netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

37 odpowiedzi6 362 wyświetleniazałożony przez kejter, 17.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Hej wszystkim.

Mieszkam od ponad roku z chłopakiem. Ponoć myśli o mnie poważnie, pojawiają się z jego strony wizje dotyczące wspólnej przyszłości. Między nami bywało różnie, raz lepiej, raz gorzej. Ale od dawna mam wątpliwości odnośnie tego, jak to wszystko by miało wyglądać w praktyce. Regularnie powraca problem podziału obowiązków domowych. Kończę studia i mam trochę więcej czasu na 'dom' niż on, który pracuje często do późnych godzin nocnych. I nie obijam się jak o to chodzi, sprzątam, gotuję, robię pranie, jak on wraca ma już podane wszystko pod nos. Natomiast niedawno ja też pracowałam, równocześnie studiowałam dziennie i wtedy zobaczyłam, że tak na dobrą sprawę cały dom zostaje na mojej głowie bo wsparcia praktycznie z jego strony nie mam. Jak miałam problemy w pracy czy z promotorem na uczelni to też nie mogłam się mu wygadać bo cytując go ,,takie życie''. Od kilku dni już nie pracuję, nie dałam rady pogodzić tego wszystkiego i musiałam zrezygnować. Irytuje mnie to, że chłopak nie wykazuje chęci pomocy w domu, mieszkamy sami i oboje powinniśmy się starać, żeby było miło, czysto i przyjemnie. A ja już mam dosyć tego, że muszę wysłuchiwać jego narzekań, wymówek, uników w sprawie np wynoszenia śmieci czy wręcz prosić się, żeby chociaż czasem zmył naczynia. Wkurza mnie to, że muszę robić za niego, a przecież żoną jego nie jestem i nie mam takiego obowiązku! Jeszcze mam wrażenie, że nie zawsze docenia to, że ja się staram. Nie zauważał, że cały dom wysprzątany, nie skomentował obiadu... Dopiero jak mu powiedziałam, że mi przykro to czasem coś powie. Mam wrażenie, że tylko mi zależy na tym, żeby dbać o dom i o wszystko co poproszę czuję jakbym wymuszała po jego reakcji. Tak jest nawet jak ma wolne i siedzi w domu. Dzisiaj rano już się przelała czara goryczy. Poszło o bzdurę wg niego a wg mnie o zasadę. Jak nie mieszkaliśmy jeszcze razem i zostawałam u niego na noc to zawsze robił śniadania a ja obiady, bez marudzeń i gderań, a dzisiaj zrobił sobie sam śniadanie, nawet nie zapytał czy ja też coś chcę, to się zirytowałam totalnie, bo ja mu wszystko pod nos zrobione podsuwam a on nawet głupiego śniadania nie może mi raz na kilka miesięcy zrobić? Jak mu to powiedziałam, to stwierdził, że przecież nie będzie się specjalnie ubierał i schodził jajka kupić, to już się zirytowałam totalnie i mu odpowiedziałam, że jakoś jak ja schodzę po kilka razy dziennie do sklepu żeby miał co na obiad zjeść to nie ma z tym problemu to nie miał już co na to odpowiedzieć. Standardowo widział że jestem zła i smutna a zachowywał jakby się nic nie stało i mu humor dopisywał, ja nie wiem jak z nim rozmawiać, ile można to samo jak i tak nie dociera. Pomóżcie bo ja już mam dosyć, poszedł do pracy i się nie odzywamy, nawet nie wiem czy wróci do domu na noc.

2

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

A korzysta z kuchni, toalety, je z talerzy, pije z kubków? Jak tak, to powinien sprzątać.
Szczerze, nie wiem, co Ci radzić, bo nie wiem, czy na takich jest sposób - ich zachowanie jest wyuczone, całe życie mamusia sprzątała, to teraz tego oczekują. Samo się zrobi.
Może nie sprzątaj. Zaciśnij zęby i choćby nie wiem co, nie sprzątaj. Jak mu się gacie skończą, to sobie wypierze, albo się wkurzy i posprząta, jak się zacznie kleić do podłogi. (Pierzesz mu? Nie rób tego, to jego gacie.)

