---
1 2014-11-17 18:25:10 Ostatnio edytowany przez quebo (2014-11-17 20:18:09)
Podobne tematy
2 2014-11-17 18:43:27 Ostatnio edytowany przez Witcher (2014-11-17 18:44:31)
Nie katuj jej od samego początku chęcią częstych spotkań, nie zalewaj milionami smsów i telefonów, daj jej oddychać, jak nie chce się śpieszyć to nie bądź nachalny, nie pokazuj jakieś desperacji.
Jak zrobisz inaczej to stawiam na to, że niedługo napiszesz temat o tym że Cię zostawiła a Ty nie wiesz czemu ![]()
Wyluzuj trochę, czuć od Ciebie dużą spine.
musisz wyluzować i to koniecznie, ciesz się tym co jest i tyle, daj jej trochę zatęsknić za tobą, i daj jej czas, nie naciskaj.
Spiesz się powoli ![]()
Wszystko idzie w dobrym kierunku, więc zakładam że prędzej czy później zostaniecie parą o ile nie odstraszysz dziewczyny swoją niecierpliwością
Nic nowego Ci nie powiem, ale nawiązując do tematu wątku - nie ma sensu się z niczym spieszyć, wszystko powoli samo przyjdzie tylko tak jak napisali moi przedmówcy daj jej czas i nie bądź nachalny, a wszystko potoczy się tak jak chcesz ![]()
5 2014-11-17 20:10:17 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-17 20:13:19)
Pośpiech jest złym doradcą. ;p
"widzieliśmy się chyba 3 razy, rozmawiamy szczerze, żartujemy sobie"
xD
"może to chore, ale mógłbym z nią spędzać każdy dzień, wieczór. ale nie chcę codziennie zawracał głowy pytaniem 'kiedy się zobaczymy'. ogólnie to ciągle o niej myślę, przeglądam zdjęcia".
Na pewno niezdrowe.
Zachowujesz się troszkę jak zakochany desperat, dlatego lepiej przestań.
"mógłbym dla niej zrobić wszystko"
Raczej dla siebie, żeby tylko ją posiąść, bez skojarzeń.
A życie byś oddał za tę dziewczynę, którą znasz kilka dni? ;]
Jest sens. Sensem nie jest chodzenie pół roku za rączkę, przy czym nagle w jakiejś sytuacji okazuje się, że nie znasz tej osoby, to nie jest ta, w której się zakochaliśmy. Przykład wspólnego mieszkania. Co innego jest spotykać się kilka razy w tygodniu na randki, a co innego mieszkać razem, być na codzień, dzielić się obowiązkami itd.
Po niecałej dobie znajomości już byliśmy parą, po tygodniu zamieszkaliśmy razem, kochamy się i jest cudownie. Nie wyobrażam sobie przez kilka miesiecy spotykać się ot tak.
Jest sens. Sensem nie jest chodzenie pół roku za rączkę, przy czym nagle w jakiejś sytuacji okazuje się, że nie znasz tej osoby, to nie jest ta, w której się zakochaliśmy. Przykład wspólnego mieszkania. Co innego jest spotykać się kilka razy w tygodniu na randki, a co innego mieszkać razem, być na codzień, dzielić się obowiązkami itd.
Po niecałej dobie znajomości już byliśmy parą, po tygodniu zamieszkaliśmy razem, kochamy się i jest cudownie. Nie wyobrażam sobie przez kilka miesiecy spotykać się ot tak.
Troll czy desperatka? Zeby zamieszkax z kims po tygodniu znajomosci to trzeba miec mocno nierowno pod sufitem...
moninia24 napisał/a:Jest sens. Sensem nie jest chodzenie pół roku za rączkę, przy czym nagle w jakiejś sytuacji okazuje się, że nie znasz tej osoby, to nie jest ta, w której się zakochaliśmy. Przykład wspólnego mieszkania. Co innego jest spotykać się kilka razy w tygodniu na randki, a co innego mieszkać razem, być na codzień, dzielić się obowiązkami itd.
Po niecałej dobie znajomości już byliśmy parą, po tygodniu zamieszkaliśmy razem, kochamy się i jest cudownie. Nie wyobrażam sobie przez kilka miesiecy spotykać się ot tak.Troll czy desperatka? Zeby zamieszkax z kims po tygodniu znajomosci to trzeba miec mocno nierowno pod sufitem...
Może desperatka, ale jej się udało, a przynajmniej na razie jest fajnie. ;D
Też uważam, że to dziwne i cholernie nierozsądne, ale spoko.
moninia24 napisał/a:Jest sens. Sensem nie jest chodzenie pół roku za rączkę, przy czym nagle w jakiejś sytuacji okazuje się, że nie znasz tej osoby, to nie jest ta, w której się zakochaliśmy. Przykład wspólnego mieszkania. Co innego jest spotykać się kilka razy w tygodniu na randki, a co innego mieszkać razem, być na codzień, dzielić się obowiązkami itd.
