netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Zaczynam popadać w apatię, depresję, potrzebuję pomocy

4 odpowiedzi2 860 wyświetleńzałożony przez annlie, 16.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Zaczynam popadać w apatię, depresję, potrzebuję pomocy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1 Ostatnio edytowany przez annlie (2014-11-16 18:47:02)

Temat: Zaczynam popadać w apatię, depresję, potrzebuję pomocy

Hej, jestem 19letnią dziewczyną, w sumie całkiem niebrzydką, inteligentną i zabawną. Mój facet od zawsze mówił, że "jestem takim małym szczeniakiem, którego wszyscy uwielbiają". Ostatnio moje życie totalnie się rozsypało. Dokonałam kilka złych wyborów w życiu. Pod koniec września przeprowadziłam się do innego miasta na studia, wszystko było idealnie, poznałam nowych znajomych, moi współlokatorzy byli genialnymi kompanami do imprez, rozmów i wspólnego gotowania.
Ktoś by pomyślał - i co się czepiasz? Ja jednak czułam pewien niedosyt, konkretnie - kierunek moich studiów. Ze strachu przed niedostaniem się na ten wymarzony, nie złożyłam nawet nie niego papierów i poszłam na bardzo nudną "Gospodarkę przestrzenną". W głowie pojawił się pomysł - zmień swoje życie! Przy akompaniamencie mądrych książek psychologicznych, wielu rozmów z przyjaciółmi i własnych przekonań stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić. Po miesiącu wieczornego wylewania łez, zaniedbywania starych przyjaciół i kompletnego olewania studiów, wyprowadziłam się jeszcze do innego miasta. Zamieszkałam z chłopakiem, zapisałam się na zajęcia w szkole policealnej (w kierunku, który mnie interesuje i żeby mieć przez ten rok doczynienia z nauką, a nie osiąść tylko w pracy, ponieważ plan był taki, aby w poprawić maturę i w następnym roku pójść w końcu na te "moje studia"), jutro mam rozmowę kwalifikacyjną, w całkiem ciekawej firmie. Chciałam uczyć się biologii, chodzić na siłownie, jogę, rozwijać się.
I tu pojawia się problem - nie mam ochoty. Moi starzy znajomi z rodzinnego miasta, nic o tym nie wiedzą, nawet o przeprowadzce. Nie powiedziałam nawet mojemu najlepszemu przyjacielowi. Duszę to wszystko w sobie, bo boję się opinii innych, na temat mojej zmiany decyzji, rzucenia studiów. Czuję się w obowiązku, żeby robić to "co wszyscy", czyli studiować. Bo... taki utarł się schemat? Bo tak "trzeba"? Może dlatego, że świętej pamięci babcia wpajała mi to przez całe życie. Nie chcę nikogo zawieźć, bo bardzo zależy mi na opinii innych na mój temat. Czasem mam nawet problem z zachowaniem się w otoczeniu nowych ludzi. Prawdopodobnie dlatego, że nie mam nikogo - to znaczy żadnej rodziny, oprócz dziadka, od którego wyprowadziłam się na studia. Może w tym leży problem. Mama ma straszną depresje od X lat i nie chce utrzymywać ze mną kontaktu, tata jest alkoholikiem i bardzo nieuczciwym człowiekiem. Chciałam być inna, ale ostatnio zauważam u siebie stany lękowe i depresyjne (czasami nawet z myślami samobójczymi) oraz skłonność do popijania sobie wieczorem, żeby spokojnie zasnąć. Nie mam ochoty na wyjście z domu, chociaż widzę, że mojemu chłopakowi bardzo się to nie podoba. Nie wiem co ze sobą zrobić. W tym mieście nie znam nikogo. Nie mogę zmobilizować się do wyjścia na siłownie, wpieprzam okropnie niezdrowe jedzenie (co powoduje okropne uczucie winy, z powodu choroby, przez którą kiedyś przeszłam - a może też nie do końca) i czuję się coraz gorzej ze sobą. Czasami, niespodziewanie, dopada mnie coś takie co powoduje ogromną, ogromną gulę w moim gardle i uczucie strachu, niemocy. Próbowałam szukać psychologa, ale to miasto jest tak ogromne i tak mnie przytłacza, że nawet nie wiem od czego zacząć. Wieczorami nadal chce mi się płakać, chociaż zmieniłam otoczenie i czynie te malutkie kroki ku szczęściu. Przynajmniej próbuje, a próby są trudne i często nieefektywne...
Czy ktoś znalazł się kiedyś w podobnej sytuacji i sobie z tym poradził?