3 Ostatnio edytowany przez kejter (2014-11-18 00:01:43)

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

CatLady, dziękuję za odpowiedź. Próbowałam już tej strategii, czyli nie prałam mu, nie gotowałam, nie sprzątałam, ale dla mnie to jest katastrofa bo jak siedzieć w syfie??? Ale spróbowałam, żeby nim wstrząsnąć i jednorazowo poskutkowało. No i się kończyło tak, że ja sobie robiłam jedzenie a on żebrał żebym mu też dała:/ Tyle dobrego, że ostatnio się zaczął dokładać do zakupów na obiad, bo wcześniej słabo z tym było, dopiero musiałam huknąć, żeby się ogarnął, oczywiście z fochem, ale ogarnął smile

Zapomniałam dodać- my mamy taki podział, jak chodzi o sprzątanie, że on ma kuchnię a ja salon i łazienkę, tylko, że jak nadchodzi termin sprzątania to czasem sprzątnie (oczywiście wtedy cały dzień zmarnowany bo on nie potrafi zrobić tego raz a porządnie, tylko wszystko rozkopać, narzekać i robić ciągle przerwy na kompa) ale też on potrafi po kilka razy ominąć swoją kolej...

4

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

To, że wraca późno do domu to nie jest żadna wymówka. korona z głowy mu nie spadnie jak coś zrobi...
zgadzam się z moja poprzedniczką, że to wszystko to wina mamusi:-D ale ty przecież nie jesteś ani jego mamą, ani służącą... niech się weźmie chłopak za porządki:-) Jak teraz będziesz mu usługiwać to za kilka lat na pewno nie zmienisz tego:-)
Gadaniem i kłótniami na pewno tego nie zmienisz:-) Zrób tak jak mówi moja poprzedniczka

5

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Jego matka mu niby mówi podobno, że ma mi pomagać, ale widać on swoje wie:P
Problem niby oklepany, większość par go przechodzi ale jak pracowałam to się naprawdę czułam osamotniona i przytłoczona nawałem prac, a jak to ma wyglądać w przyszłości? Jak skończę studia to przecież też będę musiała pracować i kto wtedy będzie ogarniał dom, znowu ja? A jak on chce dzieci to co, cały dom na mojej głowie? Przeraża mnie to...

6

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Ja jak czytam takie rzeczy to chory od razu jestem ;D. Nie wiem jak można tak traktować dziewczynę. Z tego co piszesz, to dla mnie ten Twój chłopak jest 'wieśniakiem'. Ja nawet za kolegów takich nie mam, a co dopiero do związku.

Podział obowiązków? Ty sprzątasz to, ja tamto? Nieeee. To powinno być naturalne, ja jakoś sprzątam zawsze po sobie na bieżąco i po problemie.

Przyszłość z kimś takim, a potem ewentualne dzieci, to może być tylko koszmarem. Skoro ktoś  już na początkowym etapie związku się nie stara, nie wykazuje inicjatywy i traktuje jak tzw. 'swoje' - czyli jesteś ze mną, to spoko i nic już nie muszę robić. To jest niefajnie.

Ostatnio koleżanka rozstała się z chłopakiem jako powód podała - "On już wszystko traktował jako oczywiste, że będziemy zawsze razem i się w ogóle nie starał o mnie". Koniec bajki.

Na takie przypadki to tylko terapia wstrząsowa, odejdź od niego (albo zagroź, że odejdziesz jak się nie zmieni), ale lepiej odejdź (bo Twoich gróźb pewnie nie potraktuje poważnie). Porozmawiaj, że to nie ma sensu, bo się nie stara i nie widzisz z nim dalszej przyszłości. Jak mu zależy, to zmieni się i powinien próbować Cię odzyskać. Jak się nie będzie starał, to nie ma po czym płakać.

Wiem, że łatwo radzić jak problem nie dotyczy siebie ;p.

PS U mnie to zazwyczaj jest na odwrót, ja się zawsze za bardzo staram i angażuję (oczywiście bez wzajemności, jak do tej pory ;p). Trudno bycie singlem, ma wiele zalet, a i człowiek spokojniejszy chodzi.

7 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-11-18 11:34:17)

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

nie obijam się jak o to chodzi, sprzątam, gotuję, robię pranie, jak on wraca ma już podane wszystko pod nos

Oooo to się księciunio znalazł. Powinien konkretny ochrzan dostać od Ciebie i koniec tematu. To nie XIX w., że kobieta dom obrabia a miłościwie panujący hrabia siedzi i jeszcze wydaje polecenia.

Wraca późno? Wybacz ale niejeden facet wraca późno a jeszcze w domu pomoże, dzieciaki do snu położy itp.

