Małżeństwem jesteśmy krótko bo aż pół roczku, szybko zdecydowaliśmy się na dzidziusia i o to 4 miesiąc ciąży za mną...niestety mój maż nie przyswaja do wiadomości ze jestem w ciąży wręcz przeciwnie- jak kiedys chciał siedziec całymi dniami i nocami w domu (mieszkalismy ze sobą rok przed ślubem)o wyjściu na dyskotekę nie było mowy(1,5 roku) nawet nie wychodził na spacer ze mną, a jak wychodził to na 10 minut do okoła bloku, ja wychodziłam sama na fitness do rodziny do kolezanek a on zawsze siedział w domu, nie chciał poprostu wolał grać patrzec na tv nie zmuszałam ale było mi bardzo przykro..... tak teraz gdy jestem w ciązy od 6 tygodni cheleje z kolegami w kazdy weekend na chale chodzi 2 razy w tygodniu i jeszcze mówi ze zapisze sie na silownie, ja nie chce go ograniczac ale jest mi bardzo smutno poniewaz jest teraz zima i siedze sama w domu bo gdzie sie rusze to zaraz goraczka on nawet na to nie reaguje i idzie grac (jak ja mam 39 st. goraczki) problem jest w tym że bardzo czesto sie klocimy on prowokuje wyzywa ( ja też nie jestem święta, ale już mam wszystkiego dosyć) boje się o pieniądze bo nie raz mi powtarzał ze jak dziecko sie urodzi to bedzie miało wszystko a ja nic, jestem mi bardzo źle cały dniami płacze ( on nie reaguje) ciagle boli mnie głowa, brzuch,wczoraj po kłotni mąż tak napalił w domu (fajki) że nie dało się oddychać bylo kolo 1 w nocy to się obudziłam z tego smrodu wkurzyłam sie i poszłam spac do salonu to mi wyłaczył ogrzewanie, dzis od rana kłótnia łzy i ciagle w glowie myśl : "nie chce mi się żyć"...próbuje się nie denerwowac bo maleństwo chciałabym żeby on zaczał patrzec na mnie jak na kobiete w ciązy o która sie dba i ją wspiera. chce czuć,że komus na mnie zalezy, no i pieknie zwonu płacz poszedl spac dzis on do salonu. Naprawdę nie chce mi się życ, bo jego zachowaniu po jego słowach.Możecie mowić że to przez hormony ale ja naprawdę w ciązy nie jestem jakos zołza, chce wychodzić z domu, umiecham się i nie wstrzynam awantur....
Podobne tematy
ciemna88- a czy rozmawiałaś z nim o tym, czego oczekujesz po Waszym związku? Rozmawiałaś z nim na spokojnie o tym, co Ci się nie podoba, bez czynienia wyrzutów? I jaki był przed ślubem?
co to w ogóle za frajer jest??!!
"dziecko sie urodzi to bedzie miało wszystko a ja nic"
"poszłam spac do salonu to mi wyłaczył ogrzewanie"
tak zachowuje się mąż? przyszły ojciec? wcale sie nie dziwnie, że się kłócicie.
spróbuj z nim porozmawiać, a jeśli to nie pomoże to wyprowadź sie do rodziny. teraz ty i maluszek jesteście najważniejsi! a twój "mąż" niech zobaczy ile dla niego znaczysz, jak nie jesteś na każde zawołanie, jak nie posprzątasz i nie upierzesz. a jeśli nie będzie umiał tego docenić to znaczy, ze nie jest ciebie wart. CIEBIE I DZIECKA.
ciemna88, dużo siły Ci życzę i wytrwałości! Skup się na sobie i na dziecku. Teraz twój mąż żyje w poczuciu, że zawsze, kiedy wróci do domu ty tam będziesz.. Ale nie rozumiem skąd jego postawa, skoro to była Wasza wspólna decyzja.
Dziewczyny mają rację - nie pierz, nie sprzątaj, dbaj o siebie i maleństwo.
Jaka była jego reakcja, gdy mu powiedziałaś o ciąży?
