netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Ciężkie rozstanie

6 odpowiedzi2 368 wyświetleńzałożony przez Paweł90, 03.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Ciężkie rozstanie

Witam wszystkich, chcę Wam opisać moją historię żeby może w końcu uzyskać jakieś odpowiedzi w mojej głowie. A więc zaczynając od samego początku. Poznaliśmy się jeszcze w liceum - chodziliśmy do tej samej klasy. Od samego początku niesamowicie mnie ona interesowała i mi się podobała. Los sprawił że gdy już prawie przestałem się łudzić że może kiedyś znajdę okazję (i odwagę) by ją lepiej poznać to pod koniec liceum wpadliśmy a to samo towarzystwo. Niestety ona miała chłopaka - które w sumie ciągle nie było. Potem od jej znajomej dowiedziałem się że ponoć jest między nimi ciężko. Ale stwierdziłem że nie mogę naciskać bo to nie będzie fair. W końcu w połowie wakacji pojechaliśmy nad morze (ona z chłopakiem). Dość mocno wtedy się pokłócili. Po powrocie ona sama zaczęła kontakt i wyszło tak że się spotkaliśmy. Na spotkaniu dowiedziałem się że jutro z nim się spotyka żeby zerwać. I obydwoje doszliśmy do wniosku że coś chyba do siebie czujemy (ja to wiedziałem na pewno). Spotkanie tak się potoczyło, że skończyliśmy u mnie w domu bardzo długo się całując (nie byłem z tego dumny, miałem duże wyrzuty sumienia bo jendak oficjalnie miała ona chłopaka). Dalej poszło już z górki i zostaliśmy parą. Dokładnie byliśmy nią rok. Podczas którego było wiele kłótni i wiele namiętności. Wiele krzyku i wiele przytulania. Zmienialiśmy się dla siebie. No właśnie ale czy obydwoje?

Kilka tygodni po naszej rocznicy dowiedziałem się że byłem okłamywany chyba we wszystkim chociaż raz. Zaczęło się już od tego że na samym początku stwierdziła że nigdy do niczego nie doszło między nią a jej byłym (co mnie w sumie zdziwiło i jej to powiedziałem). Okazało się inaczej - że ona nie dała rady ale próba była. Co najśmieszniejsze ja też za 1 razem miałem problem techniczny i mimo to nie potrafiła powiedzieć prawdy (która by mi na pewno w tamtym momencie dodała otuchy). Notorycznie kłamała mnie pisząc mi dobranoc kiedy wcale nie szła spać. Co najgorsze kłamstwa dotknęły takich sfer jak imprezy i zatajenie faktu że z picia w mieszkaniu zrobił się obchód miasta plus zdjęcia z jakimis chłopakami. CO więcej wczesniej w ciągu roku kilka razy natrafiłem na pewne poszlaki mówiące że coś było nie tak. Zawsze zalewała się łzami i oskarżała jak ja śmiem mówić że ona kłamie.

Najgorsze chyba jednak w tym wszystkim było to że kłamała i płakała mi w zywe oczy do tego składała przysięgi których już od samego początku nie szanowała. Do dziś nie potrafię tego zrozumieć. Mimo wszystko postanowiłem dać jej szanse (miała mi wszytko powiedzieć w czym mnie okłamywała). Niestety już w ciągu tygodnia wyszło że dalej mnie kłamała w żywe oczy ponieważ jej "czynnik łagodzący" czyli fakt że pod koniec związku już mnie nie okłamywała (po lipcowej kłotni w której po raz 4 obiecała szczerość) okazał się wyssany z palca. Tak naprawdę okłamywała mnie tak samo często jak przez cały związek. Czyli przynajmniej raz w tygodniu.

Była przerwa i nadeszła kolejna szansa z mojej strony. Niestety znów przypadkiem będąc u niej okazało się że mimo iż mimo że obiecała mi że czegoś nie będzie robić (w sumie ja tylko zaproponowałem żeby czegoś nie robiła przez czas gdy nie jesteśmy razem a nie rozstajemy się definitywnie - ona sama zaczęła obiecywać) to robiła to i do tego próbowała to zatuszować. Na końcu stwierdziła że łgała mi w oczy przez 30 min naszego sporu i po tym czasie się złamała i jest to postęp (z reguły mogła tak godzinami).

Mimo wszystko znów do niej wróciłem. I w sumie po tygodniu spokoju ja sam doszedłem do wniosku jak my możemy być razem po takim czymś. Jak ja mam jej jeszcze zaufać? Aktualnie od 1,5 tyg niby nie jesteśmy raze ale mamy kontakt. Ona chce wrócić mówi że mnie kocha i wie że "zjeb***". Mówi że zaczęła chodzić do lekarza i zaczęła teraz na poważnie nad sobą pracowac. (niestety zaczęła chodzić po pierwszej szansie i mimo 2 wizyt nadal mnie okłamywała - dlatego jej słowa nie przemawiają do mnie).