Tak jak mówię typ księciunia, któremu pomoże tylko mocny wstrząs w postaci solidnej argumentacji słownej wink

ich zachowanie jest wyuczone, całe życie mamusia sprzątała, to teraz tego oczekują. Samo się zrobi

Dokładnie. Zawsze mnie zastanawiało, co ich ojcowie robili. Nie powiedzieli, żeby matce czasami pomogli? U mnie w domu na hasło "pomóż mamie" musiałem lecieć i pomóc bez szemrania.

Później się z czegoś takiego biorą panowie na włościach, którzy palcem nie rusza a umycie naczyń spowodowałoby u nich chyba jakiś uraz psychiczny

8

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Mnie się wydaje, że sama go do tego przyzwyczaiłaś. Napisałaś, że kiedyś jak nie mieszkaliście razem, to nawet Ci śniadania robił, a teraz stał się egoistyczny i myśli tylko o sobie. Że ON pracuje do późna, ON jest zmęczony, ON jest głodny, JEMU się należy. Może wyszło tak naturalnie, że skoro Ty nie lubisz bałaganu, to sprzątasz wszystko, a on to wykorzystuje, bo jemu to nie przeszkadza i jest w stanie czekać tyle, aż w końcu znowu Ty się złamiesz. Poważnie zastanów się nad tym, czy takiego życia chcesz do końca życia. Ja np wiem, jak jest traktowana moja przyszła teściowa, i widzę, że mój M czasami przejawia już takie zachowanie u nas w mieszkaniu. Ja jestem sama, a jest ich dwóch i raczej rzadko sprzątają, bo są zmęczeni po pracy. Zdarzy im się raz na jakiś czas coś posprzątać, żebym się nie czepiała. Ale jak mam już dość to mówię mu dosadnie, że mam wrażenie, że jemu przestaje zależeć i że czuję się niedoceniana. Mówię, że nie tylko on ma prawo być zmęczony, ale ja również, bo też pracuję i zajmuję się domem. No i trochę działa. Ogólnie wcześniej było inaczej, bo widzę, że on lubi pomagać, zwłaszcza jak jedziemy do jego domu, to wyręcza mamę, ale jak jesteśmy u nas, to już za mnie ni nie zrobi tongue Ale ja sobie jeszcze z tym radzę ^^

9

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Problem stanowi fakt, że faceci w większości mają odmienne odczuwanie porządku i bałaganu.
To co dla kobiety jest koniecznością i ''obowiązkiem'', dla mężczyzny stanowi bezsensowną stratę czasu, bo i tak nie ma różnicy czy podłoga jest umyta czy nie.Ja tem różnicy nie widzę.Okna umytego od nieumytego też sam z siebie nie odróżnię.

10

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Co za gostek!
Wątłuszu, z ust mi to wyjąłeś!:)
Mamusia najpierw rozpieściła bachora robiąc z niego obustronnie leworęcznego, z ulgą się go pozbyła, a teraz?
"Tak, tak, powinien ci pomagać"?
Goń go do roboty, Autorko, bo sam z siebie nie ma nawyku.:)

11

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Wymuszanie zmiany na nim i dopominanie i dopraszanie się starania z jego strony jest słabe... Jakby chciał, to by się starał, a on nie chce. Ja bym sobie dała z nim spokój, bo nie dość, że nie masz wsparcia w codziennym życiu, to jeszcze nie umie Cię wesprzeć jak masz problemy.

Młoda jesteś, po co Ci taki "mąż" na głowie. Szkoda czasu i życia smile

12

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
kejter napisał/a:

Wkurza mnie to, że muszę robić za niego, a przecież żoną jego nie jestem i nie mam takiego obowiązku! Jeszcze mam wrażenie, że nie zawsze docenia to, że ja się staram. Nie zauważał, że cały dom wysprzątany, nie skomentował obiadu...

Widzisz przyzwyczaił sie ze tylko mówisz , wymagasz a i tak po czasie zrobisz to sama.
On nie docenia bo zawsze jest wszystko ogarnięte wiec nie widzi różnicy jak jest nieposprzątane a posprzątane .Juz nie mów , im więcej mówisz tym bardziej on sie wyłącza na te słowa.  Przestań sprzątać po nim , sprzątaj po sobie. Jak nazbierają sie np. kubki , talerze , nie zabrane  ciuchy itp będzie widział ze to są tylko i wyłącznie jego rzeczy.
Zmiany nie nastąpią po tygodniu czy dwóch , podobno nowe nawyki wchodzą w krew około 3mc . 

Ja tez musiałam mojego już męża oduczyć przyzwyczajeń wyniesionych z domu , gdzie mamusia wszystko ogarniała . Najpierw prosiłam , upominałam , aż przeszłam do czynów.
Ciuchy nie są w koszu na pranie = nie są wyprane . Zdziwił sie jak nie miał rano skarpetek.
A przecież mamusia zawsze segregowała i do szuflady wrzuciła .