Mówiłaś o tym komuś z jego rodziny? Może nim potrząśnie i chłopak zrozumie. Rodzina wie, co on wyprawia?
kochana bylam w takiej samej sytulacji,z tym ze moj maz (dzieki Bogu juz byly) zawsze byl dupkiem, nie pozwolilaktm sie tak traowac i w 7miesiacu odeszlam, nawet nie zareagowal, z reszta nie wazne, gdy dziecko mialo 6miesiecy bylam juz po rozwodzie, przeszczesliwa i wierze ze dziecko tez mi za to podziekkuje, wiesz u mnie bylo inaczej, bo on zawsze byl h...m i z czasem coraz wiekszym, a twoj maz...dziwna zmiana,
ale spytaj co sie dzieje, dla czego tak inaczej ce traktuje? moze on jednak uwaza ze masz fochy, moze cos zrobilas? a moze mu po prostu odbilo, jedno wiem nie daj sie, dbaj o siebie i dziecko.
poradzisz sobie, bo jest teraz w tobie podwojna sila:)
Powiem, że jak usłyszal że dzidziuś będzie to bardzo mocno (prawdziwie) się cieszył, skąd jego teraz nienawiśc to nie wiem mamy problemy z jego mamą ciagle dzwoni wtraca się i mnie do tego obgaduje;/ teraz się polepszyło ale pierdzielić sie nie bede koniec słodzenia Mój bombelek teraz jest najwazniejszy, a on niech robi co chce jak sięn ie polepszy to sie rozejdziemy
Doskonale wiem co czujesz i jak Ci jest ciezko. Ja jestem w 7 miesiacu ciazy i mam podobny problem. Nie chodzi tu tylko o mnie, bo przeciez dzidzius jest najwazniejsze, a jak mama jest smutna, zalamana i placzaca to gdzie dobro dziecka. Jak facet tego nie widzi i mu nie zalezy juz nie na kobiecie ale na dziecku to jakim bedzie ojciecem? Nie jestem przekonana ze rozmowa pomorze- napewno warto sprobowac. Nie chce nic radzic, bo sama nie wiem co zrobie- ale czasami te najdrastyczniejsze sytuacje sa najlepsze. Moze warto sprobowac sie rozstac- jezeli to prawdziwa milosc to przetrwa, jezeli nie to szkoda czasu i wyplakanych lez. Pamietaj ze jest gdzies ktos kto moze Cie i Twoje dziecko prawdziwie i bezgranicznie pokochac i spawic ze bedziecie obydwoje szczesliwi:)
Wiem co czujesz. Co poradzić? Sama szukam porady. Jestem sama mam tylko niego no i dzidziusia w brzuchu. Z chęcią bym gdzieś uciekła ale gdzie, tutaj za granicą jest bardzo ciężko bo nawet prawdziwych przyjaciół brak. 8 miesięcy starania się o dziecko nawet wizyty lekarskie i badania na płodność lub niepłodność tylko po to żeby później w ciąży tylko płakać i bać się tego co będzie dalej. To nie ma sensu
Tak czytam i się zastanawiam dlaczego kobiety w ciąży nie mogą liczyć na swoja druga polowe tzn męża, partnera itp. Po długiej nieobecności na forum, wracam niestety z podobnym problemem.
Slub byl w sierpniu, szybko zaszłam w ciążę i teraz jestem w 7 miesiącu. Przed ślubem tez nie było kolorowo, chciałam odwołać, rozmawiałam dużo z mama na ten temat, ona mnie przekonywała ze nikt nie jest idealny. Jakos to wszystko poszło. Bardzo chciałam mieć dziecko, on tez a ze na karku 29 lat pomyślałam ze trzeba spróbować.
Niestety nie jest najlepiej. Mieszkamy w Niemczech. Mimo, ze 7 miesiąc ciągle pracuje tutaj tak jest po prostu. Nie dostaje się zwolnienia w ciąży ot tak. Wstaje o 5 żeby być w pracy na 7, dojeżdżam pociągiem. Pracuje w biurze dlatego tez nie ma przeciwskazan do pracy. Wracam przed 17. Nieraz powiem ze mi ciężko, ze jestem zmęczona. Przydałoby się abym była już w domu. Maz na to: ''pracuj, bo jak będziesz w domu to z nudów zaczniesz wymyślać.'' Jest złośliwy. Gdy siedzę na kanapie, kładzie się obok i mówi ''Przyszedłem się przytulic do Moniki, nie myśl ze do ciebie'' (Imię już wymyśliliśmy). Albo: ''Jak się Monika urodzi to będę się do niej przytulał, dla ciebie już zabraknie.'' To boli... Seksu tez nie ma, nie z mojej winy. Czasami próbuje coś inicjować ale on patrzy się na mnie i pyta: ''O co ci chodzi?''
