nie chcę się rozpisywać, zaczęłam pisać historię mojego związku, żeby nakreślić sytuację, ale wyszło tego bardzo dużo i stwierdziłam, że nikt tego nie przeczyta; także spróbuję bardzo krótko (mam nadzieję, że się uda)
jestem z facetem 10 lat, mamy dwójkę dzieci, nie jesteśmy małżeństwem;
w przemoc psychiczną w stosunku do mnie uwikłana jest jego rodzina obok której żyjemy; on sam mam wrażenie jest niedojrzałym narcyzem, który nie jest w stanie odciąć pępowiny; on sam, wydaje mi się, nie stosuje przemocy, chociaż może ktoś z boku tak by stwierdził, może po prostu umie mną (a właściwie umiał, bo miałam klapki na oczach, no i nadzieję, że się zmieni) tak zmanipulować, że wybaczałam wszystko - głupie docinki, żarciki pod moim adresem, delikatne nabijanie się, nietraktowanie na serio, traktowanie jakbym była dzieckiem;
chciałam od niego odejść po 4,5 roku, bo miałam dość i stwierdziłam, że jednak nic się nie zmieni ale zaszłam w ciążę, postanowiłam wrócić i dać mu kolejną szansę, on oczywiście strasznie się cieszył i obiecywał, jak zresztą zawsze, że tym razem to na pewno się zmieni;
po urodzeniu dziecka, oprócz problemów z nim zaczęłam mieć jeszcze problem z rodziną (wcześniej też istniał, ale ze względu na to, że nie było dzieci, było łatwiej);
to co robiła rodzina faceta, przerasta ludzkie pojęcie, sama nie wiem dlaczego nie odeszłam wcześniej, oszczędziłabym mojej córce emocjonalnego bagna, oni są przebiegli, fałszywi, prostaccy; wiem, że próbowali nastawiać moje dziecko przeciwko mnie, bo jestem zła, facet nic z tym nie robił a właściwie zawsze bronił ich; wiem, że zupełnie im nie pasuję a to z tego względu, że nie chcę żyć razem z nimi, pod względem emocjonalnym;
nie chcę się więcej rozpisywać, chodzi o to, że nie mam pracy i jestem w takim stanie, że nie wiem czy bym dała radę pracować; chcę odejść od tych gnoji, bo to nie jest tylko mój facet ale i jego rodzina, nie chcę aby moje dzieci miały jakikolwiek kontakt z tymi ludźmi przez to co robili i jak się wobec mnie zachowywali; potrzebuję wsparcia, rozmowy z innymi dziewczynami w podobnej sytuacji, bo sama stanąć na nogi nie jestem w stanie; boję się również, że jeśli będę próbowała odejść będzie ciężko, bo z nim i jego rodziną się nie wygrywa, bo to są bezwzględni despoci, boję się, że będą próbować odebrać mi dzieci, tego obawiam się najbardziej, mam nadzieję, że się ktoś odezwie
Podobne tematy
Hej Pandora
Przeczytałam Twoją historię i ona uświadomiła mi, że nie powinnam się pchać w coś co chyba za wszelką cenę chciałam nazywać "związkiem". Ale wracając do Twojej sytuacji. Mam koleżankę która była w bardzo podobnej sytuacji jak TY. Dziecko, nieformalny związek z facetem który po prostu niszczył ją psychicznie - do tego jego apodyktyczna mamusia dla której wszystko było źle. Czuła się osaczona - nie pracowała bo jej wybranek twierdził, że lepiej będzie jak ona zostanie w domu - przy dziecku . I tak pewnego dnia zdała sobie sprawę z tego jak dała się omamić - znałam ją zanim związała się z tym mężczyzną - to była radosna, przebojowa dziewczyna z marzeniami i planami na przyszłość - po kilku latach związku stała się cichą, zagubioną i zakompleksioną kobietką. Wpadła w depresję ale dzięki pomocy innych ludzi wyszła na prostą - wierz mi da się to zrobić. Kosztowało ją to sporo pracy, cierpienia ale opłaciło się. Bardzo pomogła jej rodzina - nie wiem jak to wygląda u Ciebie ale na pewno jest ktoś komu zależy na tym abyś wyszła z tego bagna - rodzina, przyjaciele ?? Musisz przestać mówić - nie uda mi się - musisz zacząć myśleć - dam radę bo jestem tego warta - moje dzieci są tego warte. Pamiętaj - im dłużej tkwisz w tej chorej sytuacji tym trudniej będzie Ci się z niej wyrwać. Napisz z jakiego miasta jesteś - może mogła bym Ci jakoś pomóc ?
3 2014-11-02 12:26:31 Ostatnio edytowany przez renatafbm (2014-11-02 12:30:45)
Przemoc domowa z czasem sie tylko pogłębia-wiej póki czas.WYSŁAŁAM Ci cos na maila.
4 2014-11-02 15:49:59 Ostatnio edytowany przez pandora_ (2014-11-02 15:59:25)
dzięki dziewczyny, wiem o tym i czuję się coraz silniejsza, wiem, że to się nigdy nie zmieni, że on się nie zmieni; on wie, na czym stoi w tym momencie i mnie nieustannie przeprasza za to, co się stało i gdyby tylko mógł cofnąć czas, ale ja wiem, że to jest na 5 minut, póki czuje się zagrożony, gdybym mu wybaczyła, zaczęło by znowu być to samo; nie znoszę jego obecności, nie znoszę jak jest w domu; rozmawiam z coraz większą ilością ludzi i zaczynam czuć wsparcie; wiem, że będzie mi ciężko, ale podejrzewam, że nie ciężej niż teraz, że właśnie poczuję ulgę; tylko nie bardzo wiem jak to wszystko zorganizować jeszcze, dzieci są bardzo małe a ja mam problem z pójściem do pracy;
renatafbm, dzięki, zaraz przeczytam
poziomka, im wcześniej tym lepiej uciekać od takich facetów, ja byłam głupia, naiwna i zbyt dobra
renatafbm, byłam już na tej stronie kiedyś, dzięki, czy jesteś współtwórczynią, czy może zaglądającą; słyszałam też o książce 'moje dwie głowy', czy coś takiego zamierzałam sobie kupić, ale wiem, że mi potrzeba wsparcia kobiet, które przechodzą, przeszły przez to samo, bo tylko one wiedzą jak to jest i jak trudno zrobić ten pierwszy krok, że potrzeba czasu, nie zawsze da się zrobić to tak, od razu, że taki facet nie daje łatwo za wygraną;
i jeszcze jedno, zauważyłam, że ja nawet nie mam czasu zupełnie dla siebie i na to by sobie pomóc, on robi wszystko, żebym tego czasu miała jak najmniej