13

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
Teo napisał/a:

Wymuszanie zmiany na nim i dopominanie i dopraszanie się starania z jego strony jest słabe... Jakby chciał, to by się starał, a on nie chce. Ja bym sobie dała z nim spokój, bo nie dość, że nie masz wsparcia w codziennym życiu, to jeszcze nie umie Cię wesprzeć jak masz problemy.

Wydaje mi się, że sporo można się nauczyć. Wystarczy trochę chcieć. Ja się umiałem sobą zająć i posprzątać ale część rzeczy to zasługa żony, która mi pewne rzeczy nazwijmy to ładnie wytłumaczyła wink Korona mi nie spadła od tego i facetowi autorki tematu też nie spadnie. Po czasie pewne rzeczy wchodzą w nawyk a nawet zaczynają sprawiać przyjemność wink Chyba, że to typ niereformowalny a wtedy to tylko wziąć i walizy za drzwi wystawić bo dalsze życie to będzie męka

14

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
Wątłusz_Pierwszy napisał/a:
Teo napisał/a:

Wymuszanie zmiany na nim i dopominanie i dopraszanie się starania z jego strony jest słabe... Jakby chciał, to by się starał, a on nie chce. Ja bym sobie dała z nim spokój, bo nie dość, że nie masz wsparcia w codziennym życiu, to jeszcze nie umie Cię wesprzeć jak masz problemy.

Wydaje mi się, że sporo można się nauczyć. Wystarczy trochę chcieć. Ja się umiałem sobą zająć i posprzątać ale część rzeczy to zasługa żony, która mi pewne rzeczy nazwijmy to ładnie wytłumaczyła wink Korona mi nie spadła od tego i facetowi autorki tematu też nie spadnie. Po czasie pewne rzeczy wchodzą w nawyk a nawet zaczynają sprawiać przyjemność wink Chyba, że to typ niereformowalny a wtedy to tylko wziąć i walizy za drzwi wystawić bo dalsze życie to będzie męka

Też tak myślę.
Jednak największy wpływ na poczucie obowiązku mają rodzice.
Choć w dzieciństwie miałem pretensje do rodziców, że tylko mnie obarczają obowiązkami (tak to odczuwałem, a było nas w sumie sześcioro rodzeństwa),teraz jestem wdzięczny, bo nie miałem i nie mam żadnych trudności z ogarnięciem obowiązków domowych.
Nie widzę innego wyjścia, Autorko, jak przemówić mu do rozumu. Jeśli wciąż będzie olewał chałupę, daj sobie z nim spokój, bo bedziesz tą kurą domową, którą prawdopodobnie chce w Tobie widzieć Twój partner.
O, przepraszam, nie partner. Jak go więc nazwać?
Kto wie?

15

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Panowie, oczywiście, że można się uczyć, można tłumaczyć i można wychowywać. Ale jeśli o mnie chodzi to mój instynkt macierzyński zaczyna się i kończy na dzieciach. Dorosłego człowieka nie mam prawa ani potrzeby wychowywać, więc szkoda by mi było zwyczajnie czasu na tłumaczenia. Wolę już takiego gotowego, wychowanego i czującego o co chodzi w prowadzeniu domu smile

Ale jak ktoś czuje potrzebę dorosłego chłopa przyuczać do obowiązków domowych to spoko, to wolny kraj smile

16

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Raz drugi posprzątałaś za niego to on uważa ze pewnie za niego to zrobisz.
Tak sobie Ciebie "wytresował" jeśli tak będzie teraz to i po ślubie nie wiele sie zmieni a jak juz to na gorsze.

Pogadaj z nim, powiedz mu ze sie tak nie umawialiście, mial Ci pomagac a tu klops.
Jeśli tego nie zrozumie, wyprowadź sie. Moze w tedy do niego dotrze.

Albo niech ktoś zrobi nalot na dom kiedy będzie największy syf i zwróci uwagę czemu nie sprząta. Najlepiej będzie jak ten ktoś zrobi "nalot" w tedy kiedy będzie jego kolej na sprzątanie.