Nadal wszystko robię tak jak przed ciąża, sprzątanie, gotowanie raz na dwa dni. Dodatkowo przeprowadziliśmy się na krotko przed Świętami do większego mieszkania. Mimo ze już marzec zostało wiele rzeczy do zrobienia. Ja chciałam jeszcze szukać innego, bo drewniane okna w dobrym stanie ale ramy okienne pożółkłe. Mieszkanie wymaga sporo pracy. Maz w czasie tygodnia wraca po pracy i na nic nie ma sily. Teraz zaczął pracować również w soboty, po moich rozmowach ze potrzebujemy teraz więcej pieniędzy. Tym bardziej ze czasami w tygodniu ma dzień wolny albo krócej pracuje. Niestety wtedy tez nic nie zrobi. Ja dzisiaj pomalowałam okno w łazience.... On poszedł grac w piłkę. Jest niedziela ale już nie mogę patrzeć na te okna, przynajmniej jedno będzie zrobione. Tym bardziej ze na początku czerwca urodzi się dziecko i nie chciałabym żeby wtedy śmierdziało farba.
Jest wiele takich sytuacji, a moim marzeniem jest aby stworzyć taki dom do którego będzie się milo wracało, żeby było przyjemnie. Niestety sama chyba nie dam rady, do tego potrzeba dwojga.
Gdy siedzę na kanapie, kładzie się obok i mówi ''Przyszedłem się przytulic do Moniki, nie myśl ze do ciebie'' (Imię już wymyśliliśmy). Albo: ''Jak się Monika urodzi to będę się do niej przytulał, dla ciebie już zabraknie.'' To boli...
I ty się na to godzisz?! Ja bym takiemu delikwentowi powiedziała dosadnie spie$$$$ albo spadaj na bambus i nie waż się mnie dotykać z takim podejściem.
Oczywiście, że potrzeba dwojga, ale jak mu pozwalasz na to, by olewał obowiązki domowe, to czemu miałby sobie nie iść na tę piłkę? Aż się we mnie gotuje, że tak po prostu sobie liczysz, że się domyśli, zamiast WYMAGAĆ od niego, domagać się, przypominać, i wyciągać konsekwencje, gdy się nie stosuje. Przestań mu gotować, powiedz że jesteś zmęczona, teraz jego pora. Powiedz, że jak chce mieć czyste ubranie, to niech zrobi pranie, bo ty nie masz siły. Masz prawo od niego tego wymagać! On robi to co ty - pracuje - i ma prawo odpoczywać. A ty pracujesz i jeszcze jesteś w ciąży i nie masz prawa?
No weź się na to oburz!
11 2017-03-19 16:04:02 Ostatnio edytowany przez josz (2017-03-19 16:06:22)
Małgorzatka, trochę zboczę z głównego problemu, jakim jest stosunek Twojego męża do Ciebie.
Nie bądź taka wyrywna w kwestii remontu i nie rzucaj sie do malowania okien, bo zaszkodzisz sobie i dziecku. Opary farby naprawdę mogą być szkodliwe.
Mam znajomą, która w taki spsób straciła dziecko.
Co do Twojego męża, cóż, piszesz, że przed ślubem tez nie było różowo, więc skąd oczekiwania, że teraz zmieni się w innego człowieka?
On, własciwie swoim zachowaniem, nawet nie pozostawia Ci złudzeń, jaka będzie Twoja rola w tym związku.
Wyglada na to, że będziecie żyć obok siebie.
Nie walcz z nim zwładszcza teraz, gdy jesteś w ciąży, dbaj o siebie i nie przesadzaj z pracami domowymi.
Po porodzie zobaczysz jak sytuacja się rozwinie i co dalej z Wami.
12 2017-03-19 19:12:56 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2017-03-19 19:15:30)
Gdy siedzę na kanapie, kładzie się obok i mówi ''Przyszedłem się przytulic do Moniki, nie myśl ze do ciebie'' (Imię już wymyśliliśmy). Albo: ''Jak się Monika urodzi to będę się do niej przytulał, dla ciebie już zabraknie.'' To boli...
