Witam, piszę do was, gdyż mam problem z chłopakiem.
Mamy obydwoje 22 lata, ja już miałam za sobą 3 związki, on żadnego, jestem jego pierwszą dziewczyną.
Chłopak jest bardzo skryty w sobie, boi się cokolwiek powiedzieć, okłamał mnie nieraz skuli strachu, bo nie wiedział jakbym zareagowała. Chłopak jest typem samotnika - nigdy nie miał przyjaciół i wszystkie problemy skrywał w sobie, ale w końcu poznał mnie i poprostu myślał, że wszystko się zmieni.
Nie raz mnie zawiódł tym, że miał przyjechać, a w końcu nie przyjeżdżał.
Ogólnie nie wie jak się zachowywać, polecacie jakieś rady aby chłopak mógł się przełamać?
Proszę was o rady.
Podobne tematy
Moja jedyna rada: rozmowa. Tylko tyle i aż tyle.
Moja jedyna rada: rozmowa. Tylko tyle i aż tyle.
Cały czas rozmawiam, ale to nie daje żadnego skutku, może powinnam zaczekać, być bardziej cierpliwa? Ale nie chce produkować się na marne..
Jednym słowem - chcesz by tańczył jak Ci zagra? Bo wiesz, może to on wie jak się zachowywać w związku, a nie Ty? Nie ma jednego modelu, który pasuje do "zachowań w związku", bo każda para może mieć indywidualne. Pytanie jest czy on chce sie zmienić, czy ma to robić dla Ciebie byś np go nie zostawiła - bo nie akceptujesz przeciez go jakim jest? Rozmowy nic nie dadzą z prostego względu - on całe życie był taki, więc jeśli chce coś zmienić to musi sie ruszyć. Zmiany nie następują od gadania. Może jakieś zachęty na początek? Choć ma to drugą stronę medalu - moze sie przyzwyczaić, że zmienia zycie tylko wtedy jak go ktos zachęci. A on sam musi chcieć.
Jednym słowem - chcesz by tańczył jak Ci zagra? Bo wiesz, może to on wie jak się zachowywać w związku, a nie Ty? Nie ma jednego modelu, który pasuje do "zachowań w związku", bo każda para może mieć indywidualne. Pytanie jest czy on chce sie zmienić, czy ma to robić dla Ciebie byś np go nie zostawiła - bo nie akceptujesz przeciez go jakim jest? Rozmowy nic nie dadzą z prostego względu - on całe życie był taki, więc jeśli chce coś zmienić to musi sie ruszyć. Zmiany nie następują od gadania. Może jakieś zachęty na początek? Choć ma to drugą stronę medalu - moze sie przyzwyczaić, że zmienia zycie tylko wtedy jak go ktos zachęci. A on sam musi chcieć.
Cały czas mu powtarzam że jeśli on nie będzie chciał zmian, to nikt to za niego nie zrobi....
Ogólnie chodzi mi o to, że najpierw obiecuje spotkanie - do spotkania nie dochodzi i żadnej informacji, że do spotkania nie dojdzie, takie są właśnie sytuacje... i to nie tylko...
No wiesz, to może wygladać jak stanie nad głową matki. Synu to zrób, tamto. Żadne to partnerstwo.
Może czasem obiecuje dla świętego spokoju, bo właśnie wymuszasz to jakoś na nim? Przeciez moze on nie chce spotkań, bo woli posiedzieć sam. Będąc z nim mogłabyś to uszanować, jeśli on tego potrzebuje. Czy jesteś z nim po to by go zmienić w kogoś innego? Może on tak naprawde nie chce tego robić, nie umie i sie nie naumie, bo to wygląda tylko jak wykonywanie poleceń.
No wiesz, to może wygladać jak stanie nad głową matki. Synu to zrób, tamto. Żadne to partnerstwo.
Może czasem obiecuje dla świętego spokoju, bo właśnie wymuszasz to jakoś na nim? Przeciez moze on nie chce spotkań, bo woli posiedzieć sam. Będąc z nim mogłabyś to uszanować, jeśli on tego potrzebuje. Czy jesteś z nim po to by go zmienić w kogoś innego? Może on tak naprawde nie chce tego robić, nie umie i sie nie naumie, bo to wygląda tylko jak wykonywanie poleceń.
może i to tak wygląda, ale to po co chciał ze mną się wiązać, skoro nie ma ochoty się spotykać? jedno zaprzecza drugiemu.
No wiesz, to może wygladać jak stanie nad głową matki. Synu to zrób, tamto. Żadne to partnerstwo.
Może czasem obiecuje dla świętego spokoju, bo właśnie wymuszasz to jakoś na nim? Przeciez moze on nie chce spotkań, bo woli posiedzieć sam. Będąc z nim mogłabyś to uszanować, jeśli on tego potrzebuje. Czy jesteś z nim po to by go zmienić w kogoś innego? Może on tak naprawde nie chce tego robić, nie umie i sie nie naumie, bo to wygląda tylko jak wykonywanie poleceń.
Chyba nie bardzo dostrzegłeś problem ![]()
Autorce nie chodzi (o ile dobrze rozumiem) o zmuszanie do spotkań, tylko o niesłowność i brak wyjaśnień.
To chyba nie jest odpowiednie?
Autorko - pytałaś dlaczego tak się zachowuje?
Moja rada: odpusc sobie. Facet nie jest gotowy na zwiazek i pewnie jeszcze dlugo nie bedzie. Bedziesz tylko coraz bardziej cierpiec. Jesli nie ma ochoty sie spotykac to jaki to zwiazek i gdzie tu milosc.
Ten gośc się nie zmieni bo ten typ tak ma. Po pierwsze gdyby mu zależało to by się na spotkaniu pojawił a nie odwoływał owe jeszcze nie podając przyczyny na domiar złego. Odpuść sobie, młoda jesteś...
Ten gośc się nie zmieni bo ten typ tak ma. Po pierwsze gdyby mu zależało to by się na spotkaniu pojawił a nie odwoływał owe jeszcze nie podając przyczyny na domiar złego. Odpuść sobie, młoda jesteś...
Teraz nagle zaczął się starać... i co mi z tego... zauważyłam że on robi wszystko, mówi dużo, aby ludzie go dostrzegli, że jest taki fajny...
W zwiazku dziala sie dla siebie i dla drugiej osoby, jesli cos robi zeby pokazac innym to marny material na faceta.
13 2014-11-04 20:37:05 Ostatnio edytowany przez milosniczka (2014-11-04 23:24:51)
W zwiazku dziala sie dla siebie i dla drugiej osoby, jesli cos robi zeby pokazac innym to marny material na faceta.
Straciłam do niego zaufanie i on mi się dziwi że sprawdzam go na każdym kroku... Mówiłam mu na samym początku że zostałam bardzo zraniona przez poprzedniego faceta.. a on mimo wszystko kłamał....a teraz myśli że z dnia na dzień mu zaufam mimo wcześniejszych kłamstw i ran które mi zadał....
nie potrafię mu zaufać na nowo, boję się, że znowu mnie zrani, że najpierw umówimy się, a nie dotrzyma słowa i nie przyjedzie.. że kolejny raz mnie okłamie..