17

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Dorosłego człowieka nie mam prawa ani potrzeby wychowywać, więc szkoda by mi było zwyczajnie czasu na tłumaczenia. Wolę już takiego gotowego, wychowanego i czującego o co chodzi w prowadzeniu domu smile

Jasne ale wychowywać też czasami trzeba i warto. Przykładem jest moja teściowa, która tego nie robiła i teraz ma na głowie cały dom. Teściu się uwali na kanapie bo jest zmęczony po pracy a ona robi obiad, sprząta, pierze, ogarnia mniejsze i większe zakupy. To jest tylko i wyłącznie efekt braku wychowywania faceta

Wolę już takiego gotowego, wychowanego i czującego o co chodzi w prowadzeniu domu

Ale nie każdy to wie i nie ma co takiego osobnika spisywać na straty. Tak jak wcześniej pisałem jak jest minimum dobrej woli w nim to się nauczy tych podstawowych obowiązków domowych bez problemu

Zgodzę się też, że 90% wynosi się z domu rodzinnego. Jak wcześniej taki miał uprane, ugotowane i posprzątane przez mamusię a ojciec nie dawał przykładu tylko grzał tyłek w ulubionym fotelu to o efekt "domowego obiboka" nietrudno

18

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
Wątłusz_Pierwszy napisał/a:

Dorosłego człowieka nie mam prawa ani potrzeby wychowywać, więc szkoda by mi było zwyczajnie czasu na tłumaczenia. Wolę już takiego gotowego, wychowanego i czującego o co chodzi w prowadzeniu domu smile

Jasne ale wychowywać też czasami trzeba i warto. Przykładem jest moja teściowa, która tego nie robiła i teraz ma na głowie cały dom. Teściu się uwali na kanapie bo jest zmęczony po pracy a ona robi obiad, sprząta, pierze, ogarnia mniejsze i większe zakupy. To jest tylko i wyłącznie efekt braku wychowywania faceta

Wolę już takiego gotowego, wychowanego i czującego o co chodzi w prowadzeniu domu

Ale nie każdy to wie i nie ma co takiego osobnika spisywać na straty. Tak jak wcześniej pisałem jak jest minimum dobrej woli w nim to się nauczy tych podstawowych obowiązków domowych bez problemu

Zgodzę się też, że 90% wynosi się z domu rodzinnego. Jak wcześniej taki miał uprane, ugotowane i posprzątane przez mamusię a ojciec nie dawał przykładu tylko grzał tyłek w ulubionym fotelu to o efekt "domowego obiboka" nietrudno

Czy warto? Może warto smile Oczywiście zwróciłabym raz, drugi uwagę. Porozmawiała chwilkę, że jak ludzie razem mieszkają, to nie ma czegoś takiego jak "pomaganie", a każdy ma swoje obowiązki. Ale jakby to nie podziałało i wszystko byłoby na mojej głowie, to dałabym sobie spokój. Ale tak jak pisałam wyżej, wolę już takiego wychowanego w pakiecie smile

19

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Oj moj przed slubem byl ok a po slubie jest ksieciunio i to nawet nie pytaj jaki!!!!!No Pan i Wladca po prostu...szukaj dziewczyno takiego co za Ciebie bedzie duzo robil ale sam od siebie i wymagajaca badz bo podobno mezczyzni kochaja zolzy!!!Ratuj sie bo jak przyjda jeszcze dzieci to sie zakopiesz w garach,pieluchach a on bedzie tylko zrzedzil i myslal jak zwiac z domu.Dopadnie Cie rzeczywistosc.

20

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

to już taka męska mentalność kobiety do garów, zawalcz o swoje i nie dawaj się wykorzystywać. Zastrajkuj i nie rób nic nie sprzątaj, nie gotuj, nic totalnie nic zaciśnij zęby i za nic się nie uginaj, nie reaguj na jego zaczepki czy uwagi. Najlepiej żebyś nawet w chwili jego powrotu nie była w domu rób wieczorne wypady do kumpeli itp. Gdy on będzie na skraju wytrzymania przyciśnij go do muru i wyjaśnij mu czego od niego oczekujesz. Jeżeli on nie zmieni swego stanowiska to całe życie będziesz jego niewolnicą więc się nie daj smile

21

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Taka osobnika ciężko zmienić. Wiem to oo swoim przykładzie. Maż wyniósł z domu że faceta nie obowiązują prace domowe typu : sprzątanie po sobie, pozmywanie itp
Teściowa zrobiła z Niego i z szwagra domowych leni.
Przykład szwagier 20 lat mamusia szykuje mu UBRANIA do szkoły. Czyli mama decyduje w czym synek pójdzie. Ma podtyka jedzenie gdy ten gra na komp. Itp.