I ty się na to godzisz?! Ja bym takiemu delikwentowi powiedziała dosadnie spie$$$$ albo spadaj na bambus i nie waż się mnie dotykać z takim podejściem.
Oczywiście, że potrzeba dwojga, ale jak mu pozwalasz na to, by olewał obowiązki domowe, to czemu miałby sobie nie iść na tę piłkę? Aż się we mnie gotuje, że tak po prostu sobie liczysz, że się domyśli, zamiast WYMAGAĆ od niego, domagać się, przypominać, i wyciągać konsekwencje, gdy się nie stosuje. Przestań mu gotować, powiedz że jesteś zmęczona, teraz jego pora. Powiedz, że jak chce mieć czyste ubranie, to niech zrobi pranie, bo ty nie masz siły. Masz prawo od niego tego wymagać! On robi to co ty - pracuje - i ma prawo odpoczywać. A ty pracujesz i jeszcze jesteś w ciąży i nie masz prawa?
No weź się na to oburz!
On tego typu tekst traktuje jak żart, według mnie bardzo kiepski... Ale patrząc na jego braci, jak traktują zony to jest niestety podobnie. Co nie znaczy, ze ja się na to godzę. Buntuje się, ale on na to ze jestem jakaś sztywna i nie znam się na żartach.
Nie bądź taka wyrywna w kwestii remontu i nie rzucaj sie do malowania okien, bo zaszkodzisz sobie i dziecku. Opary farby naprawdę mogą być szkodliwe.
Mam znajomą, która w taki spsób straciła dziecko.
Nie jest tez tak ze on nic nie robi. Mamy podział obowiązków chociaż ja wiadomo robię więcej. On odkurza, myje podłogi i wynosi śmieci. Co prawda czasami muszę mu przypomnieć. Najgorzej własnie z takimi dodatkowymi pracami, typu jakieś usterki, remonty. Odwleka to w nieskończoność. Mieszkamy tutaj już ponad cztery miesiące a ciągle jest sporo do zrobienia. Z tym oknem stwierdził, zostaw ja to zrobię jutro. Tylko ciągle tak mówi, a ja już nie mogę na to patrzeć. W tygodniu jest albo zmęczony, albo nie ma czasu. Czasami wraca wcześniej z pracy wiec mógłby coś zrobić. Ale dla niego odpoczynek i komputer najważniejszy.
Co do Twojego męża, cóż, piszesz, że przed ślubem tez nie było różowo, więc skąd oczekiwania, że teraz zmieni się w innego człowieka?
On, właściwie swoim zachowaniem, nawet nie pozostawia Ci złudzeń, jaka będzie Twoja rola w tym związku.
Wyglada na to, że będziecie żyć obok siebie.
Chciałam wszystko odwołać. Rozmawiałam dużo z moja mama. Przekonywała ze przecież wcale nie jest taki zły, a ideałów nie ma. Ze miałam już kilku chłopaków ale żaden nie okazał się odpowiedni, wiec sama widziałam nikt nie jest perfekcyjny. Moi rodzice bardzo zaangażowali się w to wesele, bo my na co dzień mieszkamy w Niemczech. Wiec stwierdziłam, ze jakoś to będzie. Teraz żałuję.
Wcześniej tez nie widziałam po nim aby był taki leniwy wręcz przeciwnie. Jak pojechaliśmy do rodziców, czy nawet teraz jak pojedziemy zawsze sobie znajdzie coś do zrobienia, naprawienia. Moi rodzice uważają go za pracowitego mężczyznę. Z kolei ja wynajmowałam wcześniej kawalerkę, odwiedzał mnie i pomagał, jakieś szafki poskręcał itp. Nie chodzi o to ze szukałam, faceta do roboty. Tylko dla mnie było to ważne aby mężczyzna umiał robić takie rzeczy, pomalować ściany itp. Zresztą ja tez nie stronie od tego typu czynności. Potem zamieszkaliśmy razem, było względnie ok. Po ślubie jakby osiadł na laurach. Nie chciałabym wypisywać wszystkich powodów przez które zastanawiałam się nad odwołaniem ślubu, bo watek nie na ten temat.