2 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2014-11-16 19:02:24)

Odp: Zaczynam popadać w apatię, depresję, potrzebuję pomocy

Dziewczyno, nie martw się... smile W tej chwili to już norma, że po maturze przez rok np uczy się, by poprawić maturę, albo robi się jeszcze coś innego. Sama mam sporo koleżanek, które teraz nie poszły na studia, bo nie dostały się tam gdzie chciały i robią różne rzeczy i oczywiście się uczą. Jedne pracują, inne realizują swoje pasje, na które mają teraz sporo czasu. Gap year (bo tak się to nazywa za granicą) jest teraz bardzo popularny i na pewno nie powinnaś czuć się gorsza niż studiujące koleżanki/koledzy. Podjęłaś bardzo dobrą decyzję. Ukończyć nieciekawe dla nas studia to pikuś w porównaniu z tym, że potem musisz robić to przez całe życie. wink

Co do reszty, zmobilizuj się. Na pewno dasz radę, a warto! Zainwestujesz w siebie i poznasz fajnych ludzi. Alkohol lepiej odstaw. Rozmawiałaś o swoich odczuciach z chłopakiem?

Uczucie guli w gardle znam. To po prostu ogromny lęk przed tym, że nie dasz sobie rady. Wczoraj wieczorem mnie dopadło, bo szykuje się ciężki tydzień. Chodzi o to, by starać się o tym nie myśleć. Albo od razu idź spać (bez alko!) albo zajmij się np. przeczytaniem jednego rozdziału z podręcznika od bioli. Mi np w takim "poczuciu bezpieczeństwa" pomaga porządek w pokoju. To sprawia, że czuję, że mam kontrolę nad swoim życiem. A i jeszcze jedno! Czasami warto sobie powiedzieć, że jak nie wyjdzie to trudno i olać. Sama mam z tym wielki problem, ale raz na jakiś czas siadam sobie i "rozmawiam ze swoim mózgiem". Powiedz mu raz na jakiś czas, że jesteś dobrym człowiiekiem, może nie idealnym, ale się starasz. Jak nie wyjdzie, to może też znaczyć, że co innego jest ci pisane. smile Trzymaj się cieplutko, będę trzymać za Ciebie kciuki!

3

Odp: Zaczynam popadać w apatię, depresję, potrzebuję pomocy

annilie,jestes bardzo mloda kobieta z bagazem wspomnien wyniesionym z domu rodzinnego. Nie dziw sie , ze chcesz sie wszystkim przypodobac, wczesniej widocznie mowiono ci , ze jestes niedoskonala. Moja rada- pomysl o sobie, co chcesz od zycia, zrob plan bez wielkich zakretow i idz ta droga niewazne jak bedzie trudna. Bedziesz wiedziala w przyszlosci, ze probowalas. Nigdy nie ma pewnosci, ze postepuje sie dobrze. TY jestes najwazniejsza, nie inni. Mysle , ze masz juz objawy nerwic, czemu sie nie dziwie. Noe daj sie dziewczyne, walcz o siebie, nikt Ci nie pomoze,, Ty sama musisz pomoc sobie. Powodzenia

4

Odp: Zaczynam popadać w apatię, depresję, potrzebuję pomocy

Widzę że próbuje Cie dopaść jakieś zniechęcenie do wszystkiego. Nie wolno Ci się poddawać. Ważne żeby wybierać te rzeczy, które w przyszłości będą Ci służyć np za 10 lub 15 lat. Nie wolno Ci się poddawać sprawom i myślom które będą pogarszać myślenie o samej sobie.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Zaczynam popadać w apatię, depresję, potrzebuję pomocy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026