A mój mąż na prośby by pomagał mi w domu oznajmia że on chodzi do pracy a ja zajmuje się domem i dzieckiem. W takim razie gdy mały pójdzie do przedszkola a ja do pracy zajdziemy niezłym brudem wink

22

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

W ogóle nie rozumiem sformułowania "pomaga" w domu... Pomóc to może koleżanka, a mąż ma obowiązki oczywiste jak każdy.

23

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

To zależy od meżczyzny. Każdy jest inny.
Mój mąż jest zdania że ja nie skręce mebli, nie zrobie półki nie pomaluje tego czy tamtego. Bo to MĘSKIE zadanie.
A kobieta ma prać, prasować gotować, sprzątać itd.
Jesteśmy małzeństwem 2 lata przez ten czas pozmywał raz po swojej prapetówce dla kolegów.

I wiem że nigdy nie zmieni swojego nastawienia . tak jest wychowany. Że facet w domu obowiązkow nie ma. Chyba że te typowo męskie.

24

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
Koniusia napisał/a:

To zależy od meżczyzny. Każdy jest inny.
Mój mąż jest zdania że ja nie skręce mebli, nie zrobie półki nie pomaluje tego czy tamtego. Bo to MĘSKIE zadanie.
A kobieta ma prać, prasować gotować, sprzątać itd.
Jesteśmy małzeństwem 2 lata przez ten czas pozmywał raz po swojej prapetówce dla kolegów.

I wiem że nigdy nie zmieni swojego nastawienia . tak jest wychowany. Że facet w domu obowiązkow nie ma. Chyba że te typowo męskie.

No jeśli Ci to odpowiada to spoko smile Ja bym się popukała w czoło i wręczyła mopa, a sama wzięłabym się za skręcanie półki z IKEI smile

25 Ostatnio edytowany przez Koniusia (2014-11-18 18:58:10)

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Te jego męskie prace domowe wypadają rzadko .
Wiadomo co chwila nie kupuje mebli także za dużo tych obowiązków to on nie ma big_smile

26

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, muszę przyznać, że oczekiwałam krytyki w stylu 'kobieto wyłącz kompa i zasuwaj do garów' a tu jednak inny był odzew smile
Pierwszy raz napisałam tu o swoim problemie, ciężko w jednym poście opisać idealnie całą sytuację.
Na razie rozeszło się po kościach, luby wrócił, przekupił mnie ulubionymi smakołykami a na moje narzekania zareagował dość standardowo, czyli stwierdził, że on tego nie zauważa, że np pranie wisi na suszarce od tygodnia i dlaczego ja nie mogę mu pokazać palcem, że ma zdjąć. To może trzeba się zainteresować i sprawdzić samemu, dotknąć czy już suche a nie że ja mam ciągle drygować nim i czuć się jakbym mu krzywdę robiła, odnoszę wrażenie, że nie zrozumiał nadal, o co mi chodzi. Stwierdził, że faceci tak już mają, że nie dostrzegają takich rzeczy to powiedziałam, żeby już nie generalizował. Mówił, że jego matka zawsze mu zwracała uwagę żeby jej pomagał to mówiłam, że skoro widzi, że ma z tym problem to niech nad tym popracuje a nie głupio się tłumaczy i zwala 'bo faceci tak mają'.
Nie gniewamy się już na siebie, ale wiem, że problem będzie powracał tak jak już to było do tej pory, raz chyba nawet z tego co pamiętam chciałam się z tego powodu wyprowadzać to rzeczywiście się na chwilę przejął i o północy zaczął sprzątać smile

27

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

kejter... jakby to powiedzieć... będzie coraz gorzej smile A jeszcze jak widzi, że dajesz się przekupić, to już w ogóle.

28

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
kejter napisał/a:

Mówił, że jego matka zawsze mu zwracała uwagę żeby jej pomagał to mówiłam, że skoro widzi, że ma z tym problem to niech nad tym popracuje a nie głupio się tłumaczy i zwala 'bo faceci tak mają'.

Ja bym w pierwszej chwili palnęła, czy z matką uprawiał seks. Jakby powiedział, że nie, to bym spytała, dlaczego w takim razie Cię z nią myli. big_smile

29

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
Eileen napisał/a:
kejter napisał/a:

Mówił, że jego matka zawsze mu zwracała uwagę żeby jej pomagał to mówiłam, że skoro widzi, że ma z tym problem to niech nad tym popracuje a nie głupio się tłumaczy i zwala 'bo faceci tak mają'.

