogli mi w tym adoratorzy haha
Jestem wrecz chamska dla ludzi i nie wiem czy powinno mi z tym byc zle, ale nie jest. Mowia, ze jestem niesmiala bo czasami siedze ze znajomymi(ktorych nawet dobrze nie znam) i malo sie odzywam. Ja uwazam, ze nie mam o czym z nimi gadac bo nie znamy sie
Jesli zainteresuja mnie te osoby to owszem, staram sie nawiazac kontakt, ale jesli mnie denerwuja, albo nie chce mi sie z kims gadac to poprostu nie odzywam sie i mysle nad swoim zyciem
Mowia, ze jestem niesmiala, malomowna. Malomowna, ok, zgadzam sie, nie mam ochoty gadac to sie nie odzywam. Mam ludzi w d*pie to ich olewam. Czy to oznaka niesmialosci? Jestem samotnikiem, nie przeszkadza mi to. Czesto denerwuja mnie ludzie swoim narzekaniem, przejmuja sie kazda duperela, albo zazdroszcza. Nie potrafie udawac, ze slucham ich 'problemow' z zainteresowaniem. Nie zwierzam sie tez przyjaciolom ze swoich problemow, wole sama je rozwiazac, tym bardziej nie zwierzam sie rodzinie. Szkoda mi, ze nie mam bardo dobrej wiezi z rodzicami, gdy widze jak inni znajomi mowia o wszystkim swoim rodzicom,o milosci, przygodach z zycia. A ja? Nic praktycznie o mnie nie wiedza nie znaja mnie.. Probowalam sie do nich zblizyc, ale dla nich to zawsze byly jakies blachostki, zartowali potem ze mnie, a mnie to bolalo. Mam dobry kontakt z rodzicami, czesto rozmawiami, czesto tez przyjezdzam do domu, ale nie ma mowy o prawdziwych rodzicielskich relacjach..
WKurza mnie tez to, ze nie potrafie stworzyc glebszej relacji z facetami. No moze tylko z jednym do tej pory
Moge sie pospotykac, albo cos wiecej, ale nie moge byc w powaznym zwiazku bo po kilku tygodniach uciekam, oddalam sie. Robie wszystko aby druga osoba doprowadzila do zakonczenia bo nie chce stwarzac jej przykrosci, bo kiedys mi zalezalo..Czy ja jestem jakas dziwna?
Pewnie troche tak, ale co o tym sadzicie? Czy ktos ma podobnie? ![]()
Podobne tematy
ja w wersji meskiej,
jestem indywidualista i mam awersje do ludzi, jak slucham jakie glupoty gadaja albo jakbsie przechwalaja jacy sa madrzy i zajebisci to gdy tylko uslysze te ich bujdy to zaraz ich cisne i wyprowadzam z glupiej gadki a czasem to po prostu wychodze i mowie ze ide sobiebposluchac muzyki albo poczytac interesujaca ksiazke
Mowa jest srebrem, a milczenie złotem
Moim zdaniem masz prawidłowe podejście, do ludzi którzy zawsze muszą wrzucić swoje 3 grosze, chwaląc się kim to oni nie są, czego oni nie zrobili, takie osoby też mam daleko w d..., nawet się nie odzywam. A jak kogoś dobrze nie znasz to też nie jest tak łatwo się otworzyć, nie da się gadać o wszystkim z osobą, której się prawie nie zna.
Błąd jaki widze w twoim podejściu, to to, że w pewnym sensie odsuwasz od siebie przyjaciół. Ok nie ma co mówić, o każdej pierdółce, narzekać jak to ciężko, ale jestem zdania, że prawdziwemu przyjacielowi warto czasem powiedzieć o swoich problemach. JA gdy mówie o swoich problemach to nie po to by się im wyżalić, tylko oczekuję jakiejś rady, aby popatrzyli na mój problem z punktu widzenia 3 osoby, pomogli. Przez to też można zauważyć czy ta osoba jest naszym prawdziwym przyjacielem.
Kontakty z rodzicami to już troche inna sprawa- nie każdy rodzic potrafi się dogadać z młodzieżą, wielu rodziców jest ślepo zapatrzonych w swój światopogląd mówiąc "ty jesteś młody, co ty możesz wiedzieć o życiu".
Czemu starasz się uciekać ze związku? Po prostu może faceci z którymi się spotykałaś nie byli w Twoim typie. A robienie wszystkiego by to ta druga osoba zakończyła związek boli chyba jeszcze bardziej.
Wcale nie jesteś dziwna ![]()
Cześć drogo autorko postu. Żadnej nieśmiałości w Tobie nie widzę. Mnie się wydaje że to bardziej inni Cię mierzą swoją miarą jeżeli chodzi o nieśmiałość. A z chłopakami różnie bywa, czasami warto iść za głosem serca i być pewną co do chłopaka, niż próbować i nie wiadomo co może z tego wyniknąć. Naprawdę fajny z Ciebie człowiek. A w życiu różnie bywa. Niestety trzeba otwierać się na ludzi, a to że inni ranią to tylko kwestia nauczenia się własnej wartości i wybaczania innym błędów które popełniają.