Hej. Zacznę od tego, że mam 18 lat.Mieszkam w małej wsi w której nie ma osób w moim wieku.. W okolicach niedaleko są, ale ich nie lubię. W gimnazjum, gdy trafiłam do klasy z dziewczynami z którymi sie nie lubiłam.. No masakra nie miałam znajomych, bo zaczełam się zadawać z dziewczyną która nie byłaa lubiana, bo była z gorszej rodziny.. Bo gorzej się ubierała i źle sie uczyła ja zresztą też nie zbyt dobrze, po prostu miałam problemy z nauką... Nie szło mi, leniwa może i też byłam, ale ogólnie potrzebowałam pomocy nikt mi jej nie dał, bo uważali że leniwa i nic nie robie, do tego wyśmiewali sie ludzie z klasy i ogólnie że ta przyjaciolka miala zla opinie, to i mi sie dostało. Po gimnazjum poszłam do technikum 10 km od mojej miejscowości w mieście, tam dogadywałam się nawet z nowymi koleżankami i kolegami..Nawet miałam kilku chłopaków w ciągu tego roku szkolnego. Lecz znowu nie radziłam sobie z nauką, starałam się, ale po prostu za dużo tych wszystkich przedmiotow na raz, do tego zaczełam uciekać, bo przerażały mnie pewne lekcje, miałam się przenieść do zawodówki, ale odradziła mi mama z bratem i no nie dałam rady i niestety nie zdałam. Samoocena spadła w dół.. W tej samej szkole zostałam i poszłam do zawodówki zawód fotograf akurat ten zawód lubię i cieszę się, że na nim jestem.
Na koniec technikum właśnie myślałam : już trudno lepiej żebym zdala w zawodowce niz w technikum się męczyła poza tym mam zamiar zrobić sobie jeszcze liceum dla doroslych w między czasie praca.. Ale w tej zawodówce no okropnie się czuje, ludzie bez perspektyw dosłownie dzieci które mają tą szkołę gdzieś, są fałszywi i ogólnie nie da sie z nimi normalnie porozmawiać... Mam tylko jedną normalną koleżankę może jakoś sie nie uwielbiamy, ale lubimy i chociaż ją mam.. Ale poza szkołą sie nie widzimy. Jej nie zależy to ja też mam gdzieś choć proponowalam nie raz sie spotkac, ale pozniej sie nie odzywa to trudno... Mam koleżankę z dawnego technikum z nią jeszcze rozmawiam i z nią sie bardziej lubimy ale daleko mieszkamy.. Dużo fałszywych i głupich osób dookoła mnie.. Nie powinnam w tej zawodowce byc czuje że stać mnie na więcej, ale jeszcze osiągnę to.. Czuje sie taka głupia... Jednak mam od kilku miesięcy wspaniałego chłopaka, który zmienił moje życie na lepsze i z nim się widuje codziennie, nie raz co 2, 3 dni.. Jest mi z nim dobrze, naprawdę super, ale brak mi znajomych.. Przyjaciół.. Mam jeszcze kuzynkę z ktora nie raz lubie pogadac, ale nie moge o wszystkim i z nią bardzo rzadko sie widuje...
w tym mieście w którym się ucze.. To małe miasto i miałam jeszcze kiedys pewną przyjaciolke, ktora po pewnym czasie okazala sie falszywa i wszystkim swoim znajomym ktorzy mnie kojarzyli nagadała różne okropne i zmyślone rzeczy o mnie... Bardzo dużo jest fałszywych osób i nie rozumiem tych, którzy od razu wierzą w te głupie plotki... A nawet nie poznają człowieka, to już oceniają z góry.. To okropne. ;/