Ja bym w pierwszej chwili palnęła, czy z matką uprawiał seks. Jakby powiedział, że nie, to bym spytała, dlaczego w takim razie Cię z nią myli. big_smile

Jak, dlaczego?! Bo zachowują się identycznie smile

30

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Skoro dwie dorosłe osoby mieszkają pod jednym dachem, to dlaczego tylko jedna ma się zmagać z domowymi obowiązkami. Wiadomo, że jak jedna osoba pracuje, to ta, co w domu siedzi robi więcej, ale więcej nie oznacza usługiwania tej pierwszej. Można sobie jakiś sensowny podział zorganizować i należy się go trzymać.

Ja sobie nie wyobrażam mieszkania i dzielenia życia z człowiekiem, który nawet nie pomyśli robiąc sobie śniadanie, że ja może też bym coś chciała do jedzenia. Dla mnie to jest taki zwykły, ludzki odruch, żeby zaproponować coś swojej drugiej połówce jak już otworzyłam tą lodówkę i coś z niej biorę. Partner z takiej osoby żaden. Skoro nawet takich podstawowych uprzejmości mu się nie chce podejmować, to skąd mam wiedzieć, czy mnie wesprze jak się stanie coś poważnego?

Ja bym olała wszelkie domowe obowiązki żeby cholernemu egoiście dać do myślenia.

31

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
WitchQueen napisał/a:

Ja sobie nie wyobrażam mieszkania i dzielenia życia z człowiekiem, który nawet nie pomyśli robiąc sobie śniadanie, że ja może też bym coś chciała do jedzenia. Dla mnie to jest taki zwykły, ludzki odruch, żeby zaproponować coś swojej drugiej połówce jak już otworzyłam tą lodówkę i coś z niej biorę.

Prawda? Koleżanki się pytam odruchowo czy by czegoś nie zjadła jak do mnie wpadnie i się zasiedzi, a ja czuje głód, a co dopiero zapytać się swojego chłopaka/dziewczyny. Tak, to powinien być odruch oczywisty.


WitchQueen napisał/a:

Ja bym olała wszelkie domowe obowiązki żeby cholernemu egoiście dać do myślenia.

Ja to w ogóle nie rozumiem marnowania czasu na pokazywanie i udowadnianie i wychowywanie. Szkoda energii i życia na gościa, który jest totalnie nie kumaty, albo mu się nie chce, albo jedno i drugie.

32

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Ja uważam, że ma prawo nie sprzątać jeśli całe dnie jest w robocie, wraca i pada, ale w takim układzie powinien zrobić coś, co partnerkę odciąży, np. zatrudnić (ze swoich zarobków na które tyra całe dnie) pomoc domową. Ja bym tak zrobiła, bo sprzątać nienawidzę i dostaję zimnych potów jak mam gdzieś ze ściereczką do kurzu coś wycierać, przestawiać, psikać. I nie widzę sensu, żeby się zmuszać do tego na siłę, na chama, bo tak trzeba. Inna sprawa, że u mnie otwarte karty są i ja każdemu facetowi i kobiecie wprost mówię, co mogę w domu robić, czego nie i czy się podzielimy czy zatrudnimy kogoś.

Natomiast to:

dzisiaj zrobił sobie sam śniadanie, nawet nie zapytał czy ja też coś chcę, to się zirytowałam totalnie, bo ja mu wszystko pod nos zrobione podsuwam a on nawet głupiego śniadania nie może mi raz na kilka miesięcy zrobić? Jak mu to powiedziałam, to stwierdził, że przecież nie będzie się specjalnie ubierał i schodził jajka kupić

to już niefajne, bo dziewczyny powyżej mają rację - to taki zwykły ludzki odruch. Tak samo jak do sklepu wstąpię coś kupić, to dzwonię, czy komuś jeszcze coś nie potrzeba, bo jestem i mogę wziąć. I to nie jest halo dla mnie.

33

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
Koniusia napisał/a:

Mój mąż jest zdania że ja nie skręce mebli, nie zrobie półki nie pomaluje tego czy tamtego. Bo to MĘSKIE zadanie.

Jakie pierniczenie. Ci faceci serio żyją chyba  w średniowieczu. Czytam takie rzeczy i oczy mi wyłażą na wierzch. Moja żona sama zrobiła stół. Zrobiła tzn. sama wybrała materiał, oheblowała drewno, wybrała i kupiła odpowiednie materiały a ja tylko wkręciłem kilka śrubek. Dodam, że jest malutka i delikatna a dała sobie radę. Żeby nie było ja też potrafiłbym to zrobić ale powiedziała, ze chce sama żeby mieć satysfakcję.