Po niecałej dobie znajomości już byliśmy parą, po tygodniu zamieszkaliśmy razem, kochamy się i jest cudownie. Nie wyobrażam sobie przez kilka miesiecy spotykać się ot tak.Troll czy desperatka? Zeby zamieszkax z kims po tygodniu znajomosci to trzeba miec mocno nierowno pod sufitem...
To ich życie, Ty za nich tego nie przeżyjesz. Skoro układa im się dobrze to oby tak dalej.
Sama zamieszkałam z moim ukochanym po miesiącu od rozpoczęcia związku i nie żałuję. Oczywiście zawsze znajdą się ludzie, którzy będą mówić "na 100% rozstaniecie się". W moim przypadku też nam tak mówili i byli przekonani, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ dodatkowo poznaliśmy się przez internet i byliśmy związkiem na odległość. Mieszkanie z drugim człowiekiem, a spotykanie się raz na jakiś czas to zupełnie inna sprawa. Jeśli dwójka ludzi chce razem zamieszkać, są odpowiedzialni to dlaczego nie? Przecież nawet jak para zamieszka ze sobą po kilku latach związku to i tak nie ma pewności czy się nie rozstaną.
Jacenty89 napisał/a:moninia24 napisał/a:Jest sens. Sensem nie jest chodzenie pół roku za rączkę, przy czym nagle w jakiejś sytuacji okazuje się, że nie znasz tej osoby, to nie jest ta, w której się zakochaliśmy. Przykład wspólnego mieszkania. Co innego jest spotykać się kilka razy w tygodniu na randki, a co innego mieszkać razem, być na codzień, dzielić się obowiązkami itd.
Po niecałej dobie znajomości już byliśmy parą, po tygodniu zamieszkaliśmy razem, kochamy się i jest cudownie. Nie wyobrażam sobie przez kilka miesiecy spotykać się ot tak.Troll czy desperatka? Zeby zamieszkax z kims po tygodniu znajomosci to trzeba miec mocno nierowno pod sufitem...
To ich życie, Ty za nich tego nie przeżyjesz. Skoro układa im się dobrze to oby tak dalej.
Sama zamieszkałam z moim ukochanym po miesiącu od rozpoczęcia związku i nie żałuję. Oczywiście zawsze znajdą się ludzie, którzy będą mówić "na 100% rozstaniecie się". W moim przypadku też nam tak mówili i byli przekonani, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ dodatkowo poznaliśmy się przez internet i byliśmy związkiem na odległość. Mieszkanie z drugim człowiekiem, a spotykanie się raz na jakiś czas to zupełnie inna sprawa. Jeśli dwójka ludzi chce razem zamieszkać, są odpowiedzialni to dlaczego nie? Przecież nawet jak para zamieszka ze sobą po kilku latach związku to i tak nie ma pewności czy się nie rozstaną.
Zgadzam sie, dobrze powiedziane
Po co czekac kilka lat na to aby zamieszkac razem? Potem okazuje sie, ze wgl ludzie do siebie nie pasuja i jest placz co robic bo kilka lat bylismy razem, bylo dobrze, ale wspolne mieszkanie to porazka? A tu od razu widzisz czy pasujecie, czy to ten jedyny czy nie ![]()
Zauroczenia rządzą się innymi prawami niż zakochania. W sytuacji gdy sie mieszka razem - człowiek staje się bardzo szybko przewidywalny, dostępny, znany, rzadziej sie tęskni i rozmyśla. Moze sie szybko znudzić, co powie się że nastąpiło odkochanie (czyli pożądanie wypaliło się wczesniej niż zbudowała się więź i szybciej niż zbudował się komfort - a komfort prowadzi do przyjazni, im sorry). To nawet nie chodzi o to, że test dla relacji, ale duzo lepiej rozwijac milosc etapami aniżeli na szybko. Co szybko przychodzi szybko odchodzi. Co nagle to po diable.
Tutaj od razu koncowy etap - stare malzenstwo/brat z siostrą - whatever. Zwykle kilka miechów max i koniec, ale jak we wszystkim - nie ma całkiem stałych reguł, są wyjątki. Ja nie popieram ani szybkich deklaracji, ani obietnic, ani przeskakiwania etapów. Dla mnie to jest jak budowanie domu. Musi byc solidny grunt, podstawy, a pozniej od deski do deski uzupełniając straty spowodowane kataklizmami...
Jacenty89 napisał/a:moninia24 napisał/a:Jest sens. Sensem nie jest chodzenie pół roku za rączkę, przy czym nagle w jakiejś sytuacji okazuje się, że nie znasz tej osoby, to nie jest ta, w której się zakochaliśmy. Przykład wspólnego mieszkania. Co innego jest spotykać się kilka razy w tygodniu na randki, a co innego mieszkać razem, być na codzień, dzielić się obowiązkami itd.
Po niecałej dobie znajomości już byliśmy parą, po tygodniu zamieszkaliśmy razem, kochamy się i jest cudownie. Nie wyobrażam sobie przez kilka miesiecy spotykać się ot tak.Troll czy desperatka? Zeby zamieszkax z kims po tygodniu znajomosci to trzeba miec mocno nierowno pod sufitem...
