WITAM! ![]()
Słuchajcie kobietki, zdecydowałam sie tutaj napisać bo sama nie daje rady, rodzinie ani siostrze nic nie mówie bo nie chce żeby się denerwowali. Mam 22lata, mój partner też. Jesteśmy ze soba od lutego 14' a w lipcu wyjechaliśmy do irlandii -do jego cioci. W polsce dogadywaliśmy sie normalnie, jasne były jakieś tak kłótnie ale to normalne. Czasami większe, czasami mniejsze. On jest osobą która nie lubi sie kłócić, i szczerze to nawet unika kłótni, nigdy ich nie prowokuje. Oaza spokoju, nie da sie go nawet wyprowadzić z równowagi. Często reaguje śmiechem byle by obrócić kłótnie w żart i porozmawiać spokojnie. Do czasu. Tutaj w domu, tez panuje nerwowa atmosfera, ciągłe krzyki i wyzwiska, kłótnie o wszystko (mówie tutaj o jego cioci i jej mężu) nigdy nie doświadczałam w życiu tyle złości w rodzinie bo pochodze ze spokojnego domu, rodzice bardzo rzadko sie kłócą i wszyscy są dla siebie mili. No więc do czego zmierzam. Nie wiem co się stało między nami... Kłócimy sie o dużo częściej, ale on juz nie zachowuje spokoju. Zaczynamy sie wyzywać, pare razy go popchnełam, czy uderzyłam w twarz. Popadłam w depresje... Płacz o wszystko, nie moge spać, jeść, tęsknie za rodziną. Gdy sie nie kłócimy jest jak dawniej -kochamy sie, przytulamy, chodzimy na spacery i inne. Szkoda tylko ze z czasem te kłótnie są o coraz bardziej błachą rzecz. I już nie wiem jak mam sobie to tłumaczyć, czy to przez tą atmosfere która tu panuje, nie miło sie budzić codziennie rano ich krzykami ... codziennie ! zamiast milo wstać to wybudza nas krzyk i nie tylko rano bo w nocy też sie zdarza. Już nie wiem czy jego jakieś takie 'aroganckie i chamskie' zachowanie jest spowodowane tym czy po prostu juz tak bedzie zawsze no i mówie tu też o swoim bo też nie jestem święta... Wracamy za miesiąc do polski, więc zobaczymy. Ale jak ja dalej do przetrwam. Chciałbym, żebyście mi pomogły to zrozumieć ewantualnie jakoś pomóc dobrą radą. Po prostu, żeby było mi łatwiej. Mojej rodziny nie chce martwić, moja mama jest zbyt wrażliwa, jakby się jeszcze dowiedziała o moim codziennym płaczu tutaj i wyrywaniu sobie włosów z głowyz nerwów to by tu po mnie helikopter wysłała. A nie chce go również stawiać w takim świetle przed moimi rodzicami i siostrą, bo kto wie może faktycznie przejściowe. Teraz nawet jesteśmy po nocno/porannej kłótni - i wyłącza mi komputer bo mu przeszkadza, że 'brzdyngole' . nie mam już nawet siły płakać. czekam na odpowiedz i pozdrawiam serdecznie.