Serio unowocześnijcie tych swoich facetów i palnijcie ich czasami w łeb bo obudzicie się przytroczone jak muły do wozu drabiniastego

34

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
Wątłusz_Pierwszy napisał/a:

ich zachowanie jest wyuczone, całe życie mamusia sprzątała, to teraz tego oczekują. Samo się zrobi

Dokładnie. Zawsze mnie zastanawiało, co ich ojcowie robili. Nie powiedzieli, żeby matce czasami pomogli? U mnie w domu na hasło "pomóż mamie" musiałem lecieć i pomóc bez szemrania.

A u mnie w domu moja mama sama tak nauczyła brata, że chodzi za nim i zbiera portfel, klucze, jakieś notatki na kawałkach papieru. Normą jest, że brat po wypiciu herbaty i zjedzeniu ciasta wstawi kubek i talerzyk do zlewu - do puściutkiego zlewu w wysprzątanej na błysk kuchni i czeka aż się samo umyje. Łatwiej zrobić to za niego niz przemówić mu do rozumu.

I jak mówię, że mama go nauczyła, to nie mam na myśli, że nauczyła go słowami. Nauczyła go bo cały czas koło niego skakała.  A ojcowie? To jest takie pokolenie, że byli tak wychowywani, że to kobieta robi takie rzeczy. Mój tata zrobi to i owo, ale trzeba go trochę przycisnąć.

Tak, że droga autorko, postaw sprawę na ostrzu noża teraz, bo potem będzie za późno. Pobierzecie się i on będzie tego oczekiwał w standardzie. All inclusive.

35

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?
kejter napisał/a:

CatLady, dziękuję za odpowiedź. Próbowałam już tej strategii, czyli nie prałam mu, nie gotowałam, nie sprzątałam, ale dla mnie to jest katastrofa bo jak siedzieć w syfie??? Ale spróbowałam, żeby nim wstrząsnąć i jednorazowo poskutkowało. No i się kończyło tak, że ja sobie robiłam jedzenie a on żebrał żebym mu też dała:/

Ja na ostatnim roku studiów trafiłam na współlokatorkę syfiarę i dałam radę. Sprzątałam to co absolutnie musiałam, np blat stołu, by zrobić kanapki. Jej warzywa gnijące w rogu kuchni zostawiałam w spokoju. Do kuchni wchodziłam zawsze w kapciach, bo często lepiła się podłoga. Jak mnie coś za mocno wkurzyło, np kudły w odpływie z wanny, to mówiłam jej by je wyjęła i wyjmowała. Ona w ogóle taka ofermowata była, jakby nikt jej nie nauczył. Widziałam jak próbowała zamiatać, to nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać.

Sprzątaj, pierz, myj to, co Twoje, co Tobie potrzebne. On jest dorosły, z głodu nie umrze, jak mu nie ugotujesz. Jest zdrowy, ma dwie ręce, może się zatroszczyć o siebie. Jak go teraz nie nauczysz, to potem, po ślubie będzie tylko gorzej.

36

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Właśnie mój strajk nadal trwa, czasem coś też zrobię ale coraz częściej jednak też mam postawę pt 'niech leży, niech się zrobi' i nie jest mi z tym fajnie, bo czuję, że przez to wcale się między nami nie poprawia, wręcz przeciwnie, nie wiem, mam coraz mniej siły na to wszystko ;/

37

Odp: Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Vian - Rozumiem to, że ktoś nienawidzi sprzątać. Sama nienawidzę, pedantką nie jestem, ale jak jest bardzo brudno też nie lubię, więc traktuję to na zasadzie zła koniecznego. Jak dwie osoby brudzą, to niech obie będą za to odpowiedzialne. Jak nikt nie chce sprzątać, to trzeba kogoś nająć, bo w ogóle nie sprzątać się nie da, w końcu syf się stanie trudny do zignorowania. Pewnie, że jak facet pracuje cały dzień, a kobieta w domu siedzi to głupio żeby jeszcze musiał sprzątać jak skończy pracę, ale takie podstawowe rzeczy jak odniesienie i umycie za sobą talerza jak się coś jadło, odkładanie rzeczy na miejsce, nie wchodzenie do salonu w brudnych buciorach. Tu jest sytuacja, że ona studiuje, on pracuje, wcześniej ona też pracowała, wiec powinni się sensownie podzielić, a facetowi na tym kompletnie nie zależy

Teo - Zakładam, że autorce jeszcze na tym egoiście zależy. Ja bym się sama nie szarpała z kimś takim, bo by mi było szkoda nerwów i cennego czasu.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pomoc w domu- czy mam prawo jej wymagać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026