Dziś zaczęła mnie całować i niestety stało się to czego się bałem. Przespaliśmy się - niestety nadal mój pociąg fizyczny do niej jak tak duży że nie potrafiłem przestać, zresztą ona podobnie. Teraz mamy spotkać się przed weekendem i porozmawiać co dalej. Kocham ją - to jest pewne (była i zostanie moją pierwszą miłością) ale boje się... I nie żartuje tu czy nic ja poporstu się jej boje. Zacząłem czuć strach przed ewentulanym powrotem do siebie. Mimo to prowadzę cały czas dość meczacą i wyniszczającą walkę w środku pomiędzy pięknymi chwilami i przedwszystkim jej zachowaniami (oj była czasem naprawdę wspaniałą kobietą) a tym wszystkim co teraz się ostatnio dowiedziałem.

Chciałbym teraz podziękować jeśli ktoś dotarł do końca tej opowieści i może to dużo ale proszę o opinie co powinienem uczynić. Na czym powinienem się skupić ? Czy może ktoś miał kiedyś podobną sytuacje życiową?

2

Odp: Ciężkie rozstanie

przeczytaj moj temat( kilka postow nizej) sytuacje wzgednie podobne bo ten sam dykemat, odpuscic czy dac szanse i liczyc na cud...
sama nie wiem co nam poradzic, bo jets to strasnzie ciezkie, rozsadek podpowiada dobra odpowiedz a serce ta zla, ciagle rozdracie miedzy tymi dwoma. wg mnie w zwiakzu nalezy dawac sobie szanse, pozwalaca na popelnianie bledow, ale z wyrazna i szcera checia naparawy obustronnej. jezeli tego nie widac absolutnie nie ma sie co ludzic. w mojej sparwie wiem ze powinnam zakonczyc wszystko i nie dac sie juz ponizac, ale widze gdzies w oddali drobna nadzieje ze ten chlopak gdzies w glebi duszy jecsez jest soba i moze sobie poradzi i znow odnajdzie milosc. dlatego tez jecsez tego nie skreslilam. ale mysle ze to kwestia tygodnia , dwoch, jak nie zobacze jakiegokolwiek strania to wiem ze naparwde nie ma co. mam coraz wikesez podejreznia ze mnie zdradza czy flirtuje z innymi, mimo e to dla mnie wrecz niemozliwe, nie do pojecia, szokujace, i bedzie to moje najwieksze rozczariwanie danym czlowiekiem, bedzie trzeba wyplakac swoje i to skonczyc mimo ze tak strasznie go kocham.

chyba kwestia najwazniejsza to rozgryzienie prawdy jakie ktos ma intencje, jezli dobre choc w makym stopniu to jzu cos, a jak nic na to nie wsakzuje to pozostaje placz i zlamane serce z cyzm narazie nie moge sie pogodzic...

3

Odp: Ciężkie rozstanie

Osoba, która kłamie notorycznie (patologiczny kłamca) nie zmieni się po 1-2 wizytach u lekarza. O ile w ogóle tam była.

W pewnym stopniu uzależniłeś się od niej, jej kłamstwa i wybryki dodają adrenaliny i dziewczyna kręci Tobą jak śmigiełkiem.

Napisałeś, że kiedy mówiła dobranoc to tak naprawdę nie szła spać, a co robiła i skąd to wiesz? Stałeś pod jej blokiem i czekałeś aż zgaśnie światło?

4

Odp: Ciężkie rozstanie

To proste! Trzeba zobaczyc jaki ktos jest naprawde i jakie sa nasze oczekiwania. Potem jak bedzie wygladalo nasze zycie w przyszlosci, wyciagnac z tego logiczne wnioski i kierowac sie rozumem konsekwentnie a nie emocjami.

5

Odp: Ciężkie rozstanie

Znalazłem jej bloga w sieci przez inny jej portal w sieci. Tam wszystko opisywała. Potem część kłamstw jakich się dopuściła mi dopowiedział (nie wszystkie niestety). W sumie ona chyba aż tak spaczona nie jest , poza tym widziałem wizytówki z datą następnej wizyty i pieczątką lekarki. Właśnie nie kręci mnie kłamstwo. Adrenalina w naszym związku to już inna bajka - i zdecydowanie to lubię. Ale można się pokłócić dość intensywnie ale bez przesady.

6

Odp: Ciężkie rozstanie

Czy jest ktoś w stanie doradzić czy jest sens pakować się taki związek jeszcze raz?

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026