To ich życie, Ty za nich tego nie przeżyjesz. Skoro układa im się dobrze to oby tak dalej.
Sama zamieszkałam z moim ukochanym po miesiącu od rozpoczęcia związku i nie żałuję. Oczywiście zawsze znajdą się ludzie, którzy będą mówić "na 100% rozstaniecie się". W moim przypadku też nam tak mówili i byli przekonani, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ dodatkowo poznaliśmy się przez internet i byliśmy związkiem na odległość. Mieszkanie z drugim człowiekiem, a spotykanie się raz na jakiś czas to zupełnie inna sprawa. Jeśli dwójka ludzi chce razem zamieszkać, są odpowiedzialni to dlaczego nie? Przecież nawet jak para zamieszka ze sobą po kilku latach związku to i tak nie ma pewności czy się nie rozstaną.
Miesiac od rozpoczecia zwiazku to troche co innego niz tydzien od poznania czlowieka. Nie sadzisz? Poza tym podzielam zdanie thepassa zdecydowanie.
13 2014-11-18 19:28:26 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-18 19:39:25)
W sytuacji gdy sie mieszka razem - człowiek staje się bardzo szybko przewidywalny, dostępny, znany, rzadziej sie tęskni i rozmyśla. Moze sie szybko znudzić, co powie się że nastąpiło odkochanie (czyli pożądanie wypaliło się wczesniej niż zbudowała się więź i szybciej niż zbudował się komfort - a komfort prowadzi do przyjazni, im sorry). To nawet nie chodzi o to, że test dla relacji, ale duzo lepiej rozwijac milosc etapami aniżeli na szybko. Co szybko przychodzi szybko odchodzi. Co nagle to po diable.
Dla mnie to jest jak budowanie domu. Musi byc solidny grunt, podstawy...
Mądrze napisane, thepass.
Łatwo przyszło - łatwo poszło. Wyjątki wyjątkami, ale lepiej kierować się zdrowym rozsądkiem i cierpliwością. Nie bez powodu mówi się, że cierpliwość jest cnotą. ![]()
Trochę mieszasz z tym zakochaniem-zauroczeniem-odkochaniem się, ale rozumiem, co masz na myśli.
Piszesz o jednym z modeli, które niby opisują "jak działa miłość", choć moim zdaniem ona nie wpisuje się w żadne ramy, a przynajmniej nie w te, o których mówią ludzie nauki, wspominają teorie psychologiczne itp.
Fajnie, że są jakieś teorie, ale nie powinno się im ślepo ufać.
No jasne. Nie ma jednego patentu na miłość, choć zwykle się mówi że wiekszosc uczuc to czysta psychologia = komplementarność, wyrównanie potrzeb, oraz pierwotne instynkty/gadzi mózg. Wszystko co siedzi w genach od czasów prehistorycznych.
Za to są pewne zachowania czy cechy które psują atrakcyjność, psują pożądanie, psują zainteresowanie, budzą np toksyczną relacje (ale i tego są zwolennicy - choc częściej nieświadomi). Jesli nie ma patentu na dobre rzeczy to wystarczy unikać złych zachowań, a takie szybkie rzucanie sie na szyję to... no raczej potrzeba dla potrzeby, a nie tego człowieka. If you know what i mean.
15 2014-11-18 20:22:12 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-18 20:23:58)
No jasne. Nie ma jednego patentu na miłość, choć zwykle się mówi że wiekszosc uczuc to czysta psychologia = komplementarność, wyrównanie potrzeb, oraz pierwotne instynkty/gadzi mózg.
Bo większość uczuć to właśnie to, o czym tu wspomniałeś, ale czasem zrodzi się "coś więcej". Coś, czego nie da się ująć słowami, choć można próbować to wyrazić, np. poprzez sztukę, muzykę...
Wielu osobom wystarcza życie bez tej "magii", ale i tak będą kochać (sami będą święcie o tym przekonani) najlepiej, jak tylko potrafią na danym etapie życia. Niedoskonałość oraz niewiedza nie wykluczają różnych uczuć, ale też prowadzą do cierpienia (z powodu problemów związkowych, zawodów miłosnych itd.), które jest jak najbardziej prawdziwe, bo realnie odczuwają ból.
Za to są pewne zachowania czy cechy które psują atrakcyjność, psują pożądanie, psują zainteresowanie, budzą np toksyczną relacje (ale i tego są zwolennicy - choc częściej nieświadomi). Jesli nie ma patentu na dobre rzeczy to wystarczy unikać złych zachowań, a takie szybkie rzucanie sie na szyję to... no raczej potrzeba dla potrzeby, a nie tego człowieka. If you know what i mean.
Tak, toksyczne związki są bardzo popularne, gdyż budzą silne emocje i łatwo uzależniają.
I tak, wiem doskonale, co masz na myśli. ![]()